Czarna Wdowa domu Gucci. Dlaczego Patrizia Reggiani zabiła swojego męża?


Kochała złoto, drogie podróże i przepych, nie kochała za to Maurizia Gucci, swojego męża, dzięki któremu to wszystko zdobyła. Gdy doszło do zakończenia ich związku, Patrizia nie zamierzała puścić mężczyzny wolno – obiecała mu, że go zniszczy, a słowa, niestety, dotrzymała.

Najlepsza partia

Maurizio Gucci

Przyszła na świat jako Patrizia Martinelli, córka niezbyt dobrze zarabiającej kelnerki. Biologicznego ojca nigdy nie poznała, a matka wychowywała ją samotnie przez pierwszych kilkanaście lat. Jednak gdy Patrizia skończyła dwunasty rok życia, jej świat całkowicie się zmienił. Jej matka zdobyła serce bogatego przedsiębiorcy, Fernandino Reggianiego, i od tej pory Patrizia mogła cieszyć się pieniędzmi, których nigdy wcześniej nie miała. Ostatecznie została też przysposobiona przez swojego ojczyma i przyjęła jego nazwisko.

Rodolfo Gucci

Chociaż Patrizia nie miała na co narzekać, wkrótce miało się okazać, że los trzyma dla niej w zanadrzu coś jeszcze lepszego niż przeciętna fortunka, jaką dysponowała. Gdy miała dwadzieścia dwa lata, na jednej z imprez poznała Maurizia Gucci, dziedzica słynnego na całym świecie domu mody. To była okazja, której nie mogła za nic przepuścić, Patrizia robiła więc wszystko, żeby zdobyć serce młodego bogacza, a także położyć rękę na jego fortunie. Podczas gdy Maurizio zakochał się w niej niemal od pierwszego wejrzenia, Patrizia po prostu wspinała się po kolejnych szczeblach drabiny społecznej. Wątpliwości co do tego nie miał z pewnością Rodolfo Gucci, ojciec Maurizia, który był przekonany, że młoda kobieta widzi w jego synu jedynie pieniądze. Jednak jego ostrzeżenia na nic się nie zdały i senior rodu musiał w końcu zaakceptować wybrankę serca syna, która już dwa lata później została jego żoną. 

Wkrótce po ślubie para wspólnie przeprowadziła się do Nowego Yorku. Zaczynał się właśnie najwspanialszy okres w ich życiu – Maurizio miał rozpocząć swoją pracę dla rodzinnej marki u boku wuja, Aldo, Patrizia wkraczała zaś na salony, a jej gwiazda miała świecić najjaśniej. Przynajmniej na razie.

Ociekająca złotem skandalistka

Olympic Tower na Manhattanie w Nowym Jorku. Jeden z apartamentów należał do Maurizio Gucci i Patrizii Reggiani (Gucci) / fot. CC-BY-SA 2.5

Ponieważ jako dziecko Patrizia nie zaznała zbyt wielu luksusów, wykorzystywała każdą możliwość, by teraz się nimi otaczać. Uwielbiała pieniądze, drogą biżuterię, a przede wszystkim złoto, przez co w rodzinie przylgnęło do niej przezwisko „Tutenchamon„. Jednak o ile tonom złotej biżuterii przy tak wielkim majątku, jakim dysponowała rodzina Gucci, nie byłoby sensu się dziwić, pewne wydatki Patrizi Reggiani mogą szokować. Jak każda kobieta kochała kwiaty i marzyła o tym, by w całym domu było ich pełno – do tego stopnia, że na zakup storczyków wydawała co miesiąc 45 tysiące dolarów! Do tego dochodziły regularne wyjazdy do górskich rezydencji, podróże prywatnym jachtem oraz relaks w 600-metrowym apartamencie na Manhattanie. A ponieważ zarówno Patrizia, jak i Maurizio, najwyraźniej mieli ogromną słabość do drogich samochodów, mieli ich w swojej kolekcji aż kilkaset, a każdy z nich rejestrację ze słowem ”Maurizia” – połączeniem ich obojga imion.

Nie da się ukryć, że Reggiani była postacią wyrazistą i bardzo lubiła zwracać na siebie uwagę, również tabloidów. Te z kolei miały dzięki niej wiele tematów na okładki, bo oprócz tego, że była rozrzutna, Patrizia miała też sporo kaprysów, które bez mrugnięcia spełniała – nawet jeżeli chodziło o nagły wyjazd do innego kraju na zakupy. Oczywiście obowiązkowo prywatnym odrzutowcem. Wydawać by się mogło, że komuś tak bogatemu jak ona, w dodatku z tak wybitnym nazwiskiem, którym mogłaby się zasłaniać, wszystko ujdzie płazem. Niestety, media nie były zbyt łaskawe i regularnie komentowały wybryki Patrizi, a także jej krzykliwy wizerunek i niewybredne wypowiedzi. To wszystko wpływało na coraz gorsze postrzeganie przez ludzi nie tylko samej Patrizi, ale także marki Gucci.

Koniec bajki

Maurizio Gucci miał w szwajcarskim Sankt Moritz posiadłość

W momencie, gdy Maurizio żenił się z Patrizią, z pewnością darzył ją prawdziwym uczuciem. Co do jej podejścia do sprawy można mieć spore wątpliwości, jednak to przede wszystkim jej powinno zależeć na podtrzymywaniu uczuć, a przynajmniej złudzenia, że istnieją – z ich dwójki to właśnie Patrizia miała więcej do stracenia. Co prawda para doczekała się dwóch córek, jednak ich wspólne życie dalekie było do ideału. Do ostatecznego rozpadu ich związku doszło w 1985 roku, kiedy to Maurizio wyjechał, a przynajmniej tak twierdził, w podróż służbową do Szwajcarii. Następnego dnia wysłał do Patrizii swojego przyjaciela, który poinformował ją, że Maurizio już nie wróci, a pomiędzy nimi wszystko skończone. 

Myliłby się jednak ten, kto by pomyślał, że Patrizia Reggiani zaprzestanie na rozsądnym podziale majątku. Kobieta nie zamierzała godzić się z alimentami i wciąż rościła sobie prawa do całego majątku domu Gucci. Uważała, że jej mąż jest nieodpowiedzialny, nie nadaje się do prowadzenia tak wielkiej firmy, a poza tym nie kontroluje swoich wydatków – oskarżenia śmieszne, biorąc pod uwagę opinię, jaką sama wyrobiła sobie przez trzynaście lat małżeństwa z dziedzicem. Patrizia argumentowała swój niepokój nie tylko przyszłością swoją, ale także swoich córek – jej najlepszej karty przetargowej. Obiecała więc, że zniszczy Maurizia, również w ich imieniu.

Jakby ta osobista tragedia nie wystarczała, przed rozprawą rozwodową Patrizia dowiedziała się, że ma guza mózgu. Dawano jej jedynie kilka miesięcy życia, lecz zdeterminowana kobieta poddała się operacji, która ku zaskoczeniu wszystkich zakończyła się sukcesem. Nie tracąc czasu, Reggiani wzięła się do roboty i postanowiła wydusić ze swojego męża choćby ostatni grosz, angażując do tego armię prawników. Pałała żądzą zemsty również dlatego, że jakiś czas później jej mąż zaczął spotykać się z inną kobietą, a takiej zniewagi Patrizia nie mogła znieść.

Długi i bolesny rozwód

Galleria Passarella w Mediolanie / fot. CC-BY-SA 4.0

Zanim doszło do podpisania papierów rozwodowych, minęło aż dziewięć długich lat. Dopiero w 1994 roku sąd orzekł, że małżeństwo pomiędzy Patrizią Reggiani a Mauriziem Gucci zostało zakończone. Z jakim skutkiem dla opuszczonej kobiety? Patrizia otrzymała od byłego męża ponad pół miliona dolarów, a dodatkowo około 84 600 dolarów rocznie i dożywotnie prawo do użytkowania mieszkania w Galleria Passarella, które miało być przepisane na córki. Jakby tego było mało, „odszkodowanie” od Maurizia otrzymała także matka Patrizii – sąd przyznał jej mieszkanie w Monte Carlo i prawie 850 tysięcy dolarów. Czy taki wyrok zaspokoił Patrizię? W żadnym wypadku.

Gdy tylko przez głowę Maurizia mogła przejść myśl, że właśnie stał się wolnym człowiekiem, zaczął planować kolejny ślub ze swoją ówczesną partnerką, Paolą Franchi. Jednak Patrizia wciąż zatruwała mu życie. Otrzymał od niej nawet nagranie, na którym była żona zdecydowała się na poważne groźby w stosunku do jego osoby: „Maurizio, czeka cię piekło. Chcę ci powiedzieć, że jesteś potworem, potworem, który powinien trafić na pierwsze strony gazet, bo chcę, by każdy się dowiedział, jaki naprawdę jesteś. Pójdę do telewizji. Pojadę do Ameryki. Wszyscy będą o tobie mówić”. Czy zbagatelizował te słowa? Być może, choć szybko przekonał się, że Patrizia nie robiła z gęby cholewy i rzeczywiście poszła do mediów, rozdmuchując konflikt pomiędzy nimi. Gdyby jednak na tym zakończyła, prawdopodobnie ich rozwód byłby tylko kolejnym, szybko zapomnianym skandalem. Historia potoczyła się jednak inaczej.

Ostateczny akt zemsty

Zdjęcie Patrizii Reggiani z aresztu policyjnego

27 marca 1995 roku Maurizio Gucci został kilkukrotnie postrzelony na schodach swojego biura przez nieznanego mężczyznę, który uciekł z miejsca zbrodni. W efekcie obrażeń właściciel imperium mody zmarł. Patrizia nie udawała, że jest załamana, choć przykładnie uczestniczyła w przygotowaniach do pogrzebu byłego męża. Zachowywała się niemal z godnością i szacunkiem, którego nie okazywała Mauriziowi przez ostatnie lata. 

Śledztwo w sprawie zabójstwa trwało niemal dwa lata. Dopiero wtedy policja trafiła na ślady, które ostatecznie doprowadziły ją do Patrizi Reggiani. Nie, to nie ona strzelała do byłego męża, postarała się jednak, by znaleźć kogoś, kto wykona za nią brudną robotę. Podobno była tak wściekła i zdesperowana, że plan uknuła ze swoją wróżką, która poleciła jej człowieka gotowego zabić Maurizia za 250 tysięcy dolarów – właściciela zadłużonej pizzerii, Benedetto Ceraulo.

Prokuratura oskarżyła Reggiani o zlecenie morderstwa z zazdrości oraz strachu przed utratą majątku – gdyby Maurizio ponownie się ożenił, Patrizia mogła stracić prawo do alimentów. Za zbrodnię groziło jej dożywocie, jednak za sprawą rozpaczliwych próśb jej córek o złagodzenie wyroku na podstawie zaburzeń, jakie były efektem guza mózgu, wyrok… zmniejszono! Podczas procesu okazało się również, że psychiatra wykrył u Patrizii narcystyczne zaburzenia osobowości. Ostatecznie skazano ją na dwadzieścia sześć lat pozbawienia wolności, a wyroku skazana wysłuchała ubrana od stóp do głów w stroje domu Gucci. 

Co ciekawe,  po pewnym czasie miała szansę na zwolnienie warunkowe, ale ponieważ byłaby wówczas zmuszona podjąć pracę, odmówiła. „Nigdy w życiu nie pracowałam i nie widzę najmniejszego powodu, żeby to zmieniać” – powiedziała przed sądem Czarna Wdowa, jak nazywały ją wtedy media. Podczas swojego długiego pobytu w więzieniu nigdy nie uważała się za więźniarkę, żyła spokojnie i pielęgnowała kwiaty, a także zajmowała się fretką, którą pozwolono ją trzymać w więziennej celi. 

Ostatecznie została zwolniona za dobre sprawowanie w 2016 roku i obecnie mieszka w Mediolanie, gdzie spokojnie spaceruje ulicami ze swoją papugą. Na temat zbrodni i swojego życia udzieliła nawet wywiadów, opowiedziała też w jaki sposób szukała mordercy, który przyjąłby zlecenie zabójstwa jej byłego męża.

W ostatnim czasie wyraziła też niezadowolenie z faktu, że Lady Gaga, która wciela się w jej postać w filmie Dom Gucci, okazała jej tak niewiele szacunku i nie chciała się z nią spotkać osobiście. Jak widać, Patrizia Reggiani wciąż nie traci animuszu i ma o sobie bardzo wysokie mniemanie.

Czytaj takżeHistoria domu Gucci. Burzliwe życie członków rodu Gucci

Bibliografia:

  1. S.G. Forden, Dom Gucci, Warszawa 2021.
  2. P. Gucci, Gucci. Prawdziwa historia dynastii sukcesu, Wrocław 2017.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz