„Na posterunku. Udział polskiej policji granatowej i kryminalnej w zagładzie Żydów” – J. Grabowski – recenzja


Ta pozycja jest kolejnym ważnym elementem poznawania szczegółów zagłady Żydów organizowanej przez Niemców na ziemiach polskich. Grabowski od lat naświetla ten proces, pokazując fakty, które wstydliwie ukryliśmy. Tym razem na warsztat wziął udział polskiej policji w zagładzie Żydów. Nie jest to łatwa lektura, niezbędna jednak, by zrozumieć własną przeszłość.  

Grabowski od lat zapisuje zupełnie nowe karty historii Holocaustu. Wraz z zespołem z Centrum Badań nad Zagładą Żydów zwrócił uwagę na badania prowadzone na terenach wiejskich, zwykle pomijanych, na których żyła przecież większość Żydów w Polsce1, zajmował się losami majątku żydowskiego w powojennej Polsce2. Razem z Barbarą Engelking stworzył unikalny model badania przebiegu zagłady Żydów na poziomie poszczególnych powiatów w Generalnym Gubernatorstwie3. Teraz zaś z kolei postanowił się przyjrzeć polskiej policji granatowej i kryminalnej. Wszyscy wiemy, kim byli i co robili granatowi, ale wbrew pozorom jest to wiedza tylko powierzchowna. Ostatnia publikacja próbująca naukowo analizować ich rolę i pozycję wyszła w latach 90.4, choć nawet i w niej tak naprawdę pominięto udział tej formacji w zagładzie. Do białych plam należą też działania polskiej policji kryminalnej. Tymczasem Grabowski już w swoich poprzednich pracach zwracał uwagę, że w wielu relacjach o zagładzie poszczególnych społeczności żydowskich w Polsce przewijali się właśnie granatowi. Funkcjonowali gdzieś na obrzeżach akcji likwidacyjnych, pojawiali się jednak w nich z zastanawiającą regularnością. Książka ta jest próbą poważnego przybliżenia tych formacji przez pryzmat ich roli w zagładzie.

Publikacja ma formę zbliżoną bardziej do reportażu historycznego niż pełnokrwistej monografii pomimo dość klasycznej i jak najbardziej poprawnej z punktu widzenia historycznego budowy. Mamy zatem wstęp w postaci podstawowych informacji na temat Policji Państwowej w latach IIRP, potem opis przebudowy tej formacji przez Niemców na potrzeby pomocnicze w zarządzaniu okupowanymi terenami. Dopiero po narysowaniu tła autor przechodzi do zasadniczej części swojej pracy.

Formacje polskiej policji granatowej wpisane zostały tu w kolejne etapy zagłady Żydów – Grabowski wnikliwie opisuje udział granatowych w transportach Żydów do gett, potem w ich pilnowaniu, wreszcie w akcjach likwidacyjnych po Judenjagd, czyli polowaniu na Żydów. Grabowski pokazuje przy tym pełny obraz i znajduje też miejsce na analizy postaw pozytywnych, tj. tych policjantów, którzy Żydów ratowali. Za tą uporządkowaną strukturą kryją się jednak niezliczone tragedie i wstrząsające historie, które nawet u osoby zaznajomionej z historią zagłady wywołują dreszcze. Tu właśnie znajdują się najtrudniejsze tezy, o czasem wręcz kluczowej roli granatowych w niektórych fazach zagłady. Autor zwraca uwagę na takie elementy, jak umiejętność rozpoznawania Żydów po wyglądzie (co było niedostępne dla niemieckich żandarmów) lub znajomość środowiska, zwłaszcza wiejskiego, gdzie Niemcy sprawowali tylko nominalną kontrolę i zwyczajnie na co dzień byli nieobecni. Kolejnym często pomijanym zjawiskiem jest próba spojrzenia na zabijanie Żydów w lokalnych środowiskach, bez udziału Niemców, a właśnie rękami granatowych– często w obawie przed represjami. Niemniej pojawia się tu teza, że kiedy lokalna społeczność odkrywała ukrywającego się Żyda, to musiał on zazwyczaj umrzeć, gdyż oczywiste było, że ktoś doniesie Niemcom. 

Najradykalniejszą tezą, którą stawia Grabowski, jest ta, że prawie wszyscy Żydzi, którzy zginęli w fazie Judenjagd, zginęli z jakimś udziałem Polaków (przede wszystkim szmalcowników, ale i policji czy straży pożarnej). Ci zaś, którzy ocaleli, tylko w części wypadkówżycie zawdzięczają pomagającym Polakom. W wielu wypadkach musiało się to odbywać z zupełnym pominięciem lokalnego społeczeństwa.Ta teza wymagałaby jednak pogłębionych badań, gdyż nawet książka Dalej jest noc nie pozwala formułować takich sądów.

Kolejnym elementem wartym uwagi są relacje Polskiego Państwa Podziemnego z granatowymi, znana jest bowiem infiltracja tego środowiska przez PPP. Najbardziej ponury wniosek jest taki, że część granatowych, która współpracowała z PPP, jednocześnie aktywnie zwalczała Żydów i nie stanowiło to przeszkody. Zainteresowanych odsyłam do lektury, acz ten fragment wymaga zdecydowanych, pogłębionych badań. Autor bardziej sygnalizuje tu tylko pewne kwestie, które wymagają także osadzenia w realnych liczbach.

Według mnie największą wadą w tej książce jest fakt, że mimo wszystko jest to reportaż. To oczywiście nie umniejsza jej wagi, niemniej więcej tu relacji niż realnych analiz skali zjawiska. Zatem w mojej ocenie publikacja stanowi wstęp do jakichś prób analiz statystycznych, co w tego typu badaniach jest szalenie utrudnione z uwagi na szczątkowość danych. Faktem jest jednak, że sama liczba relacji zebranych przez Grabowskiego pokazuje nam, że takie zjawiska zapewne nie były tylko marginesem. Ta publikacja to otwarcie drzwi do dalszych badań.

Na posterunku sama w sobie nie jest przełomem w badaniu zagłady. Jest jednak kolejnym ważnym elementem szerszego obrazu, jaki od kilku lat rysują polscy historycy zajmujący się Holocaustem na ziemiach polskich. Stosunek Polaków do zagłady, udział poszczególnych jednostek i, jak się okazuje, całych formacji nie jest tak oczywisty, jak nam się do tej pory wydawało. Ta dyskusja trwa od kilkunastu lat i wolno przebija się w świadomości społecznej. Niemniej są to szalenie ważne badania, które są niezbędne dla nas jako społeczeństwa nie po to, byśmy obwiniali się za zagładę, którą przecież organizowali Niemcy. Są one niezwykle ważne, byśmy byli odporni na pokusy radykalnych ruchów politycznych w przyszłości. Żebyśmy znali charakter tego typu procesów, wiedzieli, w którym momencie i jak reagować, by nie można było aż tak łatwo wykorzystywać społecznych lęków, przekierowując gniew na mniejszości. Aby hasło „nigdy więcej” było czymś więcej niż hasłem.To być może przegrana sprawa, niemniej nie zwalnia badaczy z ich roli.

Plus minus:
Na plus:
+ publikacja poruszająca zupełnie nowy obszar w historii zagłady
+ tematyka polskiej policji kryminalnej, nieobecna w badaniach
+ ciekawe zdjęcia
Na minus:
- brak analiz ilościowych

Tytuł: Na posterunku. Udział polskiej policji granatowej i kryminalnej w zagładzie Żydów
Autor: Jan Grabowski
Wydawca: Czarne
Rok wydania: 2020
ISBN: 978-83-8049-986-7
Liczba stron: 432
Okładka: miękka
Cena: 43,90 zł
Ocena recenzenta: 9/10

Korekta: Edyta Chrzanowska

  1. Iarys krajobrazu. Wieś polska wobec zagłady Żydów1942–1945, pr. zb., Warszawa 2011. []
  2. Klucze i kasa. O mieniu żydowskim w Polsce pod okupacją niemiecką i we wczesnych latach powojennych 1939–1950, red. D. Libionka, J. Grabowski, Warszawa 2014. []
  3. Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski, red. B. Engelking, J. Grabowski, Warszawa 2018. []
  4. A. Hempel, Pogrobowcy klęski. Rzecz o policji „granatowej” w Generalnym Gubernatorstwie 1939–1945, Warszawa 1990. Warto zwrócić uwagę, że dopiero w 2020 r. pojawiła się publikacja IPN, która jest pokłosiem konferencji i która choć cenna, nie ma charakteru monografii przekrojowej, pt. Policja granatowa w Generalnym Gubernatorstwie w latach 1939–1945, red. T. Domański, E. Majcher-Ociesa, Kraków 2020.  []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

12 komentarzy

  1. Michał pisze:

    Niestety recenzent nie zwrócił uwagi na szereg błędów merytorycznych pojawiających się w odniesieniu do podawanych przez Pana Grabowskiego informacji. Niestety praca sprawia wrażenie pisanej na kolanie bez należytej kwerendy i weryfikacji źródeł.

  2. Tadeusz pisze:

    Może któryś z historyków zajmie się wreszcie udziałem samych żydów w zagładzie swoich pobratymców. W gettach istniała tylko żydowska policja i to oni dokonywali kradzieży, gwałtów i morderstw na swoich rodakach. Polska granatowa Policja nie miała wstępu na teren getta i pan Grabowski powinien o tym wiedzieć.

  3. pol pisze:

    Tak granatowa policja jak i żydowska policja pomagała Niemcom.W Rosji Niemcy też stworzyli tubylcze formacje pomocnicze.

  4. Anonim pisze:

    1.
    Patryk Janiak pisze:
    Według mnie największą wadą w tej książce jest fakt, że mimo wszystko jest to reportaż.

    A na końcu:

    Na minus:
    - brak analiz ilościowych

    2.
    Grabowski i jego przyjaciele z instytutu nie odkrywają ciemnych plam żydowskich.;

  5. Patryk pisze:

    Oczywiście zarzut, że czy CBnZŻ czy ŻiH nie wydaje książek o ciemnych plamach - jest oczywiście nieprawdziwy. Jako instytucje zajmujące się historią analizują właśnie jej całość. To m.in Grabowski i prof Engelking wydali książkę o przestępczości Żydów w okupowanej Warszawie (39-42), to tam powstały książki o Policji Żydowskiej, to tam powstały książki o pomijanym nader często ŻZW. Nikt nie poświęca tyle czasu na obraz całości Zagłady - naprawdę wątek Polaków jest w tym często poboczny, tak to po prostu było, acz to pobocze czasem bywa nieprzyjemne. Trudno jednak negować te ustalenia z naukowego pkt. widzenia.

    Stąd i tą konkretną publikację należy polecić i warto się z nią zapoznać

  6. Konrad pisze:

    Szanowny recenzent nie zwrócił uwagi na dwie rzeczy: 1.Granatowa policja nie była formacją powołaną, przez jakikolwiek rząd polski, nawet kolaboracyjny bo taki rząd na terenach okupowanych przez Niemców nigdy nie istniał.Formacja ta została powołana do służby przez niemieckiego okupanta.

    2.Funkcjonariusze granatowej policji zostali wezwani do służby przez władze niemieckie pod grożbą surowych kar za odmowę jej świadczenia. To druga ważna rzecz.

    3.Wiele bzdur szerzonych przez Grabowskiego w jego książce zostało obalonych w jej recenzji, zamieszczonej w najnowszym wydaniu „Biuletynu IPN” Polecam, tę recenzję można ściągnąć z internetu: https://ipn.gov.pl/pl/publikacje/biuletyn-ipn/97329,Biuletyn-IPN-nr-52020-Niesprawiedliwy-koniec-wojny-juz-w-sprzedazy-na-ipnpoczyta.html

    • Patryk pisze:

      Ależ zwrócił uwagę na fakt, że to niemiecka formacja cyt „przebudowy tej formacji przez Niemców na potrzeby pomocnicze w zarządzaniu okupowanymi terenami”.
      Zwraca uwagę na to także Autor i dokładnie o tym pisze, że Polscy przedwojenni policjanci byli wezwani do służby. Co nie zmienia faktu, że byli wśród niej funkcjonariusze którzy zachowywali się niegodnie i o tym jest po prostu ta książka. Faktem jest też to, że to była formacja złożona z Polaków, więc dotyczy naszej historii, w jakimś jej aspekcie.
      Recenzent sam piszę o największym zarzucie wzgl. książki i z tym zgadzam się nawet z IPN - o tym, że ponoć miało być tak, że Ci uratowani często byli uratowani dzięki pominięciu lokalnego społ. - a to teza która wymaga dopiero weryfikacji i jest na pewno tezą radykalną.

      Jest to także rzecz o wciąganiu tej formacji w systemowe działania przeciw Żydom (choć, często na marginesach tych akcji systemowych jak obławy na Getta) i to nie jest tak że oni mieli wybór. Acz sam udział w formacji dawał pewne wąskie ramy możliwości bycia niezbyt gorliwym. Wielu z tego korzystało, niektórzy nie.
      To był trudny czas, a Niemcy wykorzystywali różne narzędzia by wciągać podległe społeczeństwa do zagłady którą organizowali – i ta książka to tylko jej konkretny aspekt. On po prostu istniał i nie był do tej pory opisany, rzetelność wymaga by ją znać.

      na marginesie - używanie słów typu „bzdury” a jednocześnie domaganie się od oponenta rzeczowości jest samo w sobie sprzeczne.

  7. Józia pisze:

    Typowy przykład jak podawanie półprawdy daje w rezultacie fałsz.
    Policja „granatowa”, nazwana ironicznie „Polską Policją Generalnego Gubernatorstwa”, była w rzeczywistości policją niemiecką (niemieckie dowództwo) z funkcjonariuszami polskimi z przedwojennej pozycji, wcielonymi pod grozą kary śmierci. Zawodowi funkcjonariusze sa szkoleni do posluszeństwa na rozkazy dowódców. a mimo tego było wsród nich wielu porzadnych ludzi. Mogli byc i nadgorliwcy, a dodatkowo różne szumowiny, które zaciagnęły się dobrowolnie.Mimo tego wielu z policjantów współpracowało z podziemiem przeciwko Niemcom. Oczywiscie ci, którzy popełnili w czasie sluzby zbrodnie powinni byli byc imiennie osądzeni, za to co gorliwie nabroili, tak jak ich rozkazodawcy. Ale nie moze to rzutowac na Naród Polski jako całośś, bo w okupowanej Polsce,z której wydzielono Generalne Gubernatorstwo, kolaborujacego rządu, nie było.

    • Patryk pisze:

      Po pierwsze, oczywiście że nie może to rzutować na „naród” i nikt o tym nie mówi i nie pisze. Przecież rozmawiamy o sprawie mordu na obywatelach Polski, niezależnie od wyznania - którzy to wszyscy obywatele byli częścią naszego państwa.
      Oczywiście że w PP było wielu porządnych ludzi, Autor książki o tym pisze i daje nawet osobną część tylko o tym.
      Bardzo wielu członków PP współpracowało z PPP, to także Autor wskazuje w książce. Zauważa także takie przypadki, gdy aktywni i pozytywni współpracownicy PPP brali aktywny udział w wyłapywaniu Żydów i to jak nawet jest w recenzji, wymaga po prostu szerszego naświetlenia w literaturze. Problem na który zwracają uwagę badacze że to mogło (co nie oznacza że było standardem) np aktywna walka z okupantem i współpraca z PPP mogła iść w parze w działaniach przeciw Żydom - to być może dla nas dziwne dziś, pokazuje jak złożone to były czasy.

  8. Konrad pisze:

    @Patryk.Szanowny Panie.Dobrze, zostawmy na chwilę sprawę samej policji.Porozmawiajmy o stosunku Polaków do Holocaustu. Rozmawiając na ten temat, trzeba pamiętać o całym kontekście z tym związanym. Kiedy miał miejsce Holokaust? W latach 1942-1943. Było to już po kilku latach okupacji niemieckiej w Polsce, która była wyjątkowo brutalna i widać było, że jak Niemcy grożą za coś karą śmierci to nie są to żarty.

    Wspomijmy tylko takie wydarzenia jak: Sonderaktion Krakau (6 listopada 1939), zbrodnia w Wawrze (27 grudnia 1939 roku),pacyfikacje wsi w odwet za działalność Majora Hubala ( wiosna 1940 roku), egzekucje w Palmirach (grudzień 1939-lipiec 1941), i całej reszcie zbrodni, których już nie będę w tym miejscu wymieniał. Problem, polega na tym, że Grabowski i jego koledzy w ogóle nie chcą brać pod uwagę całego tego kontekstu przy ocenie postawy społeczeństwa polskiego wobec Holokaustu w tym okresie.Mnie to doprowadza do silnych emocji, bo w wyniku „pacyfikacji hubalowskich” z wiosny 1940 roku straciłem dalekiego krewnego ( był to brat mojej prababci). Pomijanie zatem całego tego kontekstu i aroganckie potępianie całego społeczeństwa polskiego za to, że nie uczynili więcej dla ratowania ludności żydowskiej uważam za nie na miejscu, mówiąc delikatnie. Po tym co się stało u nas wiosną 1940 roku trzeba być naprawdę arogantem, żeby oceniać postawę moich bliskich wobec Holocaustu nie pamiątając o traumie jaką przeżyli, spowodowaną przez niemieckie zbrodnie na członkach swojej rodziny i sąsiadach.

    • Anonim pisze:

      @Konrad,
      Nikt nie stawia tu tezy o masowej odpowiedzialności Polaków za Zagładę. To w ogóle nie jest tematem tego typu dyskusji. Temat jest udział jakieś części polskiego społeczeństwa w tych strasznych wydarzeniach. Do tej pory narracja przebiegała w dużej mierze tak, że cały naród bohaterów. Na historii uczymy się o Żegocie, ale nie o pogromach. Nawet na poziomie języka – kto ratował „Polacy„, kto wydawał „Szmalcownicy” – czyli co, już nie ”Polacy? To nie chodzi o oskarżanie, co zrozumienie przebiegu tego procesu. Taki cel m.in. ma ta właśnie prezentowana książka.

      Dalej – Zagłada dotyczy także części polskiego społeczeństwa – to jest wydarzenie które tak samo dotyczy nas jak wspomniana Sonderaktion Krakau – bo szykany względem Żydów czy akcje w Palmirach dotyczył tego samego społeczeństwa – wyścig na to kto więcej cierpiał jest tu dlatego bez sensu. Zagłada tej części polskiego społeczeństwa która umierała z powodu swojego pochodzenia w Treblince – jest także naszą tragedią w tym sensie bo to byli nasi sąsiedzi i dotyczy to nas i dotyczyło np. Rządu polskiego na uchodźctwie – bo to był także rząd polskich Żydów. Przypominam także że w czasie powstania kwietniowego w Warszawie wisiały dwie flagi. Choć oczywiście sam w sobie „wyścig” na cierpienie o tyle wygrywa ta część, która została z tej części Europy starta w dosłownie proch.

      Tak, to co doświadczali polscy obywatele niezależnie od wyznania – był straszne. Piszę o tym właśnie jako o kontekście właśnie wielokrotnie Grabowski i przecież wielu innych badaczy – że trwanie wojny, oglądanie np. Akcji specjalnych w miasteczkach które dosłownie spływały krwią Żydów – miały wpływ na brutalizacje stosunków społecznych. To rozdzielenie wspólnoty Niemcom w ten sposób się udawało i nasze społeczeństwo miało na to niewielki wpływ. Widać to w mnóstwie przekazów, widać to nawet w brutalizacji partyzantów po 1944 r. (tzw. „Bandycenie„) – to zresztą pokazuje jak bardzo wojna sama w sobie jest właśnie tragicznym społecznie wydarzeniem – a nie wspaniałym ”hartującym” doświadczeniem.

      Pokazuje także to ta książka, gdzie analizowany jest właśnie kontekst – nawet fakt że Policjanci byli przenoszeni z miejsc swojego zamieszkania do zupełnie nowych miejsc, gdzie nie byli zakorzenieni i w niektórych wypadkach dochodziło do wykorzystywania władzy którą posiadali. Stąd nie jest to właśnie tylko wyliczanka – a analiza jak do tego mogło dojść i kolejna odsłona tego zjawiska.

      Książka nie obraża nikogo przodków – ja też takowych posiadam i trauma ta także jest mi znana z ich relacji. Jednocześnie znane są relacje jak często właśnie tych „Sprawiedliwych” którzy najbardziej bali się polskich sąsiadów którzy dopiero sprowadzą Niemców.

      Poznanie tej historii może tylko spowodować, że dziś będziemy silniejszą wspólnotą. Świadomą swoich błędów, ale dlatego właśnie odporną na nowe pokusy. Będziemy mieli też jeszcze silniejszy mandat do rozmowy o przebiegu Zagłady.

      • Konrad pisze:

        @ Szanowny Panie. Nikt nie mówi o tym, że nie istniało coś takiego jak donoszenie na ukrywających się Żydów, szantażowanie ich, że jak nie zapłacą dużych sum pieniężnych to zostaną wydani Niemcom. Oczywiście, że istniało. Z tym że donosicielstwo istniało także w stosunku do Polaków, Niemcy starali się rozbijać podziemie właśnie poprzez wysyłanie w jego struktury Polaków donosicieli.

        Tylko, że tego typu praktyki były dziełem jednostek, nie była to oficjalna polityka Polskiego Państwa Podziemnego. Problem z Grabowskim polega na czymś innym co zaznaczył w swojej recenzji Michał Chlipała z IPN. Zacytuję fragment recenzji Chlipały:„stawiając tezę, że co
        do zasady korpus policji był dobrowolnym i chętnym wspólnikiem Zagłady,
        winno się ją udowodnić, także w ujęciu
        statystycznym – nic takiego w tej pracy
        nie znajdziemy. W zamian za to jesteśmy
        zmuszani, by zaakceptować wyjątkowość
        jednych tylko ofiar i jednego zagrożenia.
        Wedle słów autora: „Czy można sugerować, że losy Polaków i Żydów pod okupacją były podobne, że zagrożenia, którym
        musiały stawić czoła oba narody, były porównywalne? Mam nadzieję, że czytelnicy tej książki zgodzą się, że tego rodzaju
        porównania są z gruntu nieuprawnione.
        Postawienie morderców i ich żydowskich
        ofiar na jednej szali jest formą fałszowania
        historii Zagłady, którą badacze Holokaustu nazywają »równoważeniem winy za
        Zagładę« (ang. Holocaust equivalence)”10.
        W ten oto sposób Polacy, naród tak
        ciężko doświadczony w czasie wojny, zostają przez Jana Grabowskiego ustawieni w jednym szeregu z mordercami spod
        znaku swastyki.”

Zostaw własny komentarz