Ołowica w Szopienicach. Historia ołowianych dzieci i Jolanty Wadowskiej-Król, która przeciwstawiła się systemowi


Ołowiane dzieci - nowy serial Netfliksa - opowiada o prawdziwej historii epidemii ołowicy w Szopienicach, jednej z największych katastrof zdrowotnych PRL-u. W katowickiej dzielnicy, sąsiadującej z hutami metali nieżelaznych, przez lata dochodziło do masowego zatrucia dzieci ołowiem. Choroba, uznawana wcześniej za problem pracowników przemysłu, dotknęła tysiące najmłodszych. Kluczową rolę w ujawnieniu skali tragedii odegrała lekarka pediatra Jolanta Wadowska-Król, której działania - wsparte przez prof. Bożenę Hager-Małecką - zderzyły się z interesami państwa i przemysłu.

Szopienice - przemysłowy krajobraz skażenia

Szopinice w 1927 r.

Szopienice były jednym z najważniejszych ośrodków hutnictwa metali nieżelaznych w tej części Europy - do 1959 były samodzielnym miastem, później stały się dzielnicą Katowic. Od XIX wieku produkowano tu cynk, ołów i kadm. Huta Metali Nieżelaznych „Szopienice” powstała w 1834 roku jako huta cynku „Wilhelmina”, uruchomiona przez spółkę Georg von Giesches Erben na terenach dzisiejszych Szopienic.

W drugiej połowie XIX i na początku XX wieku zakład był systematycznie rozbudowywany, stając się jednym z najważniejszych ośrodków hutnictwa metali nieżelaznych na Górnym Śląsku i jednym z największych producentów kadmu na świecie. Jego rozwój wpisywał się w epokę gwałtownej industrializacji regionu, która na trwałe ukształtowała krajobraz i strukturę społeczną tej części Katowic.

W powojennej rzeczywistości PRL zakłady w Szopienicach stały się częścią narracji o sukcesie industrializacji. Produkcja metali była normowana planami, a przekraczanie norm miało znaczenie polityczne i prestiżowe. Jednocześnie huty przez kominy pozbawione filtrów na noc (aby zwiększyć wydajność) emitowały do atmosfery ogromne ilości pyłów zawierających ołów, które opadały na glebę, wodę i zabudowę mieszkalną. Po latach mieszkańcy Szopienic opisywali zanieczyszczenie w kategoriach niemal zmysłowych. Jak wspominał Kazimierz Kutz, kolor dymu unoszącego się nad dzielnicą zdradzał, co właśnie wytapiano: niebieski oznaczał cynk, biały - ołów, a nad domami potrafiły wisieć fioletowe chmury, po których liście spadały z drzew już w środku lata.

Czym jest ołowica i dlaczego dzieci w Szopienicach były najbardziej narażone?

Zagęszczone (sklerotyczne) linie przynasadowe spowodowane zatruciem ołowiem

Ołowica to zatrucie organizmu ołowiem - pierwiastkiem, który nie pełni żadnej funkcji biologicznej, a jego obecność w organizmie prowadzi do stopniowego uszkadzania wielu układów. U dorosłych ołów kumuluje się głównie w kościach, natomiast u dzieci szczególnie łatwo przenika do centralnego układu nerwowego.

Dzieci z Szopienic były narażone na ołów nie poprzez pracę, lecz poprzez codzienne funkcjonowanie w skażonym środowisku:

  • oddychanie powietrzem zanieczyszczonym pyłem hutniczym,
  • kontakt z glebą przesyconą metalami ciężkimi,
  • przenoszenie ołowiu do organizmu przez brudne ręce i zabawę na podwórkach.

Jak mówiła pracująca w Szopienicach pediatra Jolanta Wadowska-Król:

„Dzieci z Szopienic miały mniejsze szanse niż ich rówieśnicy z innych dzielnic. Przede wszystkim mieszkały w sąsiedztwie Huty Metali Nieżelaznych, to z jej kominów dzień i noc wydostawał się ołów. Dzieci bawiły się na podwórkach, »klepiskach«, których ziemia była nim przesycona. Podczas zabaw ołów osadzał się na brudnych rękach, a stamtąd przedostawał się do przewodu pokarmowego.„1

Skutki były szczególnie dotkliwe: ołów uszkadzał mózg, obniżał zdolności poznawcze, powodował zaburzenia koncentracji, spowolnienie rozwoju intelektualnego oraz uszkodzenia obwodowego układu nerwowego. Powodowało to charakterystyczny sposób chodzenia - dzieci unosiły wysoko kolana i „człapały” jak bociany. Co istotne, były to zmiany w dużej mierze nieodwracalne, nawet po ograniczeniu ekspozycji na ołów.

Jolanta Wadowska-Król i odkrycie epidemii ołowicy w Szopienicach

Jolanta Wadowska-Król w 2021 r. / fot. Adiran Tync

Przełom nastąpił w pierwszej połowie lat 70. XX wieku. Gdy Jolanta Wadowska-Król, zaczęła zauważać niepokojące objawy u swoich pacjentów: osłabienie, bóle brzucha, problemy neurologiczne i trudności w nauce.

Impulsem był kilkuletni pacjent z ulicy Obrońców Westerplatte. Dziecko trafiało do niej wielokrotnie z uporczywą anemią, dlatego pediatra skierowała go do Kliniki Pediatrii ŚAM w Zabrzu, do jej kierowniczki prof. Bożeny Hager-Małeckiej. Tam postawiono diagnozę - zatrucie ołowiem. Po tym rozpoznaniu profesor poleciła przeprowadzić w Szopienicach dyskretne badania przesiewowe wśród dzieci, zakładając raczej ograniczoną skalę działań.

Na początku przebadano około dwudziestu najmłodszych mieszkających najbliżej zakładów hutniczych. Wyniki okazały się alarmujące, więc zakres badań szybko rozszerzano: najpierw na obszar do około 400 metrów od kominów, a następnie na kolejne ulice. W miarę napływu danych stawało się jasne, że problem nie dotyczy pojedynczych przypadków, lecz całej dzielnicy. Nie dało się go wytłumaczyć błędami diagnostycznymi.

Wadowska-Króla rozpoczęła systematyczne gromadzenie dokumentacji. W jej mieszkaniu powstawały kartoteki setek, a później tysięcy małych pacjentów. Skala problemu wskazywała jednoznacznie: w Szopienicach doszło do epidemii ołowicy wśród dzieci - zjawiska bez precedensu w powojennej Polsce. W ramach tych działań ostatecznie przebadano kilka tysięcy dzieci.

Skala zatrucia była dramatyczna. Do kliniki w Zabrzu trafiło m.in. rodzeństwo w wieku 8-12 lat, u którego stężenie ołowiu we krwi sięgało 80 mikrogramów na decylitr - wielokrotnie powyżej nawet ówczesnych, znacznie bardziej liberalnych norm - a nawet 10 mikrogramów na decylitr może uszkodzić układ nerwowy.

Jednakże publiczne mówienie o zatruciach środowiskowych było w ustroju komunistycznym źle widziane. Oficjalna narracja akcentowała szybki rozwój kraju i poprawę warunków życia, a informacje podważające ten obraz traktowano jako problem polityczny i sprzeczny z oficjalną gierkowską propagandą sukcesu. Mimo to lekarka działała przy wsparciu prof. Hager-Małeckiej, która interweniowała w tej sprawie u wojewody Jerzego Ziętka.

Reakcja władz i mechanizmy wyparcia epidemii ołowicy w Szopienicach

Huta cynku w Szopienicach w 1937 r.

Ujawnienie problemu nie spotkało się z natychmiastową reakcją państwa. Informacje o zatruciach były niewygodne politycznie. Huty należały do strategicznych zakładów przemysłowych, a ich produkcja miała znaczenie gospodarcze i propagandowe, a działalność Wadowskiej-Król zbiegała się z rocznicą XXX-lecia PRL i przyjazdem przywódcy ZSRR Leonida Breżniewa do Polski. Stąd wszystko, co mogło zagrozić realizacji planów produkcyjnych było wrogie dla aparatu państwowego.

Dlatego badania wykonywano, ale ich wyniki długo pozostawały poza obiegiem publicznym. Działania lekarki były postrzegane jako kłopotliwe, a niekiedy wręcz niepożądane. Dopiero narastająca skala zachorowań i niemożność dalszego ignorowania faktów zmusiły władze do reakcji.

Bożena Hager-Małecka

Jednakże próby publikacji wyników badań - w tym rozprawy doktorskiej przygotowanej pod kierunkiem prof. Bożeny Hager-Małeckiej - spotykały się z oporem instytucjonalnym. Wreszcie sam doktorat zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach. W praktyce oznaczało to odsunięcie wiedzy medycznej od debaty publicznej, bez konieczności jej formalnego zakwestionowania.

Dopiero we wrześniu 1974 roku - a więc już po wizycie Breżniewa - ściśle tajny raport prof. Bożeny Hager-Małeckiej trafił na obrady Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach, w których uczestniczył m.in. Edward Gierek. Dokument potwierdzał zagrożenie zdrowia dzieci w rejonie huty, lecz jego obieg ograniczono do aparatu partyjnego. Wiedza istniała, ale pozostawała poza debatą publiczną. Dopiero pod koniec 1974 roku zapadły pierwsze decyzje administracyjne. Część rodzin otrzymała mieszkania zastępcze jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia, a w kwietniu 1975 roku Miejska Rada Narodowa w Katowicach zdecydowała o rozbiórce budynków stojących najbliżej kominów huty.

Trwałe skutki zatrucia ołowiem

Ostatecznie część dzieci objęto leczeniem sanatoryjnym, a najbardziej skażone budynki w bezpośrednim sąsiedztwie huty zaczęto wyburzać. Rodziny przeniesiono do innych dzielnic Katowic. Były to jednak działania spóźnione - dla wielu dzieci skutki zatrucia miały charakter trwały. Wielu z nich zmarło przed ukończeniem pięćdziesięciu lat. W szpitalach i sanatoriach, do których kierowała ich lekarka nazywana „Matką Boską Szopienicką”, funkcjonowały wobec nich określenia „ołowiki” i „ołowianki”.

Decyzje te nie wynikały z systemowej zmiany podejścia do ochrony zdrowia, lecz raczej z konieczności ograniczenia skutków kryzysu, który stał się zbyt widoczny, by można go było dłużej przemilczać.

Ołowiane dzieci - historia, która wraca

Przez lata historia „ołowianych dzieci” funkcjonowała głównie w lokalnej pamięci. Dopiero po 1989 roku zaczęła stopniowo wracać do debaty publicznej - dzięki badaniom naukowym, reportażom i relacjom świadków. Symboliczny wymiar miało uhonorowanie Jolanty Wadowskiej-Król tytułem doktora honoris causa Uniwersytetu Śląskiego została również Honorową Obywatelką Miasta Katowice.

Serial Netflix przywraca pamięć o tej historii. To opowieść nie tylko o zatruciu środowiska, lecz także o relacji jednostki z systemem, o granicach odpowiedzialności państwa i o długofalowych skutkach decyzji podejmowanych w imię „wyższego dobra”. Jolantę Wadowską-Król można nazwać polską Erin Brockovich - z tą różnicą, że zamiast starcia z korporacją mamy tu walkę z aparatem państwa komunistycznego, w którym władza nie podlega kontroli, a interes systemu stoi ponad człowiekiem.

Bibliografia:

  1. A. Bajorek, Herstoria Górnoślązaczki. Jolanta Wadowska-Król - szopienicka doktor ołowianych dzieci, „Annales Universitatis Paedagogicae Cracoviensis” 416, „Studia Historicolitteraria” 25, 2025.
  2. M. Jędryka, Ołowiane dzieci. Zapomniana epidemia, Warszawa 2020.
  3. M. Kłoskowicz, Mamy ołów we krwi, „No Limits” nr 2(8)/2023.
  4. Historia szopienickiej epidemii ołowicy a współczesny problem zanieczyszczenia środowiska na Śląsku Z Doktor Jolantą Wadowską-Król rozmawia Aleksandra Lange, „Z Teorii i Praktyki Dydaktycznej Języka Polskiego” 2022.

Zobacz także:

  1. Historia szopienickiej epidemii ołowicy a współczesny problem zanieczyszczenia środowiska na Śląsku Z Doktor Jolantą Wadowską-Król rozmawia Aleksandra Lange, „Z Teorii i Praktyki Dydaktycznej Języka Polskiego” 2022. []

Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.

Postaw nam kawę za:


Opcja dodawania komentarzy została wyłączona.