Tarczownicy wczesnopiastowscy. Pierwsza polska jazda?


Podstawową formację wczesnopiastowskiej armii stanowili tarczownicy. Zwykle badacze przyjmują, że była to chłopska piechota z przymusowego poboru, ale istnieją poważne argumenty, aby zakwestionować ten obiegowy pogląd.

Boleslaw Chrobry

Gall Anonim o tarczownikach

Ogółowi badaczy historii wojskowości polskiego wczesnego średniowiecza jest dobrze znany fragment kroniki Galla Anonima opisujący wojsko Bolesława Chrobrego. W tłumaczeniu Romana Grodeckiego brzmi on następująco:

„(…) Z Poznania bowiem (miał) 1300 pancernych i 4000 tarczowników, z Gniezna 1500 pancernych i 5000 tarczowników, z grodu Władysławia 800 pancernych i 2000 tarczowników, z Giecza 300 pancernych i 2000 tarczowników, ci wszyscy waleczni i wprawieni w rzemiośle wojennym występowali do boju za czasów Bolesława Wielkiego”1.

Dalej zaś kronikarz porównuje te dawne czasy ze współczesnymi sobie, tj. pod rządami Bolesława Krzywoustego, oraz określa pancernych i tarczowników zbiorczą nazwą rycerzy (łac. milites):

„(…) Lecz by wam zaoszczędzić żmudnego wyliczania, podam wam bez liczby ilość tego mnóstwa, więcej mianowicie miał król Bolesław pancernych, niż cała Polska ma za naszych czasów tarczowników, za czasów Bolesława tyle prawie było w Polsce rycerzy, ile za naszych czasów znajduje się ludzi wszelakiego stanu”2.

Wynika stąd, że Gall Anonim używa dobrze znanego sobie i swoim informatorom terminu „tarczownik„, który w czasie pisania kroniki jest wciąż w użyciu i ma swoje żywe desygnaty. W oryginale kroniki użyty jest oczywiście łaciński termin „clipeati„, który Roman Grodecki przetłumaczył jako ”tarczownicy”. Szedł tu zresztą za poprzednim tłumaczeniem kroniki Galla Anonima Zygmunta Komarnickiego z 1873 r.

Tarczownicy – kmiecie pod bronią?

W każdym razie użycie w tłumaczeniu terminu „tarczownicy„ skłoniło historyków do myśli, że chodzi o piechotę wyposażoną w tarcze. Wynikało to z apriorycznego założenia, że podstawą rekrutacyjną licznej armii musiała być w warunkach polskich piechota rekrutowana z ogółu ludności chłopskiej. Opierano się tu na wnioskowaniu z analogii: skoro w X/XI w. na północy Europy triumfy święciła piechota typu normańskiego, walcząca w szyku z okrągłymi tarczami, a w XII w. w zachodniej Europie pojawiła się piechota z tarczami migdałowymi, to i w Polsce taka piechota również powinna występować. Nadto zwrócono uwagę na fragmenty kroniki Thietmara, opisujące walki Niemców z łucznikami Chrobrego w lasach Połabia. Pamiętano też o sukcesach wczesnośredniowiecznej piechoty słowiańskiej na Bałkanach. Wzgląd na te czynniki sprawił, że historycy wojskowości uznali za oczywistą oczywistość, że ”clipeati” byli chłopską piechotą z przymusowego poboru i uznali za zbędne analizowanie odmiennych możliwości organizacji tej formacji. Tak to wygląda w literaturze przedmiotu, począwszy od fundamentalnej pracy Andrzeja Nadolskiego Polskie siły zbrojne w czasach Bolesława Chrobrego do wydanej niedawno pracy Michała Bogackiego Przemiany w wojskowości polskiej od połowy X wieku do 1138 r.

Tkanina z Bayeux przedstawiająca XI-wiecznych rycerzy

Nie bez znaczenia był także, w mojej ocenie, czynnik ideologiczny. Chodziło o dowartościowanie warstwy chłopskiej poprzez ukazanie jej domniemanej ważnej roli w organizacji armii wczesnopiastowskiej. Stanowiło to również przeniesienie na grunt polski poglądów zachodnich, gdzie przez dłuższy czas uważano, że w Europie średniowiecznej ogół wolnych mieszkańców był zobowiązany do służby wojskowej i stanowił podstawę tworzenia dużych sił piechoty. Taki pogląd jest obecnie coraz częściej kwestionowany z uwagi na brak oparcia w źródłach i wskazuje się, że obowiązek wojskowy miał raczej charakter zobowiązania osobistego. Istotnie, poza Saksonią, Normandią i Flandrią trudno znaleźć jakiekolwiek źródła świadczące o powszechnym obowiązku uczestnictwa w pospolitym ruszeniu w zachodniej Europie w X/XII w.3

Tarcze a piechota europejska we wczesnym średniowieczu

Współcześnie często się uważa, że podstawowym atrybutem średniowiecznego piechura była tarcza. Łatwo ten pogląd obalić wskazując, że najsłynniejsze formacje średniowiecznej piechoty – janczarzy4, angielscy łucznicy, piechota flamandzka, walijska, szwajcarska czy też szkocka – obywały się w ogóle bez tarcz! Przydatność tarcz dla piechurów jest bowiem silnie ograniczona. Są one ciężkie, nieporęczne i przydają się głównie w bitwach prowadzonych w zwartych szykach przeciwko ciężkiej piechocie. Od czasów karolińskich zaś na zachodnioeuropejskich polach bitew dominowała ciężkozbrojna kawaleria rycerska. Towarzyszyła jej piechota, nietworząca samodzielnych oddziałów, a rekrutująca się ze sług zamkowych w ramach pocztów rycerskich. Była ona rozmaicie uzbrojona, a jej znaczenie poślednie. W XII w. standardowo przyjmowano, że na jednego rycerza przypada dwóch giermków oraz czterech piechurów. Nie pasuje to zupełnie do liczb podanych przez Galla, gdyż brak w nich jakiejś ustalonej proporcji pomiędzy pancernymi a tarczownikami. W takim grodzie Władysławia stosunek jest np. 1:2,5, a z kolei w Gieczu niemal 1:7. Nie są to więc rycerze wraz z pocztami. Wartym podkreślenia wyjątkiem dla omawianego okresu była piechota wikińska, walcząca w ciężkim uzbrojeniu, w zwartym szyku z okrągłymi tarczami. Niemniej jednak jej organizacja z przyczyn społecznych była ograniczona do terenów pod kulturowym wpływem normańskim, w tym i, być może, polskiego Pomorza.

Pomnik Jazdy Polskiej na Rondzie Jazdy Polskiej w Warszawie upamiętniający 1000 lat Jazdy Polskiej przedstawiający pancernego z drużyny Mieszka I oraz ułana z okresu II Rzeczypospolitej / fot. Grzegorz Polak, CC-BY-SA 3.0

Tarczownicy, czyli lekkozbrojna konnica

Tymczasem są przesłanki do zakwestionowania stereotypowego poglądu traktującego „clipeati„ jako kmiecą piechotę. Zacznę od opinii Mariana Plezi, którego można uznać za kanonicznego w Polsce znawcę łaciny średniowiecznej. Otóż w przypisie do wymienionego fragmentu Galla wyjaśnia on, że „clipeati„ to była konnica lekka. Identyczne tłumaczenie jest też zawarte w słowniku łacińsko-polskim pod redakcją tegoż samego uczonego, gdzie słowo „clipeatus„, za Liwiuszem, jest przetłumaczone jako jeździec zbrojny w tarczę. W każdym razie tarcza w średniowieczu była bardzo ważnym atrybutem wojownika. Już w późnej starożytności na tarczy intronizowano nowych cesarzy rzymskich i królów germańskich. Na tarcze składano przysięgi. W Biblii tarcza pojawia się wielokrotnie i jest symbolem wiary. Średniowieczna symbolika określała wręcz rycerstwo jako tarczę wiary. Trudno więc przyjąć, że ”clipeati” mieliby u Galla oznaczać chłopów z przymusowej branki, oraz niełatwo byłoby wyjaśnić, dlaczego poświęca im tyle uwagi. Z punktu widzenia warstw społecznych, do których adresowana była kronika, chłopi nie mieli większego znaczenia. Tak samo kronikarze zachodnioeuropejscy z reguły nie dostrzegają plebejuszy na polach bitew. Warto zresztą wskazać, że sam Gall zalicza tarczowników do rycerstwa, kończąc wyliczanie wojsk Chrobrego słowami, że za Bolesława tylu więc było rycerzy, co za Galla wszystkich ludzi. Gall używa tu łacińskiego ”milites”, które już od końca X w. nabrało specyficznego znaczenia, i – jak napisał John France – oznaczało członków warstwy rycerskiej5. Gall też nie sugeruje, że tarczownicy walczyli pieszo, a nawet przeciwnie. Podczas harców pod grodem Bytom odrzański sławi odwagę Polaków, z których tarczownicy stawali do pojedynku przeciwko pancernym niemieckim, a polscy woje z gołymi mieczami przeciw tarczownikom. Widać tu gradację uzbrojenia ochronnego: pancerny -> tarczownik -> woj z mieczem. Ale i ten ostatni nie był byle kim. Miecz był ówcześnie bardzo kosztownym elementem wyposażenia, symbolem statusu, wartym kilka krów i z całą pewnością kmieci nie było na niego stać. Ale ci wszyscy wojownicy musieli walczyć konno, gdyż inaczej trudno sobie wyobrazić pojedynek konnego pancernego z pieszym tarczownikiem. Notabene nieco wcześniej Gall pisze, że w Polsce kolczugi w ogóle wyszły z użycia, co stawia pod znakiem zapytania istnienie pancernych w jego czasach. Zresztą w Gallowym opisie bitwy nad Trutiną (III.23) zawarty jest obraz zwycięstwa Polaków nad Czechami, chronionymi przez kolczugi, tarcze i hełmy, które wedle kronikarza nic im nie pomogły, oraz pościgu polskiej konnicy za uciekającym wrogiem.

Tarczownicy bez tarcz?

Z tymi tarczownikami jest zresztą poważniejszy problem, niezależnie od tego, czy walczyli pieszo, czy konno. Otóż w dość bogatym materiale archeologicznym z XI/XII w. nie znaleziono jakiegokolwiek śladu po tarczach. Dość liczne są znaleziska daleko kosztowniejszych mieczy, hełmów (w tym słynne szłomy wielkopolskie). Znaleziono dwa hełmy typu normandzkiego, które są rzadkością w całej Europie (znanych jest tylko kilka), a także wiele grotów od włóczni i strzał. W tej sytuacji dziwi brak jakichkolwiek śladów po tarczach, których najważniejszym elementem było metalowe umbo, chroniące dłoń trzymającą tarczę, oraz okucia. W innych krajach, np. w Skandynawii, z tego okresu zachowało się ich bardzo wiele. Nasuwa się więc wniosek, że albo polscy tarczownicy nie używali w ogóle tarcz, albo też były one używane w całości z nietrwałych materiałów, drewna i skóry. To z kolei podważa sens ich stosowania w walce pieszej, gdzie są narażone na silne uderzenia przełamujące. Dla konnicy jednak i takie tarcze mogą być przydatne, gdyż w walce konnej uderzenia są zwykle lżejsze, a większe zagrożenie jest od strzał, ale tu taka osłona jest wystarczająca. W każdym razie we wschodniej Europie średniowiecznej znany był typ tarczy drewniano-skórzanej pod nazwą tzw. pawężki jeździeckiej, którą badacze wywodzą z pogranicza polsko-bałtyjskiego. Można więc zaryzykować hipotezę, że wczesnopiastowscy konni używali takich właśnie tarcz. Nie należy przy tym zapominać o podstawowej zasadzie wojennej z każdej epoki, że uzbrojenie zaczepne i obronne dopasowuje się do uzbrojenia głównego przeciwnika. W omawianej epoce głównymi wrogami Polaków byli lekko uzbrojeni koczownicy, Prusowie, Pomorzanie i Czesi, a sposobem prowadzenia wojny szybkie rejzy. Nie miało więc sensu inwestowanie w ciężką, ale powolną piechotę, skoro armia musiała być przede wszystkim mobilna, aby zwalczać błyskawiczne najazdy wroga i odpłacać mu tym samym. Wyjątkiem była długotrwała wojna Chrobrego z ciężkozbrojnymi Niemcami Henryka II – ale tu pojawiła się odpowiedź w postaci najemników skandynawskich.

Podsumowanie

W świetle powyższych argumentów uważam za wysoce prawdopodobne, że pod pojęciem Gallowych „clipeati„ kryje się lekka konnica rycerska, mająca za główny oręż ochronny pawężkę wykonaną z drewna i skóry. Istnienie takiej formacji zakładają także inni autorzy piszący o wojskowości wczesnopiastowskiej, z tym że ich zdaniem formacja ta jest przemilczana w źródłach. Ze wspomnianego wyżej Gallowego opisu walk pod Bytomiem odrzańskim wynika, że Niemcy mieli odpowiednik polskich „clipeati„. Jak się wydaje, Gallowi chodziło o niemieckich ministeriałów, czyli niższą klasę niemieckiego rycerstwa. Niemcy mieli lekką kawalerię już od czasów Henryka Ptasznika (X w.), który zorganizował ją w celu zwalczania napadów węgierskich, a potem wykazała ona swoją przydatność w walce z ruchliwymi, ale słabo uzbrojonymi Wieletami. Nie znaczy to oczywiście, że w Polsce całego okresu, a w szczególności za panowania Chrobrego, nie występowały w ogóle wyspecjalizowane oddziały piechoty. Za pewnik można przecież przyjąć w tym czasie obecność licznych najemników normańskich, którzy wspierali Chrobrego. To ci najemni Wikingowie albo też spieszeni ”clipeati” mogli ostrzeliwać z łuków oddziały cesarskie w zasadzce, jak to opisuje kronikarz Thietmar. Na marginesie zauważyć należy, że wyszkolenie łuczników było zawsze długotrwałe, nie wydaje się więc możliwe, aby byli do tego zdolni kmiecie z przymusowego poboru. Sceptycznie należy w ogóle ocenić w tym czasie możliwości wykorzystania chłopów w regularnej wojnie, poza funkcjami czysto pomocniczymi. Gall Anonim opisuje taką, współczesną mu, próbę Pomorzan, którzy mieli wyprowadzić 30 tysięcy piechurów przeciwko tysiącowi rycerzy Krzywoustego. Starcie zakończyło się masakrą oddziałów pomorskich 10 sierpnia 1109 r. Podobnie kończyły się inne bunty chłopskie w zachodniej Europie. Wbrew pozorom zorganizowanie efektywnej piechoty nie było w średniowieczu takie proste.

Źródła:

  1. Anonim tzw. Gall, Kronika Polska, tłum. R. Grodecki, oprac. M. Plezia, Kraków 1989.
  2. Kronika Thietmara, tłum. i oprac. M.Z. Jedlicki, Kraków 2002.

Opracowania

  1. Bogacki M., Przemiany w wojskowości polskiej od połowy X wieku do 1138 r., Toruń 2007.
  2. France J., Sztuka wojenna Europy Zachodniej w epoce krucjat 1000–1300, tłum. G. Smólka, Oświęcim 2012.
  3. Gravett Ch., German Medieval Army, Hongkong 1997.
  4. Kwaśniewicz W., Leksykon dawnego uzbrojenia ochronnego, Warszawa 2005.
  5. Nadolski A., Polskie siły zbrojne w czasach Bolesława Chrobrego, Łódź 1956.
  6. Nowakowski, Uzbrojenie ochronne w Polsce średniowiecznej 1350–1450, Toruń 1998.
  7. Słownik łacińsko-polski, t. 1, red. M. Plezia, Warszawa 1959.
  8. Wimmer J., Historia piechoty polskiej do 1864 r., Warszawa 1978.
  9. Żygulski Z., Broń w dawnej Polsce, Warszawa 1982.

Nota biograficzna

Adwokat Andrzej Nogal, l. 44, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, autor ponad 200 artykułów popularnonaukowych na tematy prawne i historii prawa.

Redakcja merytoryczna: Marcin Tunak
Korekta: Edyta Chrzanowska

  1. Anonim tzw. Gall, Kronika Polska, tłum. R. Grodecki, oprac. M. Plezia, s. 26. []
  2. Tamże, s. 27. []
  3. J. France, Sztuka wojenna Europy Zachodniej w epoce krucjat 1000–1300, tłum. G. Smólka, Oświęcim 2012, s. 87. []
  4. Janczarzy wywodzili się z gwardii sułtanów tureckich, a założycielem tej formacji miał być sułtan Orchan w 1329 r. Stanowili ważny element tureckiej wojskowości aż do dnia rozwiązania ich formacji w 1826 r. []
  5. J. France, art. cyt., s. 73. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. Anonim napisał(a):

    Doceniam taką publicystykę historyczną, chociaż nie przekonune mnie autor, ze względu na zbyt mało materiału źródłowego, niemniej jest to przyczynek do ciekawej dyskusji

Zostaw własny komentarz