Operacja „Dynamo”– ucieczka aliantów z Dunkierki latem 1940 r.


Pomimo tego, że sukces operacji „Dynamo” przekroczył oczekiwania dowodzących ewakuacją, to jednak jej całokształt obnażył słabość British Expeditionary Force (BEF) i armii sojuszniczych w stosunku do Wehrmachtu. Ostatecznie jednak, między innymi dzięki tej, wydawać by się mogło, chaotycznej operacji, armia niemiecka wojnę przegrała.

Tło operacji „Dynamo”

Czołgi PzKpfw 35 (t), PzKpfw IV i PzKpfw II z 6. Panzer Division, XXXXI Korpusu (zmot.), Panzergruppe Kleist w marszu przez Francję. Maj 1940 r.

Po wypowiedzeniu wojny Niemcom na początku września 1939 r. Brytyjczycy i najlepsza część wojsk francuskich stanęły w pewnej odległości od granicy belgijskiej. Skoncentrowanie sił w tym regionie miało na celu zapobieżenie powtórzeniu manewru Schlieffena, czyli uderzenia niemieckiego na Paryż przez terytorium Belgii. British Army wysłała tam niemal 400 tys. ludzi zgrupowanych w dziesięciu dywizjach piechoty, Royal Armoured Corps oraz oddziałach armijnych i korpuśnych. Tymi siłami dowodził John Vereker, znany w historiografii jako Lord Gort.

Niemcy jednak nie mieli zamiaru uderzać jak w 1914 r. Choć początkowo rozważano taką opcję, to przypadek1 zrządził, że to plan gen. Ericha von Mansteina został wyznaczony do realizacji. Ten wybitny strateg zdecydował się na wyprowadzenie uderzenia pozorującego na Belgię i Holandię, by skłonić aliantów do pchnięcia najlepszych wojsk do obrony tych krajów, a następnie odcięcia ich wspaniałym manewrem wyprowadzonym spod Sedanu aż po brzeg kanału La Manche.

Sprzęt porzucony przez BEF w rejonie Calais-Dunkierka. Na pierwszym planie dwufuntowa armatka ppanc i ciągnik gąsienicowy Universal Carrier.

Wszystko, co zaplanował Manstein, zostało wykonane 10 maja 1940 r. Grupa armii „B„ gen. Fedora von Bocka wyszła na holenderskie poldery i posuwała się do przodu. W odpowiedzi Brytyjczycy i Francuzi ruszyli na linię rzeki Dyle, by osłaniać Brukselę. Okazało się jednak, że w tym samym czasie Grupa armii ”A” gen. Gerda von Runstedta, ignorując skrajnie niebezpieczne kilkusetkilometrowe korki na drogach, grożące katastrofą w razie ataku powietrznego, przeszła przez Ardeny – pasmo błotnistych, silnie zalesionych niskich gór. Luksemburg w zasadzie nie stawiał oporu. Czołgi Paula von Kleista przeszły przez wąskie szosy i stanęły nad Mozą, pod miastem Sedan, omijając od północy owianą mitem niezwyciężoności Linię Maginota.

W ciągu zaledwie kilku dni losy kampanii zostały przesądzone, kiedy niemieckie dywizje pancerne opanowały obydwa brzegi Mozy i ustanowiły przeprawy przez rzekę. Na nic zdał się kontratak francuskiej 3. Dywizji Pancernej pod Stonne, która, choć zadała Niemcom duże straty, to nie zdołała zlikwidować przyczółków ani tym bardziej całego wyłamania. Czołgi z czarnymi krzyżami popędziły dalej i już 20 maja dotarły nad kanał, odcinając siły francusko-brytyjsko-belgijskie w olbrzymim kotle na pograniczu francusko-belgijskim.

Operacja „Dynamo”

Operacja „Dynamo” była wielką improwizacją i chaosem. Pomimo tego udało się uratować kilkaset tysięcy ludzi, którzy w 4 lata później będą wyzwalać Europę.

W zaledwie dziesięć dni od rozpoczęcia działań alianci stanęli przed faktem okrążenia. Niedługo potem zostali także pozbawieni ostatniego lotniska na kontynencie. Widząc olbrzymie zagrożenie, Lord Gort poinformował Londyn o możliwej konieczności ewakuacji morskiej BEF. Decyzja zapadła już tego samego dnia, 19 maja. Organizacja ewakuacji 400 tys. ludzi musiała jednak potrwać kilka dni.

22 maja dwie kompanie Royal Tank Corps uderzyły na flankę niemieckiego okrążenia. Zamieszanie, jakie spowodował atak czołgów Matilda II, pozwoliło na oderwanie i wycofanie znacznych sił alianckich w kierunku Dunkierki, jedynego większego portu w okolicy. Już 26 maja przypłynęły pierwsze statki i okręty improwizowanej floty ewakuacyjnej. Ku portowi i plażom płynęło wszystko, co mogło – okręty wojenne: krążowniki, niszczyciele, trałowce, korwety, kutry torpedowe i przeciwpodwodne, a także cywilne statki szpitalne, jachty, łodzie i trawlery. Podobno przyholowano też dwuosobowy kajak!

Nacisk Niemców wzmagał się. Nie tylko dywizje von Kleista naciskały od zachodu, ale do operacji przeciwko przyczółkowi pod Dunkierką włączyły się również oddziały Grupy Armii „B”, które zajęły już całą Holandię i północną Belgię. W tym czasie Hitler wstrzymał swoje czołgi. Choć motywy tej decyzji nie są do tej pory jasne, to faktem jest, że dała ona czas aliantom na ewakuację.

Tonący pod niemieckimi bombami wielki niszczyciel Burrasque. Dunkierka, 30 maja 1940 r.

Zamiast Panzerwaffe do ataków na uciekających z Europy Anglików rzucono Luftwaffe. Bomby spadały na jednostki na froncie, na Dunkierkę i port, na plaże i jednostki pływające. Z plaż i portów nadal jednak wycofywano dziesiątki tysięcy ludzi. Pomimo niemal ciągłego bombardowania niczym nieosłoniętych żołnierzy na plażach straty od bomb były małe, w czym pomagał bardzo sypki piasek, który tłumił wybuchy.

Okoliczności ewakuacji były dramatyczne. Bombardowani, ostrzeliwani, głodni, pozbawieni możliwości walki przeciwko nękającej ich Luftwaffe żołnierze czekali na niepewny los, po kolana stojąc w wodzie lub kołysząc się na resztkach urządzeń portowych, do których podpływały okręty. Wszystkim żołnierzom kazano zostawić na plażach wyposażenie, często także broń, by nie przeciążać łodzi i zmieścić większą liczbę ewakuowanych.

W tym samym czasie przeciwko Grupie Armii „B” walczyły do ostatka oddziały belgijskie i kilka jednostek BEF. Royal Air Force (RAF), operujący z Anglii, osłaniał przyczółek, ponosząc jednak przy tym duże straty. Przeciwko niemieckiemu lotnictwu walczyły również okręty, odnotowując przy tym znaczące sukcesy.

Symbolem ewakuacji z Dunkierki stały się sznury oczekujących na swoją kolej żołnierzy.

Pomimo trudności, niedostatków i konieczności ciągłej improwizacji ewakuacja trwała nadal. Najwięcej osób uratowano w dniach 30–31 maja, bo aż 68 tys. Ogółem uratowano 338 226 żołnierzy, w tym 123 tys. Belgów i Francuzów, choć na plażach i na liniach obrony pozostawiono 40 tys. ludzi. Ogólne straty BEF w kampanii francuskiej wyniosły 68 tys. żołnierzy. Utracono także cały ciężki sprzęt – 2,5 tys. dział, 20 tys. motocykli, 65 tys. innych pojazdów, w tym 445 czołgów. Olbrzymie były też straty w zaopatrzeniu i materiałach wojennych.

Spośród ponad ośmiuset jednostek pływających Niemcy zatopili jedną czwartą, w tym sześć brytyjskich i trzy francuskie niszczyciele. Osłaniający ewakuację RAF spisał ze stanu 145 samolotów i kilkudziesięciu pilotów zabitych lub wziętych do niewoli.

Niemcy za sukces zapłacili relatywnie niską cenę. Straty były na tyle niewielkie, że już dzień po zajęciu spalonej Dunkierki Wehrmacht ruszył w głąb Francji, zajmując kraj w niezwykle szybkim tempie.

Łodzie ratunkowe wypełnione żołnierzami angielskimi do granic możliwości. Dunkierka, maj-czerwiec 1940 r.

Ewakuacja Dunkierki, choć z pewnością zakończona sukcesem, z polecenia Winstona Churchilla, nowego premiera Zjednoczonego Królestwa, nie była nagłaśniana przez media. Jego zdaniem ewakuacja, będąca ostatnim aktem klęski w Europie, nie była zwycięstwem i nie chciał stwarzać takiego wrażenia w społeczeństwie, choć w rzeczywistości doceniał olbrzymią wagę tego wydarzenia.

Dla armii brytyjskiej ewakuacja z Dunkierki stała się w pewien sposób oczyszczająca. Pomimo bolesnych strat pozbyła się przestarzałego uzbrojenia i wyposażenia, co wymusiło szybkie wprowadzenie nowych typów broni, zwłaszcza dział przeciwpancernych i cięższych czołgów.

Więcej o historii Anglii przeczytasz klikając na poniższą grafikę:

Korekta: Edyta Chrzanowska

  1. Tzw. Incydent z Mechelen. 10 stycznia 1940 r. niemiecki samolot przewożący plany inwazji na Zachód omyłkowo wylądował w Belgii. W ten sposób pierwotne plany ataku dostały się w ręce alianckie. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz