XVII- i XVIII-wieczna literatura francuska wobec obyczajów dworu królewskiego


Dwór królewski XVII i XVIII-wiecznej Francji zazwyczaj nie był miejscem, w którym moralność odgrywałaby zbyt wielką rolę. Taki stan rzeczy stał się przyczyną do powstania wielu dzieł będących przytykiem wobec zachowań charakterystycznych dla najbliższego otoczenia władcy. Poniższy artykuł przedstawia dwa spośród nich – bardzo popularne Maksymy i rozważania moralne Rochefoucaulda oraz, nieco zapomnianą dziś, anonimową pieśń Le Roi a fait battre Tambour.

François de La Rochefoucauld

Rochefoucauld – krytyk swojej epoki

François de La Rochefoucauld był francuskim wojskowym i politykiem, a po zakończeniu kariery na tych dwóch polach także filozofem i pisarzem, autorem aforyzmów wydanych w 1664 r. w zbiorze noszącym tytuł Maksymy i rozważania moralne, w których opisywał świat z jak najgorszej strony. Zdaniem żyjącego ponad sto lat po nim Nicolasa Chamforta takie podejście do świata było wynikiem zbyt długiego przebywania na francuskim dworze i zbyt dużej znajomości ludzi tam żyjących. Chamfort pod tym względem przeciwstawiał Rochefoucaulda filozofom, którzy wierzyli w dobroć ludzką i prawdziwość cnót.

Cóż takiego zatem Rochefoucauld twierdził o ludziach? Otóż człowiek w jego oczach był kimś, kto w życiu zwraca uwagę jedynie na swoją korzyść i tylko jej miarą ocenia to, co jest złe i dobre. Rochefoucauld w tym kontekście w sposób jasny wykładał: „Potępiamy niesprawiedliwość nie dla wstrętu dla niej, ale dla szkody, jaką nam wyrządza”1 . Ponadto zwracał uwagę na fakt, że w rzeczywistości jedynie „interes wprawia w ruch wszystkie cnoty i przywary”2 . I ów interes jest dla nas tak ważny, że potrafimy go ukryć pod płaszczykiem dowolnej cnoty, gdyż „przemawia wszelkimi językami i odgrywa wszystkie role, nawet rolę bezinteresowności”3 .

Według Rochefoucaulda wszelkie pozytywne uczucia wobec innych wynikają jedynie z miłości własnej, gdyż:

„Nie jesteśmy zdolni niczego kochać inaczej niż w odniesieniu do siebie; idziemy po prostu za naszym smakiem i przyjemnością, kiedy przekładamy przyjaciół nad siebie samych; mimo to jedynie pod tym warunkiem przyjaźń może być prawdziwa i doskonała”4 .

Stąd Rochefoucauld był zdania, że również litość znajduje swą genezę w egoizmie. Otóż:

„Litość jest często odczuciem własnych cierpień w cierpieniu drugich, jest to bystre przewidywanie nieszczęść, w które możemy popaść. Użyczamy pomocy innym, aby sobie zapewnić ich pomoc w podobnych okolicznościach; przysługi, które im oddajemy, są, biorąc ściśle, dobrem, które świadczymy z góry samym sobie”5 .

Nawet żal w oczach francuskiego myśliciela był czymś podejrzanym, albowiem:

„Istnieją w zmartwieniach rozmaite rodzaje obłudy. Pod pozorem opłakiwania straty drogiej osoby płaczemy nad samymi sobą; żałujemy dobrego mniemania, które o nas miała; opłakujemy uszczerbek naszego mienia, rozkoszy, znaczenia. Tak więc zmarli dostępują czci łez, które płyną jeno z powodu żywych. Nazywam to poniekąd obłudą, jako iż w tego rodzaju strapieniach oszukujemy samych siebie. Jest i inna obłuda, nie tak niewinna, gdyż mydli oczy całemu światu; mianowicie rozpacz pewnych osób, które się zabiegają o chwałę pięknej i nieśmiertelnej boleści. Mimo, iż czas, który trawi wszystko uśmierzył żal, jaki czuły w istocie, nie przestają się zaciekać w swoich płaczach, skargach i wzdychaniach; przybierają żałobną postać i silą się wszystkimi postępkami przekonać świat, że żałość ich skończy się aż z życiem. Tę smutną i nużącą próżność spotyka się zazwyczaj u kobiet ambitnych; ponieważ płeć zamyka im wszystkie drogi do sławy, silą się zyskać rozgłos przez pokaz niepocieszonego strapienia. Jest jeszcze inny rodzaj łez mających jedynie płytkie źródła, płynące i wysychające łatwo; ktoś płacze, aby zyskać reputacje tkliwości, płacze, aby wzbudzić współczucie, płacze, aby nad nim płakano, płacze wreszcie, aby uniknąć wstydu, że nie płacze”6 .

Największej i najczęstszej krytyce Rochefoucauld poddawał jednak chwalenie czyjegoś postępowania, ponieważ:

„Ludzie nie lubią chwalić i nie chwalą nigdy bezinteresownie. Pochwała jest zręcznym, ukrytym i delikatnym pochlebstwem, które odmiennie zadowala tego, kto ją oddaje, i tego, komu ona przypada; jeden przyjmuje ją jako nagrodę swych zasług, drugi użycza jej, aby okazać swą sprawiedliwość i bystrość”7 .

Pochlebstwo natomiast istnieje jedynie dzięki ludzkiej próżności8 , która zazwyczaj jest również źródłem obmowy, co niejako stanowi dla ludzi jakiś pozytyw. Oznacza to, że w obmawiających może nie być złośliwości9 . Czy zatem w świecie widzianym oczyma Rochefoucaulda możemy odnaleźć choć odrobinę dobra? Wydaje się, że tak. Człowiek, zdaniem francuskiego myśliciela, może być w określonych sytuacjach w jakiś sposób odważny. Rochefoucauld na ten temat pisał:

„Prawdziwa odwaga i zupełne tchórzostwo to dwie ostateczności, do których dochodzi się rzadko. Przestrzeń między nimi jest duża i zawiera różne rodzaje odwagi, wśród których jest nie mniej różnic niż wśród twarzy i usposobień. Są ludzie, którzy narażają się chętnie z początkiem bitwy, a łatwo miękną i stygną z jej trwaniem. Są tacy, którzy zadowalają się, uczyniwszy zadość czci świata i mało robią ponadto. Widuje się takich, którzy nie zawsze są panami swego strachu; inni dają się porwać powszechnej panice; inni biegną do ataku, bo nie mają serca wytrwać na stanowisku. Są tacy, w których oswojenie z mniejszym niebezpieczeństwem skrzepia męstwo i gotuje do większych. Są ludzie dzielni na szpady, którzy boją się kul; inni są śmiali w gradzie kul, a boją się bitwy na białą broń. Wszystkie te różnorakie charaktery schodzą się w tym, że noc, wzmagając lęk i kryjąc dobre i lichsze czyny, daje swobodę oszczędzania się. Istnieje jeszcze inna powszechniejsza racja oględności: nie ma człowieka, który by uczynił wszystko, co byłby zdolny uczynić w danej potrzebie, gdyby był pewny, że wróci z niej z życiem. Widoczne jest tedy, że obawa śmierci ujmuje coś z odwagi”10 .

Myśl tę podsumował w następujący sposób w innej maksymie: „Prawdziwe męstwo, to czynić bez świadków coś, co bylibyśmy zdolni uczynić wobec całego świata”11 . W tym odnajdujemy klucz do pojęcia cnoty według Rochefoucaulda. Cnotą jest to, co robimy dobrego z samego poczucia tego, że to jest dobre. Nie dla rozgłosu, sławy czy podziwu. Stąd Rochefoucauld, będąc idealistą i widząc przy tym dwór królewski, opisywał ludzkie charaktery w sposób tak pesymistyczny, gdyż z perspektywy obserwatora dwór za czasów Króla Słońce był w zbieraniną pochlebców, w której nie w sposób byłoby osiągnąć tak rozumianą cnotę.

Markiza de Montespan

Le Roi a fait battre Tambour – podsumowanie dworskiej obyczajowości?

Innym przykładem literackiej krytyki obyczajów na francuskim dworze królewskim jest anonimowa pieśń Le Roi a fait battre Tambour. Powstała ona najprawdopodobniej w latach 40. XVIII w. Opisuje historię nawiązującą do afery trucicielskiej na dworze w latach 1679-1682. W tamtym czasie w otoczeniu Króla Słońce coraz częściej zdarzały się przypadki niewyjaśnionych zgonów. Zmarła wówczas między innymi Marie Angélique de Scorailles, dwudziestoletnia kochanka króla. Wydarzenia te przypisywano działalności trucicieli, którzy mieli być wynajmowani przez chcących wyrównywać swoje rachunki arystokratów. Doszło do procesu, w wyniku którego kilkanaście osób zostało skazanych na śmierć, a kilkadziesiąt na bezterminowe więzienie na podstawie lettres d’cachet. Ponadto swoje wpływy straciła markiza de Montespan, która została usunięta z dworu jako klientka jednej z najbardziej znanych francuskich trucicielek tamtego czasu, Catherine Monvoisin, nazywanej La Voisin. Ta była znaną też z przygotowywania miłosnych napojów oraz odprawiania na królewskim dworze czarnych mszy w dowolnej intencji, z czego również rzekomo miała chętnie korzystać oddalona w wyniku afery królewska kochanka12 .

Około sześćdziesiąt lat po tych wydarzeniach podobne podejrzenia pojawiły się w związku ze śmiercią kochanki Ludwika XV, Pauliny de Mailly-Nesle markizy de Vintimille, która zmarła w 1741 r., w wieku 29 lat.

W pieśni Le Roi a fait battre Tambour opisana została historia nawiązująca w pewnym stopniu do obydwóch wydarzeń, gdyż najszerszy rozgłos miała historia panny de Scorailles, a przedwczesna śmierć markizy de Vintemille mogła jedynie na nowo rozbudzić w ludzkich umysłach podejrzenia wobec francuskiej królowej lub którejś z królewskich kochanek o zabicie niewygodnej konkurentki. Oczywiście nie byłoby to niczym dziwnym, zwłaszcza że markiza de Vintemille była osobą niezwykle ambitną i arogancką, co przysparzało jej wrogów.

Jak zatem historia ta wygląda w pieśni? Otóż podczas balu król demonstrował swemu otoczeniu talent w grze na bębnie i poznał markizę, która wydawała mu się niezwykle piękna. Ta była jednak mężatką, a jej mąż również przebywał na królewskim dworze. Wobec tego król mianował go marszałkiem Francji i wysłał na wojnę. Para z wielkim smutkiem przeżyła moment rozstania, ale rozkazowi władcy absolutnego nie w sposób było się przeciwstawić. Dzięki wyjazdowi markiza król mógł nawiązać romans z jego żoną. Królowa jednak przygotowała dla niej bukiet lilii nasączonych trucizną, którego zapach przyczynił się do śmierci królewskiej kochanki13 .

W pieśni mamy do czynienia z potrójną krytyką dworskich obyczajów. Pierwsza jest w zasadzie łagodna i dotyczy źródeł królewskich pasji. Otóż król poznał markizę, grając na bębnie, jednak nie zajmował się on muzyką z miłości do sztuki, lecz z chęci olśnienia przebywających na dworze kobiet. Oprócz tego smutna scena pożegnania może zostać odebrana jako potępienie wykorzystywania przez króla swej władzy do rozdzielania małżonków i uwodzenia żon14 . Ponadto w utworze krytykowana jest bezwzględność poszczególnych jednostek żyjących na królewskim dworze, czego najdobitniejszym przejawem były morderstwa na tle politycznym lub osobistym. Omawiana pieśń stanowi zatem swego rodzaju podsumowanie brutalnej dworskiej rzeczywistości.

Na zakończenie należy jednak zauważyć, że takie krytyki obyczajów dworskich wyrażone w sposób jawny nie były w czasach Ludwika XIV oraz jego prawnuka zbyt częste, gdyż pomimo oczywistego zła, jakie gnieździło się na dworze, i tak niemal każdy wysoko postawiony człowiek lub dążący do sławy literat pragnął znajdować się jak najbliżej tego miejsca15 , a pamflety przeciwko królewskiemu otoczeniu nie pomagałyby w osiągnięciu tego celu. Twórczość zniesmaczonego tą sytuacją Rochefoucaulda oraz pieśń Le Roi a fait battre Tambour są na tym tle jednymi z nielicznych wyjątków.

Bibliografia:

  1. Bujeaud J., Chants et chansons populaires des provinces de l’ouest: Poitou, Saintonge, Aunis et Angoumois, Niort 1866.
  2. Dumas A., Wicehrabia de Bragellone, Warszawa 1990.
  3. Gredecka A., „Trucicielka” u boku króla – 5 faktów o markizie de Montespan, Historia.org.pl z 30 maja 2016 r., https://historia.org.pl/2016/05/30/trucicielka-u-boku-krola-5-faktow-o-markizie-de-montespan/ (dostęp: 23 grudnia 2016 r.).
  4. Funck Brentano F., Princes and poisoners: studies of the court of Louis XIV, Londyn 1901.
  5. Lebigre A., 1679-1682, l’affaire des poisons, Bruksela 2001.
  6. Quétel C., Une ombre sur le roi Soleil – L’affaire des Poisons, Paryż 2007.
  7. Rochefoucauld Ch. de, Maksymy i rozważania moralne, Kraków 2004.
  8. Thweatt V., La Rochefoucauld and the Seventeenth-century Concept of the Self, Genewa 1980.

 

Redakcja merytoryczna: Malwina Lange

Korekta: Wiktoria Wojtczak

  1. Ch. de Rochefoucauld, Maksymy i rozważania moralne, tłum. T. Boy-Żeleński, Kraków 2004 (Maksyma 580, s. 107). []
  2. Tamże, Maksyma 253, s. 60. []
  3. Tamże, Maksyma 39, s. 27. []
  4. Tamże, Maksyma 81, s. 35. []
  5. Tamże, Maksyma 264, s. 61. []
  6. Tamże, Maksyma 233, s. 57. []
  7. Tamże, Maksyma 144, s. 44. []
  8. Tamże, Maksyma 166, s. 47. []
  9. Tamże, Maksyma 483, s. 90. []
  10. Tamże, Maksyma 215, s. 54. []
  11. Tamże, Maksyma 216, s. 54. []
  12. Na temat szczegółów afery trucicielskiej na dworze francuskim: F. Funck Brentano, Princes and poisoners: studies of the court of Louis XIV, Londyn 1901; A. Lebigre, 1679-1682, l’affaire des poisons, Bruksela 2001; C. Quétel, Une ombre sur le roi Soleil - L’affaire des Poisons, Paryż 2007; A. Gredecka, „Trucicielka” u boku króla – 5 faktów o markizie de Montespan, historia.org.pl z 30 maja 2016 r., https://historia.org.pl/2016/05/30/trucicielka-u-boku-krola-5-faktow-o-markizie-de-montespan/ (dostęp: 23 grudnia 2016 r.). []
  13. J. Bujeaud, Chants et chansons populaires des provinces de l’ouest: Poitou, Saintonge, Aunis et Angoumois, , t. I, Niort 1866, s. 169-171. []
  14. Ta forma moralnego nadużycia władzy odnajduje swoje odbicie także w późniejszej powieści, np. w Wicehraba de Bragellone autorstwa Aleksandra Dumasa (ojca). []
  15. Dla ludzi niżej postawionych dwór był natomiast mitycznym miejscem, o którym mogli co najwyżej marzyć. []

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum.Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz