„Ekspansja Kremla. Historia podbijania świata” – D. Boyd – recenzja


Co kieruje Moskwą? Co chce osiągnąć Rosja? – te i inne pytania zadałem sobie, kiedy pierwszy raz przeczytałem tytuł książki Douglasa Boyda. Jednakże, wbrew napisowi na okładce, nie jest to publikacja próbująca przewidzieć następne kroki naszych wschodnich sąsiadów.

Korzystając z medialnego strachu przed poczynaniami Rosji, który udziela się także społeczeństwu, wydawnictwo RM wznowiło nakład książki Douglasa Boyda pt. Ekspansja Kremla. Historia podbijania świata. Autor jest reklamowany jako „[…] brytyjski pisarz, który stanął twarzą w twarz z KGB podczas pobytu w więzieniu politycznym Stasi […]”1. Ponadto w swoim dziele pisarz wspomina, że pracował przed 1959 r. w wywiadzie brytyjskim oraz został aresztowany w Berlinie Wschodnim, ale niedługo później wypuszczony z więzienia enerdowskiej tajnej policji. Następnie pracował m.in. jako dziennikarz BBC. Wydał także kilka książek –większość z nich poświęcona jest Związkowi Radzieckiemu i jego szpiegom, ale można znaleć również pozycje dotyczące najnowszej historii Francji, czy... dziejów średniowiecza (biografia Eleonory Akwitańskiej).

Już duża rozpiętość chronologiczna (od początków Rusi aż do czasów nam współczesnych) i tematyczna publikacji sugeruje, że Ekspansja Kremla… nie będzie książką naukową. Z powodzeniem jednak mogłaby ona popularyzować historię. Niestety na potencjale się kończy. D. Boyd swój wywód oparł tylko na dwudziestu pozycjach i to napisanych w większości przypadków przez dziennikarzy, a nie historyków. Z przykrością stwierdzam, że do opisu rewolucji bolszewickiej i początków umocowania komunistów u władzy autor nie wykorzystał książek choćby Richarda Pipesa, które są bardzo popularne na całym świecie i stanowią literaturę obowiązkową dla każdej osoby zajmującej się dziejami XX-wiecznej Rosji. W bibliografii brakuje także innych sztandarowych pozycji pomocnych przy odtwarzaniu historii tego państwa. W tym miejscu można przywołać kilku autorów, których książki powinny się znaleźć w spisie: Michaił Heller i Aleksander Niekricz2, Rudolf Pichoja3, Władimir Bukowski4, Wasilij Mitrochin5, Edward Acton6 i wielu innych. Nieobecność powyższych świadków historii i historyków w bibliografii zadziwia tym bardziej, że ich dzieła w USA i Europie stanowią nawet literaturę obowiązkową dla studentów kierunków historyczno-humanistycznych, nie wspominając o naukowcach historykach badających dzieje Rosji. Tak samo budzi kontrowersje brak powołania się w rozdziałach o współczesnej Rosji na publikacje napisane przez śp. Annę Politkowską i Aleksandra Litwinienkę. Muszę pochwalić D. Boyda za wykorzystanie publikacji Simona Sebag Montefiore pt. Stalin. Dwór czerwonego cara. Szkoda jednak, że wykorzystane zostało tylko jedno z jego dzieł, chociaż brytyjski historyk-dziennikarz o Rosji napisał znaczenie więcej. Na zakończenie omawiania wykorzystanej literatury nie wspomnę już o źródłach, których w publikacji nie ma. A szkoda, tym bardziej, jeżeli są one bardzo bogate. I nie mówię tutaj o archiwach w Rosji, ponieważ nadal są one niedostępne, ale o tych z Europy Środkowo-Wschodniej, Niemiec czy nawet tych anglosaskich. Nie znajduję także drukowanych akt, które w państwach zachodnich są publikowane już od wielu lat. Autor nie wykorzystał nawet czasopism z epoki oraz relacji świadków, które to bez wątpienia bardzo wzbogaciłyby całą książkę.

Publikacja nie ustrzegła się także błędów, których jest sporo. W tekście znajdują się potknięcia stylistyczne, ale także wiele merytorycznych. Wśród nich są zarówno poważne, jak i te bardziej błahe. Rozpocznę więc od mniej rażących. W oczy rzuca się nazwanie Władysława Wazy (syna polskiego władcy) „księciem polskim„ (s. 53). Nadanie takiego miana może wynikać ze złego przetłumaczenia, ale jednak wydawnictwo powinno poczynić starania, aby skonfrontować tekst z literaturą fachową, w której przyszły król określany jest „królewiczem„. Kolejne niepoprawne zdanie pojawia się na 89 stronie: ”Blokada Bałtyku przeprowadzona przez flotę niemiecką oraz niemieckie i tureckie okręty wojenne […] doprowadziły do zubożenia Rosji”. Powyższe zdanie jest niezrozumiałe. Przede wszystkim: po co flota Kaisera miałaby blokować także własne porty (dla przypomnienia więcej portów Cesarstwo Niemieckie miało na Bałtyku)? Sprawa druga: kto blokował? ze zdania wynika, że „flota niemiecka„ i ”okręty niemieckie”. Z kontekstu wynika, że były to dwa osobne byty. Takim błędem jest także określenie Aleksieja Tołstoja, pisarza na usługach stalinizmu, synem Lwa. Sławny pisarz może tylko przewracać się w grobie na wieść o przypisaniu jemu takiegoż potomka.

Jak już wspominałem, w książce są też poważniejsze błędy i to nawet takie, które każdego historyka przyprawią o palpitacje serca. Pierwszy z nich pojawia się na 88. stronie, gdzie opisano ostatnie dni przed I wojną światową i przytoczono argumenty na rzecz potwierdzenia tezy autora, że nic nie zapowiadało, że zabójstwo austriackiego arcyksięcia w peryferyjnym Sarajewie sprowokuje globalny konflikt. Wśród nich jest ciekawa informacja, jakoby królowa Wiktoria i jej wnuk, cesarz Niemiec Wilhelm II, wspólnie płynęli po Bałtyku latem 1914 r.! Zdanie to zadziwia niewiedzą D. Boyda. Zastanawiam się, czy to kolejny błąd tłumacza, czy naprawdę autor – bądź co bądź Brytyjczyk – nie wie, że wybitna władczyni zmarła 13 lat przez Wielką Wojną. Wszelkie ludzkie pojęcie przechodzi także zdanie ze 109. strony: „Najistotniejsza rebelia wybuchła w obwodzie tambowskim, […] gdzie przymusowe rekwizycje […] oznaczały śmierć z głodu dla chłopów […]. Utworzyli oni błękitną armię – dla odróżnienia dla armii białej i czerwonej, składającą się z polskiej Błękitnej Armii, Zielonej Armii nacjonalistów ukraińskich oraz Czarnej Armii […] anarchistów„. Mam szacunek dla zrywu tambowskich chłopów, ale, na litość boską, niech autor nie łączy wszystkich bytów działających na terenach ówczesnej Rosji w jeden. Tym bardziej, jeżeli Błękitna Armia od początku formowana była we Francji. Tak samo jest z Zieloną Armią – w przypadku ”nacjonalistów ukraińskich” nie wiem, co to jest za byt – może ekolodzy? Z takim określeniem spotkałem się jedynie w przypadku armii chłopskich (różnych narodowości we współczesnym sensie) działających przeciwko bolszewikom w czasie rewolucji oraz zgrupowania antysowieckiego na Białorusi po 1944 r. Ale żeby nacjonaliści?

Autor nie dostrzega także innych niuansów. Chociażby: dlaczego osoby narodowości żydowskiej witały Armię Czerwoną w 1939 r. na wschodnich terenach ówczesnej Polski. Na stronie 159. Boyd napisał, że Żydzi witali wojska naszych wschodnich sąsiadów, ponieważ widzieli w nich wyzwolicieli „z rąk Gestapo„. Prawda, że postrzegali sowietów jako wyzwolicieli i obawiali się Gestapo, ale przede wszystkim Żydzi byli komunizujący. Trzeba zaznaczyć, że było wiele przyczyn, ale przede wszystkim wynikało to z polityki narodowościowej prowadzonej przez władze polskie, która dyskryminowała współmieszkańców państwa innych narodowości, a jeszcze wcześniej przez carat. Pragnę jednak zaznaczyć, że nigdy nie była to taka dyskryminacja, jaką znamy zza zachodniej granicy, choć Polska niestety nie ustrzegła się gett ławkowych czy różnego rodzaju nacjonalistycznych bojówek atakujących Żydów. Niefortunne jest także twierdzenie, iż doktryna „Lebensraum„ była przeznaczona dla „ludności niemieckojęzycznej” (s. 150). Z twierdzenia wynika, że Żydzi, Słowianie itp. mówiący w języku Goethego mogli uczestniczyć w tej polityce i zasiedlać ”przestrzeń życiową”, chociaż każdy wie, że było całkiem inaczej. Zwrot ten wymaga skorygowania. Nie wiem także, skąd pisarz czerpał informacje o składzie narodowościowym Armii Czerwonej walczącej z Japonią w 1945 r. Według niego połowę stanowili Polacy (s. 210).

W tekście autor nie ustrzegł się również drobniejszych błędów, jak np. powtarzania błędnego nazewnictwa (D. Boyd notorycznie używa określenia Armia Czerwona aż do upadku Związku Radzieckiego, chociaż wiadomo, że nazwa ta obowiązywała tylko do 1945 r.). Ponadto szkoda, że autor nie dostrzega pewnych ważnych wydarzeń, które przyczyniły się do upadku komunizmu. Brak na przykład informacji o Sierpniu ’80 oraz powstaniu wielkiego ruchu społecznego, jakim była „Solidarność”, i obradach Okrągłego Stołu. Mylący jest także tytuł Ekspansja Kremla…, ponieważ sugeruje on, że pozycja dotyczy całych dziejów terenów dzisiejszej Rosji od założenia Moskwy. Co prawda D. Boyd opisuje losy tego kraju od przybycia Ruryka w pierwszych rozdziałach, ale jest to raczej przydługie wprowadzenie do głównej części książki, tj. końca caratu, umocowania się u władzy bolszewików oraz siedemdziesięciolecia komunizmu w Rosji i historii najnowszej państwa. Nijak do książki ma się podtytuł …historia podbijania świata, ponieważ publikacja jest syntezą dziejów byłego państwa carów.

Pomimo wielu wad, książka zawiera dużo ciekawych wiadomości, które nie są powszechnie znane w Polsce. Szczególnie na podkreślenie zasługuje umieszczenie w narracji dziejów Komunistycznej Partii Wielkiej Brytanii – której członków D. Boyd wykorzystuje jako przewodników „opowiadających” czytelnikowi swoją historię – ale przede wszystkim ideologii komunistycznej i Związku Radzieckiego. Autor stawia także celne uwagi dotyczące obecnej sytuacji społeczno-politycznej w Europie Wschodniej.

W przeciwieństwie do pierwszego wydania, pozycja ma ciekawą szatę graficzną. Okładka na półce prezentuje się jak gra komputerowa, a nie jak książka. W dziele naukowym byłby to minus, ale w publikacji nastawionej na popularyzację historii i, nie ukrywając, na zarobek, jest to świetny pomysł wydawnictwa RM.

Reasumując: książka jest poprawnie napisaną syntezą dziejów Rosji XX w. Jeżeli wydawca poprawiłby błędy merytoryczne w tekście (lub umieścił wyjaśnienie w przypisie), powiedziałbym, że tytuł jest nawet dobry. Jednakże nie poleciłbym Ekspansji Kremla… osobom, które nie miały styczności z historią nadwołżańskiego państwa, ale interesującym się dziejami wschodniego sąsiada jak najbardziej, mimo licznych błędów. Chociażby po to, aby skonfrontować polskich publicystów z zachodnioeuropejskimi w kontekście postrzegania historii Rosji i tego, na co stawiają akcenty. Na marginesie: dla początkujących najlepszą syntezą Rosji XX w. będą książki Józefa Smagi7, które są także podstawowymi podręcznikami akademickimi.

 

Plus minus:

Na plus:

+ ciekawa tematyka

+ szata graficzna

+ urozmaicenie tekstu historiami pojedynczych osób

+ przedstawienie dziejów KP WB

Na minus:

- tytuł nieadekwatny do treści

- sporo błędów merytorycznych

- „szczupła” bibliografia

- niewykorzystanie żadnych źródeł bądź relacji świadków

 

Tytuł: Ekspansja Kremla. Historia podbijania świata

Autor: Douglas Boyd

Wydawca: RM

Rok wydania: 2017

ISBN: 978-83-7773-818-4

Liczba stron: 416

Okładka: miękka

Cena: 29,99 zł

Ocena recenzenta: 4,5/10

 

Redakcja merytoryczna: Artur Markowski

Korekta językowa: Wiktoria Wojtczak

  1. D. Boyd, Ekspansja Kremla. Historia podbijania świata, Warszawa 2017, okładka. []
  2. M. Heller, A. Niekricz, Utopia u władzy, t. 1-2, Poznań 2016. []
  3. R. Pichoja, Historia władzy w Związku Radzieckim 1945-1991, Warszawa 2011. []
  4. W. Bukowski, Moskiewski proces Dysydent w archiwach Kremla, Warszawa 1999; W. Bukowski, I powraca wiatr…, Kraków 1999. []
  5. W. Mitrochin, Ch. Andrew, Archiwum Mitrochina, t. 1-2, Poznań 2014. []
  6. E. Acton, Rosja. Dziedzictwo caratu i władzy radzieckiej, Warszawa 2013. []
  7. J. Smaga, Narodziny i upadek imperium. ZSRR 1917-1991, Kraków 1992; J. Smaga, Rosja w 20 stuleciu, Kraków 2002. []

Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. Bilbo napisał(a):

    To można by napisać kilka grubych tomów.

Zostaw własny komentarz