Biskup z haremem. Paweł z Przemankowa - najbardziej rozpustny hierarcha w dziejach? |
Trzynastowieczny Kraków miał świętych, księżne ascetki i kult biskupa Stanisława. Miał też opowieść o biskupie, który według późniejszej tradycji bardziej przypominał możnowładcę opętanego namiętnościami niż pasterza Kościoła. Paweł z Przemankowa, biskup krakowski w latach 1266-1292, przeszedł do historii jako jeden z najbardziej kontrowersyjnych hierarchów polskiego średniowiecza. Jan Długosz i późniejsza tradycja przypisywali mu rozpustę, łowy, biesiady, przemoc, porwanie mniszki i gorszące życie, które miało budzić zgorszenie nawet wśród duchowieństwa.
Kim był Paweł z Przemankowa?
To właśnie z tych przekazów wyrósł obraz rozpustnego biskupa - człowieka, który według czarnej legendy za nic miał celibat i powagę urzędu. Nie chodzi jednak tylko o obyczajową plotkę. W opowieściach o Pawle pojawiają się sceny rodem z powieści: tańce w czasie Wielkiego Postu, polowania ważniejsze od mszy, łowczy przebity włócznią. Część z nich rozbudowali niechętni mu autorzy, ale pokazują, jak silnie zapisał się w pamięci jako antywzór hierarchy.
Paweł z Przemankowa nie był anonimowym duchownym, który przypadkiem znalazł się na szczycie kościelnej hierarchii. Pochodził z możnego rodu Półkoziców, związanego z Małopolską i ziemią sandomierską. Zanim został biskupem, był kanonikiem krakowskim i kanclerzem Bolesława Wstydliwego. Znał więc mechanizmy władzy od środka: kancelarię, dwór książęcy, dokumenty, układy rodowe i interesy możnych.
Na biskupa krakowskiego wybrano go 9 października 1266 roku, po śmierci Prandoty. Wybór nastąpił przez arbitrów, czyli w drodze kompromisu w kapitule. Wśród osób decydujących o elekcji byli ważni kanonicy krakowscy. Paweł nie miał jeszcze wówczas pełnych święceń kapłańskich - był diakonem. Święcenia kapłańskie przyjął 12 marca 1267 roku, a dzień później, w Lelowie, został konsekrowany na biskupa.
Warto dodać, że do tradycji i podręczników wszedł jako Paweł z Przemankowa, choć dziś jego przydomek poprawniej brzmiałby „z Przemykowa” - od nazwy wsi nad Wisłą w dzisiejszej gminie Koszyce, skąd się wywodził.
Tańce w Wielkim Poście
Pierwszy obyczajowy cień pojawia się już przy konsekracji Pawła. Rocznik kapitulny krakowski zapisał, że uroczystość stała się okazją do wielkiej radości wśród duchownych i świeckich, a nawet do tańców. Problem polegał na tym, że działo się to w czasie Wielkiego Postu.
Dla średniowiecznego czytelnika był to szczegół znaczący. Wielki Post wymagał powagi, umartwienia i skupienia. Tymczasem przy wejściu Pawła na urząd biskupi pojawia się obraz radości tak żywiołowej, że późniejsza tradycja mogła widzieć w niej zapowiedź całego jego charakteru.
Biskup, który wolał łowy od mszy
Najmocniejszy portret Pawła jako człowieka oddanego świeckim namiętnościom stworzył Jan Długosz. Według niego biskup miał stale poświęcać się polowaniom, a nie odprawianiu mszy. Nie był to drobny zarzut. W oczach kronikarza biskup, który bardziej troszczył się o psy, sieci i zwierzynę niż o liturgię, sam wystawiał się poza ideał własnego urzędu.
Długosz opowiedział też scenę znacznie drastyczniejszą. Podczas polowania w okolicach Kielc Paweł miał wpaść w furię, gdy jeden z łowczych nieostrożnie spłoszył zwierzynę i uniemożliwił jej schwytanie w sieci. Biskup, zapominając o swojej godności, miał przebić go włócznią. Długosz moralizował przy tym, że Paweł nie zawahał się zabić człowieka dla zwierzęcia - człowieka, którego Chrystus odkupił własną krwią.
To jeden z najmocniejszych epizodów całej czarnej legendy. Nie ma tu już tylko rozwiązłości czy dworskiej próżności. Jest przemoc, gniew i odwrócenie hierarchii wartości: biskup, który powinien bronić życia, zabija z powodu nieudanego polowania. Nawet jeśli ten przekaz traktować z rezerwą, to na pewno pokazuje jak przedstawiano Pawła w tradycji niechętnej jego pamięci.
Słynne biesiady Paweł wyprawiał podobno w biskupim dworze w Tarczku koło dzisiejszego Bodzentyna - to tam, według tradycji, miało się toczyć jego wystawne życie.
Kanonicy, karły i szpilki pod stołem
Jeszcze bardziej osobliwa jest opowieść o kanonikach, którzy mieli przyjechać do Pawła, aby upomnieć go z powodu gorszącego życia. Według Długosza biskup nie tylko nie przyjął napomnienia, ale postanowił ich upokorzyć. Miał kazać karłom ukrytym pod stołem kłuć kanoników szpilkami. Gdy ci zaczęli zachowywać się jak ludzie obłąkani, Paweł polecił ich związać i wtrącić do więzienia.
Scena ma wymowę przypowieści o tyranii. Duchowni przyjeżdżają napomnieć biskupa, a ten odpowiada szyderstwem, przemocą i więzieniem. W takiej narracji Paweł nie jest już tylko człowiekiem grzesznym. Staje się kimś, kto kpi z porządku kościelnego i karze tych, którzy próbują przypomnieć mu o obowiązkach.
Mniszka ze Skały i legenda rozpusty
Najbardziej sensacyjny zarzut dotyczy życia intymnego Pawła. Późniejsza tradycja oskarżała go o rozwiązłość. Nie chodziło tylko o zwykłe złamanie celibatu, co samo w sobie było dla duchownego ciężkim przewinieniem. Według najostrzejszych przekazów Paweł miał sięgać nawet za klasztorne mury.
Najgłośniejsza opowieść mówi o mniszce z klasztoru w Skale, którą biskup miał porwać i uczynić swoją nałożnicą w prowadzonym na dworze haremie. Dla średniowiecznej wyobraźni był to skandal wyjątkowy: hierarcha Kościoła, zamiast strzec przestrzeni sakralnej, miał ją naruszyć dla własnej żądzy. W tej jednej historii streszcza się cała czarna legenda: biskup łamiący celibat i naruszający przestrzeń sakralną dla własnej żądzy.
Skąd brała się czarna legenda Pawła?
Długosz nie stworzył Pawła z niczego, ale to on nadał tej postaci wyjątkowo ciemne barwy. W jego opowieści biskup krakowski staje się niemal katalogiem wad: jest pyszny, gwałtowny, oddany łowom, nieprzyzwoity obyczajowo, okrutny wobec duchownych i niebezpieczny politycznie. Późniejsi autorzy długo powtarzali ten obraz, czasem bez większej krytyki.
Zwłaszcza, że na początku kariery Pawła nie widać wyraźnego odrzucenia go przez władze kościelne. Jego wybór został szybko zatwierdzony, a legat papieski Gwidon wyróżnił go na synodzie we Wrocławiu. Gdyby Paweł już wtedy był powszechnie znany jako jawny rozpustnik i skandalista, taka przychylność kościelnych autorytetów byłaby trudna do wyjaśnienia.
Ale krytyka źródeł nie powinna zamieniać się w wybielanie. Paweł był prawdopodobnie postacią konfliktową, a oskarżenia obyczajowe i moralne nie wzięły się znikąd. Być może część z nich narosła z czasem, być może część została dopisana przez Długosza, ale musiała istnieć gleba, na której taka legenda mogła się przyjąć. Biskup, który był politykiem, możnowładcą i uczestnikiem ostrych sporów, łatwo stawał się bohaterem opowieści o pychy, rozpuście i przemocy.
Biskup od skandalu i polityki
Obyczajowa legenda Pawła nie powstała w próżni. Biskup krakowski był także jednym z najważniejszych graczy politycznych Małopolski. W starszej tradycji łączono go z buntem możnych przeciw Bolesławowi Wstydliwemu w 1273 roku i z próbą osadzenia w Krakowie Władysława opolskiego. Później wszedł w ostry konflikt z Leszkiem Czarnym.
Ten konflikt zakończył się jednym z najbardziej spektakularnych wydarzeń epoki: uwięzieniem urzędującego biskupa krakowskiego. W 1283 roku Leszek kazał pojmać Pawła i wtrącić do więzienia. Za uwięzienie biskupa na księcia spadły klątwa i interdykt. Sprawa wywołała interwencję kościelną, a książę musiał ostatecznie ustąpić i wypłacić spore odszkodowanie. Dla niechętnych Pawłowi autorów był to kolejny dowód jego wichrzycielstwa. Dla jego obrońców - przykład bezprawia księcia wobec Kościoła.
Konflikt z Leszkiem nie był ostatnim. Po śmierci księcia Paweł znów znalazł się w centrum walki o tron krakowski - tym razem przeciw Henrykowi IV Probusowi, za co po zajęciu Krakowa spotkały go ponownie więzienie. Po śmierci Probusa (1290 rok) Paweł sprzyjał Przemysłowi II, otrzymując w zamian nadania dla biskupstwa, a w 1291 roku stanął na czele panów małopolskich, którzy 1 września odebrali w Lutomyślu z rąk Wacława II czeskiego przywilej w zamian za uznanie jego praw do Krakowa. Władca gwarantował w nim, że nie nałoży nowych podatków ani nie obsadzi urzędów bez zgody miejscowych dostojników, potwierdzał dawne prawa i wolności oraz przyrzekał wypłacać rycerstwu żołd według starego zwyczaju. Bywa on uznawany za pierwszy przywilej stanowy na taką skalę w dziejach Polski.
Tak brzmiał fragment przywileju:
My Wacław, z łaski Bożej król Czech, książę Krakowa i Sandomierza, a margrabia Morawy, niniejszym pismem pragniemy podać do wiadomości powszechnej, że pragnąc każdego zachować w swoich prawach, a szczególnie wielebnego w Chrystusie ojca, księdza Pawła biskupa i kapitułę krakowską, jak również duchownych, tak zakonnych jako i świeckich, baronów, rycerzy, mieszczan i wszystkich innych wiernych nam w naszych księstwach Krajowa i Sandomierza, pragniemy, aby swobodnie zażywali i cieszyli się staremi i uzasadnionemi prawami swojemi, zwyczajami i wolnościami. (...)
Ten dokument pokazuje Pawła zupełnie inaczej niż obyczajowa legenda: nie jako rozpustnika, lecz jako jednego z architektów politycznego ładu Małopolski. I tu obie twarze biskupa się spotykają. Im bardziej Paweł przeszkadzał kolejnym książętom, tym chętniej przedstawiano go jako człowieka niegodnego urzędu - a im mocniejsza stawała się jego czarna legenda, tym wygodniej było uzasadniać polityczną wrogość wobec niego. Skandal obyczajowy i konflikt o władzę napędzały się nawzajem.
Bibliografia:
- Gall Anonim, Kronika polska, tłum. Z. Komarnicki, Sandomierz 2018.
- A. Garlicki (red.), Poczet królów i książąt polskich, Warszawa 1998.
- R. Grodecki, S. Zachorowski, J. Dąbrowski, Dzieje Polski średniowiecznej, J. Wyrozumski (oprac.), Kraków 1995.
- T. Jurek, E. Kizik, Historia Polski do 1572, Warszawa 2019.
- W. Karasiewicz, Paweł z Przemankowa, biskup krakowski 1266-1292, „Nasza Przeszłość” Tom 9, 1959.
- M. Maciorowski, B. Maciejewska, Władcy Polski. Historia na nowo opowiedziana, Warszawa 2018.
- J. Ptaśnik, Kultura wieków średnich, Warszawa 1925.
- S. Szczur, Historia Polski. Średniowiecze, Kraków 2002.
- J. Wyrozumski, Dzieje Polski piastowskiej, Kraków 1999.
Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.





