Ugoda perejasławska. Decyzja Chmielnickiego, która otworzyła Rosji drogę nad Dniepr


Ugoda perejasławska z 1654 roku była momentem, w którym Kozaczyzna zaporoska zwróciła się ku Moskwie, a konflikt wewnętrzny Rzeczypospolitej zmienił się w wielką wojnę o przyszłość Europy Wschodniej. Bohdan Chmielnicki szukał protektora, bo po kilku latach walk nie był w stanie samodzielnie zbudować trwałego porządku na Ukrainie. Z kolei car Aleksy Michajłowicz miał pretekst, by  włączyć się w sprawy ruskie Rzeczypospolitej.

Dlaczego Bohdan Chmielnicki szukał protektora poza Rzecząpospolitą?

Bohdan Chmielnicki

Powstanie Chmielnickiego wybuchło w 1648 roku, ale jego przyczyny narastały znacznie dłużej. Kozaczyzna zaporoska od dziesięcioleci zderzała się z porządkiem Rzeczypospolitej: systemem rejestru, jurysdykcją starościńską i magnacką, interesami wielkich właścicieli oraz próbami podporządkowania Niżu stałej kontroli państwa. Po stłumieniu wcześniejszych buntów - Kosińskiego, Nalewajki i Pawluka - sejm przyjął w 1638 roku ordynację wojska zaporoskiego, która ograniczyła rejestr do sześciu tysięcy ludzi, odebrała nierejestrowym Kozakom dotychczasowe swobody i sprowadzała ich do pozycji ludności poddańczej.

Dla Kozaków był to spór nie tylko o żołd i liczbę miejsc w rejestrze, ale o status. Mieli pozostać wspólnotą wojskową z własnymi wolnościami czy zostać wtłoczeni w zwykły porządek pańsko-urzędniczy? Równolegle narastały napięcia wokół prawosławia i unii brzeskiej, które na Ukrainie miały wymiar nie tylko religijny, lecz także polityczny. Iskrą stał się prywatny zatarg: podstarości czehryński Daniel Czapliński najechał i przejął majątek Chmielnickiego w Subotowie, a ten - nie znalazłszy skutecznej sprawiedliwości w instytucjach Rzeczypospolitej - postanowił szukać jej z bronią w ręku. Osobista krzywda trafiła na gotowy proch: nierozwiązany od lat konflikt o miejsce Kozaczyzny w państwie.

Pierwsze miesiące powstania były dla Rzeczypospolitej wstrząsem. Żółte Wody, Korsuń i Piławce pokazały, że państwo polsko-litewskie nie kontroluje już sytuacji na Ukrainie tak, jak chciało sobie wyobrażać. Pod sztandary Chmielnickiego poszli Kozacy, chłopi, część mieszczan, część szlachty ruskiej i ludzie Cerkwi. Był to bunt społeczny, religijny i polityczny naraz - dlatego okazał się tak groźny.

Chmielnicki mógł wygrywać bitwy, ale nie mógł oprzeć całej przyszłości Kozaczyzny wyłącznie na własnym wojsku. Między Rzecząpospolitą, Chanatem Krymskim, Turcją i Moskwą potrzebował protektora albo przynajmniej sojusznika, który da mu coś więcej niż doraźną pomoc w polu. Tatarzy byli konieczni, lecz nie byli bezinteresowni. Po ugodzie zborowskiej z 1649 roku to oni wyszli z wojny z okupem i zgodą na rabunek oraz branie jasyru w drodze powrotnej na Krym. Dla Chmielnickiego był to sygnał ostrzegawczy: bez silniejszego oparcia Kozaczyzna może zwyciężać, a mimo to nie zbudować trwałego porządku.

Ugoda zborowska dawała Kozakom rejestr 40 tysięcy ludzi, potwierdzenie dawnych przywilejów, władzę hetmańską w województwach kijowskim, bracławskim i czernihowskim oraz istotne ustępstwa religijne. Na papierze wyglądało to jak wielki sukces. W praktyce było za mało dla Kozaczyzny i za dużo dla magnaterii oraz części elit Rzeczypospolitej. Ten kompromis od początku miał w sobie pęknięcie. Chmielnicki widział, że powrót do dawnego układu nie zadowoli ani jego wojska, ani czerni, ani ludzi, którzy po latach krwi nie chcieli ponownie znaleźć się pod władzą panów.

Dlaczego Moskwa początkowo nie chciała Chmielnickiego?

Aleksy I Romanow

Wbrew późniejszej rosyjskiej narracji Moskwa nie rzuciła się od razu na pomoc Kozakom. W 1648 roku carskie państwo patrzyło na powstanie z nieufnością, a chwilami wręcz wrogo. Powody były konkretne. Sojusz kozacko-tatarski mógł być groźny nie tylko dla Polski, ale i dla południowych rubieży Moskwy. Tatarzy regularnie pustoszyli ziemie rosyjskie, więc wspieranie układu, w którym odgrywali główną rolę, było dla Kremla ryzykowne.

Jeszcze ważniejszy był lęk społeczny. Powstanie na Ukrainie miało silny charakter antyfeudalny. Chłopi i biedota miejska widzieli w nim szansę odwetu na dotychczasowym porządku. Moskwa sama zmagała się wtedy z buntami i napięciami w miastach. Dla państwa carów kozacka rewolta była nie tylko problemem dyplomatycznym, ale także zarazą, która mogła przenieść się na własne podwórko.

Do tego dochodził traktat polanowski z 1634 roku i świeże jeszcze kalkulacje dynastyczne Romanowów. Car Aleksy nie chciał od razu niszczyć relacji z Rzecząpospolitą, tym bardziej że jeszcze obowiązywał pokój polanowski, a Moskwa nie była pewna, czy osłabienie Rzeczypospolitej nie obróci się także przeciw niej. Dopiero przedłużająca się słabość Rzeczypospolitej zmieniła rachunek. Moskwa zaczęła dostrzegać, że ukraiński chaos jest dla niej raczej okazją niż zagrożeniem.

Co wydarzyło się w Perejasławiu w 1654 roku?

Ugoda perejesławska

18 stycznia 1654 roku w Perejasławiu zebrała się rada kozacka z udziałem poselstwa carskiego Wasyla Buturlina. W październiku 1653 r. Sobór Ziemski zgodził się na przyjęcie Ukrainy pod zwierzchność cara, co oznaczało zerwanie pokoju polanowskiego i wejście Moskwy do wojny z Rzecząpospolitą. Chmielnicki przedstawił wybór jako decyzję między różnymi formami zależności. Turcja oznaczała podporządkowanie sułtanowi i religijnie trudny do przyjęcia sojusz z islamem. Moskwa miała przewagę symboliczną: była prawosławna i mogła zostać pokazana jako naturalny opiekun Kozaczyzny.

Najważniejszy moment nastąpił jednak nie na placu, lecz w cerkwi. Kozacy mieli złożyć przysięgę carowi. Według relacji kozackiej starszyzny Chmielnicki i jego otoczenie oczekiwali wzajemności: wysłannik cara miał w imieniu Aleksego zaprzysiąc, że Moskwa nie wyda Zaporożców Polakom, będzie bronić ich wolności i nie naruszy przywilejów. To było myślenie wyniesione z Rzeczypospolitej. Król polski przysięgał poddanym, potwierdzał prawa, zawierał układ z politycznym narodem.

Buturlin odmówił. W świecie moskiewskim car nie składał przysięgi poddanym. To poddani przysięgali carowi. Ten szczegół miał znaczenie większe niż niejeden artykuł traktatu. W Perejasławiu zderzyły się dwie kultury polityczne: republikańsko-stanowa, pełna sporów, przywilejów i targów, oraz autokratyczna, w której łaska monarchy nie była kontraktem, lecz jednostronnym aktem władzy. Chmielnicki próbował wymusić układ gwarancyjny, Moskwa rozumiała tę relację jako akt poddaństwa.

Sama rada i przysięga nie zamykały jeszcze kwestii prawnych. Szczegółowe warunki zależności spisano dopiero w Moskwie w marcu 1654 roku, w tak zwanych artykułach marcowych. Car potwierdzał w nich dawne przywileje Kozaków i szlachty ruskiej, prawo wyboru hetmana i autonomię wewnętrzną Hetmanatu, lecz politykę zagraniczną podporządkowywał Moskwie. Oryginał dokumentu zaginął, a część jego treści do dziś pozostaje sporna - co samo w sobie mówi wiele o tym, jak różnie obie strony rozumiały zawarte porozumienie.

Dlaczego ugoda perejasławska była przełomem dla Rosji?

Rosyjski bojar z XVII wieku, wojewoda Wielkiego Pułku

Perejasław nie rozwiązał kwestii ukraińskiej. Umiędzynarodowił ją na skalę, której Rzeczpospolita nie zdołała już opanować. Od tej chwili wojna z Kozakami stała się wojną z Moskwą, a ziemie ruskie Rzeczypospolitej weszły w centrum moskiewskiej polityki ekspansji, którą wiąże się z dawnym programem „zbierania ziem ruskich”.

Znaczenie tego momentu trudno przecenić. Moskwa uzyskała pretekst do wkroczenia na Ukrainę i Białoruś, a już latem 1654 roku rozpoczęła wielką ofensywę przeciw Wielkiemu Księstwu Litewskiemu. Wojska carskie niemal bez walki zajęły ziemie aż po Mińsk, pod koniec września 1654 roku skapitulował Smoleńsk, na początku grudnia padł Witebsk, a w sierpniu 1655 roku zdobyto Wilno. Dla Litwy był to cios katastrofalny. Stolica wielkiego księstwa po raz pierwszy w swoich dziejach została zajęta przez obce wojsko, a następnie zrujnowana i wyludniona. Rosjanie obeszli się z miastem bardzo brutalnie: według szacunków historyków zginęło od ponad 20 do 25 tysięcy ludzi, a pożary trawiły miasto przez kilkanaście dni.

Perejasław był więc nie tylko kozacką decyzją o protekcji. Był początkiem nowego układu sił. Rosja, która jeszcze niedawno przegrywała z Rzecząpospolitą spór o Smoleńsk i musiała uznać pokój polanowski, teraz wchodziła do gry jako państwo ofensywne. Ukraina dawała jej ludzi, przestrzeń, żywność, głębię strategiczną i ideologiczny argument prawosławnej opieki. Ukraina dawała Moskwie zasoby i głębię strategiczną, dzięki którym z regionalnego mocarstwa północno-wschodniego mogła przekształcać się w imperium.

Czy Rzeczpospolita mogła jeszcze odwrócić skutki Perejasławia?

Iwan Wyhowski

Bohdan Chmielnicki zmarł w 1657 roku, nie doczekawszy rozstrzygnięcia gry, którą rozpoczął. Władzę przejął Iwan Wyhowski, początkowo formalnie w imieniu małoletniego syna hetmana, Jurija. Wyhowski szybko dostrzegł to, czego Chmielnicki doświadczył już wcześniej: moskiewska protekcja oznaczała stopniowe ograniczanie kozackich swobód, a nie partnerstwo. Postawiony przed wyborem między dalszą zależnością od Moskwy a próbą jej zerwania, sięgnął po wariant, który jeszcze niedawno wydawał się niemożliwy - porozumienie z Rzecząpospolitą.

Najpoważniejszą próbą odwrócenia skutków Perejasławia była Hadziacz w 1658 roku. Ugoda zawarta z hetmanem Iwanem Wyhowskim przewidywała stworzenie Księstwa Ruskiego jako trzeciego członu państwa obok Korony i Litwy. W zamyśle był to projekt Rzeczypospolitej Trojga Narodów, spóźniona odpowiedź na problem, którego nie rozwiązano przed 1648 rokiem.

Politycznie był to pomysł odważny i logiczny. Skoro Ruś była realnym składnikiem państwa, należało dać jej instytucjonalne miejsce, a nie traktować wyłącznie jako zaplecze magnackich fortun i rezerwuar wojsk kozackich. Hadziacz próbował zrobić to, czego zabrakło wcześniej: uznać podmiotowość polityczną Ukrainy w ramach wspólnego państwa.

Na krótko projekt nawet zadziałał. Ugodę zatwierdził sejm, a zaprzysiągł ją król Jan Kazimierz. 8 lipca 1659 roku wojska kozackie Wyhowskiego, wsparte przez Tatarów i oddziały polsko-litewskie, rozbiły pod Konotopem interweniującą armię moskiewską. Było to jedno z najdotkliwszych zwycięstw nad Rosją w całej tej wojnie. Hadziacz nie był więc tylko papierem - przez chwilę miał realną siłę.

Ale ten projekt przyszedł za późno. Po latach rzezi, pacyfikacji, zdrad, zmiennych sojuszy i moskiewskiej propagandy zaufanie było już zbyt słabe. Starszyzna kozacka mogła rozumieć sens układu, lecz czerń nie musiała wierzyć ani Wyhowskiemu, ani Polakom. Moskwa świetnie grała tym lękiem.

Sejm, ratyfikując ugodę w maju 1659 roku, okroił jej najważniejsze postanowienia: ograniczył zakres Księstwa Ruskiego i obniżył rejestr kozacki. To wystarczyło, by zwolennicy orientacji promoskiewskiej oskarżyli Wyhowskiego o sprzedanie Ukrainy. Mimo zwycięstwa pod Konotopem Moskwa skutecznie podsyciła bunt czerni, a hetman musiał uciekać do Rzeczypospolitej. Władzę przejął Jurij Chmielnicki i jeszcze w 1659 roku zawarł z Moskwą drugą ugodę perejasławską, która ograniczała autonomię Kozaczyzny silniej niż porozumienie z 1654 roku - odtąd wybór hetmana zależał od cara, a rosyjskie załogi miały wejść do kolejnych miast. Samego Wyhowskiego stracono w 1664 roku, rozstrzelanego pod zarzutem zdrady.

Dlaczego Andruszów przekreślił jedność Ukrainy?

Żołnierze polscy 1633–1668

Wojna polsko-rosyjska trwała z przerwami do 1667 roku. Rzeczpospolita była wyczerpana militarnie, finansowo i politycznie. Rokosz Lubomirskiego, zagrożenie turecko-tatarskie i wcześniejszy potop szwedzki ograniczyły jej możliwości. W tej sytuacji podpisano rozejm w Andruszowie.

Warunki były ciężkie. Moskwa otrzymała Smoleńszczyznę, Siewierszczyznę, Czernihowszczyznę i Ukrainę Lewobrzeżną. Kijów miał zostać oddany po określonym czasie, ale nigdy nie wrócił do Rzeczypospolitej. Zaporoże i Dzikie Pola znalazły się formalnie pod wspólną kontrolą, lecz w praktyce była to konstrukcja słaba i nietrwała. Andruszów był przy tym tylko rozejmem, zawartym na trzynaście i pół roku. Trwałe usankcjonowanie rosyjskich zdobyczy, łącznie z Kijowem, przyniósł dopiero pokój Grzymułtowskiego z 1686 roku.

Najbardziej brutalny był sam mechanizm decyzji. O losie Ukrainy rozstrzygnęły Warszawa i Moskwa bez realnego udziału Ukraińców. Dniepr stał się polityczną granicą rozdarcia. Lewobrzeże weszło w orbitę Moskwy, Prawobrzeże pozostało przy Rzeczypospolitej, a kraj pogrążył się w epoce chaosu, rywalizacji hetmanów i obcych interwencji, którą historiografia nazywa Ruiną.

Jakie były najważniejsze skutki ugody perejasławskiej?

Rada kozacka

Ugoda perejasławska miała trzy skutki o znaczeniu długiego trwania. Po pierwsze, związała znaczną część Kozaczyzny z Moskwą i otworzyła proces ograniczania jej swobód. Chmielnicki liczył na protekcję, a nie na pełne poddaństwo w moskiewskim rozumieniu - tymczasem carat znał tylko relację zwierzchnik-poddany.

Po drugie, Perejasław złamał dotychczasową przewagę Rzeczypospolitej na wschodzie. Państwo polsko-litewskie nie utraciło jeszcze wtedy mocarstwowości jednego dnia, ale od 1654 roku zaczęło bronić pozycji, którą wcześniej współtworzyło. Moskwa przejęła inicjatywę strategiczną. Andruszów tylko potwierdził tę zmianę.

Po trzecie, decyzja Chmielnickiego stała się katastrofą także dla Ukrainy. Kozaczyzna wydostała się spod jednej dominacji, ale weszła w orbitę państwa znacznie mniej skłonnego do uznawania lokalnych wolności. Rzeczpospolita była trudnym, często niesprawiedliwym i nieskutecznym partnerem. Moskwa okazała się zwierzchnikiem bez republikańskich hamulców.

Perejasław nie był prostą zdradą ani prostym aktem wyzwolenia. Był desperacką decyzją podjętą w sytuacji, którą wcześniej stworzyły błędy wielu stron: magnacka krótkowzroczność, religijne napięcia, społeczna przemoc, kozackie ambicje i moskiewska cierpliwość. Największą cenę zapłacili ci, którzy nad Dnieprem chcieli więcej wolności. Zamiast tego znaleźli się pod władzą cara, który nie znał takich ograniczeń. Rzeczpospolita straciła Ukrainę nie dlatego, że przegrała jedną radę w Perejasławiu, lecz dlatego, że przez dziesięciolecia nie potrafiła uczynić z Rusi pełnoprawnego filaru wspólnego państwa.

Co stało się z Hetmanatem po ugodzie perejasławskiej?

Kijów, oznaczony jako Kiou, szczegółowo na mapie Orteliusa z 1562 r. „Russiae, Moscoviae et Tartariae Descriptio” (Opis Rusi, Moskwy i Tatarii)

Perejasław nie był końcem Hetmanatu, lecz początkiem jego długiego kurczenia się. W 1654 roku Kozaczyzna nie została jeszcze zamieniona w zwykłą prowincję caratu. Zachowała hetmana, rejestr, część własnych instytucji i wewnętrzną autonomię. Tyle że Moskwa od początku rozumiała te swobody inaczej niż Kozacy. Dla Chmielnickiego miały być gwarancją wolności pod opieką prawosławnego monarchy. Dla caratu były przywilejem, który można było ograniczać, gdy tylko pozwoli na to sytuacja.

Ten proces zaczął się szybko. Już druga ugoda perejasławska z 1659 roku, zawarta przez Jurija Chmielnickiego, mocniej podporządkowała Kozaczyznę Moskwie: wybór hetmana zależał od cara, a rosyjskie załogi miały wejść do kolejnych miast. Rozejm andruszowski z 1667 roku rozciął Ukrainę wzdłuż Dniepru: Lewobrzeże znalazło się pod dominacją Moskwy, Prawobrzeże pozostało przy Rzeczypospolitej, a Kijów, oddany Rosji tylko czasowo, nigdy już do Polski nie wrócił. Pokój Grzymułtowskiego z 1686 roku przypieczętował tę zmianę.

W XVIII wieku carat krok po kroku demontował resztki kozackiej odrębności. Po klęsce Iwana Mazepy i zwycięstwie Piotra I pod Połtawą kontrola Petersburga stała się znacznie twardsza. Hetmani tracili realną samodzielność, obok nich pojawiali się carscy urzędnicy, a Ukraina Lewobrzeżna była coraz silniej wciągana w system administracyjny imperium. Serczyk trafnie ujmuje ten etap jako likwidację autonomii Lewobrzeża, czyli odebranie Hetmanatowi tego, co po Perejasławiu miało być jego zabezpieczeniem.

Kozak zaporoski z bandurą

Ostateczny symboliczny cios przyszedł w 1775 roku. Katarzyna II kazała zlikwidować Sicz Zaporoską, a samo używanie nazwy Kozaków Zaporoskich potraktowano jako obrazę majestatu carskiego. Starszyzna została aresztowana albo włączona w struktury rosyjskiej elity, ziemie rozdano nowym właścicielom, a część Kozaków uciekła nad Dunaj pod władzę turecką. Tak zamknął się długi proces rozpoczęty w Perejasławiu: protekcja zamieniła się w zależność, zależność w kontrolę, a kontrola w likwidację osobnego świata kozackiego.

Dlatego ugoda perejasławska była tragedią nie tylko Rzeczypospolitej, ale także samej Ukrainy. Chmielnicki szukał gwaranta dla wolności Kozaczyzny, a otworzył drogę państwu, które tej wolności nie zamierzało tolerować. Polska nie potrafiła w porę uczynić Rusi trzecim filarem wspólnego państwa. Moskwa zrobiła coś innego: najpierw przyjęła Kozaków pod carską rękę, a potem stopniowo odebrała im wszystko, co czyniło ich polityczną wspólnotą.

Bibliografia:

  1. P. Jasienica, Rzeczpospolita Obojga Narodów, Warszawa 2010.
  2. K. Mikulski, J. Wijaczka, Historia powszechna. Wiek XVI-XVIII, Warszawa 2020.
  3. J. Ochmański, Historia Litwy, Wrocław-Warszawa-Kraków 1990.
  4. R. Romański, Kozaczyzna, Bellona Warszawa 1999.
  5. W. A. Serczyk, Na dalekiej Ukrainie. Dzieje Kozaczyzny do 1648 roku, Kraków 2009.
  6. W. A. Serczyk, Historia Ukrainy, Wrocław-Warszawa-Kraków 2001.
  7. J. Topolski, Rzeczpospolita Obojga Narodów 1501-1795, Poznań 2015.
  8. Z. Wójcik, Historia powszechna XVI-XVII wieku, Warszawa 1991.
  9. Z. Wójcik, Wojny kozackie w dawnej Polsce, Kraków 1989.

Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.

Postaw nam kawę za:


Opcja dodawania komentarzy została wyłączona.