Etykieta i ceremoniał na dworze Ludwika XIV


Ludwik XIV od momentu przebudzenia, aż do ponownego udania się na spoczynek nieustannie przebywał na swego rodzaju scenie. Etykieta i ceremoniał dominowały w każdej chwili jego życia.

Ludwik XIV

Etykieta dworska

Na dworze Króla Słońce wytworzyła się specjalna etykieta, która stała się jego obsesją. Niezbyt głęboki ukłon, nakrycie głowy lub zajęcie nieodpowiedniego miejsca mogły mieć wpływ na decyzje monarchy dotyczące awansów i przywilejów. Dworzanie, aby nie stracić łaski Ludwika, musieli bywać na przyjęciach i wszystkich uroczystościach. Opuszczenie Wersalu również wymagało odpowiedniej zgody1.

Król, który uważał, że każdy przywilej na dworze jest indywidualny i może być cofnięty, nieustannie dokonywał wyboru. Wyznaczał biesiadników do stołu, gości zaproszonych do innych swoich posiadłości, na przykład do Marly czy Saint-Germain, wybierał też wielmożę korzystającego z przywileju lichtarza2. O ten szczególnie upragniony przywilej dworzanie ubiegali się w Wersalu co wieczór. Podczas wieczornej modlitwy jałmużnik dzielnicy trzymał lichtarz monarchy. Po wygłoszeniu kazania podawał go pierwszemu pokojowcowi komnaty królewskiej. Przygotowując się do snu, król wyznaczał jednego spośród obecnych, księcia czy innego dostojnika, któremu należało przekazać ten lichtarz3. Saint-Simon wspomina, że prawie zawsze wybierał jednego z najbardziej szacownych spośród obecnych, było to bowiem oznaką łaski4.

Na dworze Ludwika XIV dworzanom, w zależności od ich rangi, należały się różne przejawy grzeczności. Na przykład król, spacerując po ogrodzie, „przed damami zdejmował kapelusz całkiem, ale różnica była w odległości, z jakiej się kłaniał. Przed osobami utytułowanymi uchylał kapelusza do połowy, trzymając go w powietrzu dłużej lub krócej. Wobec panów poprzestawał na podniesieniu ręki do kapelusza. Książętom krwi kłaniał się jak damom”5.

 

Portret Ludwika XIV pędzla Riguarda

Ceremoniał dworski

Przykładem ceremoniału na dworze Ludwika XIV była uroczystość porannego wstawania Jego Królewskiej Mości. Monarcha budził się zazwyczaj w porze, którą określał poprzedniego wieczoru. Gdy pałacowy zegar zaczynał wybijać godzinę ósmą, pierwszy kamerdyner podchodził do łoża króla i oznajmiał: „Sire, bije ósma”. Po paru minutach, kiedy król całkiem się rozbudził, do sypialni mogli wejść jego brat i synowie, by z nim porozmawiać. Kwadrans po ósmej zjawiała się mamka i całowała go w policzek. Potem jego ciało nacierali lekarze i chirurg. Następnie Ludwik mył ręce w spirytusie winnym i wybierał sobie perukę, wreszcie wkładał pantofle i szlafrok, wychodził poza balustradę i siadał w fotelu. Co drugi dzień odbywało się golenie6. Podczas tej czynności: „często mówił o polowaniu albo parę słów do kogoś z obecnych. Nie przynoszono mu żadnych przyborów toaletowych prócz lustra”7. Ceremonia ta miała charakter publiczny, ale prawo uczestniczenia w niej przysługiwało tylko grupie około stu wyróżnionych dworzan. To oni mogli być świadkami porannej ceremonii ubierania króla8. Po toalecie następowała krótka modlitwa przy łożu i monarcha udawał się do gabinetu, za nim podążali najbliżsi współpracownicy, by wysłuchać codziennych rozkazów, które były tak precyzyjne, że w każdej chwili dnia było wiadomo, co robi władca. Potem odbywały się poufne rozmowy z ambasadorami. Król udzielał tylko ogólnych, czasem wręcz wykrętnych odpowiedzi i informował, że sprawą zajmie się właściwy minister lub że zamierza bliżej przyjrzeć się danej kwestii9. Potem udawał się na mszę. Na tę chwilę czekali dworzanie, żeby w czasie drogi pomówić z nim w ważnych dla siebie sprawach. Powszechnie bowiem wiedziano, że wtedy był w najłagodniejszym nastroju, toteż starano się właśnie w tym momencie podsuwać mu prośby o ułaskawienie, o nowe nadanie, o przyjęcie do dworu. Ludwik przyjmował te prośby milcząco, czasem odpowiadał krótko: zobaczymy lub zastanowimy się. Jednak kilka razy do roku nakazywał załatwienie sprawy od razu. Osoba obdarowana taką łaską stawała się na kilka dni obiektem zazdrości całego dworu10.

Obiad podawany był zawsze o pierwszej. Był to posiłek z małym ceremoniałem, czyli monarcha spożywał go sam, w swojej komnacie, przy małym stoliku. Zazwyczaj składał się z trzech dań i deseru. Nierzadko podczas obiadu towarzyszyli królowi książęta krwi, kardynałowie. Nie spożywali jednak z nim posiłku. Stali patrząc, a jedynie książę Orleański mógł siadać na taborecie, musiał jednak podawać znakomitemu bratu serwetki11. „Wielki ceremoniał przy obiedzie był rzadkością, zdarzał się tylko przy wielkich uroczystościach”12.

Po obiedzie król w towarzystwie głównego lekarza przechodził do gabinetu. Tam czekała go chwila rozrywki. Bawił się z psami, dając im łakocie. Potem przebierał się i wychodził na dziedziniec, by wsiąść do karocy. To była chwila spaceru. Król nie potrafił żyć bez świeżego powietrza, nie przeszkadzały mu upał, chłód czy deszcz13. „Wyjazdy te miały trzy cele: polowanie na jelenie, […] strzelanie w parkach, […] chadzał też oglądać wykonywane prace w ogrodach i budynkach”14. W czasie spacerów po ogrodzie królowi mogli towarzyszyć dworzanie. Po powrocie pracował w swoim gabinecie.

Główny posiłek, wystawna kolacja, podawany był o dziesiątej wieczorem. W obecności licznych dworzan, stojących lub siedzących wokół, przy stole zasiadała cała rodzina królewska.

Po kolacji król udawał się do gabinetu, gdzie spędzał kilka chwil z dziećmi, bratem. Wtedy monarcha stawał się ojcem rodziny. Z dala od spojrzeń dworzan był po prostu sobą.

Gdy nadchodziła pora spoczynku, król udawał się do sypialni. Rozbierał się z takim samym ceremoniałem jak przy porannym ubieraniu. Potem widzowie wychodzili i król zostawał tylko ze służącymi i grupą uprzywilejowanych dworzan, którzy mieli prawo asystować przy jego myciu oraz czesaniu i szczotkowaniu włosów. Jednego z nich król wyróżniał, pozwalając trzymać przy tym świecę. Potem wymieniał godzinę, o której należy go obudzić, informował głównego garderobianego, w co zamierza się ubrać następnego dnia. Dworzanie wychodzili i władca kładł się do łóżka.

Dwór Ludwika XIV był niezwykle oryginalny. Oryginalność ta polegała na tym, że król, ustalając w najdrobniejszych szczegółach obowiązujący na dworze ceremoniał, stworzył też etykietę francuską, która obejmowała wszystkie dziedziny życia. Dwór francuski stał się salonem mody, na którym wzorowały się inne państwa europejskie. Król Słońce nie zaniedbał niczego, by podkreślić respekt należny swojej funkcji.

 

Bibliografia

Źródło:

  1. Saint-Simon, Pamiętniki, t. 1, Warszawa 1984.

Opracowania:

  1. Bordonove G., Ludwik XIV, Warszawa 2006.
  2. Cronin V., Ludwik XIV, Warszawa 2001.
  3. Hryniewicz M., Na dworze Króla-Słońca, Warszawa 1990.

 

Redakcja merytoryczna: Adrianna Szczepaniak

Korekta: Edyta Chrzanowska

  1. Saint-Simon, Pamiętniki, t. 1, Warszawa 1984, s. 64–65. []
  2. Tamże, s. 64. []
  3. F. Bluche, Życie codzienne we Francji w czasach Ludwika XIV, Warszawa 1990, s. 24. []
  4. Saint-Simon, art. cyt., s. 64. []
  5. V. Cronin, Ludwik XIV, Warszawa 2001, s. 199. []
  6. G. Bordonove, Ludwik XIV, Warszawa 2006, s. 218–219. []
  7. Saint-Simon, art. cyt., s. 70. []
  8. V. Cronin, art. cyt., s. 196. []
  9. G. Bordonove, art. cyt., s. 220. []
  10. M. Hryniewicz, Na dworze Króla-Słońce, Warszawa 1990, s. 54–55. []
  11. G. Bordonove, art. cyt., s. 220–221. []
  12. Saint-Simon, art. cyt., s. 72. []
  13. G. Bordonove, art. cyt., s. 221. []
  14. Saint-Simon, art. cyt., s. 74. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz