„Trzy siostry, trzy królowe” – P. Gregory – recenzja


Połączyła je silna siostrzana więź, lecz życie zweryfikowało, jak mocne były te uczucia. Wszystkie trzy zostały królowymi, każda z nich walczyła o swoje przeznaczenie i miłość do ukochanego mężczyzny. Czy były szczęśliwe? Jak potoczyły się losy Małgorzaty, Marii i Katarzyny? Dowiecie się tego z najnowszej powieści Philippy Gregory.

Za każdym razem, kiedy dowiaduję się o premierze kolejnej książki Gregory, wprost nie mogę się doczekać. Ta autorka ma niesamowity talent i zawsze wciąga mnie w wykreowany przez siebie świat, choć oczywiście mocno zainspirowany wydarzeniami historycznymi. Tak było i tym razem, kiedy w moje ręce trafiła w końcu powieść Trzy siostry, trzy królowe. Komu mistrzyni fikcji historycznej poświęciła w niej uwagę?

Tytułowymi bohaterkami powieści są trzy kobiety: Małgorzata i Maria Tudor oraz Katarzyna Aragońska, lecz to pierwsza z dam jest narratorką i właśnie z nią czytelnik przechodzi całą historię. Wydawać by się mogło, że to dość oczywisty wybór, biorąc pod uwagę fakt, iż z serii tudorowskiej ukazała się już książka z Katarzyną w roli głównej, ale ja byłam nieco zaskoczona, gdyż zawsze wydawało mi się, że z dwóch pozostałych sióstr, to Maria miała ciekawsze życie. Być może jednak wybór wynikał po prostu z faktu, że o Małgorzacie Tudor wciąż wiadomo zbyt mało, by mogła bardziej zafascynować. Philippa Gregory najwidoczniej postanowiła zmienić ten pogląd i oddała Małgorzacie głos, tchnęła ducha w jej postać i przedstawiła swoją wersję wydarzeń, jak najbliższą jednak tej, którą znamy z suchych faktów.

No dobrze, ale kim właściwie była Małgorzata? Ciekawiej zrobi się zapewne, kiedy wyjawię, że to siostra Henryka VIII, która jeszcze przed ukończeniem czternastego roku życia wyjechała do Szkocji, gdzie została zaślubiona królowi Jakubowi IV. Jej przeznaczeniem okazało się zostać matką kolejnego władcy, lecz małżonkowi nie dane było nacieszyć się synem. Jakub zginął na polu walki pozbawiony życia na rozkaz nikogo innego, tylko Katarzyny Aragońskiej – małżonki Henryka VIII, na każdym kroku podkreślającej, jak wielką siostrzaną miłością darzy Małgorzatę. Był to moment, w którym więź pomiędzy nimi została przerwana, a Małgorzata nie potrafiła wybaczyć swej szwagierce, że przez nią owdowiała. Koleje losu bywają jednak różne i Małgorzata przekonała się ostatecznie, że nie może otwarcie żywić niechęci do Katarzyny, gdyż sympatia jej oraz brata była niezbędna do utrzymania władzy w Szkocji.

Poznając Małgorzatę, miałam wrażenie, że była rozpieszczoną dziewuchą, której zależy tylko na luksusach oraz na tym, aby wszyscy się nią zachwycali i doceniali za to, że w ogóle jest. Jako księżniczka krwi na każdym kroku podkreślała swój status i była zazdrosna o sukcesy Katarzyny oraz rodzonej siostry Marii, z którą utrzymywała ledwie listowny kontakt. Na oczach czytelnika Małgorzata jednak się zmienia, dojrzewa i zaczyna jej zależeć na ważniejszych rzeczach niż bycie lepszą od innych. Odmieniają ją cierpienie, kłopoty i walka o syna. Wpływa na nią także miłość – Małgorzata miała bowiem trzech mężów, lecz drugi z nich złamał jej serce więcej niż jeden raz. To bardzo ciekawe obserwować przemianę bohaterki, szczególnie że ta, przez długi czas jest rozdarta pomiędzy krajem swojego pochodzenia a państwem, któremu została zaślubiona. W końcu jednak dociera do niej, że o dziwo jest bardziej Szkotką niż Angielką i napawa ją to ogromną dumą.

Trzy siostry, trzy królowe to powieść, która pokazuje, że nawet księżniczki i władczynie nie miały łatwego życia. Musiały ustępować mężczyznom, walczyć o swoje, zmagać się z przeciwnościami losu, dzielnie znosić trudy porodu i godzić ze stratą dzieci. Każda z bohaterek – zarówno Małgorzata, Maria, jak i Katarzyna – zniosła w swoim życiu wiele bólu, który odcisnął się na niej piętnem. Gregory pokazuje czytelnikowi ich zdecydowanie ludzką stronę, czasami odziera je z królewskości, ale o to chyba właśnie chodziło i należą się jej naprawdę duże brawa.

Narracja książki jest lekka i przyjemna, choć czasami może wydawać się nieco powolna. Mnie to nie przeszkadzało, ale być może niektórym czytelnikom, lubiącym wartką akcję, może się momentami nieco dłużyć. Ogromnym plusem są jak zwykle przepiękne wydanie i dbałość o szczegóły, takie jak drzewa genealogiczne.

Podsumowując, recenzowana książka jest obowiązkową pozycją dla wszystkich fanów Philippy Gregory. Ci, którzy jeszcze nie mieli okazji rozpocząć swojej przygody z autorką na pewno będą zadowoleni, bo ta pani naprawdę fantastycznie pisze, starając się być jak najbliżej prawdy historycznej. Jak mało kto potrafi ożywić postaci znane z historii, przedstawić ich losy tak, by nie były już tylko figurami z portretów, lecz także ludźmi. Spieszcie się więc i czytajcie, bo w serii tudorowskiej ukaże się jeszcze tylko jedna powieść. Osobiście już żałuję, że nie będzie tego więcej.

 

Plus minus:

Na plus:

+ bardzo ciekawa historia

+ interesujące postaci

+ lekka narracja

+ piękne wydanie

Na minus:

- brak

 

Tytuł: Trzy siostry, trzy królowe

Autor: Philippa Gregory

Wydawca: Książnica

Rok wydania: 2017

ISBN: 978-83-245-8263-1

Liczba stron: 472

Okładka: miękka

Cena: 42,00 zł

Ocena recenzenta: 9/10

 

Redakcja merytoryczna: Adrianna Szczepaniak

Korekta: Klaudia Orłowska

Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz