Po 30 latach III RP nie trzeba nikogo lukrować, tylko przedstawiać historię w obiektywny sposób - wywiad z Władysławem Kosiniakiem Kamyszem


Władysław Kosiniak Kamysz zapowiedział szereg inicjatyw historycznych związanych z upamiętnieniem osób, które walnie przyczyniły się do zwycięstwa w bitwie warszawskiej. Wśród nich jest budowa pomnika dla generała Tadeusza Rozwadowskiego oraz oczyszczenie Wincentego Witosa z haniebnego wyroku brzeskiego. W wywiadzie prezes PSL odpowiedział nam o tych inicjatywach, a także stwierdził, że: „Po 30 latach nie trzeba nikogo lukrować, tylko przedstawiać historię w obiektywny sposób.”

Władysław Kosiniak Kamysz / fot. kosiniakkamysz.pl

Wojtek Duch: Jak się Panu podobały oficjalne obchody 100. rocznicy bitwy warszawskiej? 

Władysław Kosiniak Kamysz: - Powiem szczerze, że liczyłem, że rok 2020 będzie wyglądał dużo lepiej pod względem obchodzenia rocznic, niż to się stało. Władza obiecywała muzeum i pomnik i żadnego z tych projektów nie zrealizowała. Ponadto same uroczystości, nie tylko ze względu na pandemię, były skromne. Brakowało czegoś innego niż co roku, czegoś niesztampowego.

Sam uczestniczyłem w uroczystościach przez trzy dni. Chciałbym by były one godniejsze, ale obawy pandemiczne były bardzo duże. Mam jednak nadzieję, że finał obchodów będzie godniejszy.

A czym dla Pana jest bitwa warszawska?

- Dla mnie bitwa warszawska i pod względem europejskim i światowym jest jednym z najważniejszych wydarzeń historycznych. To znak rozpoznawczy Polski, który nie został wykorzystany. Nie dostrzegłem chociażby żadnej inicjatywy w Parlamencie Europejskim. Nie widziałem także inicjatywy ogólnoświatowej, która pokazałaby decydującą rolę tej bitwy w losach Europy i świata. Tego mi zabrakło.

Pan podczas rocznicowych uroczystości przedstawiał swoje inicjatywy związane z upamiętnieniem bitwy warszawskiej i jej bohaterów. Jedną z nich jest budowa pomnika generała Tadeusza Rozwadowskiego. Dlaczego uważa Pan, że taki pomnik powinien powstać?

- Inicjatywy są dwie. Pierwsza z nich dotyczy pomnika generała Tadeusza Rozwadowskiego. Uważam, że jest on generałem zapomnianym, niedocenionym i pomijanym. Nie jest doceniona jego działalność, nie tylko w roku 1920, ale także ta późniejsza w II RP. Nie ma on - nie tylko pomnika, ale w ogóle miejsca godnego upamiętnienia w Polsce. Obecnie jest to ledwie tablica pamiątkowa w Warszawie i kilka ulic jego imienia w Polsce. Ale takiego miejsca, gdzie Polska, stolica, my wszyscy oddajemy mu wdzięczność, nie ma.

Ponadto przy okazji tej inicjatywy chciałbym, by została pokazana rola Rozwadowskiego w 1920 roku. Nie ma powszechnej świadomości i wiedzy o nim. Mało kto wie, że faktycznie kierował on w dniach 12-16 sierpnia całą kampanią przeciwko bolszewikom. W tym kluczowym momencie to generał podpisywał się pod rozkazami operacyjnymi. Warto wspomnieć o ostatecznej modyfikacji planu bitwy warszawskiej jego autorstwa, czyli rozkazie operacyjnym nr 10 000. Dziś zapomniana jest także jego rola, jako Szefa Sztabu i twórcy odrodzonego Wojska Polskiego, którą odgrywał jeszcze przed powrotem Piłsudskiego do kraju.

Dla mnie jako ludowca ważna jest także postawa Rozwadowskiego podczas zamachu majowego. Był wówczas wodzem wojsk prodemokratycznych. Po 100 latach Polska musi przywrócić pamięć i oddać cześć bohaterowi, który w końcówce swojego życia został zniszczony i zapomniany.

Pan wspomina o zamachu majowym. Wtedy Rozwadowski bronił konstytucyjnych organów państwa. Jednakże czy Platforma Obywatelska, która często na swoich sztandarach zawiesza hasła obrony konstytucji, potrafiła odpowiednio uczcić generała, czy zamach majowy?. Czy dostrzega Pan pewną rozbieżność między krytyką zapędów antydemokratycznych, a niechęcią do upamiętnienia zamachu majowego?

- Nie ma dzisiaj woli w dwóch największych partiach politycznych upamiętnienia zamachu majowego ani do zmazania haniebnego wyroku przywódców demokratycznej opozycji na czele z Witosem. Przynajmniej dotąd nie było. Dlaczego tak jest? Osoba Piłsudskiego jest wspólnym mianownikiem między tymi największymi ugrupowaniami. Są niechętne do pokazywania rys na tym monumencie.

My w przeszłości w tej sprawie wielokrotnie kierowaliśmy swoje wnioski i składaliśmy projekty ustaw. Na uroczystościach upamiętniających zamach majowy, w dniu 12 maja, jesteśmy przeważnie sami jako środowisko polityczne. Jesteśmy obecni na grobach żołnierzy dwóch stron, bo tak trzeba. Idziemy także na grób prezydenta Stanisława Wojciechowskiego, zresztą zaniedbany. Nie ma na nim kwiatów od prezydenta w rocznicę zamachu majowego. Wojciechowski razem z Witosem uchronił Polskę przed wojną domową, ustępując ze stanowiska. Gdyby nie ta decyzja, kto wie czy nie doszłoby do jeszcze większego rozlewu krwi. Zresztą ofiar i tak było bardzo dużo.

W jaki sposób chciałby Pan unieważnić wyroki brzeskie?

- Ta inicjatywa nabrała już bardzo wyraźnego kształtu. Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego. Stało się to 28 lipca, czyli w 125. rocznicę powstania Polskiego Stronnictwa Ludowego. Biuro Rzecznika wcześniej dokonało kwerendy akt w Archiwum Akt Nowych, co dało podstawę do złożenia skargi.

Poszczególni ministrowie sprawiedliwości rządów PiS i późniejszych na nasze inicjatywy odpisywali, że to niemożliwe. Jednak okazało się, że jest inaczej. Teraz wszystko jest w rękach Sądu Najwyższego. Wydaje mi się, że w pełni nie będziemy mogli świętować bitwy warszawskiej, jeśli nie oczyścimy Witosa i innych opozycjonistów z politycznego wyroku stworzonego na potrzeby propagandy.

Wincenty Witos

A w kwestii pomnika Rozwadowskiego, jak chce Pan doprowadzić do jego budowy?

- Przez wiele lat nie pokazywano tego co działo się w latach 30-tych w Polsce. Wtedy kompletnie wyzuto Rozwadowskiego, Sikorskiego i Hallera z zasług w 1920 roku. Dlatego wierzę, że teraz, na przekór, wybudujemy pomnik Rozwadowskiego. Zapraszam wszystkich do społecznego komitetu. Takie zaproszenie wystosowałem już publicznie. Teraz wyślę je bezpośrednio do wszystkich środowisk politycznych, do prezydenta, rządu oraz IPN-u.  Mam nadzieję, że będą zainteresowani współpracą.

Ponadto pierwszym krokiem do upamiętnienia Rozwadowskiego mogłoby być uhonorowanie generała Orderem Orła Białego. On takiego odznaczenia nie ma. Prezydent wielokrotne przyznawał to odznaczenie zmarłym bohaterom, ale nadal nie otrzymał go generał Rozwadowski.

Kluczem dla budowy tego pomnika, czy nadania Orderu Orła Białego jest poparcie PiS-u i prezydenta. W tym roku premier Gliński składał wieńce pod tablicą Rozwadowskiego, a w filmie TVP Wojna Światów pojawiła się informacja o Rozwadowskim i o rozkazie 10 000. W związku z tym jest być może już grunt polityczny, by przedstawiać Rozwadowskiego, obok Piłsudskiego, jako głównego współtwórcę zwycięstwa? 

Jak chciałby Pan przekonać PiS?

- Jeśli chodzi o Order Orła Białego to oczywiście niezbędne jest poparcie prezydenta. Ale jeśli chodzi o pomnik to myślę, że nawet bez poparcia rządu wybudujemy go, a siłą sprawczą będą obywatele. Oczywiście gdyby projekt uzyskał poparcie PiS-u byłoby znacznie łatwiej. Ja tego tematu nie odpuszczę. Wiem, że jest wielu patriotów  zainteresowanych powstaniem tego pomnika.

Będę przekonywał, że to nie jest w kontrze do Piłsudskiego. Ich umiejętność współpracy w kluczowym momencie powinna być przykładem. Rozwadowski i Witos potrafili w krytycznym momencie bronić Piłsudskiego przed krytyką. To pokazuje, że oni wtedy nie byli przeciwko sobie. Nie toczyli sporu politycznego w 1920 roku. Zatem ta inicjatywa nie jest wbrew Piłsudskiemu, ale jest za prawdą.

Jest jeszcze Konfederacja, która zdaje się popiera upamiętnienie Rozwadowskiego?

- Rozmawiałem z ich posłami i myślę, że wesprą tę inicjatywę. Także w Platformie zaczęło się coś zmieniać. Obecna grupa posłów jest bardziej otwarta na ten pomysł.

Pomnik rozumiem powinien powstać w Warszawie?

- W gronie inicjatorów zastanawialiśmy się nad tym. Padały wówczas hasła związane z Galicją, ale jednak kluczową rolę generał odegrał w obronie Warszawy. Dlatego stolica swojemu obrońcy powinna ten pomnik postawić. To także ważny apel do prezydenta Trzaskowskiego i radnych Warszawy. Bez ich poparcia trudno będzie ten pomnik postawić.

Warto wspomnieć, że w czerwcu Rada m.st. Warszawy odrzuciła społeczną petycję o budowę pomnika Rozwadowskiego. Padały nawet argumenty, że ulica imienia generała wystarczy. 

- Widzieliśmy już spory o pomniki w Warszawie. Ja mam jednak to doświadczenie, że na Radzie Warszawy udało mi się połączyć różne środowiska za pomnikiem Batalionów Chłopskich i Ludowego Związku Kobiet. Jego budowę poparły i PO i PiS i Lewica. W październiku 2019 roku ten pomnik stanął przy Alei Polski Walczącej. Liczę na dobrą współpracę i tym razem. To byłoby symboliczne, że tak jak w 1920 roku, tak i obecnie, możemy współpracować.

Generał Tadeusz Rozwadowski

Czy Pana zdaniem niechęć niektórych osób do Rozwadowskiego wynika z powodów politycznych czy może z niewiedzy?

- Trudno wymagać wiedzy, gdy w szkole się o nim nie wspomina. Dostrzegą go dopiero Ci, co się wgłębią i zaczną więcej czytać. Jednak niewiedza dotycząca II RP jest spora. W ostatnich latach, ze względu na ważne rocznice, wielokrotnie w swoich wystąpieniach nawiązywałem do historii. Gdy mówiłem o złożeniu dymisji Piłsudskiego tuż przed bitwą warszawską wiele osób mówiło, że w to nie wierzy. Nigdy wcześniej o tym nie słyszeli, nikt im o tym nie mówił. A tak po prostu było. Ale nie mówię tego żeby sprawiać komuś przykrość, nawet piewcom Piłsudskiego, ale po prostu aby prawda historyczna ujrzała światło dzienne. Z wiedzą o Rozwadowskim jest podobnie. Ja rozumiem, że na początku III RP odwoływaliśmy się do wartości i bohaterów, którzy wyglądają jak najpiękniej. Ale po 30 latach nie trzeba nikogo lukrować, tylko przedstawiać historię w obiektywny sposób.

Wielkie idee rozbijają się o pragmatyczne kwestie. Zakładając, że rząd nie będzie zainteresowany wsparciem finansowym, to czy w ramach tego komitetu zorganizujecie zbiórkę, by w ten sposób doprowadzić do powstania pomnika?

- Na pewno. Mam wiele sygnałów od osób chętnych do finansowania budowy i zakupu cegiełki. My w ten sposób sfinansowaliśmy pomnik Witosa w Kielcach na 100-lecie niepodległości. Moim zdaniem jest to jego najładniejszy pomnik w Polsce. Zatem mamy wprawę i jako PSL jesteśmy organizacyjnie gotowi do takiego przedsięwzięcia. My na pewno też w tym weźmiemy udział. Ale liczę także na IPN, bo to jest pamięć narodowa. Dodatkowo, gdyby Polska Fundacja Narodowa zamiast wydawać na rejsy katamaranem na 100-lecie odzyskania niepodległości, część tych środków poświęciła na budowę pomnika, to dla wielu osób stałaby się znacznie przyjaźniejszą instytucją.

A co by Pan powiedział osobom, które mówią, że zamiast pomników powinno się budować szpitale?

- Ja takie argumenty słyszę od lat. Wszystko można sprowadzić do problemu finansowego. Oczywiście potrzeb w służbie zdrowia, szkolnictwie, gospodarce, rolnictwie, samorządach jest bardzo dużo. Nie da się zważyć, czy pamięć narodowa, dziedzictwo i kultura powinny być poświęcone i ani złotówka nie powinna być na nie przekazywana, bo ważniejsze jest dofinansowanie innych inwestycji. Churchill tego nie przedstawił tak nawet w krytycznym momencie wojny, gdy rada ministrów szukała oszczędności. Ktoś wówczas zaproponował, aby największych cięć dokonać w kulturze. Churchill powiedział, że właśnie o kulturę jest ta wojna. Jak z tego zabiorę pieniądze to ta wojna nie ma sensu.

Bez pamięci i tożsamości nie ma przyszłości. Ona nie rozwiąże problemów COVID-19, ale bez pamięci o historii nie ma przyszłości dla państw, społeczeństw i narodów. Na to muszą znaleźć się pieniądze. I nie wolno jej zestawiać z innymi potrzebami społecznymi. Ona ma inny wymiar, ale jest równie potrzebna.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz