„Pianie kogutów, płacz psów” – W. Tochman – recenzja


Kambodża Pol Pota była miejscem pełnym obłędu, szaleństwa, cierpienia i terroru. Trauma, która przez lata kwitła w państwie Khmerów, do dziś rzuca cień na rodziny zamieszkujące tamte ziemie. Wojciech Tochman zdecydował się po raz kolejny podjąć temat życia codziennego po ludobójstwie, tym razem odwiedzając dalekie ziemie Azji południowo-wschodniej.

Wojciech Tochman jest jednym z czołowych polskich autorów non-fiction, światowej sławy reporterem oraz założycielem Fundacji Klubu Heban. Jego książki trafiają nie tylko do kanonu lektur studiów dziennikarskich, ale również generują szerokie i ożywione dyskusje, nierzadko skłaniające różne środowiska do refleksji nad stanem człowieczeństwa. Wspomniany wyżej autor został wielokrotnie nagrodzony w międzynarodowych konkursach; napisał takie dzieła jak m.in.: Jakbyś kamień jadła (2002), Wściekły pies (2007) czy Dzisiaj narysujemy śmierć (2010). Od lat zabiera głos w publicznym dyskursie na temat ludzi najsłabszych, poszkodowanych, potrzebujących. Recenzowana książka, czyli Pianie kogutów, płacz psów (2019), jest kolejnym dziełem Tochmana wydanym przez Wydawnictwo Literackie, w którym rzuca on światło na ludzką tragedię oraz traumę sięgającą korzeniami wielu pokoleń.

Saloth Sar (1925–1998), szerzej znany pod pseudonimem „Pol Pot”, był niczym niewyróżniającym się kambodżańskim nauczycielem historii i geografii, który w wyniku kilku zbiegów okoliczności, zafascynowany stalinizmem i dziejami rewolucji ogółem, dokonał komunistycznego przewrotu w swoim rodzinnym kraju. Jego ekstremistyczne partyzanckie ugrupowanie, zwane Czerwonymi Khmerami, objęło władzę w kwietniu 1975 r. i wprowadziło bodaj najdrastyczniejszy ustrój totalitarny XX w., który trwał aż do stycznia 1979 r. Kambodża na przestrzeni stu lat wycierpiała wiele – zarówno pod rządami Francuzów, jak i dyktaturą królów czy bombami Amerykanów. Niemniej nic z powyższych przykładów nie może się równać z czterema latami, które przebiegały w cieniu „wielkiego” Pol Pota. Zginęło wówczas ponad milion ludzi, wybito niemal całą inteligencję, wysiedlono miasta, terroryzowano wszystkich niesprzyjających władzy, gwałcono, mordowano, palono i grabiono. Brat zabijał brata, syn ojca, matka córkę. Horror ten pozostawił po sobie wyraźne ślady w dzisiejszych relacjach międzyludzkich w Kambodży, w stosunku mieszkańców do życia, w ich zdrowiu psychicznym.

Życie codzienne po ludobójstwie stanowi temat trudny, przytłaczający i niezrozumiały dla człowieka wychowanego w środowisku wolnym od powszechnej przemocy. Na szczęście ludzie pokroju Wojciecha Tochmana podejmują się wyzwań, przybliżając czytelnikom i czytelniczkom realia niewyobrażalnej traumy społecznej. W ten sposób generują bodziec do refleksji nad samym sobą, nad stanem człowieczeństwa, istotą empatii tudzież nad wartością państwa prawa.

Tochman od wielu lat pisze o ludziach najsłabszych, samotnych, porzuconych i potrzebujących wsparcia. W swojej najnowszej książce kładzie nacisk na rzeczywistość społeczną zaistniałą po totalitarnym reżimie, ale również na realia państwa skorumpowanego, gdzie pieniądz rządzi wszystkim, zaś ludzkie uczucia nie mają żadnej wartości. Jednym z głównych motywów książki są historie osób psychicznie chorych, które zamykane są w klatkach bądź trzymane na łańcuchu w obawie przed ich zachowaniem. Mieszkańcy Kambodży do dziś uwikłani są we wszelkiego rodzaju zabobony, znachorstwo i czary, przez co ludzie wymagający opieki zdrowotnej są uznawani za „opętanych” i niebezpiecznych dla otoczenia. Traktuje się ich jak wściekłe psy, uwiązane i dokarmiane dwa razy na dzień.

Jedną z przewodniczek Tochmana jest doktor Sody, kobieta, jedna z 50. psychiatrów w całym kilkunastomilionowym kraju. Wykonuje ona niemal syzyfową pracę, starając się pomagać chorym oraz uświadamiać rodziny o rzeczywistym problemie, który dotyka ich bliskich. Ponadto w swojej książce Pianie kogutów, płacz psów, autor traktuje również o kłopotach ekonomiczno-politycznych, które pożerają współczesną Kambodżę. Pisze m.in.: „W Kambodży dolary są, obok rieli, w codziennym użyciu. Najczęściej banknoty jednodolarowe, bo za to kupisz zupę na bazarze, ryż z marchewką albo jakimiś liśćmi. Siostry są szwaczkami. Na jedzenie wydają po dwa dolary dziennie. Zarabiają po dwieście miesięcznie. Pracują w fabrycznej hali sześć dni w tygodniu, od siódmej rano do czwartej po południu, z godzinną przerwą na lunch. Szyją dżinsy znanych marek. Właściciel, Chińczyk, wysyła towar na rynek japoński i europejski„. Niezwykle poruszające w kontekście „europejskich standardów„ są również fragmenty dotyczące przymusowej pracy dzieci. Tochman pisze m.in., że ”przy odrobinie sprytu i uśmiechu można z aparatem fotograficznym na szyi wejść niemal do każdej cegielni. I zobaczyć dzieci. […] Najmłodsze u matek na rękach albo przywiązane na plecach, kiedy matka musi układać cegły. Starsze, te, co mają może po dwanaście lat, kopią glinę, podają ją do maszyn formujących cegły, potem układają te cegły do wyschnięcia na słońcu, podają drewno do maszyn, kombajny siekają je na mniejsze kawałki, dzieci wyrzucają drewno do pieców, ładują cegły na wózki, prowadzą małe traktory, ładują cegły na ciężarówki. Pracują także dzieci kilkuletnie. Mamy je na zdjęciach. […] W raporcie na ten temat eksperci piszą o niedawnych wypadkach: trzej chłopcy w trzech cegielniach stracili ręce. Najmłodszy – siedem lat, najstarszy czternaście. Średni dziewięć. Zmarł”. Rodziny dzieci tytułem powyższego oczywiście nie otrzymały żadnego realnego wsparcia.

Dzisiaj w Kambodży masową plagą jest również depresja, która wynika nie tylko z traumy, ale również z wszechobecnych alkoholizmu, biedy, braku pracy, handlu ludźmi, prostytucji czy agresji domowej. Wojciech Tochman w swoim stylu – prostym, bezpośrednim, konkretnym – przekazuje czytelnikom i czytelniczkom treści, które nierzadko stanowią przyjacielski policzek opamiętania, zwłaszcza dla osób pielęgnujących tak powszechną dzisiaj „mowę nienawiści”. Jego fenomenalny zmysł obserwatorski, umiejętność budowania napięcia, precyzja językowa oraz ujmująca wrażliwość sprawiają, że Pianie kogutów, płacz psów czyta się lekko, choć temat zasługuje na spokojną kontemplację. Książki Tochmana należy zdecydowanie „przetrawić”, nie są to pozycje pokroju wolno płynącej beletrystyki. Autor nie generalizuje, nie osądza, jest skromny w ocenie. Dzięki powyższym jego praca stanowić może zwierciadło, w którym czytelnicy i czytelniczki mogą zobaczyć siebie i otaczającą ich rzeczywistość – a raczej to, co się może wydarzyć, jeśli człowiek porzuci elementarną wrażliwość i zrozumienie. Kambodża bez wątpienia zasługuje na uwagę, wsparcie i opiekę. Setki tysięcy osób nieustannie tam cierpi, zaś lokalna władza zamiast żywą istotę ludzką, zdaje się dostrzegać jedynie pokraczny znaczek dolara przerzucający cegły lub glebę. Na to nie może być zgody.

Miałem przyjemność już kilkukrotnie recenzować non-fiction Wojciecha Tochmana. Nie chcę się powtarzać na temat jego stylu twórczego i pracy w terenie, które moim zdaniem (jak i zdaniem tysięcy czytelników oraz krytyków na całym świecie) zasługują na pełną uwagę i szacunek. Wydawnictwo Literackie, które od jakiegoś czasu współpracuje z czołowym polskim reporterem, również zasługuje na pochwałę – prace przez nich wydawane są schludne, estetyczne i przyjemne dla oka.

Wojciech Tochman swoją najnowszą książkę zakończył prośbą o wsparcie „Fundacji Klubu Heban”, który w aktualnym programie działań posiada m.in. projekt wsparcia mieszkańców Kambodży. Ja natomiast z pełną świadomością zachęcam wszystkich czytelników i czytelniczki do zapoznania się z dziełami wyżej wspomnianego dziennikarza i autora. Czas poświęcony na tego rodzaju twórczość jest bez wątpienia dochodową inwestycją w samego siebie. 

Plus minus:

Na plus:
+ doskonała narracja
+ ujmująca wrażliwość, zmysł spostrzegawczy i wiedza autora
+ duża ilość indywidualnych historii
+ estetyka dzieła

Na minus:
- brak

Tytuł: Pianie kogutów, płacz psów

Autor: Wojciech Tochman

Wydawca: Wydawnictwo Literackie

Rok wydania: 2019

ISBN: 978-83-08-06831-1

Liczba stron: 219

Okładka: twarda

Cena: 38,00 zł

Ocena recenzenta: 10/10

Redakcja merytoryczna: Adrianna Szczepaniak
Korekta: Agata Polte

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. Patryk napisał(a):

    Dobra recenzja, świetna książka. Przeczytałem. Polecam.

Zostaw własny komentarz