Dominikanin, który bronił domów publicznych. Opinia Jana Falkenberga dla rajców Krakowa |
Pod koniec XIV wieku rada miejska Krakowa próbowała uporać się z prostytucją w sposób, który wydawał się oczywisty: usunąć nierządnice z miasta. Gdy to nie zadziałało, rajcy zwrócili się do dominikanina Jana Falkenberga z dwoma bardzo konkretnymi pytaniami - czy prawo ludzkie w ogóle może dopuszczać istnienie nierządnic i czy władze miasta mogą budować domy publiczne oraz czerpać z nich czynsz. Odpowiedzią był traktat Iudicium de aedificandis domis pro meretricibus, czyli osąd w sprawie budowania domów publicznych dla nierządnic.
Gdzie działały domy publiczne w średniowiecznym Krakowie?
Pod koniec XIV wieku działały w Krakowie trzy domy publiczne. Mieściły się w miejscu zwanym Belza, w rejonie dzisiejszego Gródka, we wschodniej części średniowiecznego Krakowa, w pobliżu obszaru między dzisiejszą ulicą Mikołajską a św. Krzyża. Znamy nawet imiona niektórych pracujących tam kobiet - w aktach pojawiają się Katusza i Dorota. To rzadkość, bo średniowieczne źródła miejskie notują zwykle grupy i powinności, a nie pojedyncze osoby z dołu drabiny społecznej.
Kraków był wówczas stolicą Królestwa Polskiego, dużym ośrodkiem handlu, władzy i Kościoła. Gdy w 1398 roku rada usuwała nierządnice z miasta, krajem rządzili Władysław Jagiełło i jego żona Jadwiga Andegaweńska, koronowana w 1384 roku. Królowa zmarła rok później, w 1399 roku. Dla krakowskich rajców był to więc problem nie prowincjonalny, lecz stołeczny: dotyczył miasta, które było centrum politycznym i symbolicznym monarchii.
Dlaczego rada miejska wyrzuciła prostytutki z Krakowa?
W 1398 roku rada wydała ustawę nakazującą usunięcie nierządnic (łac. meretrices) z Krakowa. Z punktu widzenia chrześcijańskiej moralności decyzja była prosta: skoro prostytucja jest grzechem, należy ją z miasta usunąć.
W praktyce dała niewiele. Miejsce po domach publicznych wynajęto nowemu dzierżawcy, a prostytucja istniała dalej, tyle że poza nadzorem rady. To postawiło rajców przed dylematem, którego dekret nie rozwiązał. Tolerując domy publiczne, brali na siebie odpowiedzialność za jawne zło. Likwidując je, tracili nad zjawiskiem kontrolę. Dlatego zwrócili się o opinię do uczonego dominikanina Jana Falkenberga, uznając, że to problem sumienia, a nie administracji.
Z datowaniem tej decyzji wiąże się spór. Dawniej przyjmowano, że traktat Falkenberga powstał w tym samym 1398 roku, w bezpośrednim następstwie usunięcia nierządnic. Nowsze badania to korygują i wskazują, że opinia na temat nierządnic powstała najpóźniej w 1405 roku, a samo pytanie rady mogło paść w którymś z lat między dekretem z 1398 r. a tą datą. Rok 1398 to zatem data usunięcia kobiet, nie data odpowiedzi dominikanina. Sam tekst tej odpowiedzi zachował się w krakowskiej księdze radzieckiej, wśród zapisów, które rajcy uznali za warte utrwalenia, i to dziś główny ślad całej sprawy.
Kim był Jan Falkenberg, zanim stał się wrogiem Polaków?
Jan Falkenberg urodził się w połowie XIV wieku w Falkenburgu (dziś Jastrzębniki w województwie zachodniopomorskim). Był dominikaninem Polskiej Prowincji Zakonu Kaznodziejskiego, związanym z konwentem kamienieckim, a wykształcenie zdobywał także w najważniejszych ośrodkach uniwersyteckich epoki, m.in. w Pradze, Wiedniu i Paryżu. W krakowskim klasztorze dominikanów pełnił funkcję lektora oraz regensa studium czyli kierownika zakonnego ośrodka nauczania teologii - należał więc do ludzi, których pytano o sprawy intelektualnie trudne i moralnie kłopotliwe.
Falkenberg miał talent do sporów. Już w Krakowie napisał traktat De monarchia mundi, w którym bronił nieomylności papieża i polemizował z Mateuszem z Krakowa oraz Piotrem Wyszem. Mateusza zaatakował przy tym osobiście, oskarżając go o herezję. Uczony nie pozostał dłużny i wytoczył dominikaninowi proces w Rzymie, w wyniku którego Falkenberg musiał przeredagować traktat i usunąć z niego ataki. Dodatkowo jawnie angażował się w walkę przeciw Jagielle i jego doradcom. To właśnie ta działalność doprowadził do jego wygnania z miasta. W 1407 roku opuścił Kraków i przeniósł się do Pragi, by tam wykładać teologię. Przyjmuje się, że po wygnaniu nawiązał kontakty z Zakonem Krzyżackim, a być może był nawet krzyżackim agentem - z pewnością jednak Polskę opuszczał pełen żalu.
Najgorzej zapisał się jednak dopiero później. W sporze polsko-krzyżackim, już po opuszczeniu Krakowa, wystąpił przeciw Władysławowi Jagielle i Polakom. Jego Satyra przeciw herezji i innym nikczemnościom Polaków i ich króla Jagiełły uderzająca w króla i naród sprawiła, że w polskiej tradycji zapamiętano go jako autora brutalnej antypolskiej propagandy. Falkenberg posunął się w niej skrajnie daleko - wzywał wprost do wytępienia narodu polskiego i Jagiełły, obiecując zbawienie tym, którzy tego dokonają. Na soborze w Konstancji polska delegacja, z arcybiskupem Mikołajem Trąbą i Pawłem Włodkowicem na czele, latami zabiegała o uznanie pisma za heretyckie. Doprowadzono do potępienia pisma przez komisję. Sam Falkenberg ostatecznie trafił do więzienia w Zamku św. Anioła w Rzymie. Został zwolniony dopiero w 1424 roku, po kilkukrotnym publicznym odwołaniu tez z paszkwilu.
Jak odpowiedział Falkenberg radnym Krakowa?
Ale zanim Falkenberg stał się wrogiem Polaków, był w Krakowie uczonym, któremu rajcy zadali jedne z trudniejszych pytań epoki. Pierwsza odpowiedź dominikanina dotyczyła pytania ogólnego: czy prawo ludzkie słusznie dopuszcza istnienie nierządnic? Falkenberg zaczął od tezy, że z punktu widzenia prawa Bożego prostytucja i korzystanie z usług nierządnic są grzechem. Przywoływał cytaty biblijne, m.in. z Pierwszego Listu do Koryntian, Księgi Tobiasza i Księgi Powtórzonego Prawa, aby pokazać, że chrześcijaństwo zakazuje cudzołóstwa, rozpusty i publicznego nierządu.
Jednocześnie odpowiadał, że prawo ludzkie może prostytucję tolerować. Nie dlatego, że uznaje ją za dobrą, lecz dlatego, że nie każde zło da się skutecznie usunąć prawem świeckim. Falkenberg powtarzał klasyczną średniowieczną argumentację: władza ludzka powinna naśladować Boga, który dopuszcza pewne zło, aby nie powstało zło jeszcze większe albo aby nie zostało zniszczone większe dobro.
W tej pierwszej odpowiedzi prostytucja była więc przedstawiona jako mniejsze zło. Falkenberg argumentował, że gdyby całkowicie usunąć nierządnice z miasta, mogłoby dojść do gorszych występków: cudzołóstwa, gwałtów, uprowadzeń, kazirodztwa i innych form przemocy seksualnej. Przywoływał tu słynne zdanie przypisywane św. Augustynowi: usuń nierządnice ze świata, a wszystko zostanie zmącone pożądliwością. W tym ujęciu prostytucja pozostawała grzechem, lecz jej tolerowanie miało ograniczać większy nieład.
Druga odpowiedź dotyczyła już pytania praktycznego: czy pan miasta albo radni mogą budować domy publiczne i oddawać je nierządnicom za czynsz albo bez czynszu? Tu Falkenberg wyraźnie rozróżniał tolerowanie nierządu od jego aprobowania. Prawo ludzkie może czegoś nie karać albo coś znosić, ale nie powinno tego pochwalać.
Dlatego Falkenberg odpowiadał, że nie wolno budować domów publicznych dla zysku ani jako formy aprobaty nierządu. Budowanie takich przybytków dla samego dochodu było według niego moralnie naganne, gdyż oznaczało czerpanie zysku z grzechu.
Zostawiał jednak furtkę. Skoro prawo ludzkie toleruje istnienie nierządnic, to musi też dopuścić to, co konieczne do ich przetrwania: utrzymanie, odzienie i domy. Jeżeli nikt prywatny nie chciał albo nie mógł wynająć im miejsca z powodu hańby społecznej, władze miejskie mogły im takie domy wyznaczyć, a nawet zbudować. Nie jako poparcie prostytucji i nie dla zysku, lecz jako środek porządkowy, mający zapobiec większemu złu.
Dwie twarze Jana Falkenberga

Jan Falkenberg dominikanin, profesor teologii, w obecności papieża Marcina V i licznych wymienionych imiennie kardynałów, odwołuje uroczyście swój paszkwil przeciw królowi polskiemu Jagielle i Polakom, 1424 r.
Sprawa krakowskich domów publicznych pokazuje średniowiecze, którego nie widać w popularnym wyobrażeniu o samych zakazach i karach. Kościół potępiał nierząd jako grzech, ale jego najtężsi myśliciele odróżniali moralną ocenę czynu od politycznego radzenia sobie ze zjawiskiem. Nie była to łagodność w dzisiejszym rozumieniu - nierządnice pozostawały na marginesie, pod znakiem hańby, a pragmatyzm rajców chronił porządek miasta bardziej niż je same.
Pozostaje też pewna ironia. Człowiek, który dał Krakowowi jedną z najbardziej wyważonych opinii prawnych w jego dziejach, kilkanaście lat później sięgnął po pióro, by napisać jeden z najbardziej zajadłych tekstów wymierzonych w Polskę. Ten sam talent do twardego, logicznego wywodu raz posłużył miastu, a raz obrócił się przeciw królestwu i samemu Falkenbergowi.
Bibliografia:
- B. Geremek, Człowiek marginesu w średniowieczu, „Przegląd Historyczny” 80/4, 1989.
- K. Górski, Nowa praca o Falkenbergu, „Komunikaty Mazursko-Warmińskie nr 4”, 1976.
- T. Kalisz, Ego Praedicator. Zarys biografii Jana Falkenberga OP, Poznań 2021.
- J. Kracik, M. Rożek, Hultaje, złoczyńcy, wszetecznice w dawnym Krakowie, Kraków 1986.
- A. Pawlina, Problem prostytucji w średniowiecznym Krakowie. Jana Falkenberga, „Folia Historica Cracoviensia”, Volume 18 (2012).
- M. Starzyński, Archiwa miejskie w średniowiecznych strategiach pamięci, w: Przeszłość w kulturze średniowiecznej Polski, t. 1, red. J. Banaszkiewicz, A. Dąbrówka, P. Węcowski, Warszawa 2018,
Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.





