Tajemnice Marii Magdaleny


Jest jedną z najbardziej tajemniczych postaci biblijnych. Grzesznica, która dzięki pomocy Jezusa odnalazła właściwą drogę, fascynuje kolejne pokolenia, głównie ze względu na wiele niewiadomych i kontrowersyjnych teorii, które narosły wokół niej na przestrzeni niemal dwóch tysięcy lat. Kim więc była Maria Magdalena?

Chrystus ukazuje się Marii Magdalenie (obraz Aleksandra Iwanowa)

Maria Magdalena, inaczej Maria z Magdalii, jest postacią, o której Biblia mówi nam bardzo niewiele, i jak to ma w zwyczaju Pismo Święte, w dość nieoczywisty sposób. Na przestrzeni wieków setki, jeśli nie tysiące razy próbowano dokonać różnorodnych interpretacji Ewangelii, aby odkryć tajemnicę Marii. Niestety, pomimo tak wielu prób wciąż musimy opierać się częściowo na domysłach i symbolice, co komplikuje sprawę biografom i historykom.

Jakub de Voragine, pochodzący z XIII wieku kaznodzieja i pisarz, twierdził, że Maria Magdalena była właścicielką wielkiego majątku – stąd mógł wziąć się jej przydomek. Odziedziczone bogactwo oraz dobrobyt mogły według autora przyczynić się do oddania się przez nią rozkoszom życia, co w efekcie odbiło się na jej negatywnym wizerunku jako grzesznicy. Nie była to jedyna tego rodzaju interpretacja dotycząca jej statusu majątkowego. Święty Łukasz wspomina o kobietach, uczennicach Jezusa, które dzieliły się z nimi swoim majątkiem, co sugeruje zamożność Marii Magdaleny. 

Kobieta z wonnym olejkiem

Nawrócenie Marii Magdaleny (obraz Paolo Veronese)

Kiedy po raz pierwszy Maria pojawia się w Biblii? Jednym ze znaków zapytania jest kwestia namaszczenia Jezusa, jakiego dokonała kobieta z Betanii w domu Szymona Trędowatego. Podczas posiłku, na który zaproszony był Chrystus, podeszła do niego pewna niewiasta, która wylała mu na głowę drogocenny olejek. Spotkało się to z uwagami biesiadujących, którzy twierdzili, że można było go spożytkować lepiej, np. sprzedając go i przekazując pieniądze potrzebującym. Jednak sam Jezus miał odmienne zdanie, dostrzegając w namaszczeniu zwiastun swojego pogrzebu i twierdząc, że o kobiecie tej będzie wspominać się wkrótce na całym świecie. 

W żadnej z przytaczających to wydarzenie Ewangelii, nie zostało jednoznacznie określone, kim jest owa kobieta – czy była to usługująca mężczyznom do stołu Marta, siostra Łazarza, czy może, jak sugeruje Jan, druga z jego sióstr, Maria? Aż do VI wieku nie było nawet prób utożsamiania kobiety z Betanii z Marią Magdaleną. Dopiero papież Grzegorz Wielki zdecydował w swoich homiliach zinterpretować namaszczenie jako dokonane właśnie przez nią. Opierał się tu na Ewangelii świętego Łukasza, który nie wspominał w swoim tekście o pogrzebie i śmierci, lecz o zmazaniu grzechów przez kobietę, która wylała na głowię Jezusa drogocenny olejek. Grzegorz Wielki zdecydowanie wskazuje tu Marię Magdalenę, choć w żaden sposób tego nie uzasadnia – mimo to jego hipoteza upowszechniła się bardzo szybko, umacniając jej wizerunek jako nawróconej grzesznicy. Zgadzałoby się to także z opinią de Voragine, który podkreślał, że Maria Magdalena była osobą bogatą, w związku z czym było ją stać na zakup tak drogiego olejku.

Ta, która odnalazła swoją drogę

Jezus i Maria Magdalena (obraz Tycjana)

W swojej Ewangelii święty Marek wspomina o Marii Magdalenie jako tej, z której Chrystus wypędził siedem demonów. Jest to bardzo lakoniczne stwierdzenie, które nie daje czytelnikowi więcej punktów zaczepienia, by poznać przeszłość niewiasty. Ani Marek, ani żaden inny ewangelista nie wspomina nic więcej o tym wydarzeniu, nie zdradza żadnych informacji dotyczących tych demonów. Nic więc dziwnego, że wzmianka ta wzbudziła spore zainteresowanie i próby dociekania prawdy. I znowu z pomocą przychodzi nam interpretacja papieża Grzegorza Wielkiego, który siedem demonów uważa za „wszelki występek” – symbol zła, niekoniecznie zaś skłania się ku dosłownej interpretacji, z którą wiązałyby się egzorcyzmy.

Grzegorz Wielki wyrasta nam na zwolennika Marii Magdaleny – podczas gdy dziś historię z demonami oraz olejkiem często uważa się za podkreślenie tego, że kobieta ta była nie tylko nierządnicą, ale być może też była niespełna rozumu, papież zauważa raczej przemianę, jaka w niej zaszła. Maria Magdalena nosi w sobie nie tylko kobiecość, ale także gotowość do służby Bogu, stając się niemal wzorem do naśladowania. Być może to właśnie Grzegorzowi Wielkiemu zawdzięczamy współcześnie najpopularniejszy wizerunek Marii, jako tej, która zrezygnowała ze swojego grzesznego życia, nawracając się i wybierając dobro. To znak dla każdego człowieka, że nigdy nie jest za późno na dokonanie w sobie poważnych zmian.

Uczennica i ewangelistka?

Maria Magdalena (obraz Andrei Solari)

Maria Magdalena jest wymieniana przez ewangelistów jako jedna z kobiet, która towarzyszyła Jezusowi podczas jego podróży do miast i wsi, gdzie głosił Słowo Boże. Niestety i w tym wypadku poskąpiono informacji, co po raz kolejny wywołało fale domysłów. Skoro Maria Magdalena została nawrócona przez Chrystusa i dzięki niemu dojrzała właściwą ścieżkę życia, nic dziwnego, że stała się jedną z jego najwierniejszych uczennic i postanowiła poświęcić się podążaniu jego śladem. Nie była z resztą jedyna, a ewangeliści nie raz sugerowali obecność niewiast w bliskim otoczeniu Zbawiciela. Maria Magdalena miała jednak ten zaszczyt być wymieniana z imienia, m.in. podczas jego śmierci na krzyżu – święty Marek w pierwszej kolejności wspomina właśnie Marię, co podkreśla, że nawet wówczas była uznawana za ważną postać. 

Jedną z najbardziej kontrowersyjnych kwestii dotyczących Marii Magdaleny jest rzekoma Ewangelia, której miała być autorką. Odnaleziony w XIX wieku przez Carla Schmidta tajemniczy gnostycki rękopis pochodzący z piątego stulecia naszej ery nawiązywał do wydarzeń z Biblii, brakowało w nim jednak niektórych fragmentów, wśród których miał znajdować się jeden zatytułowany Ewangelia według Marii. Późniejsze badania i odkrycia doprowadziły ekspertów do wniosku, że Ewangelia ta pochodziła z II wieku, mimo to nie wszyscy odrzucają jej autentyczność. Tekst wyraźnie podkreśla jednak znaczenie Marii Magdaleny oraz jej rolę jako ważnej uczennicy Chrystusa, którą w dodatku ten darzył zaufaniem. Znajdujemy tu informacje mówiące o tym, że Jezus ukochał ją bardziej niż pozostałych oraz określenie jej jako „umiłowanego ucznia„ Chrystusa. Ów ”umiłowany uczeń” pojawia się w Ewangelii Jana – jeżeli rzeczywiście chodziło mu o Marię Magdalenę, może to oznaczać, że odgrywała ona znacznie większą rolę, niż się na pozór wydawało. Ewangelia Marii Magdaleny sugeruje również, że Maria była postacią rywalizującą z Piotrem, który zadaje nawet w tekście pytanie „Czy on wybrał ją bardziej niż nas?” – czyżby uwaga, jaką Jezus poświęcał Marii wzbudzała niepokój i zazdrość u mężczyzn?

Świadek zmartwychwstania

Fresk Noli me tangere („Nie zatrzymuj mnie”) namalowany w XV w. przez Fra Angelico w klasztorze dominikanów San Marco we Florencji.

Nie wiadomo, czy postać Marii Magdaleny byłaby tak istotna, gdyby nie fakt, że stała się ona pierwszym świadkiem najważniejszego wydarzenia w całym Piśmie Świętym. Według relacji świętego Jana, niewiasta przybyła wczesnym rankiem pierwszego dnia tygodnia, a więc w niedzielę, pod grób, w którym spoczywało ciało Chrystusa. Było jeszcze ciemno, lecz dostrzegła ona odsunięty kamień, który zasłaniał wejście do grobowca, poszła więc po Piotra, informując go, że zabrano z niego Pana. Podczas gdy Piotr i jeszcze jeden uczeń weszli do grobowca, Maria Magdalena czekała na zewnątrz, płacząc. Ujrzała wtedy dwóch aniołów, którzy spytali ją, dlaczego płacze, na co ona miała odpowiedzieć, iż zabrano ciało jej Pana, a ona nie wie, gdzie się ono znajduje. Następnie odwróciła się i dostrzegła mężczyznę, którego w pierwszej chwili uznała za ogrodnika. Ten również dopytywał ją, dlaczego płacze, ona wciąż łkała nad brakiem ciała Chrystusa w grobie. Dopiero gdy mężczyzna odezwał się do niej po imieniu, Maria rozpoznała w nim swojego Nauczyciela, wołając „Rabbuni!” Inne relacje z tego wydarzenia różnią się szczegółami, w ogólnym wydźwięku są jednak do siebie bardzo podobne.

Maria Magdalena z flakonikiem wonności, razem z Joanną i Marią, matką Jakuba, przy pustym grobie Jezusa

Dzięki temu, że Maria jako pierwsza dotarła do pustego grobu Jezusa, a także to jej jako pierwszej ukazał się Pan po zmartwychwstaniu, jej postać nabiera ogromnego znaczenia. Jej spotkanie z Chrystusem jest bardzo emocjonalne, nic więc dziwnego, że od zawsze inspirowało twórców. Na wielu obrazach, które uwieczniają ten moment, Maria zachowuje się w najróżniejszy sposób, niemal zawsze jednak ludzki i pełen uczuć. Na niektórych wyciąga do Jezusa rękę, na innych wręcz próbuje się do niego zbliżyć, co byłoby najbardziej naturalną reakcją każdego człowieka w jej sytuacji. Jednocześnie Jezus powstrzymuje ją gestem dłoni, sugerując, że nie powróci do tego, co było wcześniej, nie pozostanie ze swoimi uczniami, gdyż wkrótce dołączy do swego Ojca. Jednak, jak można się było spodziewać, scena ta będzie mogła wywoływać także inne skojarzenia, które prowadzą nas do odkrycia kolejnej, chyba najbardziej intrygującej twarzy Marii Magdaleny.

Ukochana?

Maria Magdalena (obraz Fredericka Sandysa)

Czy zbliżenie się do Jezusa było dla Marii czymś naturalnym, a Chrystus zmuszony był ją od tego powstrzymać, gdyż ich relacja nie mogła już być taką, jaką była wcześniej? Według świętego Jana, Chrystus wypowiedział wówczas słowa „Noli me tangere!„, oznaczające: ”Nie dotykaj mnie!”, jednak interpretacja tej sceny zależy wyłącznie od kontekstu, jaki zdecydujemy się przyjąć. Nic więc dziwnego, że osoby, które chcą w relacji Jezusa i Marii Magdaleny dostrzec coś więcej, w momencie ich ponownego spotkania widzą zwiastun znacznie głębszej relacji.

Teoria, jakoby Marię i Jezusa łączyło uczucie, ma wielu zwolenników, co zawdzięczamy dziś przede wszystkim głośniej powieści Kod Leonarda da Vinci Dana Browna. To, że Maria Magdalena zachowuje się w obliczu zmartwychwstania Pana emocjonalnie, nie powinno dziwić bez względu na fakt, co tak naprawdę było między nimi, a jednak daje również do myślenia. Na pewno nie pomaga tu też ogólny wizerunek Marii, która choć nawrócona, była przecież grzesznicą, utożsamianą bardzo mocno z cielesnością i kobiecością. 

Chrystus w domu Marii i Marty (obraz Henryka Siemiradziego)

No dobrze, ale co jeśli nawet Chrystus umiłował Marię bardziej niż innych? Zapewne nie zmieniłoby to wiele, gdyby nie zwolennicy teorii dotyczących tego, co stało się z kobietą po ukrzyżowaniu Jezusa, którego była naocznym świadkiem. Utrwaliła się legenda o ucieczce Marii, która miała zakończyć się we Francji, gdzie w pierwotnej wersji była pustelniczką, w kolejnych jednak miała ukrywać się przed prześladowaniami wraz ze swoimi dziećmi spłodzonymi z Chrystusem. To dało początek kolejnym opowieściom o tym, że dzieci te były protoplastami dynastii Merowingów, a także historii o Zakonie Syjonu, który miał strzec tego sekretu i bezpieczeństwa potomków Jezusa i Marii, czy Świętym Graalu.

Zwolennicy tego typu teorii spiskowych mogą odnaleźć w pełnej niejasności i niedopowiedzeń historii Marii Magdaleny wręcz niewyczerpalne źródło możliwości. Jako niezamężna, najprawdopodobniej urodziwa młoda kobieta, mogła przyciągnąć wzrok swego Nauczyciela, który z pewnością dostrzegł w niej dobro, które w sobie skrywała. Niewykluczone więc, że rzeczywiście ją sobie umiłował – i tu zaczyna się cała masa materiałów, w których można się zatopić, szukając kolejnych możliwości dla rozwiązania zagadki, która koniec końców okaże się nierozwiązywalna. I właśnie dzięki tej tajemniczości, poniekąd stworzonej przez nas samych, postać, jaką jest Maria Magdalena, będzie intrygować przez kolejne dziesiątki, jeśli nie setki lat. Kim była naprawdę i dlaczego wiemy o niej tak mało? Czy była jedynie uczennicą Chrystusa, a może kimś więcej? Z całą pewnością możemy stwierdzić jedynie, że jest ona symbolem nawrócenia i przykładem, że każdy z nas ma szansę na naprawienie swoich błędów.

Bibliografia:

  1. Nowakowski P.F., Maria Magdalena. Historia najbardziej tajemniczej kobiety w Biblii, Kraków 2019.
  2. Św. Grzegorz Wielki, Homilie na Ewangelie, Warszawa 1998.
  3. Gardner L., Tajemnice rodowodu Świętego Graala, Warszawa 2005.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

3 komentarze

  1. Vielvenua pisze:

    Przepiękne obrazy! Magia!

  2. Kleryk 2 pisze:

    Maria Magdalena na pewno była żoną Jezusa. W żydowskim zwyczaju było, że po śmierci męża umycie jego ciała przed jego pochówkiem mogła to zrobić tylko matka lub żona.

Odpowiedz