Była królową zaledwie dziewięć dni. Tragiczna historia Jane Grey


Był rok 1552, kiedy Edward VI Tudor, zaledwie piętnastoletni król Anglii, nagle zachorował. Pojawiły się u niego objawy zarówno świnki, jak i ospy, wywołując w jego otoczeniu poważny niepokój. Królewscy doradcy oraz ludzie sprawujący władzę w imieniu Edwarda ze względu na jego niepełnoletniość zadrżeli z obawy przed utratą wpływów i nagromadzonych bogactw. Wszystko, co mieli, zawdzięczali słabemu obecnie królowi, którego ewentualna śmierć byłaby dla nich końcem prosperity. A wszystko z powodu aktu sukcesji, który kilka lat wcześniej pozostawił po sobie ojciec Edwarda – Henryk VIII.

Dylemat umierającego króla

Edward VI Tudor

Według ostatniej woli króla następcą tronu zostało jego najmłodsze dziecko płci męskiej. Biedny, osierocony Edward zasiadł na nim, gdy miał zaledwie dziesięć lat i nie mógł nawet samodzielnie rządzić. Następna w kolejce, w przypadku bezpotomnej śmierci Edwarda, była jego najstarsza siostra Maria, a później młodsza Elżbieta. Problem polegał na tym, że król Edward był zagorzałym protestantem, niepamiętającym nawet czasów, gdy w Anglii panował katolicyzm. Było to na rękę jego obecnej radzie, która zdecydowanie była przeciwna kolejnej religijnej rewolucji w kraju. Edward był dla nich idealnym władcą – nie dość, że słuchał ich rad oraz często dawał wolną rękę w wielu kwestiach, to także przeciwnikiem papieża i nazywał go „prawdziwym synem szatana, złym człowiekiem, antychrystem i odrażającym tyranem”1 A teraz wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że katolicy mogą znowu rządzić Anglią.

Takiej wizji swojego kraju nie wyobrażał sobie gasnący młody król, pragnął więc doprowadzić do tego, by Maria nie mogła zasiąść na tronie. W oczach Edwarda była fanatyczką, która doprowadziłaby to wszystko, co zbudował wraz z ojcem, do prawdziwej ruiny. Powstał więc problem – jak pozbyć się starszej siostry z linii sukcesji? Najprostszym sposobem wydawało się wykorzystanie faktu, że Maria, córka Katarzyny Aragońskiej, pierwszej żony Henryka VIII, kiedyś ogłoszona bękartem ze względu na rzekomą nieważność powyższego małżeństwa, nigdy nie odzyskała oficjalnie statusu dziecka z prawego łoża. Jakże mogłaby więc zostać królową? Jednak jeżeli Edward wykorzystałby ten argument, jednocześnie odsunąłby od dziedziczenia Elżbietę – również oficjalnie bękarta, chociaż protestantkę. Była to jednak ofiara konieczna.

Niewiasta na miejscu mężczyzny

Joanna Grey

Sytuacja w rodzie Tudorów była skomplikowana. Jeżeli Edward chciał znaleźć następcę, który spełniałby trzy podstawowe warunki: posiadał niebudzącą żadnych wątpliwości królewską krew, był mężczyzną i protestantem, miał spory orzech do zgryzienia – taka osoba po prostu nie istniała. Edward był ostatnim męskim potomkiem swojej dynastii, musiał więc szukać wśród kobiet. Największe pretensje do tronu wykazywała kuzynka Edwarda – Franciszka Brandon, córka Marii Tudor, siostry Henryka VIII. Słabnący z dnia na dzień Edward starał się jednak szukać lepszego rozwiązania i w pierwszych szkicach nowego aktu sukcesji chciał przekazać koronę męskim potomkom Franciszki – niestety, miała ona jedynie córki Jane, Katarzynę i Marię. Była jednak wciąż młodą kobietą i można było żywić nadzieję, że urodzi chłopca, który w przyszłości mógłby zostać królem. Jeśli by się to jej nie udało, istniała nadzieja, że któraś z córek wyda na świat męskiego potomka, z tym, że pierwszeństwo należało się synowi Jane. Była to jednak długoterminowa perspektywa, ze względu na fakt, że miała ona zaledwie szesnaście lat i była najstarszą z sióstr – co więc stałoby się z  krajem, na którego tronie nikt by nawet nie zasiadał? Ostatecznie więc król Edward VI usunął Franciszkę całkowicie z linii sukcesji, a koronę przekazał Jane Grey i jej męskim spadkobiercom.

Spokój ogarnął króla, który zabezpieczył protestancką przyszłość Anglii. Nie przewidział jednak rosnących ambicji swego głównego doradcy, Johna Dudleya, księcia Northumberland, który w ostatnich miesiącach jego życia sprawował dla niego niejako rolę ojca, owinąwszy sobie tym samym chłopca wokół palca. Dudley bardzo szybko aranżował małżeństwa swoich synów, byle tylko nie musieć martwić się o przyszłość swojego rodu. Najgrubszą rybą, którą złowił, była wyżej wspomniana Jane Grey, która w ekspresowym tempie została wydana za niespełna dwudziestoletniego Guildforda Dudleya. Były to zapewne wyży jego możliwości nie tylko ze względu na to, że ogłoszono ją następczynią tronu – już jej królewska krew była łakomym kąskiem, a Jane wspominano wcześniej jako kandydatkę na żonę dla samego Edwarda VI.

Niegodna i nieprzygotowana

Lord Guildford Dudley

Gdy w końcu nadeszła śmierć króla, Dudley był w pełni gotowy i całkowicie zdeterminowany, by ogłosić swoją synową nową królową. Aby odpowiednio się zabezpieczyć, nie spieszył się z ogłoszeniem zgonu Edwarda i najpierw zajął się rozmieszczeniem wojsk, a nawet okrętów wojennych na Kanale La Manche, na wypadek, gdyby ktoś spróbował wydostać z kraju Marię Tudor. 

Również Jane nie była do końca świadoma tego, co wówczas działo się w kraju. Była zapewne bardziej zajęta swym niespecjalnie udanym małżeństwem – do dziś kwestionowane są relacje, jakie łączyły ją z Guildfordem, wszystko wskazuje jednak na to, ze ślub z przymusu wcale nie był marzeniem żadnego z nich. W końcu, gdy jej teść był gotowy, złożył jej wizytę w towarzystwie dostojników, padł na kolana i oświadczył, że król Edward nie żyje, a ją, zaledwie nastoletnią dziewczynę, ogłosił swoją następczynią. 

Dla Jane był to ogromny szok. Osunęła się na podłogę i płakała zarówno nad startą kuzyna, jak i swoją osobistą tragedią. Powiedziała, że nie jest godna zostać królową, a tym bardziej nie czuje się gotowa, by zmierzyć się z takim zadaniem. Dudleyowi zajęło sporo czasu, by przekonać dziewczynę, że to, co się stało, było wolą samego Boga, której żadne z nich nie może kwestionować. Jane była osobą bardzo skromną, ale także wierzącą, ugięła się więc pod takimi argumentami. 10 lipca 1553 roku, cztery dni po śmierci Edwarda, ogłoszono oficjalnie jej wstąpienie na tron. Przetransportowano ją wówczas do Tower, gdzie miała oczekiwać, jak wszyscy jej poprzednicy, na koronację, ludzie wiedzieli jednak, że jest to kwestia bezpieczeństwa, gdyż nie każdy w kraju przyjmie tę nowinę ze spokojem. 

John Dudley triumfował – jego syn mógł zapoczątkować dzięki niemu nową angielską dynastię królów. Okazało się jednak, że ta młodziutka dziewczyna, którą właśnie ogłosił władczynią, nie była tak naiwna, jak liczył. Jane bowiem, dobrze wykształcona i inteligentna młoda kobieta, świadoma swojej pozycji, gdy tylko została królową, niezwłocznie odmówiła ogłoszenia Guildforda królem równym jej samej. Być może Bóg powołał ją do tej roli, jednak jej małżonek z pewnością nie był wybrańcem. Nie był to jednak największy problem Dudleya, przynajmniej nie w tamtym momencie, ponieważ musiał przede wszystkim zająć się coraz wyraźniejszym niezadowoleniem, z jakim spotykał się na każdym rogu londyńskich ulic. Ponadto był jeszcze problem w postaci odsuniętej na boczny tor Marii Tudor.

Zbyt duży ciężar korony

Maria I Tudor

Gdy starsza siostra zmarłego króla dowiedziała się o jego śmierci, jak najszybciej wyruszyła w podróż, byle znaleźć się jak najdalej od Londynu. Uciekła do Kenninghall i bardzo szybko zebrała kilkudziesięciotysięczną armię, która miała jej pomóc odzyskać to, co należało się jej z urodzenia. Nie zamierzała dać się pojmać Dudleyowi i wiedziała także, że musi walczyć o swoje przeznaczenie. Na całe jej szczęście po jej stronie opowiedziało się wielu sojuszników, podczas gdy wygórowane ambicje Dudleya nie odpowiadały praktycznie nikomu. Wiedział on, że będzie musiał zmierzyć się z wojskami Marii, podczas gdy jego siły stopniowo słabły. Nie mając szans w obliczu przewagi z naprzeciwka, praktycznie się poddał.

Tymczasem w Londynie rozgrywał się osobisty dramat pozostawionej na pastwę losu Jane. Doskonale wiedziała, że teraz nie poprze jej nikt – ba, nawet jej własny ojciec zerwał znad jej głowy baldachim, informując ją jednocześnie, że prawdziwą królową Anglii jest Maria, po czym bardzo szybko uciekł w obawie o własne życie. Jane nie pozostało nic innego, jak wycofanie się do znanego jej Syon House i wyczekiwanie na to, co postanowi w jej sprawie prawowita królowa. Ona sama mogła mówić tak o sobie zaledwie przez dziewięć dni, choć nie miały one nic wspólnego ani z doniosłością, ani z chwałą.

Wjazd Marii do Londynu, 3 sierpnia 1553 r.

Dwa tygodnie później królowa Maria wkroczyła do Londynu w towarzystwie swojej siostry Elżbiety. Została przyjęta ciepło, tak, jak należało, natomiast Jane przeniesiono do Tower w towarzystwie jej męża oraz rodziców, choć zapewne nie mieli możliwości się widywać. Książę Northumberland został natomiast skazany na śmierć i ścięty za zdradę stanu. Cała reszta jeszcze przez jakiś czas musiała drżeć o własne życie.

Protestancka męczennica 

Królowa Maria wydawała się osobą zarówno sprawiedliwą, jak i wrażliwą i najprawdopodobniej najchętniej zakończyłaby w ten sposób temat panowania Jane Grey, ale nie była to jednak tak prosta sprawa. Chociaż dziewczyna była jednie pionkiem w grze, w której wcale nie chciała brać udziału, była jednak także symbolem dla protestantów, wcale nie zachwyconych z powrotu katolickiej królowej. Oznaczało to ogromne zmiany w kraju, na które nie wszyscy byli gotowi. Aby więc Maria mogła spać spokojnie, należało więc pozbyć się tej, w imieniu której można było walczyć. Ku temu rozwiązaniu skłaniał się także przyszły małżonek królowej, hiszpański Filip II, który chciał przyjechać do Anglii spokojniej, a nie targanej kolejnymi wojnami.

Ponieważ Maria nie wyobrażała sobie skazania na śmierć niewinnej osoby, postanowiła przekonać ją, by zmieniła swoje wyznanie. Wydawało się to być najprostszym i najmniej radykalnym rozwiązaniem, na które również dał przyzwolenie Filip. Jeżeli Jane zostanie oficjalnie wierną Kościoła Katolickiego, nic nie stanie na przeszkodzie, by mogła żyć dalej w spokojnym odosobnieniu. Nikt jednak nie przewidział, że tak młoda osoba jak Jane, może się na powyższe warunki nie zgodzić.

Egzekucja Jane Grey

Chociaż lady Jane nie była jeszcze nawet pełnoletnia, wyznawała swoją wiarę z pełną świadomością. Nie chciała żyć w kłamstwie, wiedząc, że w swoim sercu nigdy nie zostanie katoliczką. Pomimo licznych wizyt zaufanego duchownego królowej Johna de Feckenhama, Jane pozostawała nieugięta – ceniła sobie rozmowy z nim, lecz nic nie było w stanie przekonać jej do zmiany zdania. Podczas swojej ostatniej wizyty ksiądz miał nawet błagać ją, by uległa prośbom królowej i nie skazywała samej siebie na śmierć. Jane Grey nie była jednak hipokrytką i świadomie podjęła decyzję, która ostatecznie zaprowadziła ją na szafot.

Była królowa Anglii, choć nigdy niekoronowaną. i w zasadzie nie wliczana do grona angielskich władców, została skazana na śmierć 12 lutego 1554 roku, w wieku zaledwie siedemnastu lat. Wyrok ten przyjęła z godnością, którą zachowała do samego końca. Maria Tudor miała mocno przeżyć jej śmierć, długo ją sobie wypominając. Ostatecznie odniosła jednak pewnego rodzaju zwycięstwo, pozbywając się zagrożenia w postaci młodszej od siebie, zagorzałej protestantki.

Niestety, za swoimi plecami miała drugą – była nią Elżbieta, jej własna siostra,.

Bibliografia:

  1. G.J. Meyer, Tudorowie, Kraków 2012
  2. L. Porter, Maria Tudor, Kraków 2013.
  1. Meyer G.J., Tudorowie, Wydawnictwo Astra, Kraków 2012, s. 333; także: Skidmore Ch., Edward VI: the Lost King of England, Orion Publishing, London, s. 61. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz