„Nie musimy ukrywać wad naszych bohaterów narodowych”. Rozmowa z Magdaleną Niedźwiedzką


Do tego, że Maria Skłodowska-Curie była postacią nieprzeciętną nie trzeba chyba nikogo przekonywać. O tym, jaka była - także prywatnie – rozmawiamy z autorką najnowszej, rewelacyjnej powieści poświęconej polskiej noblistce, Magdaleną Niedźwiedzką.

źródło: @MagdalenaNiedzwiedzkaPisarka

Klaudia Kobylańska: Co sprawiło, że Maria Skłodowska-Curie stała się dla Pani inspiracją do napisania kolejnej książki?

Magdalena Niedźwiedzka: Bohater powinien być tak fascynujący, by chciało się spędzać w jego towarzystwie tyle czasu, ile wymaga napisanie książki, a zapewniam, że to długo. W wypadku Marii Skłodowskiej-Curie nie miałam wątpliwości, że warto się zagłębić w jej biografię. Jako naukowiec i laureatka Nagrody Nobla wciąż plasuje się na drugim miejscu w rankingu najpopularniejszych zdobywców tej nagrody, pierwsze zajmuje Albert Einstein. Już ten fakt mówi wiele, dowodzi, że poza wybitnymi osiągnięciami była też nieprzeciętną osobowością. Jej odkrycia i działalność przyniosły ludziom wiarę, że wszystko jest możliwe, a pośrednio przyczyniły się do ocalenia życia milionom. Maria wciąż pozostaje wzorem, jak się nie dać pokonać złym językom, konkurencji i przeciwnościom losu. A przy tym wszystkim miała, jak każdy, słabości i wady, co sprawia, że łatwiej nam ją pokochać.

Jak wyglądały Pani przygotowania do napisania książki? Czy odwiedziła Pani miejsca związane ściśle z Marią?

Moje studia nad postacią były studiami czysto teoretycznymi: listy, liczne biografie, wspomnienia, filmy dokumentalne i fabularne. Śladami Marii Skłodowskiej-Curie po Europie, zwłaszcza Paryżu i okolicach, udam się, niestety, już po premierze książki. Miejsca, w których bywała, poznawać musiałam z opowieści innych i dziesiątków zdjęć dostępnych w Internecie. Ale to także była fascynująca wędrówka – znajdowanie obrazów, jakie miała przed oczyma, chodząc po Paryżu.

W książce przedstawia Pani trudną drogę, jaką przeszła Maria, aby osiągnąć swoje naukowe sukcesy. Były one jednak okupione wieloma wyrzeczeniami, a to odbijało się m.in. na jej zdrowiu. Czy wynikało to z nieodpowiedzialności, czy zawziętości bohaterki?

Maria była kobietą upartą i zdeterminowaną. Nauka stanowiła centrum jej życia, poświęcała jej niemal wszystko. Na pewno żałowała każdej minuty, którą musiała oddać czynnościom z nią niezwiązanym, choćby na dojazd do mieszkania siostry Bronisławy, gdzie mogła się na przykład stołować. Dlatego też, zważywszy na jej ubóstwo w okresie studiów, często nie dojadała. Ale był to raczej wybór Marii, z naszego punktu widzenia dość nierozsądny. Taka jednak była i trudno z tym dyskutować. Jej historia dowodzi, że w ten sposób dopięła swego, ktoś inny jednak mógłby powiedzieć, że i z większą dbałością o zdrowie daleko by zaszła. Możliwe.

Obserwujemy także reakcje, jakie wywoływała osoba Marii Skłodowskiej-Curie w środowisku naukowym, a te bywały dla niej krzywdzące ze względu na jej płeć. Musiała jednak znaleźć sposób, aby mimo wszystko jej osiągnięcia zostały docenione?

Były kręgi, również w środowisku naukowym, gdzie Marii nie doceniano, choć im późniejszy okres jej życia wspominamy, tym mniej liczne oczywiście. Na szczęście Maria znała swoją wartość, o czym wspomina w swojej biografii jej córka Ewa. Niewątpliwie pomagało to uczonej znieść krzywdzące opinie na swój temat. Maria nie zabiegała o niczyje względy, była dumna i na polu naukowym pewna swego. Pełna koncentracja na badaniach naukowych stała się jej skutecznym sposobem na krytykę. Źródła mówią, że była przy tym pociągającą kobietą o przepięknych włosach i drobnej sylwetce, co zjednywało jej sympatię, zwłaszcza u płci przeciwnej. Na pewno jej to nie przeszkadzało w osiąganiu postawionych sobie celów, wręcz przeciwnie. Nie twierdzę, że Maria używała urody, by wspiąć się po szczeblach kariery. Była po prostu naturalna i tym samym pociągająca.

Pani książka to nie tylko opowieść o geniuszu, ale także o miłości. Skupia się Pani przede wszystkim na życiu miłosnym Marii, a to z pewnością nie należało do najłatwiejszych. Jednak mimo to przez jej życie wciąż przewijali się zafascynowani nią mężczyźni. Co takiego miała w sobie Maria, że nie mogli przejść obok niej obojętnie?

Myślę, że ogólnie nie mijamy obojętnie ludzi, którzy są wielcy w swojej dziedzinie, odważni, konsekwentni, pewni swojej wartości, a do tego atrakcyjni nie tylko intelektualnie. Nic więc dziwnego, że Maria fascynowała mężczyzn i kobiety.

Nie skupiam się wyłącznie na życiu miłosnym, po prostu akcja powieści toczy się w okresie, gdy Maria była zaangażowana w romans z Paulem Langevinem. Moja książka to jednak wcale nie dzieje ich miłości. Uważny czytelnik dostrzeże, że to nie Paul jest obok Marii najważniejszą postacią powieści.

Korzystając z okazji, odpowiem też na uwagę, że marginalizuję rolę męża Marii Piotra Curie. To opinia absolutnie nieuprawniona z mego punktu widzenia. Po prostu opisuję inny etap życia uczonej, czasy, kiedy Piotr już nie żył.

Romans Marii i Paula Langevina wywoływał ogromne kontrowersje w całej Europie. W książce ukazuje Pani, że bohaterka niezbyt dobrze radziła sobie z tą sytuacją oraz z niezdecydowaniem ukochanego. Czy według Pani Maria była słaba, jeśli chodziło o sferę uczuciową?

Zważywszy na dzieciństwo bohaterki (wczesna śmierć matki i najstarszej siostry, głód uczuć, wywołany przez ograniczone kontakty z chorą na gruźlicę matką etc.), Maria miała pełne prawo być słaba w sferze uczuć. Zresztą pomyślmy o własnym życiu uczuciowym, czy nie odnajdujemy w nim słabości? Trudno zawsze kierować się wyłącznie rozumem, jeszcze trudniej należycie rozpoznawać to, co dla nas najlepsze. Właśnie dlatego miłość od tysięcy lat stanowi jeden z głównych tematów rozważań człowieka, powód jego wzlotów i upadków. W czasach Marii Skłodowskiej-Curie kobiety potępiano za związki pozamałżeńskie, a w wypadku osób tak sławnych jak Maria czyniono to także na łamach pism, i to na wszystkich kontynentach. Nawet w XXI wieku mało który celebryta poradziłby sobie z równie negatywnym PR-em w mediach, jakiego doświadczyła uczona.

Zdecydowała się Pani na wprowadzenie do swojej historii wyjątkowego bohatera, jakim jest Albert Einstein. Wokół jego znajomości z Marią narosło już wiele legend, a w książce prezentuje Pani swoją, bardzo interesującą wersję. Czy młody Einstein skradł Pani sympatię?

Przyznaję, że polubiłam Alberta Einsteina, choć daleko mu do ideału. Inna sprawa, że ideały przestają nam imponować, kiedy wychodzimy z wieku młodzieńczego i zaczynamy rozumieć, że nie istnieją. To jest zresztą w człowieku fascynujące – że może być wielki i na przykład małostkowy jednocześnie. To dobra okazja, bym zwróciła uwagę, że nie krytykuję swojej bohaterki, ja wyłącznie pokazuję, iż mimo pewnych wad i słabości można być wspaniałym i podziwianym. Nie musimy ukrywać wad naszych bohaterów narodowych, ponieważ nikt nie jest ich pozbawiony.

Maria Skłodowska-Curie: Polka czy Francuzka?

Oddajmy głos Marii Skłodowskiej-Curie. Mówiła, że jest Polką, a swoje dzieło naukowe prowadziła we Francji. Poślubiła Francuza i przyjęła obywatelstwo francuskie. Obywatelstwa polskiego, z oczywistych względów, nigdy nie miała.

Oprócz najnowszej powieści o Marii Skłodowskiej-Curie wydała Pani wcześniej książkę Królewska heretyczka, opowiadającą losy królowej Elżbiety I. Co jest takiego w historii i postaciach historycznych, że zdecydowała się Pani poświęcić im tyle uwagi?

Postaci historyczne to przede wszystkim ludzie z krwi i kości. Oni właśnie mnie interesują. Sięgam po te postaci, które skradły serca wielu czytelników, w tym moje, ponieważ dopiero wtedy tak naprawdę mam okazję zastanowić się nad ich tajemnicą. Ale moja prywatna wizja historii i sławnych ludzi, prezentowana w formie książek, które trafiają na rynek, jest niezwykle subiektywna. Ukazuję swój obraz ludzi, którzy przeszli do historii. Gdybym pragnęła pokazać wyniki badań historycznych na ich temat, pisałabym podręczniki historii albo popularyzowała naukę, tymczasem tworzę fabułę. Licentia poetica daje mi prawo do pewnej dowolności w traktowaniu faktów historycznych i swobody wyobraźni. To naturalnie zawsze będzie wywoływać krytykę, gdy książka trafi w ręce czytelnika o innych oczekiwaniach. Na szczęście, co widzę po losach Królewskiej heretyczki, moje powieści odnajdują swoich wielbicieli, a to jest najważniejsze.

Gdyby mogła Pani zadać jedno pytanie jakiejś postaci historycznej, do kogo byłoby skierowane i jak by brzmiało?

To bardzo trudne, bo jest takich pytań wiele i wszystkie wydają się ważne. Dlatego odpowiem bez namysłu i podam pierwsze, które mi się nasunęło. Mając taką możliwość, zapytałabym obecnego brytyjskiego następcę tronu, ile jest prawdy w książkach na jego temat. Dawno temu zauważyłam, że dyskusje na jego temat, tak zdawałoby się odległe od problemów współczesnego Polaka, niezmiennie ukazują bardziej nas – ludzi wokół – niż samego księcia. Uzasadniając swoje opinie na jego temat, nieświadomie charakteryzujemy przede wszystkim siebie i swoje nastawienie do osób, którym przyszło żyć w ekstremalnych warunkach, tak jak księciu Karolowi. Wcale nie trzeba się znajdować w centrum wojny, by zbliżyć się do prawdy, ujrzeć złe i dobre cechy ludzi. To także fenomen człowieka, to, że określając swoje za i przeciw, opowiada on o człowieczeństwie.

Dziękuję za rozmowę.

 

Redakcja merytoryczna i korekta: Grzegorz Antoszek

 

Wszystkim czytelnikom chcącym poznać bliżej historię Marii Skłodowskiej-Curie polecamy najnowszą książkę Magdaleny Niedźwiedzkiej.

 

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum.Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz