„Marsz Radetzky’ego” – J. Roth – recenzja


Monarchia Naddunajska to wspaniała, choć z gruntu niestabilna konstrukcja polityczno-społeczna, której upadek w 1918 r. uwolnił siły wielu ludów. Cieszy się ona jednak sławą pięknego kraju rządzonego przez Cesarza Franciszka Józefa I i jako taka wzbudza sentymenty. Wybitnym cesarsko-królewskim sentymentalistą był Joseph Roth, czego wyraz dał w powieści Marsz Radetzky’ego.

Kiedy zobaczyłem na półkach Marsz Radetzky’ego, w dodatku w przepięknej purpurowej grubej oprawie, zaraz obok podobnie wydanych innych dzieł Rotha, wiedziałem, że muszę to mieć na półce. Od kiedy przeczytałem tę powieść, a czytałem ją w każdej wolnej chwili na telefonie, chciałem, by zdobiła mój księgozbiór, bo jestem w niej zakochany do bólu.

Chociaż urodziłem się na terenach byłego zaboru rosyjskiego, mam strasznie silne ciągoty wiernopoddańcze w stosunku do Jego Cesarskiej Mości, Apostolskiego Króla Węgier Franciszka Józefa I Habsburga i sentyment do jego monarchii. Dlatego, kiedy trafiłem na powieść o przepięknym tytule, nie zostało mi nic innego, jak rzucić się natychmiast do lektury.

Fabuła Marszu Radetzky’ego osnuta jest wokół uszlachconego przez Franciszka Józefa I rodu Trotta von Sipolje. Nobilitacja, otrzymana za uratowanie życia samego cesarza, zwiąże wszystkich trzech przedstawicieli Trottów – dziada, syna i wnuka – niewidocznym, ale niezwykle silnym węzłem z tym, za którego panowania ludzie rodzili się, żyli i umierali.

Sportretowanie trzech pokoleń Trottów, z czego najdokładniej czytelnik przyjrzy się najmłodszemu, będzie odbywało się na tle życia i powolnego rozkładu wielonarodowego naddunajskiego państwa i zmierzchu życia wielkiego monarchy. Trottowie związani z monarchią, służbą wojskową i cywilną, żyją i pracują na chwałę Cesarza, jednak każdy z nich na swój sposób będzie przyglądał się, jak mija chwała Austro-Węgier, a to obserwując zacierające się rysy Jego Cesarskiej Wysokości na portrecie w kasynie oficerskim, a to widząc, jak zamiera zwyczaj niedzielnego odgrywania tytułowego marszu w miasteczku w Czechach, czy wreszcie ginąc w imię poddanych Cesarza w samych początkach Wielkiej Wojny.

Dzieło Rotha jest powieścią melancholijną. Autor nie używa wielkich słów, a jeśli już, zawsze wybrzmiewają one jakoś smutno. Melancholia jest tu widoczna nawet nie w samym języku, nie w słowach, bo przecież ten wielki admirator Austro-Węgier nigdy nie popełniłby nietaktu mówiąc o tych sprawach wprost, ale wyziera między wierszami, bardzo delikatnie wsączając się w duszę czytelnika. Roth chwyta za serce, pokazujepiękno Dunaju, pusztę węgierską, szczyty Karpat, majestat panującego i wyciska o łzę wzruszenia za minionym światem, pełnym swoistego, niepowtarzalnego piękna.

Wiem, że te czasy nie wrócą. Wiem też, że Roth i inni w większości je idealizują, jak zawsze idealizuje się przeszłość. Jest jednak w obrazie, który przedstawia, subtelne, delikatne piękno, którego nie sposób odrzucić. Jeśli więc ktoś z Was, drodzy czytelnicy, szuka książki, przy której będzie się mógł wzruszać jesiennymi wieczorami, to polecam Marsz Radetzky’ego i robię to ze wzruszeniem, pewnością i czystym sumieniem. Oraz zazdrością, że będziecie mogli czytać to pierwszy raz, podczas gdy ja mam to już za sobą.

 

Plus minus

Na plus

+ wzruszająco melancholijne ukazanie upadku Austro-Węgier

+ piękny język

Na minus

- poza tym, że się kończy - brak

 

Tytuł: Marsz Radetzky’ego

Autor: Joseph Roth

Wydawca: Austeria

Rok wydania: 2015

ISBN: 978-83-7866-065-1

Liczba stron: 441

Okładka: twarda

Cena: 49 zł

Ocena recenzenta: 10/10

 

Redakcja merytoryczna: Marcin Tunak

Korekta językowa: Patrycja Grempka

Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz