Nazywali go małpą. Czy rzeczywiście Michał Korybut Wiśniowiecki był najgorszym polskim królem?


Michał Korybut Wiśniowiecki gdyby zrobić ankietę na temat najgorszego władcy w historii Polski z dużym prawdopodobieństwem zająłby w niej pierwsze lub jedno z czołowych miejsc. Wybrany z przypadku panował w okresie totalnej anarchii szlacheckiej i zagrożenia zewnętrznego. Wielkie rody kłóciły się miedzy sobą i w efekcie nie było komu bronić zagrożonej ojczyzny. Zatem czy Korybut Wiśniowiecki był tak słaby, czy może objął rządy w najgorszym możliwym momencie?

Młodość i wykształcenie Michała Korybuta Wiśniowieckiego

Jeremi Wiśniowiecki

Michał Korybut Wiśniowiecki był jedynym synem Jeremiego Wiśniowieckiego i Gryzeldy Zamoyskiej. Jego ojciec był polskim magnatem, wojewodą ruskim i wodzem w kampaniach wschodnich. Brał aktywny udział w tłumieniu powstania Chmielnickiego. Dowodził m.in. obroną Zbaraża oraz lewym skrzydłem wojsk polskich podczas bitwy pod Beresteczkiem. Był osobą majętną, co pozwalało mu na utrzymywanie prywatnego, kilkutysięcznego wojska. Na skutek powstania Chmielnickiego tereny, na których znajdowały się majątki Wiśniowieckich znalazły się poza Rzeczpospolitą. Dlatego, gdy w 1651 roku Jeremi Wiśniowiecki zmarł to jego zaledwie jedenastoletni syn znalazł się w trudnej sytuacji majątkowej.

Szczęśliwie dla Michała Korybuta Wiśniowieckiego pomocy udzielił mu brat króla Jana Kazimierza, a jednocześnie biskup płocki, Karol Ferdynand Waza. Z kolei gdy biskup zmarł w 1655 roku, młody Wiśniowiecki został przyjęty na dwór króla Jana Kazimierza. Król zapewnił Wiśniowieckiemu staranne wykształcenie. W 1656 roku rozpoczął studia w Pradze, po których zakończeniu przez półtora roku zwiedzał kraje Europy Zachodniej. Przebywał wówczas na dworach w Dreźnie i w Wiedniu. Władał kilkoma językami obcymi w tym: niemieckim, francuskim, tatarskim czy tureckim. Do kraju powrócił w 1660 roku. Wtedy przyjął go wuj, wojewoda sandomierski, Jan Sobiepan Zamoyski.

Cudowna elekcja

Portret króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego z około 1669 roku

Do 1669 roku Wiśniowiecki nie angażował się politycznie. Jego pierwszym poważnym zetknięciem z polityką było jego posłowanie z ziemii sandomierskiej na elekcję po abdykacji Jana Kazimierza. Posłem sandomierskim został w dużej mierze za sprawą wuja, który co prawda nie żył od 1665 roku, ale jego rodzina miała na sandomierszczyźnie znaczne wpływy.

Faworytami do polskiego tronu ponownie byli kandydaci obcych dworów, których popierały zwalczające się stronnictwa magnackie. Kwestią otwartą było jednak to czy wygra kandydat profrancuski czy prohabsburski. Faworytem był kandydat francuski, który był popierany m.in. przez ustępującego króla oraz wpływową rodzinę Sobieskich.

Kandydatem obozu profrancuskiego był przede wszystkim Ludwik de Bourbon-Condé, zwany Kondeuszem Wielkim. Z kolei skrzydło prohabsburskie popierało Karola Loratyńskiego. Kandydaturę zgłosiła także Moskwa w osobie cara Aleksego Michajłowicza lub jego synów, ale ta nie była akceptowana przez szlachtę poza litewskim rodem Paców. Pojawiła się także kandydatura przebywającego na wygnaniu króla Anglii i Szkocji Jakuba Stuarta, chana krymskiego Adila Greja, królowej Szwecji Krystyny Wazy oraz elektora brandenburskiego Fryderyka Wilhelma.

Przy tak znaczących kandydatach wydawało się niemal pewne, że nowym władcą Rzeczpospolitej zostanie kandydat zagraniczny. Tak by się zapewne stało, gdyby nie bardzo zręczna akcja propagandowa kanclerza wielkiego koronnego, Andrzeja Olszowskiego. Przygotował broszurę Ocena kandydatów do berła polskiego, w której w umiejętny sposób dyskredytował obce kandydatury oraz przedstawił wizję powrotu „Piasta” na polski tron. Pomysł tak bardzo przypadł polskiej szlachcie do gustu, że ta postanowiła z elekcji wykluczyć wszystkie niepolskie kandydatury. W efekcie królem, ku także własnemu zaskoczeniu, został Michał Korybut Wiśniowiecki. Nie jest pewne, od jakiego momentu działał wraz z Olszowskim, ale wybór przyjął.

Nota bene Olszowski i szlachta raczej nie kierowali się przesłankami patriotycznymi. Uznali, że młody król, który jest faktycznie pozbawiony własnego majątku, a także niedoświadczony politycznie będzie po prostu łatwy do sterowania. W taki sposób zażegnywano wizję przeprowadzenia w Rzeczpospolitej reform ustrojowych na modłę państw zachodnich, a co za tym idzie pozostawało niezagrożoną wolność szlachecką.

Małpa na tronie

Michał Korybut Wiśniowiecki

Najbardziej niezadowoleni z takiego obrotu spraw byli magnaci, których po prostu szlachta przegłosowała. Na Wiśniowieckiego oddano 11 271 głosów elektorskich. Zarysował się zatem podział na antykrólewską bogatą i wpływową magnaterię oraz rzeszę, często ubogiej szlachty. Przeciwnicy króla zwani byli malkontentami, a zwolennicy regalistami. Rywalizacja tych dwóch stronnictw naznaczyła okres panowania Wiśniowieckiego.

Króla zwalczał przede wszystkim Jan Sobieski, który był ogromnym zwolennikiem opcji profrancuskiej. Nowego króla nazywał „królem-nieborakiem” lub „małpą” zapewne z powodu jego wyglądu. Sam Wiśniowiecki nie miał królewskiej aparycji. Za młodu wyłysiał przez to nosił perukę. Dodatkowo miał wadę postawy i niski wzrost. Wreszcie nie miał żony przez co przeciwnicy zarzucali mu impotencję. Podejrzewano go także o homoseksualizm. Jednakże najpewniej po prostu przez nieatrakcyjny wygląd i brak majątku po prostu Wiśniowiecki nie był wstanie znaleźć sobie żony. Sympatii nie przysparzała mu także małomówność.

Stan Rzeczpospolitej w momencie koronacji nowego króla

Koronacja Michała Korybuta Wiśniowieckiego

Michał I rządy przejmował w momencie znacznego upadku Rzeczpospolitej. Można powiedzieć, że sytuacja międzynarodowa, wewnętrzna i gospodarcza była fatalna. Objęcie rządów w takim momencie było ogromnym wyzwaniem. Przede wszystkim po wojnach szwedzkich kraj był doszczętnie złupiony i zdruzgotany. Rzeczpospolita podniosła tak wielkie straty gospodarcze, że to w potopie szwedzkim można upatrywać jednej z praprzyczyn polskich rozbiorów. Dodatkowo efektem potopu była emancypacja, czyli totalnie uwolnienia się spod zależności lennej Prus (na mocy traktatów welwawsko-bydgoskich). Na wschodzie z ledwością udało się stłumić powstanie chmielnickiego, a do 1667 roku trwała wojna polsko-rosyjska. Jej efektem było utracenie przez Rzeczpospolitą województwa smoleńskiego czernichowskiego i połowy kijowskiego. Dodatkowo od południa zagrożeniem była ekspansyjna polityka turecka.

Natomiast w odniesieniu do sytuacji wewnętrznej to król popierany był wyłącznie przez stan szlachecki, ale nie miał większego poparcia magnatów. Dodatkowo sami magnaci byli między sobą skłóceni, a napięcia była tak duże, że realną groźbą była wojna domowa.

Wojna z królem

Ślub Michała Korybuta Wiśniowieckiego z Eleonorą Habsburg na Jasnej Górze w 1670 roku / fot. CC-BY-SA 3.0

Dodatkowym kłopotem dla króla była wroga postawa magnatów, w tym przede wszystkim Sobieskiego, prymasa Mikołaja Prażmowskiego i hetmana polnego litewskiego Michała Kazimierza Radziwiłła, co w znaczący sposób uniemożliwiało mu rządzenie. „Teraz trzeba mi będzie małpę całować w rękę i stać przy małpim tronie” - podsumowywał Sobieski wybór Wiśniowieckiego na tron. Hetman wybór szlachty uważał za katastrofę dla kraju. Toteż zaczęła się totalna wojna malkontentów z królem. Już w trakcie sejmu koronacyjnego przeciwnicy króla (z obozu profrancuskiego) doprowadzili do pierwszego w dziejach polskiego parlamentaryzmu zerwania sejmu.

Odpowiedzią króla na ataki malkontentów było jego zbliżenie z Habsburgami. Stąd jego małżeństwo z Eleonorą Habsburżanką, córką cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, Ferdynanda III Habsburga. Ślub odbył się 27 lutego 1670 roku na Jasnej Górze w Częstochowie. Na ten związek, który jednak umacniał króla, opozycja odpowiedziała zarzutami, że doszło do niego bez zgody sejmu. Dodatkowo malkontenci zaczęli sugerować królowi abdykację zgłaszając do tronu kandydaturę francuskiego księcia, Charlesa-Paris d’Orléans-Longueville. W efekcie w braku porozumienia sejm został ponownie zerwany.

Zagrożenie zewnętrzne

Paraliż sejmu doprowadził do braku podjęcia uchwał niezbędnych do przygotowania się na zagrożenie kozackie i tureckie. Spór króla z malkontentami destabilizował państwo. Tę sytuację zaczęli wykorzystywać wrogowie Rzeczpospolitej. Najpierw sytuację wykorzystał elektor brandenburski zajmując Czaplinek. Król w odwecie wstrzymał ratyfikację traktatów welawsko-bydgoskich i zaczął wspierać antybrandenburską opozycję w Prusach. Fryderyk Wilhelm jednak wiedział, że Rzeczpospolita nie jest zdolna do działania. Dlatego zlecił porwanie z Warszawy Chrystiana Kalksteina, będącego liderem opozycji. Król co prawda próbował na ten despekt reagować dyplomatycznie, ale bez efektu. Dodatkowo w 1672 roku wobec zagrożenia tureckiego ratyfikował traktaty welawsko-bydgoskie. Tym samym Prusy Książęce ostatecznie zerwały więzi z Rzeczpospolitą.

O słabości Polski wiedziała także Moskwa toteż wbrew postanowieniom rozejmu andruszowskiego nie zwróciła w 1699 roku Kijowa. Wiedziała, że Rzeczpospolita nie jest zdolna do żadnej reakcji wojskowej.

Jan III Sobieski

Kolejnym frontem, gdzie sprawy przybrały niekorzystny obrót była Ukraina. Tam, hetman kozacki, Piotr Doroszenko przeszedł na stronę turecką. Sytuację zaogniło popieranie przez króla mniej popularnego wśród Kozaków Michała Chanenki. Sytuację na Ukrainie uratował jednak największy wróg Wiśniowieckiego, czyli Sobieski, który rozbił Kozaków w 1671 roku bitwach pod Bracławiem, Winnicą i Mohylowcem.

Jednak największe zagrożenie było na południu ze strony Turcji, która pod koniec 1671 roku wypowiedziała Rzeczpospolitej wojnę. Mimo tego, że zagrożenie tureckie było już bezpośrednie to sejmy mające uchwalić ratunkowe uchwały zostały zerwane przez malkontentów. Co więcej mimo zagrożenia ojczyzny opozycja wezwała króla do ustąpienia. Liczono, że ten się złamie i ustąpi. Wiśniowiecki jednak odmówił.

W efekcie Turcy zdobyli potężną twierdzę w Kamieńcu Podolskim, a następnie podeszli pod Lwów, który nie padł tylko dzięki heroicznej postawie obrońców. Jednak nadal nie zostały podjęte stosowne uchwały, które umożliwiałyby wystawienie wojska mającego stanąć na przeciwko Turcji. To spowodowało, że królewscy komisarze podpisali pokój w Buczaczu, który czynił z Rzeczpospolitej tureckiego lennika.

Czytaj takżePokój w Buczaczu. Najhaniebniejszy traktat w dziejach Polski

Wojna domowa była o włos

Jednak postanowienia z Buczaczu zamiast otrząsnąć szlachtę i magnatów tylko zaogniły sytuację. Szlachta przeciwdziałając zakusom magnatów chcących pozbawić Wiśniowieckiego władzy zawiązała w 1672 roku pod Gołębiem konfederację w jego obronie. Jednym z jej postulatów było pozbawienie Sobieskiego urzędów i majątków. Prażmowskiemu grozili sądem, a także rabowali dobra Sobieskiego. Na to malkontenci odpowiedzieli zawiązaniem związku wojskowego w Szczebrzeszynie.

Król wobec tak trudnej sytuacji wewnętrznej nie wiedział jak ma się zachować. Obie strony zamiast przeciwdziałać atakowi tureckiemu zmarnowały czas na wiele miesięcy dyskusji. Pomogli dopiero mediatorzy, nuncjusz apostolski Francesco Bonvisie i biskup krakowski Andrzej Trzebicki. Trzeźwiąco zadziałał także list sułtana Mehmeda IV, który żądał natychmiastowego i całkowitego ukorzenia się Rzeczpospolitej.

Na przełomie marca i kwietnia 1673 roku doszło do porozumienia. Posłowie uchwalili długo oczekiwane podatki. Zwaśnione strony wzajemnie darowały sobie winy. Odmówiono także ratyfikacji traktatu z Buczaczu. Przygotowano równie plan obrony kraju.

Bitwa pod Chocimiem w 1673 roku

W październiku armia była gotowa. Jej wizytację przeprowadził król, który już wówczas mocno podupadł na zdrowiu, toteż głównodowodzącym został Jan Sobieski. Wiśniowiecki zmarł miesiąc później, 10 listopada 1673 roku, we Lwowie.

Już następnego dnia wielkie zwycięstwo nad Turcją, jedno z największych w historii Polski, odniósł Sobieski pokonując Turków pod Chocimiem. Tym samym król nie dożył do zwycięstwa, które wszak i jego po części by opromieniało. Z kolei Sobieski po tym wielkim triumfie stał się wielkim bohaterem, co w głównej mierze przesądziło o jego wyborze na następcę Wiśniowieckiego.

Czy Michał Korybut Wiśniowiecki był najgorszym władcą elekcyjnym?

Michał Korybut Wiśniowiecki

Bez wątpienia Wiśniowiecki nie podołał wyzwaniom, jakie stanęły przed nim po objęciu przez niego tronu. W dużej mierze powodem braku sukcesów było jednak zachowanie opozycyjnego wobec niego stronnictwa malkontentów, które zrywało sejmy i konsekwentnie oraz ostro zwalczało Wiśniowieckiego. Panował ledwie cztery lata i to w jednym z najgorszych okresów w dziejach Polski. Przy tak wrogim stosunku stronnictwa profrancuskiego wyłącznie absolutnie wybitnemu władcy mogłoby się udać odnieść sukces w tych ciężkich czasach. Wiśniowiecki takim władcą nie był. Niemniej zapewne próby reformy państwa spowodowałoby odwrócenie się od króla rzeszy szlacheckiej, która w dużej części swoją wolność przekładała nad interes państwa.

Zatem oceniając ten okres należałoby tak naprawdę winę rozłożyć na równi na króla, malkontentów oraz regalistów. Żadna z tych stron nie wybiła się ponad przeciętność polityczną. Zabrakło w tym trudnym okresie mężów stanu. Sytuację tak naprawdę uratował Sobieski dzięki swoim talentom wojskowym, a nie politycznym.

Jeśli zaś chodzi o króla to za błąd można mu poczytywać brak poszukania porozumienia z Sobieskim lub nawet bezpośrednio z potężną wówczas Francją. Wybrał sojusz z Habsburgami, który tak naprawdę w żaden sposób nie był dla Rzeczpospolitej użyteczny. Król nie zapobiegł także wojnie z Turcją. Tutaj co prawda Turcy ciążyli ku wojnie, ale bierna postawa króla na pewno nie pomagała zażegnaniu tego konfliktu. Z kolei na Ukrainie niepotrzebnie skonfliktował się z Doroszenką i tylko interwencja Sobieskiego zapobiegła poważniejszym problemom z Kozakami. W przypadku Prus zbyt łatwo odpuścił sprawę porwania Kalksteina i zbyt szybko ratyfikował traktaty welawsko-bydgoskie.

Pośrednio na nieudolność króla wskazują też dokonania jego następcy. Król Jan III Sobieski znacząco lepiej poradził sobie z rządami mimo, że obejmował tron w tylko nieznacznie lepszej sytuacji niż jego poprzednik. Miał natomiast pieniądze i sławę rycerską, a przez to szacunek, których brakowało Wiśniowieckiemu.

Bibliografia:

  1. U. Augustyniak, Historia Polski 1572-1795, Warszawa 2008.
  2. A. Garlicki (pod red.), Poczet królów i książąt polskich, Warszawa 1998.
  3. M. Maciorowski. B. Maciejewska, Władcy Polski. Historia na nowo opowiedziana, Warszawa 2018.
  4. M. Markiewicz, Historia Polski 1492-1795, Kraków 2009.
  5. M. Spórna, P. Wierzbicki, Słownik władców Polski i pretendentów do tronu polskiego, Kraków 2003.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

6 komentarzy

  1. jAN pisze:

    Pisze się półtora roku, a nie półtorej roku.

  2. piotr pisze:

    okresie totalnej anarchii szlacheckiej......totalna może być wojna ...a republika szlachecka była ‚głupot proszę nie wypisywać .

  3. Anonim pisze:

    Sobieski narobił w polityce wiele smrodu, a mało kto o tym pamięta, gdyby zajął się tym na czym się znał, czyli wojskowością sytuacja z pewnością wyglądałaby nieco lepiej dla kraju

    • Florek pisze:

      Proszę przytoczyc jakieś argumenty że Sobieski narobił cyt. „wiele smrodu”. Smród jest z pewnościa w tym wpisie powyzej.

  4. korek77 pisze:

    Trudno oceniać Michała Korybuta, który żył krótko i jako oponentów miał w trakcie rządów opozycję, która była potężniejsza od niego. Próby reform państwa, które chciało wdrożyć jego stronnictwo dworskie były znakomite: zakaz łączenia urzędów, kadencyjność urzędów itd. Dlatego Sobieski go tak nie znosił, bo mogło to Sobieskiego pogrążyć i jego karierę.

  5. Ewa pisze:

    Jan III Sobieski to najpotężniejszy i najlepszy Król w dziejach Polski. Jego zwycięstwo pod Wiedniem w 1683 przesądziło o losach Europy. Przypominam, że właśnie Sobieski zatrzymał nawałnicę Turecką pod Wiedniem, bo bylibyśmy już w niewoli Muzułmańskiej wraz z całą Europą. Król Jan III Sobieski dał nam 350 lat wolności. Teraz tę wolność tracimy na własne życzenie. Historia zawsze zatacza koło. Szkoda...

Zostaw własny komentarz