Nawojka - dziewczyna, która oszukała Akademię Krakowską. Genderowy skandal XV wieku


Dziewczyna w męskim przebraniu przez dwa lata uczęszczała na zajęcia Akademii Krakowskiej i była blisko uzyskania stopnia bakałarza sztuk. Wpadła dopiero wtedy, gdy żołnierz na krakowskiej ulicy założył się z kompanami, że student jest w rzeczywistości kobietą. Dziś znamy ją jako Nawojkę, choć to imię nie pada w najstarszym przekazie. Ta historia nie jest opowieścią o kaprysie, lecz o świecie, w którym kobieta musiała złamać reguły, by dostać się tam, gdzie mężczyzn wpuszczano przez bramę.

Kim była dziewczyna znana dziś jako Nawojka?

Studenci na średniowiecznej miniaturze

Nie zachowało się jej imię, nazwisko ani data urodzenia. W przekazie Marcina ze Spisza pojawia się po prostu „pewna dziewczyna”, która w męskim stroju studiowała w Akademii Krakowskiej. Imię Nawojka pojawiło się później. Zrosło się z tą postacią tak mocno, że trudno dziś pisać inaczej, ale trzeba zachować uczciwość: to imię należy do tradycji niż do najstarszego przekazu.

Do wydarzeń opisywanych przez Marcina ze Spisza doszło najpewniej w drugiej dekadzie XV wieku, około 1417 roku. Dokładnej daty nie znamy, bo autor nie zapisał jej w swojej relacji; można ją jedynie rekonstruować na podstawie jego pobytu w Krakowie przed wyjazdem do Nysy i Wiednia.

Jej ojciec został określony jako scholasticus w Wielkopolsce, a więc najpewniej człowiek szkoły, najpewniej nauczyciel lub kierownik szkoły parafialnej. To tłumaczy, skąd mogła znać łacinę i podstawy nauki potrzebne do wejścia w świat uniwersytecki. Dla dziewczyny z XV wieku taka edukacja była rzadkim przywilejem. Większość kobiet nie miała nawet punktu startu, z którego można było myśleć o studiach.

Po śmierci rodziców przejęła spadek. Wtedy zapadła decyzja radykalna: obciąć włosy, założyć męski strój, wyjechać do Krakowa i wejść do świata, który formalnie nie był otwarty dla kobiet. Co oznacza, że dla Nawojki nie była to zabawa w przebieranki tylko świadome przekroczenie granicy społecznej, prawnej i obyczajowej.

Dlaczego Akademia Krakowska była dla niej zamknięta?

Dziedziniec XV-wieczego Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego / fot. Zygmunt Put, CC-BY-SA 4.0

Akademia Krakowska po odnowieniu w 1400 roku przez fundację królowej Jadwigi i decyzję Władysława Jagiełły stała się jednym z najważniejszych ośrodków nauki w tej części Europy. Przyciągała studentów z Królestwa Polskiego, Litwy, Śląska, Węgier, krajów niemieckich i innych regionów. Wykładano sztuki wyzwolone, prawo, teologię, filozofię przyrody. Dla ambitnego młodego człowieka była drogą do kariery kościelnej, urzędniczej, nauczycielskiej albo intelektualnej.

Problem polegał na tym, że „młody człowiek” oznaczał mężczyznę. Uniwersytet był instytucją męską nie dlatego, że kobiety nie miały rozumu, lecz dlatego, że porządek społeczny nie przewidywał dla nich takiej drogi. Kobieta mogła uczyć się w domu albo w klasztorze, ale uniwersytet, bursa, egzamin i stopień bakałarza (pierwszy, najniższy stopień akademicki na uniwersytecie, wprowadzający do kariery naukowej) to był męski obieg awansu. Dlatego weszła do systemu pod fałszywą tożsamością i przez dwa lata udało jej się utrzymać sekret.

Jak udało jej się studiować przez dwa lata?

Udało jej się, bo była zdyscyplinowana. Mieszkała w bursie razem z chłopcami i młodymi mężczyznami, chodziła na wykłady, zachowywała się skromnie, nie zwracała na siebie uwagi wybrykami. To ważny szczegół: jej bezpieczeństwo nie wynikało z brawury, ale z samokontroli.

Najbardziej wymowny jest motyw łaźni. Nie korzystała z niej, bo właśnie tam najłatwiej mogła zostać zdemaskowana. Wystarczył nieostrożny gest albo wezwanie do kąpieli w łaźni, by wszystko się wydało.

Przez dwa lata nie tylko przetrwała. Była pilna. Uczęszczała na wykłady i zbliżała się do bakałariatu na wydziale sztuk. To nie jest szczegół sentymentalny, tylko dowód kompetencji. Gdyby nie nadążała za nauką, trudno byłoby jej utrzymać się w tym środowisku przez dwa lata. To oznacza, że nie odstawała wiedzą od kolegów. Spełniała wymagania instytucji przekonanej, że kobiety nie powinny ich nawet próbować spełniać.

Jak doszło do demaskacji w Krakowie?

Collegium Maius - Zbigniew Oleśnicki jako fundatora bursy dla Uniwersytetu Jagiellońskiego / fot. Lestat, CC-BY-SA 3.0

Demaskacja była brutalna i upokarzająca. Pewien żołnierz zobaczył ją w mieście i nabrał podejrzeń. Zamiast zgłosić rzecz władzom uczelni, założył się z kompanami w domu krakowskiego mieszczanina określonego w przekazie jako Kaltherbrig, utożsamianego z Kaldherbergiem.

Kaldherberg jest postacią autentyczną. Był krakowskim mieszczaninem, ławnikiem, rajcą i dobrodziejem Uniwersytetu. Ten szczegół wzmacnia wiarygodność całej historii, bo osadza ją w konkretnym krakowskim środowisku.

Gdy dziewczyna przechodziła obok bramy domu, żołnierz zawołał ją pod pozorem rozmowy. Potem pochwycono ją i rozebrano na stole w obecności mężczyzn. Tak „sprawdzono” prawdę. W tym jednym epizodzie widać całą przemoc obyczajowego porządku: nie wystarczyło ujawnić oszustwa, trzeba było jeszcze ciało wystawić na widok, jak dowód rzeczowy w procesie. Był to publiczny akt poniżenia. Dziewczyna złamała reguły, lecz w zachowaniu jej prześladowców trudno dopatrzyć się troski o cnotę. Widać raczej rozrywkę cudzym kosztem.

Co powiedziała przed sądem?

Po ujawnieniu sprawy trafiła przed sąd, najpewniej rektorski. Pytanie było proste: dlaczego ukrywała płeć? Odpowiedź przetrwała w dwóch łacińskich słowach: amore studii - z miłości do nauki. Potem przesłuchano kierownika bursy i kolegów. Nikt nie powiedział o niej nic nieuczciwego.

W tej relacji moralny ciężar sprawy przesuwa się z oskarżonej na tych, którzy ją upokorzyli. Złamała formalny zakaz, ale nie złamała akademickiej dyscypliny. Oszukała system, lecz nie skompromitowała nauki.

Wyrok był łagodniejszy, niż mógł być w świecie tak przywiązanym do porządku stanów, płci i stroju. Nie została ukarana jako rozpustnica ani awanturnica. Zgodnie z własną wolą trafiła do klasztoru żeńskiego. Tam jej wykształcenie stało się atutem. Została mistrzynią i przełożoną, ucząc inne kobiety. Marcin ze Spisza pisząc swoją relację ok. 1464 roku podkreślił, że Nawojka jeszcze żyła.

Musiało minąć prawie pół tysiąclecia, zanim kobiety zaczęto wpuszczać na krakowską uczelnię.Dopiero w 1894 roku przyjęto pierwsze trzy studentki farmacji, a od końca XIX wieku dostęp kobiet do studiów stopniowo poszerzano.

Skąd znamy historię Nawojki i dlaczego nie wygląda na legendę?

Dialogowany opis historii dziewczyny studiującej na początku XV w. na Uniwersytecie Krakowskim w przebraniu mężczyzny (Senatorium sive dialogus historicus Martini abbatis scotorum Viennae, Austriae Marcina ze Spisza)

Tę historię znamy z autobiografii Marcina ze Spisza, benedyktyna związanego później z wiedeńskim klasztorem Schotten. Dzieło nosi tytuł Senatorium sive dialogus historicus Martini abbatis scotorum Viennae i powstało pod koniec życia autora, w latach 1460-1464. Zapisał w nim opowieść zasłyszaną w czasie swojej młodości, gdy przebywał w Krakowie. Ze względu na swój niezwykły charakter musiała to być głośna w Krakowie sprawa. Pomijana być może w innych relacjach, gdyż zawstydzała Akademię.

Warto jednak oddzielić dwie sprawy. Imię Nawojka jest późniejsze i nie pada w najstarszym przekazie. Nie mamy też pełnego dossier: daty urodzenia, nazwiska, pewnego miejsca pochodzenia, wpisu do metryki ani wyroku zachowanego w księdze sądowej. Gdybyśmy mieli tylko ogólną opowieść o „dziewczynie przebranej za studenta”, można byłoby ją odłożyć między uniwersyteckie legendy.

Przekaz Marcina jest zbyt konkretny, by łatwo zbyć go jako legendę. Pojawiają się w nim szczegóły, które pasują do realiów miasta akademickiego: bursa, dwa lata nauki, unikanie łaźni, bliskość bakałariatu, ojciec związany ze szkołą w Wielkopolsce, zakład żołnierza, dom rozpoznawalnego krakowskiego mieszczanina, rozebranie na stole, sąd oraz zeznania kierownika bursy i kolegów. To nie jest ozdobna legenda zawieszona w próżni, lecz opowieść osadzona w konkretnym świecie krakowskiego uniwersytetu.

Wiarygodność wzmacnia też sam autor. Marcin nie układał romansu o dzielnej dziewczynie, lecz spisywał wspomnienia z młodości. Znał świat szkół i burs od środka, bo sam był uczniem i żakiem. Jego relacja o Krakowie zawiera także inne konkretne obserwacje, choćby dotyczące kazań w języku niemieckim i polskim w kościołach miasta. Nie wygląda więc na literacką fantazję dopisaną po to, by stworzyć piękną opowieść.

Wiarygodność wzmacnia jeszcze jeden szczegół. Marcin ze Spisza, pisząc swoje Senatorium w latach 1460–1464, zaznaczył, że dziewczyna najpewniej nadal żyła, bo niedawno otrzymał o niej wiadomość od osoby, która przebywała w Krakowie. To nie jest więc opowieść o dawnej, mglistej bohaterce z legendy, lecz relacja o kobiecie, której los miał być jeszcze w połowie XV wieku możliwy do sprawdzenia przez ludzi związanych z Krakowem.

Nie wiemy, czy dziewczyna naprawdę nazywała się Nawojka, ale sama historia studentki w męskim przebraniu ma mocne podstawy. Zbyt wiele w niej szczegółów społecznych, topograficznych i akademickich, by traktować ją jak zmyśloną opowieść bez realnego zakorzenienia. Najrozsądniej widzieć w niej autentyczny krakowski skandal, który przez późniejsze stulecia obrósł legendą imienia.

Bibliografia:

  1. Z. Gołąb-Meyer, Nawojka - pierwsza studentka Akademii Krakowskiej sześćset lat temu, „Foton” 103, Kraków 2008.
  2. P. Jasienica, Polska Jagiellonów, Warszawa 2010.
  3. S. A. Sroka, Nawojka – pierwsza studentka Uniwersytetu Krakowskiego, w: Historia i dziedzictwo. Księga jubileuszowa z okazji 45 rocznicy święceń kapłańskich i 70 rocznicy urodzin ks. prof. dra hab. Jacka Urbana, Kraków 2023.

Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.

Postaw nam kawę za:


Opcja dodawania komentarzy została wyłączona.