„Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy” – A. Prymaka-Oniszk – recenzja


Bieżeństwo 1915 to piękna opowieść o bezpowrotnie utraconym świecie, próba wypełnienia białej plamy na mapie I wojny światowej i udokumentowania tego, co pozbawione opowieści zostanie wymazane z pamięci. To książka imponująca rozległością źródeł (zwłaszcza pamiętników chłopskich) i współczuciem wobec ofiar.

Gdy 28 lipca 1914 r. Austro-Węgry wypowiedziały wojnę Serbii, efekt domina popchnął kolejne kraje wprost w wojenną zawieruchę, w której brała udział ponad połowa świata. W 1914 r. mało kto zdawał sobie sprawę z wagi tej wojny – a w szczególności bohaterowie Bieżeństwa 1915: w większości polscy i ruscy chłopi, szlachta, w mniejszej części mieszczanie i posiadacze wielkich fabryk. W 1915 r. sytuacja tych pierwszych uległa radykalnej zmianie: do tej pory największymi ich zmartwieniami były żniwa i zawirowania pogodowe utrudniające pracę na roli. Krążyły tylko plotki – listy otrzymywane od bliskich z dość odległych jak na razie frontów. Czasem chłopi z ust do ust podawali sobie wieści o Niemcach, którzy nadchodzą i będą „babom cycki obcinać”1. Teraz ci sami krwiożerczy Germanie stali praktycznie w chłopskich zagrodach. Co robić? Uciekać! „Rosyjskie gazety opisują tragiczny los bieżeńców. Piszą o rozdzielonych rodzinach, zrozpaczonych matkach, zagubionych dzieciach, nieznających nawet swojego nazwiska”2.

Tylko jak uciekać? Dokąd? Zabierać ze sobą inwentarz czy zostawić go na pastwę głodnego wojska niemieckiego? Tylko w teorii wojska rosyjskie wspomagały chłopów w wyjeżdżaniu. Jedynie najbogatsi i najważniejsi, z punktu widzenia ekonomii wojny, specjaliści otrzymali pełne wsparcie. „Z Warszawy na wschód jadą pociągami fabryki: Lilpop, Rau i Loewenstein, Norblin, Bracia Buch i T. Werner, Gerlach i Pulst, Temler i Szwede czy zakłady Ursus. Ponad dwieście firm. Wyjeżdżają warsztaty Białegostoku, Wilna, Kowna i Lublina. Zwłaszcza te, które uznano za najcenniejsze, bo pracują na potrzeby wojska. (…) Na wschód jedzie też tabor kolejowy wraz z kolejarzami, banki, kasy pożyczkowe, magistraty, urzędy wraz z urzędnikami. Tysiące ton archiwów. Szkoły różnego szczebla, często z personelem. Uniwersytet Warszawski z najcenniejszymi zbiorami bibliotecznymi odprawiono do Rostowa nad Donem”3. O chłopach, jak zwykle, nikt nie myślał – byli podporą państwa rosyjskiego, a każdy traktował ich jak kulę u nogi, którą też trzeba było dźwigać. To właśnie im Aneta Prymaka-Oniszk poświęca w Bieżeństwie najwięcej miejsca.

Trzeba przyznać, że jej praca imponuje. Autorka rekonstruuje pamięć o tamtych wydarzeniach z małych kawałków: rozsypanych chłopskich i szlacheckich relacji, z przekazów potomków bieżeńców. Ocala pamięć o tych, którym historia udziela najmniej głosu. Początkowo czytelnik ogląda ich barwną codzienność przeplataną pojawiającą się tu i ówdzie wojną, będącą jak na razie odległym echem. Chłopi wytworzyli swoją specyficzną kulturę pełną barwnych tradycji, strojów, różnego języka (chłopi polscy czy ruscy posługiwali się swoją odmianą danego języka – należy wziąć po uwagę także zróżnicowanie mikroregionalne). Przyszedł moment, że „»Staliśmy się nie ludźmi, ale liśćmi. Wiatr nas goni, gdzie chce« – mówi zrozpaczona bieżenka. Nie wiem, skąd pochodzi. Czy jest Rusinką, Polką czy Łotyszką? Zresztą to nieważne. Los wszystkich jadących jest równie tragiczny. Stracili wpływ na swoje życie. Bieżeństwo to historia stopniowej utraty. Zaczyna się zaraz po wybuchu wojny – utratą męża, którego zabrali na front. Potem armia rekwiruje zwierzęta. W końcu nadchodzi wyjazd. Traci się dom, ziemię, cały świat. Korzenie i tożsamość. Odwieczne rytuały, sposób życia, niezmienny od stuleci”4 W roku 1915 następuje exodus w głąb Rosji, niektórzy po raz pierwszy patrzą na Azjatów. 1917 r. to czas rewolucji – ci, dla których teoretycznie budowano raj na ziemi, znów zostali zepchnięci na margines. Po roku 1918 nastąpiły powroty – jedni wcześniej, drudzy później, inni natomiast – wcale. Każdy z nich wierzył, że wyjeżdża na chwilę i niedaleko. Pozostawili za sobą wszystko, nie otrzymali w zamian praktycznie nic.

Książka Anety Prymaki-Oniszk urzeka głównie z powodu chłopskiego spojrzenia na „wielkie sprawy tego świata” – podejścia zdroworozsądkowego, przepełnionego prostą, życiową mądrością, nierzadko też dosadnego i brutalnego. Oddanie głosu chłopom – i w dużo mniejszym stopniu szlachcie, której najlepiej powodziło się w tamtym czasie – nadaje Bieżeństwu 1915 wyjątkowego charakteru. Wojna oglądana z perspektywy chłopskich pamiętników nabiera zupełnie innego wymiaru. Szczególnie ta wojna, w Polsce wspominana głównie ze względu na fakt odzyskania w jej rezultacie niepodległości. Jest też aspekt często pomijany w przypadku analiz I wojny światowej – los cywili, nieporównywalny oczywiście z losem żołnierzy, wciąż jednak stanowiący bardzo cenne źródło wiedzy o epoce.

Jedyne, co może odrobinę razić, to dyskretnie sygnalizowana na kartach książki analogia do problemu współczesnych uchodźców. Przy poszukiwaniu różnic warto mieć na uwadze przede wszystkim fakt, że chłopi w 1915 r. zostali pozbawieni nie tylko dóbr materialnych, ale także duchowych: ich świat odszedł na zawsze w rewolucyjno-wojennej pożodze. Ci, którzy uciekli np. spod Białegostoku, z Imperium Rosyjskiego, oglądali także narodziny ZSRR, a wracali – do stworzonej na nowo Polski. W jednym można się jednak zgodzić: niezależnie od poglądów exodus wiąże się z tragedią pojedynczego człowieka. Obecnie, podobnie jak w 1915, każdy z nas ogląda dramat tysięcy ludzi pozbawionych tożsamości, domu, jakiegokolwiek oparcia. Jednych i drugich trafnie opisuje Aneta Prymaka-Oniszk: „Bieżeństwo nie uczyniło z ludzi aniołów. Nie przerobiło na superbohaterów, których zwykle chcielibyśmy widzieć w uczestnikach tragicznych wydarzeń. Postawiło ich za to w niezwykle trudnym położeniu. Ekstremalnym. Żyją w ciągłym napięciu. Często w żałobie po stracie najbliższych. W świecie, którego nie znają. Czasem stają przed wyborami, gdzie każda z opcji jest zła”5.

 

Plus minus:

Na plus:

+ uwzględnienie głosu zazwyczaj słabo słyszanego w historii – pamiętników chłopskich

+ próba historycznej rekonstrukcji na podstawie szczątkowych materiałów

+ język

Na minus:

- brak

 

Tytuł: Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy

Autor: Aneta Prymaka-Oniszk

Wydawca: Czarne

Rok wydania: 2016

ISBN: 978-83-8049-350-6

Liczba stron: 368

Okładka: Twarda

Cena: 44,90 zł

Ocena recenzenta: 9/10

 

Redakcja merytoryczna: Malwina Lange

Korekta językowa: Wiktoria Wojtczak

  1. Fragment opisu na okładce. []
  2. A. Prymaka-Oniszk, Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy, Wołowiec 2016, s. 82. []
  3. Tamże, s. 34. []
  4. Tamże, s. 85 []
  5. Tamże, s. 114. []

Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz