„Pamiętniki z pobytu na Syberii” – R. Piotrowski – recenzja


Dzięki wydawnictwu Zysk i S-ka, które pokusiło się o wznowienie spisanych przez Rufina Piotrowskiego pamiętników, kolejne pokolenie czytelników ma szansę zapoznać się z niezwykłymi losami polskiego zesłańca. Pamiętniki z pobytu na Syberii stanowią nie tylko świadectwo historyczne dużej wagi, ale są także kapitalnym dziełem literackim.

Książka została wydana w dwóch tomach. Stanowią one jednak jednolite dzieło, o czym świadczy np. ciągłość numeracji rozdziałów w obydwu woluminach. Ten podział jest więc tylko techniczny, bo Pamiętniki... są dziełem koherentnym w każdym calu. Pierwotnie były zresztą wydane w trzech częściach. Niniejsza recenzja odnosi się zatem do obydwu tomów, których treść stanowi nierozdzielną całość.

Wbrew tytułowi tylko część zapisków Rufina Piotrowskiego jest poświęcona pobytowi na Syberii. Pamiętniki... opisują bowiem tułaczkę autora, która zaczęła się w Paryżu w 1843 r. i tam też się skończyła prawie 4 lata później. W tym czasie rzeczywiście był na zesłaniu w głębi carskiej Rosji, ale opisał także swoje wcześniejsze perypetie. Pamiętniki... powstały na przełomie 1849 i 1850 r., więc autor miał już pewien dystans do opisywanych wydarzeń.

Rufin Piotrowski był powstańcem listopadowym. Po porażce tego zrywu, tak jak wielu innych, udał się na emigrację do Francji. W Paryżu chciał przysłużyć się sprawie narodowej, więc zaczął działać w ramach Towarzystwa Demokratycznego Polskiego. Jednak jego marzeniem był powrót w ojczyste strony, czyli na obszar dzisiejszej Ukrainy, którą oczywiście traktował jako część Polski. W tamtym czasie emigrantów popowstaniowych, którzy udawali się do Rosji, czekał bardzo trudny los. Przykładem tego była tragedia Szymona Konarskiego, zasłużonego działacza niepodległościowego, którego po powrocie do kraju aresztowano i rozstrzelano. Pomimo tego Piotrowski postanowił wyruszyć. Uzyskał fałszywy paszport angielski i jako Joseph Catharro opuścił Francję, udając się w kierunku Węgier.

Pierwszy tom opisuje tę podróż, ale przede wszystkim skupia się na przybyciu i pobycie w Kamieńcu Podolskim, gdzie, pomimo ostrożnego działania, Piotrowski został ujęty przez władze carskie. Był długo przesłuchiwany, później przewieziony do Kijowa. Tam usłyszał wyrok, iż do końca życia ma przebywać na Syberii. Drugi tom zaczyna się więc od podróży, omawia pobyt na miejscu, ucieczkę z zesłania i powrót do Francji. Tak w ogromnym skrócie przedstawia się treść wspomnień Rufina Piotrowskiego.

Jaka jest wartość poznawcza Pamiętników z pobytu na Syberii? Z pewnością duża, ale nie można bezkrytycznie przyjmować wszystkiego, co autor pisze. Przede wszystkim odnosi się to do jego pobytu w Kamieńcu Podolskim, a szerzej – do działalności Polaków na emigracji oraz w samej Rosji. Zatajenie albo przeinaczenie faktów w tym przypadku wydaje się zrozumiałe. Mogły one bowiem znacznie zaszkodzić wielu działaczom niepodległościowym.

Dużą wartość mają natomiast opisy odwiedzanych miejsc i osób. Autor bardzo często przyglądał się funkcjonowaniu społeczeństw, lokalnej historii, administracji czy obowiązującemu prawu. Te kwestie go zajmowały, bo jako przeciwnik carskiego despotyzmu spersonifikowanego przez Mikołaja I szukał możliwości jego skruszenia. W wielu ludach żyjących w Rosji widział potencjał, który pozwalał na zrzucenie jarzma i cieszenie się wolnością. Nie patrzył chyba na tę kwestię dość trzeźwo, bo wieszczył, że to ludy Syberii pierwsze wywalczą niezależność od Petersburga i Moskwy.

Z zapisków Piotrowskiego wyłania się bardzo ciekawy obraz Rosji. Zasadniczo jest on pozytywny. Autor wielokrotnie podkreśla, iż słyszał o okrucieństwie czy wręcz barbarzyństwie panującym w państwie carów. Jednak jego własne doświadczenia świadczą o czymś zupełnie innym. Podczas uwięzienia i procesu był traktowany bardzo przyzwoicie. Ponadto, kiedy przewożono go na miejsce zesłania, nikt umyślnie nie czynił mu żadnej krzywdy. Stwierdził nawet, że rosyjskie więzienia są zdecydowanie wygodniejsze od pruskich czy francuskich.

Taka ocena odnosi się również do samego pobytu na Syberii. Piotrowski dorobił się tam własnego domku z ogródkiem. Wprawdzie nie pracował fizycznie, bo szybko został przyjęty do biura gorzelni, gdzie zajmował się prowadzeniem ksiąg. Spotkał jednak tak wielu zesłańców, którym dobrze się powodziło, iż stwierdził nawet, że na Syberii mogłoby się żyć dużo wygodniej niż na emigracji we Francji, gdzie Polakom często doskwierał brak pieniędzy, a nawet głód.

Ze strony ludzi tam mieszkających również nie spotykało go nic złego. Później, kiedy już podjął się ucieczki z Syberii, wielu prostych Rosjan mu pomagało, oczywiście nie znając jego tożsamości ani wcześniejszych losów. Piotrowski przez większą część pieszej podróży podawał się bowiem za pielgrzyma do sołowieckich monastyrów, a że doskonale mówił po rosyjsku, nie wzbudzał żadnych podejrzeń. Wtapiał się w tłum, żyjąc tak jak wszyscy dookoła. Dzięki temu mógł także przyjrzeć się codziennemu funkcjonowaniu biedniejszych warstw społecznych.

Czytając zapiski Rufina Piotrowskiego, aż trudno uwierzyć, że jeden człowiek mógł przeżyć tak wiele. Pomimo swojej niedoli autor potrafił być niezwykle uważnym obserwatorem, a to, czego sam nie zobaczył, opisywał na podstawie opowiadań napotkanych ludzi. W książce mamy więc mnóstwo informacji o rosyjskim społeczeństwie – jego zamożności, religijności, tradycjach czy językach. Wszystko pisane bez uprzedzeń, ale z perspektywy człowieka Zachodu.

Wznowienie Pamiętników... było doskonałym pomysłem. Świetnie wpisują się one w cykl o dawnych podróżnikach, który wydawnictwo Zysk i S-ka już od jakiegoś czasu udostępnia polskiemu czytelnikowi. Jakość techniczna obydwu tomów jest bardzo dobra, a podział na dwa mniej więcej równe woluminy doskonale ułatwia czytanie. Brakuje jedynie merytorycznego wstępu, który wyjaśniałby wszelkie niejasności w treści, opisywałby historię powstania dzieła oraz przybliżyłby sylwetkę autora.

Dzieło Rufina Piotrowskiego jest z pewnością godne polecenia, a na tle innych pamiętników wyróżnia się znakomitym stylem. Ani przez chwilę nie czułem się znudzony treścią książki, wręcz przeciwnie – Pamiętniki... mogą z powodzeniem konkurować z każdą powieścią przygodową – mając nad nimi tę przewagę, że wszystko, co tam znajdziemy, autor widział i przeżył.

 

 

Plus minus:

Na plus:

+ znakomity język

+ wielowarstwowy opis społeczeństw

+ twarda oprawa i solidne wydanie

+ wartość poznawcza

+ pomocna mapa

Na minus:

- dość wysoka cena

- brak wstępu

 

Tytuł: Pamiętniki z pobytu na Syberii
Autor: Rufin Piotrowski

Wydawca: Zysk i S-ka
Rok wydania:
2017
ISBN:
978-83-8116-009-4; 978-83-8116-010-0
Liczba stron:
440 + 502
Okładka:
twarda
Cena:
ok. 49 zł + 49 zł
Ocena recenzenta: 9/10

 

 

Redakcja merytoryczna: Marcin Petrynko

Korekta: Jagoda Marek


Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. Wujek Polonii napisał(a):

    O rzesz... kolejny wydatek. Ale na takie książki się pieniądze wydaje z przyjemnością.
    Kiedyś trafiłem w księgarni na „Turniej cieni” Elżbiety Cherezińskiej. Coś mi to nazwisko mówiło. Wziąłem w ciemno. I się nie zawiodłem. Kanwą tej powieści są właśnie koleje losu Rufina Piotrowskiego, właśnie na podstawie „Pamiętników...”. Powieść genialna. Podejrzewam, że dzieło Piotrowskiego obfituje w o wiele więcej szczegółów i opisów.
    Dodam jeszcze, że bohater, jako jedyny uciekł z Syberii najdłuższą drogą- na zachód.

    A dziś Elżbieta Cherezińska jest jedną z moich ulubionych pisarek, taki Sienkiewicz w spódnicy.

    pOZDRAWIAM niePOPRAWNIE niePOLITYCZNIE

    Tuz z Talii

Zostaw własny komentarz