Stefan Batory. Niedoceniony książę został wielkim monarchą


Stefan Batory nosił polską koronę przez 11 lat. Jako książę siedmiogrodzki, nigdy nie był głównym pretendentem do tronu. Tylko nieliczni popierali jego kandydaturę, zaś wielu próbowało mu zaszkodzić. Jednak, mimo ciągłych przeszkód, okazał się wielkim monarchą, wspaniałym dyplomatą i dzielnym wojownikiem.

Król Stefan Batory na obrazie Marcina Kobera, 1583 r.

Król Stefan Batory na obrazie Marcina Kobera, 1583 r.

Pochodzenie i wykształcenie  

Stefan Batory przyszedł na świat 27 września 1533 r. w Szilágysomlyó. Był synem Stefana Batorego i Katarzyny Telegdi. Reprezentował stary węgierski ród magnacki, który w Polsce był dobrze znany. Nie wiele wiadomo o wychowaniu przyszłego króla Polski. Jednak, analizując jego listy i przemówienia, w których wykazał się doskonałą znajomością łaciny i wyrobionym charakterem pisma, można przypuszczać, że był pod opieką bardzo dobrych nauczycieli. Oprócz łaciny i języka ojczystego, doskonale opanował język niemiecki i włoski. Dzięki temu,  Batory zaliczał się do grupy ludzi oświeconych. Prawdopodobnie przez kilka miesięcy studiował na uniwersytecie w Padwie, starej włoskiej uczelni, gdzie uczyli się także Niemcy, Polacy i Węgrzy. Kontakt z ludźmi pochodzącymi z różnych krajów sprzyjał wykształceniu się tolerancji wobec innych narodów i religii.

Droga do tronu Rzeczpospolitej

Noc z 18 na 19 czerwca 1574 r. niechlubnie zapisała się na kartach polskiej historii. Właśnie wtedy, pod osłoną nocy, Henryk Walezy potajemnie opuścił Wawel i udał się w stronę granicy. Z relacji stajennego wynika, że wieczorem król wymknął się z zamku boczną furtką. Dogoniony, oznajmił, że nie ma zamiaru wracać. Po upływie wyznaczonego przez senatorów terminu powrotu, trzeba było pogodzić się z nastaniem bezkrólewia, które, jak się okazało, trwało prawie półtora roku.

Sejm elekcyjny został wyznaczony na 7 listopada. Na Woli pod Warszawą zjawiła się szlachta, senatorowie oraz wysłannicy monarchów Europy, starających się o polski tron.

Wśród kandydatów znaleźli się m.in.: car Iwan Groźny, cesarz Maksymilian II Habsburg oraz jego syn – arcyksiążę Ernest Habsburg, Jan III Waza, Alfons II – książę Ferrary, a także książę Siedmiogrodu – Stefan Batory. Jerzy Blandrata, poseł Batorego, z wielkim zaangażowaniem prosił o względy dla swego władcy. Zachwalał księcia, mówił o jego przywiązaniu do wiary katolickiej, rzetelności w działaniu, wrodzonej skromności, doświadczeniu na polu bitwy, przywiązaniu do pokoju i sprawiedliwości czy doskonałej pamięci. Blandrata zaznaczył także, że Batory nie zna polskiego, jednak doskonale włada łaciną, która jest powszechna zarówno w Polsce, jak i na Węgrzech, dlatego bariera językowa nie stanowiłaby przeszkody w rządzeniu.

Głównym kandydatem do polskiego tronu był cesarz Maksymilian II. Habsburgowie od kilku pokoleń starali się zasiąść na Wawelu – chcieli w ten sposób umocnić swoją pozycję w Europie. Czas jednak mijał, a wśród wyborców wciąż nie było jednomyślności. O idealnego kandydata spierano się aż do połowy grudnia. Tymczasem szlachta nieustępliwie stała przy „Piaście”.  Jan Zamoyski, przywódca szlachty i zdeklarowany wróg Habsburgów, postanowił porozumieć się ze Zborowskimi, którzy bardzo silnie popierali kandydaturę Stefana Batorego. Jan Zamoyski wygłosił niezwykłą przemowę – uznał, że najodpowiedniejszym Piastem, a tym samym najlepszym kandydatem do polskiego tronu, będzie Anna Jagiellonka. Rozentuzjazmowana szlachta szybko ogłosiła Annę królem Polski, zaś za męża wybrała jej Stefana Batorego, który po jej ewentualnej śmierci miał nie stracić praw do tronu.

Batory zadeklarował przyjęcie wszystkich stawianych warunków, dzięki czemu od razu zyskał przychylność wyborców. Wygłosił ponadto szereg obietnic, m.in.: zapewnienie pokoju z Turcją i bezpieczeństwa ze strony Tatarów, odzyskanie utraconych ziem, umocnienie granic czy wykupienie jeńców z niewoli. Co więcej, przyrzekł, że poślubi Annę Jagiellonkę, za której los czuła się odpowiedzialna cała szlachta.

Sytuacja nowego króla nie była jednak łatwa. Wielu twierdziło, że bezprawnie zasiadł na tronie. Francuzi uważali go za Transylwanina, który samowolnie przybrał tytuł króla polskiego. Stolica Apostolska również nie była mu przychylna – podważano jego prawowierność ze względu na dużą tolerancję wobec innowierców. Cesarz natomiast nigdy nie uznał godności królewskiej Batorego. Ponadto wielu poddanych nie ufało nowemu królowi, patrzono mu na ręce oraz pilnowano skarbów po Zygmuncie Auguście.

Nieustępliwy reformator

Jan Zamoyski

Jan Zamoyski

Na początku trzeba zaznaczyć, że Batory nie znalazł w narodzie uznania ani wsparcia. Mógł liczyć tylko na kilku stałych i wykształconych współpracowników. Nieskora do działania szlachta utrudniała działalność króla. Już na pierwszym sejmie, na którym poruszono sprawę buntu Gdańska zagrażającego zarówno władcy, jak i autorytetowi Rzeczpospolitej, przedstawiciele szlachty odmówili udzielenia jakiejkolwiek pomocy na rzecz własnego kraju. Batory pozostał bez potrzebnych środków finansowych. Jednak mimo wszystko postanowił zorganizować obronę na lądzie i morzu. Szybko zrozumiał, że bez floty nie opanuje zagrożenia ze strony Gdańska i Danii. Pragnął wybudować własny port, jednak jego marzenia ziściły się dopiero 350 lat później za sprawą ministra Eugeniusza Kwiatkowskiego, który wybudował nowoczesny port w Gdyni.

Król nigdy nie lekceważył Turcji, doceniał jej potęgę, dlatego silnie zabiegał o utrzymanie pokojowych stosunków z sułtanem – zapewniał o swoich przyjacielskich zamiarach. Nigdy jednak, co trzeba zaznaczyć, nie pozwolił, aby stracono do niego szacunek.

Batory dbał również o wewnętrzne sprawy Rzeczpospolitej, przeprowadził reformy w wielu dziedzinach. Zaprowadził wojsko zawodowe oraz unowocześnił jego uzbrojenie. Nauczył armię walczyć w trudnych warunkach pogodowych i przyrodniczych. Powołał trybunał Koronny, który miał pełnić funkcję sądu najwyższego stojącego na straży sprawiedliwości. Opiekował się także kościołem, gdyż doceniał jego wkład w polską kulturę i oświatę. Razem ze swoim współpracownikiem, Janem Zamoyskim, przygotowywał reformę szkolnictwa, skupiając się głównie na Akademii Krakowskiej. W Wilnie założył Akademię, zaś w Grodnie i Połocku kolegia jezuickie. Dodatkowo, był zarówno mecenasem, jak i inicjatorem twórczości pisarzy, poetów i historyków. Zależało mu na dobrym opracowaniu dziejów Węgier i Rzeczpospolitej. Czyny Stefana Batorego opisał sam Jan Kochanowski.

Wszechstronny umysł

Stefan Batory był człowiekiem o niezwykłych umiejętnościach i wielu talentach. Kazimierz Tyszkowski napisał: „Znakomity wódz i organizator, wytrawny polityk, zapobiegliwy gospodarz i rządca państwa mu powierzonego, dzielny duchem i wytrwały w przeciwnościach losu, był stworzony na króla wielkiego państwa(…) Wszędzie pozostawiał ślady swojej działalności i we wszystkich dziedzinach życia państwowego jego panowanie było świetną kontynuacją epoki Jagiellonów”1 . Okazał się bardzo dobrym strategiem, wielkim dyplomatą i niezwykle odpowiedzialnym monarchą. Należy pamiętać, że dla wielkich celów wyrzekł się życia osobistego, wiążąc się ze znacznie od siebie starszą Anną Jagiellonką, której nie darzył żadnym uczuciem - zachowywał jedynie pozory małżeństwa.

Poddani nie tylko go nie doceniali, ale także w żaden sposób mu nie pomagali. Wincenty Zakrzewski miał całkowitą rację, pisząc: „Jeśli rzeczywiście król Stefan uczynił wszystko, czego po znakomitym królu można się było spodziewać, jeśli mimo to, naród nie umiał czy nie chciał zrozumieć go, ani poprzeć, jeśli zbawcze zamysły króla odepchnął i wszelką jego pracę udaremnił, to sąd historii będzie musiał orzec i stwierdzić, że naród ten wstąpił już wtedy na drogą wiodącą nieomylnie do upadku i zguby”2 .

Jedynie żołnierze pozostali mu zawsze wierni. Batory umiał ich docenić i hojnie wynagrodzić. Po śmierci króla , 12 grudnia 1586 r., postanowili oddać część żołdu na budowę jego grobowca.

Bibliografia:

  1. Besala J., Stefan Batory, Warszawa 1992.
  2. Grzybowski S., Król i Kanclerz, Kraków 1988.
  3. Wójcik-Góralska D., Król Niemalowany, Warszawa 1983.
  1. D. Wójcik-Góralska, Król Niemalowany, Warszawa 1983, s. 256.   []
  2. Tamże, s. 258-259. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

4 komentarze

  1. Anna_z_Jagiellonów pisze:

    Jaki Naród? Narodem była wtedy szlachta. Ah, i duchowieństwo. Opcjonalnie mieszczaństwo stanowiące niewielki procent. Reszta to chłopi, którzy nie byli uznawani za obywateli, a przynajmniej byli nimi, ale drugiego sortu.
    Eh...szkoda, że nie doceniono tego króla.

  2. Bilbo pisze:

    Jakiego „drugiego sortu”? Po co używać nacechowanych obecną polityką określeń w stosunku do historii? W tamtych czasach warstwa chłopska wszędzie w feudalnej Europie była inaczej traktowana, niż rycerstwo (szlachta). Zresztą w ówczesnej Polsce i tak chłopi mieli lepiej niż na Zachodzie.

  3. Ambroży Pendzelek pisze:

    Ja uważam,że Batory dobrym królem był, a tylko swołocz JaśniePanów Sarmatów przyczyniła się do tego,że państwo polskie,tak niedawno potężne, zaczęło chylic sie ku upadkowi,by wreszcie na długie lata zginąć z mapy Europy...

  4. Julia pisze:

    Ja myślę że Stefan Batory był dobrym księciem😒

Zostaw własny komentarz