Dzieci Wielkiej Rewolucji Francuskiej. Część 3


Wiele powiedziano o dorosłych, którzy w dobie rewolucji francuskiej walczyli po obu stronach barykady. A co wiadomo o ich dzieciach? Jak toczyły się ich losy, gdy rodzice działali dla republiki albo kontrrewolucji, w klubach politycznych lub na emigracji? Co się z nimi działo, gdy ich bliscy tracili życie na gilotynie? W jaki sposób odnalazły się w świecie zrujnowanym przez rewolucję?

Epoka oświecenia była dla kobiet czasem ogromnych przemian. Swej wielkiej indywidualności i inteligencji dowodziły wybitnymi dokonaniami w dziedzinach sztuki i nauki. Rewolucja francuska otworzyła im drogę do emancypacji, umożliwiła czynny udział w życiu politycznym, oddała głos na łamach prasy. Wiele spośród nich, jak wspomniana wcześniej Lucile Desmoulins, za swe przekonania zginęło na gilotynie. Chaos lat 1794–1799 bynajmniej nie ulżył wdowom i sierotom, za to dał przyzwolenie cudem ocalonym z rewolucyjnego koszmaru młodym ludziom na odreagowanie traumy i rozluźnienie obyczajów. Dwóm młodym kobietom, których rodzice przyjęli zupełnie różne postawy wobec rewolucji, przyszło dorastać w tych przedziwnych czasach.

 

Élisabeth-LouiseVigée-Lebrun, Autoportret z córką, 1786; źródło – domena publiczna

Dziewczyna z portretów

Julie Lebrun miała 9 lat, gdy dołączyła do pierwszej fali emigracji po wybuchu rewolucji francuskiej. Cały Paryż znał tę piękną dziewczynę z wybitnych portretów pędzla jej matki, największej malarki XVIII w., Élisabeth-Louise Vigée-Lebrun, nadwornej portrecistki królowej. Vigée-Lebrun ceniona była w całej Europie; malowała przede wszystkim francuskich arystokratów, ale zamówienia spływały również z zagranicy. Jej mąż zajmował się handlem dziełami sztuki; gdy się poznali, była już popularną i niezależną artystką. Julie Lebrun wychowywała się w otoczeniu pięknych przedmiotów, modnych strojów, bogatych gości, a po matce odziedziczyła talent do rysunku. Jej jedynym zmartwieniem były częste kłótnie rodziców – pan Lebrun był hazardzistą i konsekwentnie trwonił zarobione przez żonę pieniądze.

Vigée-Lebrun, wierna rodzinie królewskiej i zżyta z religią katolicką, słusznie rozpoznała wrewolucji zagrożenie. Radykalne nastroje panujące w Paryżu nie były jej obce, spodziewała się najgorszego. Już w październiku 1789 r. wyjechała wraz z córką za granicę. Tak rozpoczęła się ich wieloletnia tułaczka; do Francji powróciły dopiero za panowania Napoleona. W Paryżu pan Lebrun wstawiał się za żoną, usprawiedliwiając jej nagły wyjazd chęcią doskonalenia umiejętności. Nazwisko Vigée-Lebrun znalazło się jednak na liście nielegalnych emigrantów, Lebrun został zaś zmuszony do rozwodu z żoną-zdrajczynią. Dopiero w 1802 r. jego wytrwałe starania przyniosły skutek – jej nazwisko udało się wymazać z listy emigrantów i umożliwić powrót do kraju.

 

Élisabeth-Louise Vigée-Lebrun, Julie Lebrun jako Flora, około 1799; źródło –domena publiczna

Panna na wygnaniu

Wcześniej jednak Julie Lebrun zwiedziła z matką pół Europy. Bywała na salonach i dworach arystokratów, podziwiała zabytki Włoch i Austrii. Vigée-Lebrun była rozchwytywana, dlatego nie musiały się obawiać o utrzymanie. Na kilka lat osiadły w Rosji, gdzie Julie poślubiła Gaëtana Bernarda Nigrisa, sekretarza dyrekcji teatru carskiego w Petersburgu. Małżeństwo to, zawarte wbrew woli Vigée-Lebrun, przyczyniło się do ochłodzenia stosunków między matką a córką. Z pewnością zachwycona światem i kuszona niezależnością Julie odczuwała presję, by wyzwolić się spod władzy matki zazdrosnej o miłość jedynego dziecka.

Podczas gdy Julie została z mężem w Rosji, jej matka wróciła do ojczyzny. Vigée-Lebrun nie mogła jednak się odnaleźć w świecie diametralnie zmienionym przez rewolucję. Podróżowała do Anglii i Niemiec, nie potrafiąc utożsamić się z porewolucyjną Francją.

Małżeństwo Julie nie przetrwało długo. Po rozwodzie w 1804 r. dziewczyna wróciła do Paryża, jej relacje z matką nigdy już jednak nie uległy poprawie. Julie Lebrun próbowała swych sił jako malarka, lecz karierę wschodzącej artystki przerwała jej przedwczesna śmierć w 1819 r.

 

Ilustracja przedstawiająca egzekucję Marie-Jeanne Roland, 1850; źródło <https://commons.wikimedia.org/wiki/File:History_of_Madame_Roland_(1850)_(14754584896).jpg>

Sieroctwo w imię idei

Gdy rojalistka Vigée-Lebrun manifestowała sprzeciw wobec rewolucji, inna kobieta – Marie-Jeanne Roland – gorliwie krzewiła idee „wolności, równości i braterstwa”. Wraz z mężem stała na czele stronnictwa żyrondystów. Dążyła do utworzenia we Francji demokratycznej republiki, a po obaleniu monarchii uczestniczyła w życiu politycznym męża, nowego ministra spraw wewnętrznych. Madame Roland była kobietą ponadprzeciętnie inteligentną, gruntownie wykształconą, zgłębiającą zarówno historię, filozofię i literaturę, jak i obeznaną w naukach ścisłych. W młodości głęboko religijna, odeszła od Kościoła i całkowicie poświęciła się wcielaniu w życie rewolucyjnych haseł. Jej małżeństwo ze starszym o dwadzieścia lat Jeanem-Marie Rolandem było zgodne i szczęśliwe, oparte na partnerstwie i wspólnocie poglądów. Ich jedyne dziecko, córka Eudora, przyszło na świat w 1781 r. To jej madame Roland dedykowała spisane w więzieniu przed egzekucją pamiętniki.

Poważnie skonfliktowani z Robespierre’em i środowiskiem jakobinów żyrondyści zgotowali sobie tragiczny los. Zabójstwo Marata zasztyletowanego przez sympatyzującą z tym stronnictwem Charlotte Corday jeszcze pogorszyło ich położenie. Dwudziestu czterech przedstawicieli żyrondy, w tym madame Roland, aresztowano i skazano na śmierć. Na wieść o jej straceniu Marie-Jeanne jej mąż popełnił samobójstwo. Eudora Roland została sierotą. Przyszłość dziewczynki złożono w ofierze na ołtarzu polityki.

Dwunastoletnia Eudora przechodziła z rąk do rąk. Po upadku rewolucji, zgodnie ztestamentem matki, znalazła się pod opieką przyjaciela rodziny, przyrodnika Louisa Augustina Bosc d’Antica, który odtąd sprawował pieczę nad edukacją dziewczynki.

 

Eudora w krainie niespełnionych snów

Trzydziestosiedmioletni Bosc d’Antic i czternastoletnia wówczas Eudora zakochali się wsobie. Wrażliwy na opinię publiczną nauczyciel umieścił podopieczną u znajomych kobiet, które niegdyś, podczas prześladowań żyrondystów, udzieliły schronienia Rolandowi. Niemniej deklaracje wzajemnego przywiązania nie ustawały i niewiele brakowało, by Bosc d’Antic pojął Eudorę za żonę. Mając jednak w pamięci dysproporcję wieku między rodzicami dziewczyny i nie chcąc stawiać jej w kłopotliwej sytuacji, opiekun ostatecznie zaprzestał starań i usunął się z życia panny Roland.

Wkrótce Eudora ulokowała swe uczucia w niejakim Pierre-Léonie Champagneux, którego poślubiła w grudniu 1796 r. Niewiele wiadomo o jej późniejszym życiu. Rozluźnienie obyczajów w dobie dyrektoriatu nie było wzorem cnót, o które walczyła matka Eudory. Pozornie wyzwolone kobiety przechadzające się na boso w półprzezroczystych sukniach, sieroty, samotne, wypuszczone z więzień na moment przed egzekucją, wbrew porewolucyjnej propagandzie nie reprezentowały ideału obywatelki i republikanki, na jaką kreowała siebie madame Roland. Poszukująca swego miejsca w świecie, za który jej rodzice oddali życie niczego nie osiągnąwszy, Eudora zmarła w wieku siedemdziesięciu siedmiu lat.

 

Bibliografia:

  1. Danielewicz I., Elisabeth Vigee Le Brun – portret artystki [w:] R. Gromacka (red.), Elisabeth Vigee Le Brun i Polacy, Nieborów–Warszawa 2016, s. 12–68.
  2. Roland M.J., Pamiętniki, Warszawa 1976.
  3. Roland, Madame (1754–1793). Women in World History: A Biographical Encyclopedia,„com” (dostęp 17 października 2018),<http://www.encyclopedia.com/women/encyclopedias-almanacs-transcripts-and-maps/roland-madame-1754-1793>
  4. Vigée-Lebrun L.E., Wspomnienia, Warszawa 1977.

 

Redakcja merytoryczna: Marcin Rozmarynowski

Korekta: Edyta Chrzanowska

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz