Charakter Woltera w anegdocie


W każdej epoce życie prywatne znanych twórców oraz ich charakter stanowią tematy zainteresowania społeczeństwa, czego świadectwem są liczne poświęcone im biografie, quasi-biograficzne powieści i zbiory anegdot. Rzadko kiedy wiadomo jednak o nich tak wiele, co o jednym z największych oświeceniowych pisarzy i filozofów ‒ Wolterze.

Wolter

Wolter

Człowiek z piedestału

Wolter był jednym z najważniejszych autorytetów w dziedzinie filozofii. Na jego poglądy powoływały się całe zastępy pomniejszych twórców, a jego dzieła w bardzo krótkim czasie od publikacji obiegały całą Europę. Przez ludzi sobie współczesnych postrzegany był jako nowy Cyceron, o czym świadczy fakt, że według słów Condorceta, podczas premiery tragedii Rome sauvée ou Catilina, której Wolter był autorem i w której sam zagrał rolę Marka Tulliusza, powszechnie uważano, że:

„Nigdy żaden aktor nie wszedł tak dalece w odgrywaną przez siebie rolę i nie uczynił tak daleko posuniętej iluzji. Wierzyliśmy, że na scenie widzimy konsula we własnej osobie. Gra Woltera nie była bowiem zwyczajną formą recytowania zapamiętanych wersów, ale stanowiła przemowę wychodzącą z duszy mówcy. Ci którzy byli na tym spektaklu, nawet po trzydziestu latach pamiętają moment, w którym autor Rome sauvée z prawdziwym żalem lamentował »Rzymianie, pragnę poczytać to sobie za zaszczyt, że nie chcę milczeć [gdy Rzeczpospolita zagrożona]«, jakby nie wiedział, czy to szlachetne wyznanie wypływa z duszy Cycerona, czy jego własnej”1 .

Stawianie tego filozofa obok autorytetów starożytnych w znaczący sposób go nobilitowało i nadawało mu specyficzną funkcję swego rodzaju przewodnika duchowego ówczesnych ludzi. Wolter nadawał się do tej roli, gdyż łączył w sobie ogromny intelekt z pasją do wszystkiego, co czynił. Wolter niemal nigdy nie pisał dzieł z chęci dawania przyjemności swym czytelnikom, lecz dlatego, że chciał im przekazać jakieś prawdy, co czasem czynił w sposób bardzo emocjonalny – jak w przypadku Poematu o zagładzie Lizbony, w którym pod wpływem jednej z najstraszliwszych katastrof swoich czasów potępia teorie filozofii optymizmu, zgodnie z którymi nasz świat jest najlepszym z możliwych światów i wszystko na nim jest dobre.

Voltaire na dworze króla Prus

Voltaire na dworze króla Prus

Temperament Woltera

Wolter w życiu prywatnym był taki jak swych dziełach – pełen humoru, ale jednocześnie żywiołowy i uparty. Pierwsza z tych cech zjednywała mu otoczenie, jednak z powodu dwóch pozostałych niezwykle często popadał w konflikty z innymi ludźmi, a nawet ze swymi możnymi protektorami, na przykład z królem pruskim Fryderykiem II, co w następujący sposób relacjonuje anonimowy autor niemieckojęzycznego dziełka, przełożonego w roku 1788 na język polski i wydanego pod tytułem Anekdoty, czyli znamiona, charakter i przymioty Fryderyka II, króla pruskiego wystawujące:

„Wolter będąc u dworu Króla napisał Satyrę Akakia zwaną, w której Maupertuego, Prezydenta Akademii upodlił i wyszydził. Król wiedział wprawdzie o tym piśmie i dla rozrywki czytał je razem z Wolterem, który myśli nawet niektóre Króla w nim umieścił, z tym wszystkim [Król] szacując honor sławnego Literata i Rządcy swojej Akademii, nie chciał, ażeby uszczypliwe to pismo na świat wyszło. Wolter nie uważając na zakaz monarchy, przez podejście wyjednał pozwolenie, i w Poczdamie wydrukować je kazał. Zdradliwy ten postępek wziął Król za ujmę swego honoru. Wychodzące z pod prasy pismo zabrać i spalić rozkazał. Fryderyk z powodu tej przykrej okoliczności zapomniał w Wolterze filozofa, wielkiego męża i przyjaciela. Wolter zaś z swojej strony w osobie Wielce Czigodnego Fryderyka nie upatrywał [nikogo innego], jak tylko zagniewanego na się Króla, który się zbyteczną gorliwością wplątał w uczoną sprzeczkę.

Ksiądz de Prades odebrał rozkaz od Dworu, aby Woltera namówił do odwoływania lekkomyślnego postępku, uznania winy swojej i przeproszenie Maupertuego, pośpieszył więc za nim do Berlina, doniósł mu o woli Królewskiej z tym zapewnieniem, że ma zlecenie odebraną rezolucyą co do słowa natychmiast Królowi Imci odpowiedzieć, jeżeliby się wzbraniał czynić żądaną satysfakcję. Odpowiedź ta była podobna do owej, jaką gniewem zapalony Francuz względem podległego swojego bezkarnie unosić się może. »Mamże to wszystko Jego Królewskiej Mości odpowiedzieć?« zapytał wielce zdumiany ksiądz de Prades. »Tak jest« odpowiedział na to Wolter przydając jeszcze niektóre nadto śmiałe i naganne wyrazy. Ludziom mądrym w krytycznych nawet przygodach nie zbywa na skutecznych środkach do wydźwigania się z przytomnego nieszczęścia. W podobnej okoliczności Król który by się samej tylko wielkości i mocy swojej radził, niechybnie poświęciłby był w zemście swojej Woltera. Fryderyk zaś przyjął ze śmiechem odpowiedź Woltera, którą mu drżącym głosem ksiądz de Prades opowiadał; co więcej kazał ją kilkukrotnie sobie powtarzać, upatrując za każdym razem nowy powód do śmiechu. Nadto spodziewając się w Osobie Woltera znaleźć dawnego Filozofa odsyłając mu Order zasługi i klucz szambelański, które on w pierwszym zapale nieukontentowania, jako znak podległości zerwał był z siebie i kazał go wezwać do Poczdamu. […] Wolter stanął przed Królem trzymając w ręku wspomniane pismo, jako powód jedyny nieszczęśliwej kłótni i rzucił je na kominek mówiąc z żywym uczuciem: »Najjaśniejszy panie! Oto są ostatki owej dla mnie nieszczęśliwej Księgi, która mnie o utratę względów Waszej Królewskiej Mości przywiodła«. Tu niech sobie czytelnik wystawi na myśl Króla i Woltera różne zabiegi; pierwszy usiłował ochraniać od ognia, drugi głębiej coraz zagrzebał nieszczęśliwe dla siebie dzieło. Na ostatek Król, spaliwszy sobie mankiety, szczęśliwie one ocalił, i krytyczna ta scena zakończyła się na wzajemnych przyjaźni oświadczeniach”2 .

Dostrzegalna jest tutaj jeszcze inna cecha filozofa, jaką było zwracanie ogromnej uwagi na swe sympatie i antypatie w relacjach z ludźmi. Maupertuis nigdy w żaden sposób nie próbował stać się przeciwnikiem Woltera, jednak ta dwójka XVIII-wiecznych uczonych przeszła długą drogę od wzajemnego wspierania się po prowadzenie coraz większej konkurencji i pogłębiającą się niechęć. Należy zauważyć, że to Wolter swoimi złośliwymi uwagami i podkopywaniem autorytetu Maupertuisego był prowodyrem tego procesu i tego uważanego przez siebie za wroga uczonego atakował, gdy tylko miał ku temu okazję3 . W przypadku, gdy Wolter odczuwał wobec kogoś sympatię, potrafił zapominać dla niego o obiektywizmie (a nawet o zachowywaniu pozorów obiektywizmu), o czym świadczą peany wygłaszane przez niego na cześć carycy Katarzyny II, które znany anegdotysta francuski, Chamfort wykpił przytaczając następującą historię:

„Pan Poissonier, lekarz, wróciwszy z Rosji, udał się do Ferney, aby wymówić panu de Voltaire wszystko, co powiedział fałszywego i przesadnego o tym kraju. »Drogi panie, odparł naiwnie Wolter, przysłali mi w prezencie takie dobre futra, a ja jestem wielki zmarzluch«.”4 .

Émilie du Châtelet

Émilie du Châtelet

Bogini Woltera?

Zapewne największą sympatię w życiu Woltera budziła na początku znajomości z nim jego długoletnia partnerka Émilie du Châtelet (1706–1749) – kobieta niezwykle wszechstronnie wykształcona, posiadająca ogromną wiedzę zarówno w zakresie nauk ścisłych, jak i humanistycznych, zaznajomiona z klasycznymi dziełami literackimi stanowiącymi dziedzictwo kulturowe Europy, ale jednocześnie podążająca za nowymi trendami. Jedna z tych kobiet, które w wiekach XVII i XVIII w środowiskach bardziej tradycjonalistycznych określano mianem uczonych kobiet, a które same siebie często opisywały stworzoną właśnie przez Emilię maksymą: „inteligencja nie ma płci”.

Od samego początku znajomości Wolter był zafascynowany Emilią. Do dzisiaj zresztą często przedstawia się tę parę jako dwójkę filozofów połączonych zarówno uczuciem, jak i wspólnymi zainteresowaniami, co jest jedynie w połowie prawdą, gdyż głównym zainteresowaniem Emilii była fizyka, a Wolter poruszał się w przede wszystkim w sferze filozofii moralnej – naukami ścisłymi interesował się w mniejszym stopniu, a trudnym dla niego zadaniem było nauczenie się od swej partnerki podstaw geometrii5 . Pomimo tej różnicy Wolter i Emilia posiadali pewną wspólną wadę, która bardzo utrudniała im życie – podobne pełne temperamentu charaktery, które połączone z odmiennymi gustami (zarówno w doborze literatury, jak i towarzystwa) przyczyniały się do tego, że w tym związku kłótnie były niezwykle częste, a z czasem opowieści o niedocenianiu przez Emilię pisarstwa Woltera zaczęły być nawet włączane do zbiorów anegdot o sławnych ludziach. Jedna z nich została spisana przez Nicolasa Chamforta. Oto ona:

„Pan de Voltaire rozmawiał raz z księżną de Chaulnes; ta, wśród pochwał, jakimi go obsypała, kładła szczególny nacisk na harmonię jego prozy. Naraz Wolter rzuca się do jej stóp: »Och, pani, ja żyję ze świnią, która nie ma ucha, która nie wie, co to harmonia, miara, etc…« Ta świnia, o której mówił, to była pani du Châtelet, jego Emilia!”6 .

Ponadto Wolter był bardzo niezadowolony z częstych wizyt Emilii w Wersalu7 . To wszystko, w połączeniu z dość dużą różnicą wieku między filozofem a jego partnerką (Wolter urodził się w roku 1694, a Émilie du Châtelet 12 lat później), z czasem przyczyniło się do rozpadu tego związku, co stało się w roku 1749, po 14 latach trwania. Przez resztę swego życia Wolter nie okazywał cierpienia z powodu utraty ukochanej, zajmował się filozofią i napisał wiele spośród swych najbardziej znanych dzieł, jak na przykład Kandyd (1759) czy Prostaczek (1767), a gdy zmarł w roku 1778, Fryderyk II oddał mu hołd pisząc Éloge de M. de Voltaire (Pochwałę Woltera), w której piewca oświecenia opisany jest jako najbardziej inteligentny i uprzejmy człowiek w dziejach świata8  i taki, dopóki nie został wyprowadzony z równowagi, mógł być na co dzień, o czym świadczy następująca historia:

„Panna Clairon, której Wolter uczynił wiele dobrego, przybywszy do Ferney dla podziękowania swojemu dobroczyńcy, rzuciła się przed nim na kolana. Wolter ukląkł także i rzekł z miłym uśmiechem: »Teraz, gdyśmy oboje na ziemi, powiedz-że mi jakże się masz?«”9 .

Bibliografia:

  1. Anekdoty czyli znamiona charakter i przymioty Fryderyka II. krolakróla pruskiego wystawujące, cz. V, Warszawa 1788.
  2. Bodania D., Passionate Minds: Emilie du Chatelet, Voltaire, and the Great Love Affair of Enlightement, New York 2006.
  3. Chamfort de N., Charaktery i anegdoty, „Serwis wolne lektury”, https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/charaktery-i-anegdoty.html (dostęp 4 grudnia 2016 r.).
  4. Frederic II, Éloge de M. de Voltaire, Berlin 1778.
  5. Glass B., Liberal Education in a Scientific Age, „Bulletin of the Atomic Scientists”, 1958, vol. 14, issue 9, s. 346‒-353.
  6. Jankowski P. (pod pseudonimem John of Dycalp), Anegdoty i fraszki doznanej usypiającej własności, Wilno 1847.
  7. Oeuvres de Condorcet, t. 4, Paris 1847.
  8. Orieux J., Wolter, czyli królewskość ducha, Warszawa 1986.
  9. Vie de Voltaire. t. I: Vie de Voltaire et Théatre, Paris 1846.

Redakcja merytoryczna: Zuzanna Świrzyńska

Korekta: Aleksandra Czyż

  1. Oeuvres de Condorcet, t. 4, Paris 1847, s. 202; Vie de Voltaire. t. I: Vie de Voltaire et Théatre, Paris 1846, s. 658 (tłumaczenie fragmentu: Marcin Śrama). []
  2. Anekdoty czyli znamiona charakter i przymioty Fryderyka II. krola pruskiego wystawujące, cz. V, Warszawa 1788, s. 40–41 (pisownia uwspółcześniona, składnia pozostawiona bez zmian). []
  3. B. Glass, Liberal Education in a Scientific Age, „Bulletin of the Atomic Scientists”, 1958, vol. 14, issue 9, s. 350–351. []
  4. N. de Chamfort, Charaktery i anegdoty, anegdota nr 102, „Serwis wolne lektury”, https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/charaktery-i-anegdoty.html (dostęp 4 grudnia 2016 r.). []
  5. D. Bodania, Passionate Minds: Emilie du Chatelet, Voltaire, and the Great Love Affair of enlightement, New York 2006, s. 70. []
  6. N. de Chamfort, Charaktery i anegdoty, anegdota nr 189, „Serwis wolne lektury”, https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/charaktery-i-anegdoty.html (dostęp 4 grudnia 2016 r.). []
  7. D. Bodania, Passionate Minds: Emilie du Chatelet, Voltaire, and the Great Love Affair of enlightenment…, s. 69. []
  8. Frederic II, Éloge de M. de Voltaire, Berlin 1778, s. 3. []
  9. P. Jankowski (pod pseudonimem John of Dycalp), Anegdoty i fraszki doznanej usypiającej własności, Wilno 1847, s. 184. []

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum.Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz