Dwója z dwoma minusami, czyli tegoroczna matura z historii oczami nauczyciela


Ostatniego dnia czerwca Centralna Komisja Egzaminacyjna (CKE) ogłosiła wyniki tegorocznych matur. Wśród egzaminów najsłabiej napisanych przez absolwentów szkół ponadgimnazjalnych znalazła się, już któryś rok z rzędu, historia. Wedle oficjalnych informacji średni wynik z tego przedmiotu wśród zdających wyniósł 33%, mediana zaś 30%. Śmiało więc można zaryzykować stwierdzenie, że wiedza o dziejach wśród polskiej młodzieży wchodzącej w dorosłość jest mierna lub zgoła żadna. Jak zawsze w takich sytuacjach, przez media społecznościowe przetoczyła się burzliwa debata, w toku której próbowano odpowiedzieć na pytanie, dlaczego jest aż tak źle? Każdy z biorących w niej udział dyskutantów, rzecz jasna, zwracał uwagę na zupełnie inne aspekty całego problemu, ale w poszczególnych wypowiedziach brakowało na ogół konkretów. Będąc czynnym zawodowo nauczycielem, postanowiłem zapoznać się z najczęściej pojawiającymi się opiniami lub zarzutami względem matury z historii, a następnie skonfrontować je ze swoimi obserwacjami wyniesionymi z praktyki pracy w szkole.

Podstawy

Po przeczytaniu niezliczonej liczby komentarzy na Facebooku zauważyłem, że Polacy, nawet ci wykształceni, średnio orientują się w przepisach dotyczących obecnego egzaminu dojrzałości. Zasadne wobec tego będzie przypomnienie garści podstawowych informacji, ponieważ są one kluczowe dla lepszego zrozumienia fatalnych wyników maturalnych. Zacznijmy od tego, że przedmioty zdawane na maturze już jakiś czas temu zostały podzielone na obowiązkowe (język polski, matematyka, język obcy)1 oraz na te zdawane dodatkowo na poziomie rozszerzonym (wśród nich znajduje się historia), przy czym każdy absolwent liceum lub technikum musi odpowiednio wcześniej zadeklarować, jaki przedmiot, oprócz obowiązkowych, będzie pisał. Zaznaczam od razu, że nie ma możliwości zdawania matury wyłącznie z przedmiotów podstawowych, trzeba zadeklarować przynajmniej jeden przedmiot dodatkowy i do niego przystąpić.

Ażeby matura mogła zostać zaliczona z wynikiem pozytywnym, uczeń musi osiągnąć próg minimum 30% z każdego z egzaminów obowiązkowych. Dla zdania matury nie są natomiast ważne rezultaty egzaminów dodatkowych, pisanych na poziomie rozszerzonym2. Tak więc podchodząc do matury, np. z historii, uczeń podświadomie czuje, że nie musi aż tak mocno się angażować, ponieważ nie ma pułapu procentowego, który trzeba koniecznie przekroczyć. Jedyną konsekwencją słabego wyniku może być niedostanie się na wymarzony kierunek studiów. Chociaż umówmy się, że przy dzisiejszym niżu demograficznym i walkach, jakie toczą między sobą uczelnie wyższe o studentów, jest to prawie niemożliwe.

W tym momencie ktoś zarzuci mi pewnie, że nie mam zbyt dobrego mniemania o zdających i nie doceniam ich ambicji. Niestety, praktyka pracy w szkole uświadomiła mi najdobitniej, że podchodzący do matury uczniowie, szczególnie ci mniej zdolni, w pierwszej kolejności myślą o tym, jak zaliczyć cały egzamin z pozytywnym wynikiem, a dopiero później planują studia. Trudno więc wytłumaczyć maturzyście, który ma problemy z matematyką na poziomie podstawowym, że równie ważny dla niego powinien być egzamin z historii. Doskonale bowiem zdaje on sobie sprawę z tego, że historię lepiej lub gorzej, ale zawsze jakoś napisze, natomiast kiedy nie osiągnie wymaganych 30% z przedmiotu obowiązkowego, z którym ma kłopoty, to przekreślone zostaną jego kilkuletnie przygotowania.

Dlaczego tak mało osób wybiera historię?

Z opublikowanych przez CKE zestawień3. wynika, że historia ponownie jest jednym z najrzadziej wybieranych przedmiotów maturalnych. O wiele częściej uczniowie decydują się na zdawanie biologii, geografii lub chemii. Dużym wzięciem cieszą się również rozszerzenia z języka polskiego oraz matematyki. Rzeczywiście jest tak, że wiele maturalnych wyborów warunkowanych jest stopniem trudności danego egzaminu. Jeżeli młodzi widzą, że na egzaminie z historii oprócz odpowiedzi na standardowe pytania trzeba napisać jeszcze krótkie wypracowanie dotyczące gospodarki II Rzeczypospolitej albo ewolucji ustrojowej starożytnego Rzymu, a np. na geografii nikt od nich nie wymaga produkowania elaboratów o syberyjskiej tajdze lub warstwach geologicznych Ziemi, to kierując się pragmatyzmem, częściej wybierają ten drugi przedmiot. Tym bardziej, że zapoznając się odpowiednio wcześniej z warunkami rekrutacji na studia historyczne, prawnicze lub związane z administracją, dowiadują się, iż większość wydziałów uczelni wyższych w równym stopniu honoruje maturę z obu tych przedmiotów.

Pozostając przy wypracowaniu maturalnym z historii, warto zauważyć, że od 2015 r. – kiedy wprowadzono egzamin dojrzałości w nowej formule – obniżyło się nieco jego znaczenie. Dla porównania, przed zmianami maturzysta wybierał jeden z zaledwie dwóch zaproponowanych tematów, obecnie dokonuje wyboru spośród pięciu, z czego każdy dotyczy innej epoki (starożytność, średniowiecze, wczesna nowożytność, wiek XIX, historia najnowsza). Na korzyść ucznia zmieniła się także punktacja za wypracowanie. W starej formule było to 20 punktów z 50 możliwych do uzyskania, po zmianach jedynie 12 z 50.

Korekta założeń dotycząca dłuższej pracy pisemnej miała za zadanie zachęcić uczniów do częstszego wybierania historii na maturze oraz ułatwić osiąganie lepszych rezultatów – niestety, jak na razie, zmiany te nie przyniosły żadnych wymiernych efektów. Od trzech lat do egzaminu dojrzałości z historii podchodzi wciąż ok. 7% wszystkich absolwentów szkół ponadgimnazjalnych, średni wynik obniżył się zaś gwałtownie z 50 do 33%4.

 Gimnazjum a szkoła ponadgimnazjalna

Skoro wprowadzone kilka lat temu zmiany nie przyniosły oczekiwanej poprawy, to zastanówmy się nad innymi przyczynami braku znaczącego progresu w osiąganych wynikach z historii. Oczywiście można zrzucić winę na leniwych uczniów lub niekompetentnych nauczycieli, ale tego typu tłumaczenia są bardzo często przesadzone i przysłaniają całą złożoność problemu, u podstaw którego leży wadliwy system edukacji. Jego szczegółowa analiza zajęłaby nam zapewne kilkanaście stron, ograniczę się więc jedynie do drobnego wycinka, obejmującego moment przejścia uczniów z gimnazjum do szkół ponadgimnazjalnych.

Już podczas zajęć w pierwszej klasie szkoły średniej, kiedy materiał z historii realizowany jest na poziomie podstawowym, dobry nauczyciel jest w stanie wychwycić zaległości w posiadanej wiedzy i umiejętnościach.

Przez kilka lat sam zastanawiałem się, co wpływa na fakt, że nawet z pozoru dobrzy uczniowie w liceum mają problemy z wyrażaniem swojego zdania na określony temat lub nie radzą sobie z interpretacją prostego tekstu źródłowego. Odpowiedź znalazłem dopiero, gdy na spokojnie zacząłem analizować arkusze egzaminów gimnazjalnych z historii i wiedzy o społeczeństwie oraz zapoznałem się z większością zeszytów ćwiczeń do tych przedmiotów. Zauważyłem, że zarówno arkusze, jak i ćwiczeniówki oferowane przez wydawnictwa edukacyjne zawierają prawie wyłącznie pytania testowe, gdzie albo trzeba określić prawdziwość danego wyrażenia, albo zaznaczyć prawidłowy wariant odpowiedzi, w najlepszym wypadku połączyć ze sobą zdania, tak by tworzyły spójną całość. Nie ma w nich zbyt wielu zadań, w których uczeń musiałby udzielić krótkiej odpowiedzi lub ustosunkować się do jakiejś opinii. Nie twierdzę, że egzamin gimnazjalny z historii powinien wyglądać tak samo jak matura, ale zadania na nim winny na pewno prezentować zróżnicowany stopień trudności. Skoro np. na egzaminie gimnazjalnym z języka polskiego wymagamy od ucznia napisania rozprawki, to dlaczego na historii nie możemy wymagać od tego samego ucznia napisania krótkiej pracy w oparciu o zamieszczone źródła?

W podstawie programowej nauczania historii (III etap edukacyjny)5 znajdują się oczywiście wymogi dotyczące analizy i interpretacji tekstu źródłowego oraz budowania narracji historycznej, ale nauczyciele bardzo często, chcąc dobrze przygotować swoich podopiecznych do egzaminów, skupiają się głównie na testach, traktując inne formy sprawdzające wiedzę po macoszemu. Nie czynię tutaj zarzutu belfrom pracującym w gimnazjach, bo sam doskonale wiem, jak funkcjonuje polski system oświaty. Praktyka pokazuje, że nacisk kładziony jest na końcowy rezultat, a bardzo często pomija się przy tym zaangażowanie nauczycieli, czas poświęcony wychowankom czy umiejętność zaciekawienia samym tematem lekcji.

Z nowym rokiem szkolnym gimnazja będą stopniowo wygaszane i wkrótce ulegną likwidacji. Mam jednak poważne obawy, czy nowa ośmioklasowa szkoła podstawowa i egzamin ją kończący nie powtórzą wszystkich dotychczasowych błędów. Podstawa programowa nauczania historii w klasach IV–VIII6, zaprezentowana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, nie wprowadza bowiem w wymaganiach ogólnych żadnych rewolucyjnych zmian, a o formie nowego egzaminu kończącego szkołę podstawową jeszcze nic pewnego nie wiemy.

Pozorny boom

Jeżeli w Polsce od dłuższego czasu obserwujemy wzmożone zainteresowanie historią, to jak w takim razie wytłumaczyć mizerny wynik uczniów na egzaminie dojrzałości z tego przedmiotu? Można rzec, że jest to kolejny bardzo złożony problem, nie powinniśmy jednak mylić boomu z pamięcią o ważnych dla narodu i państwa wydarzeniach. Historia, jako dyscyplina naukowa wykładana w szkołach, obejmuje zakres materiału od starożytności po czasy współczesne i porusza całe spektrum zagadnień związanych z polityką, gospodarką, wojskowością i funkcjonowaniem różnych społeczności.

Matura / fot. Marcin Otorowski, CC-BY-SA-3.0

Z kolei w naszej sferze publicznej zaciekawienie dziejami jest punktowe i skupia się przede wszystkim na wybranych epizodach z okresu XX w.: wojna polsko-bolszewicka, Powstanie Warszawskie, ludobójstwo na Wołyniu, Żołnierze Wyklęci czy relacje polsko-żydowskie w czasie II wojny światowej. Nieco mniejszym uznaniem cieszy się tematyka powiązana z tłem historycznym popularnych książek i seriali telewizyjnych, czego najlepszymi przykładami są cykle powieściowe Elżbiety Cherezińskiej7 czy turecka superprodukcja telewizyjna Wspaniałe stulecie.

Pomimo wielu prób polskim historykom wciąż nie udaje się wypracować atrakcyjnego i trafiającego do młodzieży przekazu. Szczególnie widać to na rynku książki, gdzie brakuje popularnonaukowych publikacji, które poruszałyby problematykę związaną z epokami innymi niż wiek XX. A jeżeli już jakimś cudem ukazują się wartościowe opracowania lub eseje, to oferujące je wydawnictwa najczęściej nie mają pomysłu na ich skuteczną promocję i popularyzację wśród młodzieży szkolnej.

 Co dalej?

Na zakończenie pozwolę sobie odnieść się do tekstu Wojtka Ducha8, ponieważ zaprezentowane przez niego propozycje zmian w edukacji historycznej są interesujące i na pewno warte szerszego rozważenia. Zgadzam się z tym, że matura z historii w klasach humanistycznych powinna być obowiązkowa. Warto jednak przy tym postawić na większą integralność i zespolenie programowe nauczania tego przedmiotu z innymi dyscyplinami humanistycznymi tak, aby prezentowane na lekcjach treści wzajemnie się uzupełniały i budowały spójny obraz przeszłości. Wzorcowa byłaby tutaj sytuacja, w której podczas jednego miesiąca kształcenia uczeń na języku polskim mógłby omówić twórczość Eurypidesa i Sofoklesa, na historii usłyszeć o wojnach grecko-perskich w V w. p.n.e., na wiedzy o społeczeństwie dokonać analizy ustrojów najważniejszych helleńskich poleis, na wiedzy o kulturze przyjrzeć się zaś porządkom architektonicznym w starożytnej Grecji. Całość omawianego działu, w tym przypadku starożytnej Hellady, kończyłaby się pracą pisaną na lekcji na jeden z wybranych tematów. Taka forma pokazywałaby młodzieży, że pomiędzy poszczególnymi dziedzinami humanistyki istnieje duża korelacja i wiedzę nabytą na jednych zajęciach można z powodzeniem wykorzystać w dalszym toku kształcenia.

Druga propozycja omówiona w artykule, o obowiązku brania pod uwagę wyników z historii podczas rekrutacji na studia humanistyczne, jest według mnie sformułowana dość niejasno. Problem nie tkwi bowiem w tym, że matura z tego przedmiotu jest pomijana podczas naborów, lecz w fakcie, że oprócz niej identyczny przelicznik mają egzaminy z innych przedmiotów dodatkowych. Przy tej samej randze czynnikiem zachęcającym do zdawania danego egzaminu jest, jak już wcześniej wspomniałem, stopień jego trudności. A w obecnej formule zawierającej krótką pracę pisemną historia zawsze będzie przegrywała rywalizację o ucznia z geografią lub biologią. Mimo wszystko nie optowałbym za usunięciem wypracowania z arkuszy maturalnych z historii. Wprowadziłbym raczej podobny element pracy pisemnej do innych przedmiotów zdawanych w ramach egzaminu dojrzałości, a liczących się później podczas rekrutacji na kierunki humanistyczne.

Ciekawie prezentuje się również pomysł na kanon lektur z historii, musi być on jednak wcześniej bardzo dobrze przemyślany i przedyskutowany ze środowiskiem nauczycielskim oraz akademickim. Podobnie bowiem jak w przypadku listy książek z języka polskiego od razu pojawiłyby się kontrowersje – kto będzie go ustalał i dlaczego w czasie jego tworzenia wzięto pod uwagę te, a nie inne pozycje? Przy obecnej formule egzaminu maturalnego, gdzie do wyboru jest pięć tematów, do każdej epoki można śmiało zasugerować po dwa, trzy tytuły lektur obowiązkowych, a oprócz nich ułożyć zmieniający się co kilka lat zestaw artykułów popularnonaukowych, uzupełniających wiedzę.

Ostatnim, tym razem moim osobistym, postulatem jest położenie większego nacisku na spójność programową między ośmioklasową szkołą podstawową a kształceniem na poziomie szkoły średniej. Jeżeli chcemy poprawić wyniki matury, nie tylko tej z historii, to z wieloma wymaganiami musimy oswajać młodzież już na etapie ostatnich klas szkoły podstawowej. Jest to sugestia, którą powinni sobie wziąć do serca zarówno pracownicy Ministerstwa Edukacji Narodowej, jak i sami nauczyciele. Miejmy nadzieję, że za kilka lat przy omawianiu wyników matur z historii wszyscy będziemy mogli napisać o wyraźnej ich poprawie, póki co należy jednak stwierdzić, że tegoroczny egzamin dojrzałości został napisany przez uczniów na dwóję z dwoma minusami.

Korekta językowa: Edyta Chrzanowska

  1. Oprócz tego z języka polskiego i języka obcego uczniowie podchodzą do egzaminów ustnych. []
  2. Nie ma możliwości zdawania przedmiotów dodatkowych na poziomie podstawowym. []
  3. https://www.cke.edu.pl/images/_EGZAMIN_MATURALNY_OD_2015/Informacje_o_wynikach/2017/20170630%20Wstepna%20informacja%20o%20wynikach%20matury%202017%20PREZENTACJA.pdf [dostęp: 7.07.2017] []
  4. https://historia.org.pl/2017/07/04/mature-z-historii-wybiera-tylko-7-maturzystow-jak-odwrocic-ten-trend-nasza-analiza/ [dostęp: 7.07.2017]. []
  5. https://men.gov.pl/wp-content/uploads/2011/02/4c.pdf [dostęp: 7.07.2017]. []
  6. https://men.gov.pl/wp-content/uploads/2016/11/podstawa-programowa-historia-klasy-iv-viii.pdf [dostęp: 7.07.2017]. []
  7. Fabuła większości książek Elżbiety Cherezińskiej koncentruje się na dziejach dynastii Piastów (Gra w kości, trylogia Odrodzone królestwo, cykl Harda), duże zainteresowanie wzbudziła również wydana w 2013 r. powieść Legion, opowiadająca o losach Brygady Świętokrzyskiej NSZ. []
  8. W. Duch, Maturę z historii wybiera tylko 7% maturzystów. Jak odwrócić ten trend? Nasza analiza, https://historia.org.pl/2017/07/04/mature-z-historii-wybiera-tylko-7-maturzystow-jak-odwrocic-ten-trend-nasza-analiza/ [dostęp: 7.07.2017]. []

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum.Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz