Bitwa pod Montgisard 1177. Jak trędowaty nastolatek upokorzył Saladyna |
25 listopada 1177 roku szesnastoletni, trawiony trądem Baldwin IV rozbił pod Montgisard armię Saladyna, najpotężniejszego władcy muzułmańskiego Bliskiego Wschodu. Bitwa pod Montgisard to jedno z najbardziej zdumiewających zwycięstw w dziejach wypraw krzyżowych: garstka rycerzy Królestwa Jerozolimskiego zniszczyła siły inwazyjne, które mogły otworzyć Saladynowi drogę do Jerozolimy i zachwiać istnieniem łacińskiego panowania.
Kim był trędowaty król Baldwin IV?
Kiedy w lipcu 1174 roku zmarł nagle król Amalryk I, korona Jerozolimy przypadła jego trzynastoletniemu synowi. Baldwin IV był wówczas już naznaczony nieuleczalną wówczas chorobą. Pierwsze niepokojące objawy dostrzegł jego wychowawca Wilhelm z Tyru, gdy zauważył, że chłopiec nie czuje bólu w prawym ramieniu podczas zabaw z rówieśnikami. Choroba postępowała, odbierając królowi sprawność kończyn, a pod koniec życia coraz bardziej ograniczając jego samodzielność.
Wbrew obrazom utrwalonym przez popkulturę Baldwin nie nosił srebrnej maski. Ten efektowny rekwizyt zawdzięczamy filmowi Królestwo niebieskie Ridleya Scotta, w źródłach z epoki nie ma o nim śladu. Prawdziwy Baldwin był młodym człowiekiem, którego ciało rozpadało się na oczach dworu, a mimo to do końca uczestniczył w życiu publicznym, jeździł konno tak długo, jak pozwalały mu dłonie, i osobiście wyprowadzał armię w pole. Dla poddanych ten widok miał wymiar niemal religijny. Władca, który mógł zamknąć się w pałacu i dożyć swych dni w odosobnieniu, wybrał siodło i obóz wojskowy.
Trzeba przy tym pamiętać, że choroba króla była problemem ustrojowym, a nie tylko osobistym dramatem. Trąd czynił perspektywę małżeństwa i narodzin prawowitego następcy skrajnie mało realną, dlatego od początku jego rządów nad królestwem wisiała kwestia sukcesji. Baronowie zabiegali o odpowiedniego męża dla siostry króla, Sybilli, a każda taka kandydatura uruchamiała dworskie rozgrywki. Państwo, które potrzebowało jedności wobec rosnącej potęgi Saladyna, zużywało energię na spory o przyszłość tronu.
Dlaczego Saladyn ruszył na Królestwo Jerozolimskie?
Saladyn, Kurd z pochodzenia, od 1169 roku rządził Egiptem, a po śmierci Nur ad-Dina w 1174 roku przejął Damaszek i krok po kroku podporządkowywał sobie muzułmańską Syrię. Królestwo Jerozolimskie znalazło się w kleszczach. Po raz pierwszy od czasów pierwszej krucjaty Egipt i Damaszek miały tego samego pana. Sułtan potrzebował sukcesu w świętej wojnie, by uprawomocnić władzę zdobytą przecież kosztem muzułmańskich rywali, a nie Franków.
Okazja nadarzyła się jesienią 1177 roku. Do Ziemi Świętej przybył z pielgrzymką Filip, hrabia Flandrii, z licznym rycerstwem, a do Akki zawinęło siedemdziesiąt bizantyjskich okrętów wojennych, a to wszystko pod planowaną wspólną wyprawę na Egipt. Projekt upadł wśród wzajemnych pretensji, bo Filip wykręcał się od dowództwa i bardziej zajmowały go mariaże księżniczek niż wojna, aż zniecierpliwieni Bizantyjczycy odpłynęli. Hrabia pociągnął ostatecznie na północ, by wojować w Syrii, i zabrał ze sobą znaczną część sił Królestwa. Saladyn, który zgromadził w Egipcie armię na wypadek ataku, nagle zorientował się, że przeciwnik sam się rozbroił. Południe Palestyny stało otworem.
Saladyn dysponował znakomitym wywiadem. Wiedział o fiasku sojuszu i o tym, że hrabia Flandrii wojuje na północy, więc 18 listopada 1177 roku przekroczył granicę Egiptu i ruszył wzdłuż wybrzeża w głąb królestwa. Wilhelm z Tyru oceniał jego siły na 26 tysięcy ludzi. Liczbę tę należy traktować z dużą ostrożnością, bo średniowieczni kronikarze notorycznie zawyżali liczebność wrogich armii, a dokładnych rejestrów nie prowadził nikt. Armia inwazyjna z 1177 roku, złożona z regularnych mameluków oraz lżejszych posiłków arabskich i turkmeńskich, była więc zapewne wyraźnie mniejsza, niż chciał kronikarz. Jednak nawet przy takiej korekcie pozostawała siłą, jakiej Frankowie nie mieli szans zrównoważyć w otwartym polu.
Jak Baldwin wpadł w pułapkę i jak się z niej wydostał?
Baldwin zareagował szybko, choć rozpaczliwie. Zebrał, co miał pod ręką, według Wilhelma z Tyru 375 rycerzy, i zdążył wejść do Askalonu, twierdzy ryglującej nadmorską drogę do serca królestwa, nim dotarł tam nieprzyjaciel. Do liczby tej trzeba doliczyć piechotę i lekkozbrojnych konnych rekrutowanych spośród miejscowej ludności, walczących na sposób wschodni. Historycy szacują całość sił królewskich na trzy do pięciu tysięcy ludzi. Z Askalonu król rozesłał wezwanie do pospolitego ruszenia całego królestwa, ale niewiele z tego wyszło. Pierwsze maszerujące kontyngenty Saladyn przechwycił po drodze i wziął do niewoli.
Templariusze tymczasem spodziewali się uderzenia na Gazę, którą zakon dzierżył od lat pięćdziesiątych XII wieku, i ściągnęli do niej wszystkie dostępne siły. Saladyn jednak ich twierdzę po prostu ominął. Stanął pod Askalonem 22 listopada, a Baldwin wyszedł mu naprzeciw, lecz na widok ogromu wrogiej armii cofnął się za mury. I tu sułtan popełnił pierwszy błąd:. Uznał, że zamknięty w twierdzy król przestał się liczyć, zostawił pod miastem jedynie zasłonę, a sam ruszył w głąb kraju. Drugi błąd wynikał z pierwszego. Skoro kampania wydawała się rozstrzygnięta, Saladyn pozwolił armii rozproszyć się po okolicy. Oddziały plądrowały Ramlę i Liddę, podchodziły pod Arsuf, zapuszczały się po furaż i łupy coraz dalej od głównej kolumny, która wlokła się po drogach.
Tymczasem Baldwin wykonał manewr, którego nikt po nim nie oczekiwał. Posłał gońca do Gazy z rozkazem, by templariusze zostawili twierdzę własnemu losowi i natychmiast szli do Askalonu. Około osiemdziesięciu braci pod wodzą wielkiego mistrza Odona de Saint-Amand stawiło się na wezwanie, a połączona armia przebiła się przez egipską zasłonę i ruszyła wzdłuż wybrzeża równolegle do trasy Saladyna, by pod Ibelinem skręcić w głąb lądu. Sułtan o niczym nie wiedział, bo nie zostawił za sobą zwiadu. Maszerował na Jerozolimę przekonany, że jedyna polowa armia Franków tkwi bezradnie za murami daleko na jego tyłach.
Jak doszło do bitwy pod Montgisard?
25 listopada 1177 roku, w dzień świętej Katarzyny Aleksandryjskiej, kolumna Saladyna została zaskoczona w rejonie Montgisard, najczęściej lokalizowanym w pobliżu Ramli. Część oddziałów odeszła właśnie po furaż, reszta brnęła w trudnym terenie bez szyku marszowego. Wtedy od północy, ze wzgórz, spadła na nią armia królewska. Siła, która zaatakowała, była garstką wobec przeciwnika. Niespełna pięciuset konnych i kilka tysięcy piechoty ruszyło przeciwko kilkukrotnie silniejszej armii Saladyna.
Zaskoczenie było zupełne i to ono, obok terenu krępującego ruchy większej armii, zdecydowało o wszystkim. Wojsko muzułmańskie, rozciągnięte i pozbawione łączności między oddziałami, musiało formować się do bitwy w panice, podczas gdy Frankowie schodzili ze wzgórza w zwartym szyku. Przed starciem rozegrała się scena, którą zapamiętały obie strony konfliktu. Baldwin zsiadł z konia i padł na kolana przed relikwią Krzyża Świętego, którą niósł przed armią biskup Betlejem. Trudno o mocniejszy impuls dla morale. Oto król, któremu choroba odebrała już niemal wszystko, prosił Boga o zwycięstwo na oczach ludzi, których za chwilę miał poprowadzić do walki. Dla rycerstwa Outremer (Zamorze - określenie używane przez krzyżowców do oznaczenia terenów zajętych podczas I krucjaty) relikwia Krzyża była czymś więcej niż symbolem. Ona uosabiała przekonanie, że królestwo istnieje z Bożego nadania.
U boku króla jechał Renald z Châtillon, pan Zajordania, który zaledwie rok wcześniej wyszedł z szesnastoletniej niewoli w Aleppo. Baldwin, wbrew legendzie o bezradnym kalece, walczył tego dnia w pierwszym szeregu, a kronikarze wyróżniali także męstwo braci Baldwina i Baliana z Ibelinu oraz Hugona i Wilhelma z Galilei, pasierbów Rajmunda z Trypolisu.
Frankowie uderzyli klasycznie, czyli szarżą ciężkiej jazdy. Była to broń pierwszego impetu. Jeśli szarża trafiła w przeciwnika w odpowiednim momencie, jej skutki mogły być niszczycielskie. Zachowała się relacja przypisywana naocznemu świadkowi, według której osiemdziesięciu czterech templariuszy Odona de Saint-Amand poszło do ataku w jednej zwartej masie, nie zbaczając ani w lewo, ani w prawo, wprost na oddział, przy którym rozpoznano samego sułtana. Linia muzułmańska pękła w kilku miejscach naraz.
Mamelucy z przybocznej gwardii sułtana, elita armii, bili się do końca i zostali niemal wycięci, ale to ich poświęcenie umożliwiło ucieczkę wodza. Saladyn, według tej samej relacji, zrzucił z siebie kolczugę, by zyskać na szybkości, i uszedł z pola na wyścigowym wielbłądzie z garścią ludzi. Wśród walczących Franków szybko zrodziła się legenda, że tego dnia ramię w ramię z nimi bił się święty Jerzy. Trudno o lepszą miarę tego, jak nieprawdopodobne wydawało się to zwycięstwo samym zwycięzcom.
Reszta armii Saladyna poszła w rozsypkę. Pościg trwał do zmroku, a dla rozbitków prawdziwy koszmar zaczął się dopiero potem. Uciekinierzy porzucali broń, byle biec szybciej, zostawiając zwycięzcom tabor, łupy z całej kampanii i odbitych jeńców chrześcijańskich. Saladyn rozumiał, że w jego świeżo skleconym imperium wieść o klęsce może być groźniejsza od samej klęski, dlatego jeszcze z granicy egipskiej rozesłał gońców na dromaderach z zapewnieniem, że żyje i panuje, a o swoim powrocie powiadomił Kair pocztą gołębią. Do Egiptu wróciła ułamkowa część sił, które miesiąc wcześniej wyszły na podbój Palestyny.
Skala triumfu nie powinna przesłaniać jego ceny. Roger de Moulins, wielki mistrz joannitów, pisał w liście do Europy o 1100 poległych i 750 rannych po stronie chrześcijańskiej. Są to dane z korespondencji mającej skłonić Zachód do pomocy, więc i je warto czytać krytycznie, oddają jednak istotną prawdę, że niewielka armia królestwa wykrwawiła się nawet w wygranej bitwie. Outremer cierpiał na chroniczny niedobór ludzi i każdą stratę odczuwał boleśnie, podczas gdy Saladyn mógł odtwarzać armie z zasobów Egiptu, Syrii i Dżaziry. Ta asymetria była strukturalną słabością państw krzyżowych i żadne pojedyncze zwycięstwo nie mogło jej usunąć.
Jakie znaczenie miało Montgisard?
W krótkiej perspektywie bitwa uratowała Królestwo Jerozolimskie. Gdyby armia królewska została zniszczona, a Baldwin poległ lub trafił do niewoli, droga do Jerozolimy stałaby otworem dziesięć lat przed Hattin. Zwycięstwo wzmocniło też pozycję młodego króla wewnątrz państwa i odbiło się głośnym echem w Europie, gdzie opowieść o trędowatym młodzieńcu gromiącym niewiernych brzmiała jak żywot świętego. Baldwin ufundował na polu bitwy klasztor benedyktyński pod wezwaniem świętej Katarzyny, w której święto odniósł swój największy triumf.
Saladyn z kolei stanął przed kryzysem wizerunkowym i rozwiązał go po swojemu. Klęskę tłumaczył wolą Bożą, która doświadcza wiernych, a przez kilka miesięcy nie ruszał się z Egiptu. Jego władza, świeżo sklecona z podbojów i wymuszonych hołdów, przetrwała próbę. Bitwa, która taktycznie była pogromem, strategicznie nie odwróciła jednak długofalowego układu sił.

Szczegółowa mapa państw krzyżowców w okresie ich największego zasięgu terytorialnego. Mapa przedstawia ponad 600 zidentyfikowanych średniowiecznych fortyfikacji w Ziemi Świętej
Najlepiej widać to po tym, co nastąpiło zaraz po zwycięstwie. Baldwin nie był w stanie go wykorzystać. Pościg do samego Egiptu albo szybkie uderzenie na ogołocony z wojsk Damaszek mogły zachwiać całą konstrukcją władzy Saladyna, ale król nie mógł ryzykować jedynej armii, jaką miał. Zamiast ofensywy wybrał więc to, na co było go stać, czyli fortyfikacje. Onufry z Toronu obwarował wzgórze Hunin na drodze z utraconego Banijasu, a sam król przystąpił do budowy zamku nad górnym Jordanem, przy przeprawie zwanej Brodem Jakuba. Saladyn potraktował tę budowę śmiertelnie poważnie, oferował najpierw sześćdziesiąt, potem sto tysięcy sztuk złota za jej zaniechanie, a po odmowie ślubował rozprawić się z zamkiem osobiście. Słowa dotrzymał. W 1179 roku rozbił siły frankijskie pod Mardż Ajjun, a w sierpniu tego samego roku zdobył i zburzył twierdzę u Brodu Jakuba. Odo de Saint-Amand, bohater spod Montgisard, dostał się wówczas do niewoli i zmarł w niej rok później.
Choroba Baldwina postępowała, a wraz z nią pogłębiał się paraliż polityczny królestwa. Gdy król zmarł wiosną 1185 roku, w wieku zaledwie 23 lat, pozostawił państwo rozdarte frakcyjnymi walkami o schedę. Dwa lata później pod Hattin Saladyn zniszczył armię jerozolimską, a relikwia Krzyża Świętego, ta sama, przed którą modlił się Baldwin pod Montgisard, wpadła w ręce muzułmanów i przepadła na zawsze. Montgisard pozostało epizodem, który niczego nie odwrócił. Wystarczająco jednak olśniewającym, by pamiętać, że nic w historii nie jest przesądzone, skoro śmiertelnie chory nastolatek potrafił wygrać dla swojego królestwa całą dekadę.
Bibliografia:
- T. Manteuffel, Historia powszechna. Średniowiecze, Warszawa 1999.
- R. Michałowski, Historia powszechna. Średniowiecze, Warszawa 2020.
- C. Morrisson, Krucjaty, Warszawa 1997.
- H. Nicholson, D. Nicolle, God’s warriors. Crusaders, Saracens and the battle of Jerusalem, Oxford 2005.
- D. Nicolle, A. McBride, Saladin and Saracens, Fulham 1997.
- S. Runciman, Dzieje wypraw krzyżowych, T. 1/2/3, Katowice - Poznań, 2009.
- B. Zientara, Historia powszechna. Średniowiecze, Warszawa 2008.
Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.







