Wojny francusko-hiszpańskie. 300 lat rywalizacji, która zmieniła Europę |
Anglia i Argentyna mają Falklandy. Francja i Hiszpania mają za sobą znacznie więcej: ponad trzy stulecia wojen i zmieniających się sojuszy w walce o dominację nad Europą. Król Francji siedział w hiszpańskim więzieniu, francuskie armaty rozstrzeliwały najlepszą piechotę świata, a Napoleon posadził na madryckim tronie własnego brata. Oto historia jednej z najdłuższych rywalizacji w dziejach kontynentu.
Włochy, czyli kość niezgody
Wszystko zaczęło się od pieniędzy i prestiżu, a jedno i drugie leżało wtedy we Włoszech. Na przełomie XV i XVI wieku Półwysep Apeniński był najbogatszym regionem Europy, podzielonym na dziesiątki małych państw. Kto kontrolował Mediolan i Neapol, ten kontrolował handel, banki i szlaki komunikacyjne południa kontynentu.
O tę kontrolę upomniały się dwie rosnące potęgi: Francja i Hiszpania. Wojny włoskie, prowadzone z przerwami od 1494 do 1559 roku, wciągnęły wiele państw, od papiestwa po Anglię, ale ich główną osią stał się z czasem pojedynek tych dwóch monarchii rozgrywany na cudzym terytorium.
Konflikt zaostrzył się w 1519 roku. Młody król Hiszpanii Karol I został wtedy wybrany na cesarza rzymskiego i przeszedł do historii jako Karol V. O koronę cesarską ubiegał się także Franciszek I i była to licytacja w dosłownym sensie. Głosy książąt elektorów po prostu kupowano. Karol zapłacił za nie 850 tysięcy florenów, pożyczonych w większości od augsburskiej rodziny bankierskiej Fuggerów, i przebił francuskiego rywala. W jego rękach znalazły się jednocześnie Hiszpania, Niderlandy, ziemie austriackie i spore części Włoch. Król Francji Franciszek I, który sam ubiegał się o koronę cesarską, zobaczył na mapie coś, co musiało go przerazić - jego królestwo zostało otoczone posiadłościami jednego człowieka.
Pawia 1525. Król Francji w niewoli
Franciszek I postanowił przełamać okrążenie we Włoszech. W październiku 1524 roku wkroczył do północnej Italii z armią 30 tysięcy ludzi i bez walki zajął Mediolan. Następnie obległ Pawię, miasto bronione przez zaledwie pięć tysięcy żołnierzy cesarskich.
Oblężenie szło fatalnie. Ulewne deszcze podniosły poziom rzeki Ticino, szturmy załamywały się jeden po drugim, a tymczasem na odsiecz miastu nadciągnęła armia cesarska licząca około 25 tysięcy ludzi. Jednym z jej dowódców był Karol de Bourbon, francuski książę, który poróżnił się ze swoim królem i przeszedł na służbę cesarza.
Do rozstrzygnięcia doszło 24 lutego 1525 roku, w dniu 25. urodzin Karola V. Wojska cesarskie jeszcze nocą podpaliły własne namioty, żeby upozorować odwrót, po czym wdarły się do parku Mirabello pod murami Pawii, gdzie stacjonował francuski król z główną częścią armii. Żołnierze cesarscy założyli na zbroje białe koszule, żeby w ciemności odróżniać swoich od wrogów.
W bitwie zderzyły się dwie epoki. Franciszek I rzucił do walki żandarmerię, czyli elitarną ciężką jazdę rycerską w pełnych zbrojach. Hiszpanie odpowiedzieli ogniem arkebuzerów, czyli piechurów uzbrojonych w ręczną broń palną. Kule dziurawiły zbroje, za które płacono fortuny. Do ósmej rano armia francuska przestała istnieć. Francja straciła, według różnych szacunków, od siedmiu do kilkunastu tysięcy zabitych, wśród nich marszałków Francji, a kolejne tysiące żołnierzy dostały się do niewoli. Straty cesarskie były wielokrotnie mniejsze i wyniosły zapewne kilkuset ludzi.
Sam Franciszek I, ranny, został przygnieciony przez własnego konia i wzięty do niewoli. W liście do matki przyznał, że pozostały mu tylko honor i życie. Króla wywieziono do Madrytu, gdzie w zamian za wolność podpisał w 1526 roku traktat madrycki, w którym zrzekał się pretensji do Włoch. Po powrocie do Francji natychmiast go złamał. Wojna ciągnęła się więc dalej i zakończyła dopiero w 1559 roku pokojem w Cateau-Cambrésis, który przypieczętował dominację Hiszpanii we Włoszech.
Imperium, które otaczało Francję
Przez następne stulecie to Hiszpania była supermocarstwem. Do Madrytu należały Niderlandy, Franche-Comté przy wschodniej granicy Francji, północne Włochy i ogromne imperium kolonialne w Ameryce. W latach 1580-1640 królowie Hiszpanii panowali też w Portugalii, która pozostawała jednak odrębnym królestwem połączonym z Hiszpanią osobą wspólnego władcy. Hiszpańskie wojska i zaopatrzenie maszerowały z Italii do Niderlandów tak zwaną Drogą Hiszpańską, lądowym korytarzem biegnącym wzdłuż francuskich granic.
Z perspektywy Paryża wyglądało to jak pętla. Francuscy politycy, z kardynałem Richelieu na czele, przez lata próbowali rozluźniać ją metodami dyplomatycznymi i finansowaniem wrogów Habsburgów. W 1635 roku Richelieu uznał, że dyplomacja już nie wystarczy, i wypowiedział Hiszpanii otwartą wojnę. Francja włączyła się tym samym do wojny trzydziestoletniej, najkrwawszego konfliktu ówczesnej Europy. Szacuje się, że pochłonął on około ośmiu milionów ofiar.
Początek był dla Francuzów katastrofalny. Hiszpanie wtargnęli do północnej Francji i w 1636 roku zagrozili samemu Paryżowi. Padła wtedy twierdza Corbie, która osłaniała drogę na stolicę. Francuzi odbili twierdzę jeszcze tego samego roku, ale szok był tak duży, że zmusił ich do gruntownej rozbudowy i unowocześnienia armii.
Rocroi 1643. Koniec mitu niezwyciężonych
Pod koniec 1642 roku zmarł Richelieu. Pół roku później zmarł król Ludwik XIII, a na tronie zasiadł jego syn Ludwik XIV. Przyszły Król Słońce miał wtedy cztery lata. Hiszpania uznała, że osłabiona Francja jest łatwym celem. Gdy w maju 1643 roku Ludwik XIII umierał, armia hiszpańska licząca 26 tysięcy ludzi wkraczała już z Niderlandów do północnej Francji i wkrótce obległa twierdzę Rocroi, która zamykała główną drogę na Paryż. Do decydującej bitwy doszło zaledwie pięć dni po śmierci króla.
Twierdzy, położonej wśród gęstych lasów Ardenów, broniło zaledwie kilkuset żołnierzy. Na odsiecz twierdzy pospieszyła francuska armia pod wodzą księcia d’Enghien. Miał 21 lat i nigdy wcześniej nie dowodził samodzielnie żadną bitwą. Historia zapamiętała go pod tytułem, który nosił później: Wielki Kondeusz.
Naprzeciw niego stanęła najgroźniejsza piechota świata. Tercios, elitarne hiszpańskie formacje liczące według etatu po około trzy tysiące ludzi, choć w polu zwykle znacznie mniej, łączyły w jednym szyku pikinierów ze strzelcami uzbrojonymi w arkebuzy i muszkiety. Pikinierzy, ustawieni w głębokim czworoboku, zatrzymywali szarże kawalerii długimi włóczniami. Strzelcy na skrzydłach prowadzili ciągły ostrzał: pierwszy szereg oddawał salwę i odchodził na tył ładować broń, a jego miejsce zajmował następny. Przez sto lat tercios uchodziły za niepokonane w otwartej bitwie.
19 maja 1643 roku o świcie obie armie stanęły naprzeciw siebie na podmokłej polanie pod Rocroi. Bitwa zaczęła się dla Francuzów źle, bo ich lewe skrzydło jazdy zaatakowało wbrew rozkazom, ugrzęzło w bagnie i zostało rozbite. Wtedy młody d’Enghien zaryzykował wszystko. Rzucił całą jazdę prawego skrzydła w głęboki manewr na tyły przeciwnika. Wielonarodowa armia hiszpańska, złożona z oddziałów niemieckich, włoskich, walońskich i chorwackich, zaczęła się rozpadać. Na placu boju zostały same rdzennie hiszpańskie tercios.
Broniły się przez blisko dwie godziny, odpierając kolejne szarże. D’Enghien podciągnął w końcu artylerię, w tym zdobyczne hiszpańskie działa, i kazał strzelać do czworoboków z bliska. Gdy Hiszpanom kończyła się amunicja, rozpoczęły się rozmowy o kapitulacji. Doszło wtedy do tragicznego nieporozumienia: część hiszpańskich żołnierzy otworzyła ogień do podjeżdżających Francuzów, którzy w odpowiedzi wznowili szturm i wycięli kolejne setki obrońców. Ostatecznie francuski dowódca, zapewne z szacunku dla postawy przeciwnika, pozwolił ocalałym odejść ze sztandarami i bronią. Hiszpania straciła pod Rocroi kilkanaście tysięcy zabitych, rannych i wziętych do niewoli. Straciła też coś cenniejszego, czyli opinię niezwyciężonej. Wojna trwała jeszcze długo, ale Rocroi stało się symbolicznym początkiem zmierzchu hiszpańskiej przewagi militarnej i zapowiedzią dominacji Francji w Europie.
Granica na Pirenejach i ślub, który zmienił wszystko
Wojnę francusko-hiszpańską zakończył dopiero pokój pirenejski z listopada 1659 roku. Stworzył on podstawy dzisiejszej granicy francusko-hiszpańskiej biegnącej wzdłuż Pirenejów, choć jej szczegółowy przebieg doprecyzowywano jeszcze w późniejszych porozumieniach. Pamiątką tych sporów jest hiszpańska enklawa Llívia, miasteczko leżące do dziś w całości po francuskiej stronie gór. Francja zyskała przy tym Roussillon na południu oraz Artois i część Flandrii na północy. Do traktatu dołączono małżeństwo: młody Ludwik XIV poślubił hiszpańską infantkę Marię Teresę.
W traktacie znalazła się jeszcze jedna zaskakująca klauzula. Hiszpania wynegocjowała przebaczenie dla Wielkiego Kondeusza. Bohater spod Rocroi zbuntował się bowiem podczas Frondy, czyli rewolty francuskiej arystokracji, przeciwko własnemu królowi i przez kilka lat dowodził wojskami hiszpańskimi w walce z rodakami.
Ten ślub okazał się polityczną bombą z opóźnionym zapłonem. Maria Teresa zrzekła się wprawdzie praw do hiszpańskiej korony, ale rezygnację powiązano ze spłatą półmilionowego posagu. Zrujnowana Hiszpania nigdy go nie wypłaciła, więc prawnicy Ludwika XIV mieli gotowy argument, że zrzeczenie straciło ważność. Król użył go po raz pierwszy już w 1667 roku, gdy rozpoczął wojnę dewolucyjną o część hiszpańskich Niderlandów. Gdy w 1700 roku zmarł bezpotomnie ostatni Habsburg na hiszpańskim tronie, testament wskazał jako następcę wnuka Ludwika XIV, Filipa. Perspektywa połączenia Francji i Hiszpanii pod jedną dynastią przeraziła resztę kontynentu. Wybuchła wojna o sukcesję hiszpańską, która trwała kilkanaście lat i objęła pół świata. Zakończyły ją traktaty pokojowe w Utrechcie (1713) i Rastatt (1714). Filip utrzymał się jednak na tronie jako Filip V, choć musiał zrzec się praw do korony francuskiej, żeby oba królestwa nigdy nie połączyły się w jedno. Skutek widać do dziś: obecny król Hiszpanii Filip VI jest jego potomkiem, a więc potomkiem króla Francji.
Odwieczni wrogowie stali się w XVIII wieku sojusznikami połączonymi rodzinnymi paktami przeciwko Anglii. Sojusz przerwała na chwilę rewolucja francuska. Ścięcie Ludwika XVI, kuzyna hiszpańskiego króla, pchnęło Madryt do wojny z rewolucyjną Francją w latach 1793-1795. Hiszpania przegrała ją i wróciła do sojuszu, za co zapłaciła wysoką cenę na morzu, w 1805 roku połączona flota francusko-hiszpańska została zniszczona przez Anglików pod Trafalgarem.
1808. Napoleon zdradza sojusznika
Największa zadra w całej historii tych dwóch narodów przyszła jednak z rąk sojusznika. W 1807 roku Napoleon podpisał z Hiszpanią traktat w Fontainebleau, który przewidywał wspólny podbój i rozbiór Portugalii. Dokument zawierał zapis brzmiący, że południowa część Portugalii miała przypaść hiszpańskiemu ministrowi Manuelowi Godoyowi jako jego prywatne, dziedziczne księstwo.
Pod pretekstem wyprawy na Lizbonę Napoleon wprowadził do Hiszpanii ponad sto tysięcy żołnierzy, którzy zamiast maszerować do Portugalii, obsadzali hiszpańskie twierdze i skrzyżowania dróg. Wiosną 1808 roku cesarz ściągnął skłóconych hiszpańskich monarchów, Karola IV i jego syna Ferdynanda VII, do Bajonny i zmusił obu do zrzeczenia się korony. Na tronie w Madrycie posadził własnego brata, Józefa Bonaparte.
Hiszpanie odpowiedzieli powstaniem. 2 maja 1808 roku Madryt chwycił za broń, a Francuzi utopili bunt we krwi. Rozstrzeliwania z 3 maja uwiecznił sześć lat później na słynnym obrazie Francisco Goya, który sam przeżył francuską okupację. Powstanie rozlało się na cały kraj i już w lipcu 1808 roku pod Bailén okrążony, wyczerpany upałem i pozbawiony zaopatrzenia korpus generała Duponta złożył broń przed Hiszpanami. Kapitulacja całego francuskiego korpusu podważyła mit niezwyciężonej armii Napoleona. Napoleon musiał osobiście ruszyć na półwysep z wielką armią.
To właśnie podczas tej kampanii zapisali się w hiszpańskiej historii Polacy. 30 listopada 1808 roku polscy szwoleżerowie gwardii Napoleona kilkuminutową szarżą na baterie armat w wąwozie Somosierra w górach Guadarrama otworzyli cesarzowi drogę na Madryt.
Francuzi wygrywali bitwy, ale nie mogli wygrać wojny. Hiszpanie, pozbawieni regularnej armii, przeszli do walki podjazdowej. Małe oddziały znające teren atakowały konwoje i patrole, po czym rozpływały się wśród ludności i górzystego terenu jaki stanowi większość Hiszpanii. Tę metodę nazwano guerrilla, czyli po hiszpańsku „mała wojna”. Słowo weszło potem do wielu języków jako określenie partyzantki. Francuzi kontrolowali miasta, ale prowincja należała do partyzantów, a od 1809 roku wspierała ich brytyjska armia Wellingtona.
Wojna trwała sześć lat i kosztowała życie ponad 200 tysięcy żołnierzy francuskich oraz od 300 do 500 tysięcy Hiszpanów. Wyniszczyła hiszpańską gospodarkę i przyspieszyła rozpad hiszpańskiego imperium w Ameryce. Zostawiła też zaskakująco nowoczesne dziedzictwo: w oblężonym Kadyksie hiszpańskie Kortezy uchwaliły w 1812 roku pierwszą konstytucję Hiszpanii, jeden z najbardziej liberalnych dokumentów epoki.
Co zostało z trzystu lat wojen
Wojna z lat 1808-1814 była ostatnią wielką wojną francusko-hiszpańską. Francuska armia wkroczyła jednak do Hiszpanii raz jeszcze, w 1823 roku, tym razem po to, by rozstrzygnąć hiszpański konflikt wewnętrzny. Licząca około 60 tysięcy żołnierzy armia księcia Angoulême, propagandowo nazwana Stoma Tysiącami Synów Świętego Ludwika, obaliła liberalny rząd w Madrycie i przywróciła pełnię władzy królowi Ferdynandowi VII.
Z dawnej rywalizacji zostały trwałe ślady. Granica na Pirenejach, której podstawy położono w 1659 roku, należy do najstarszych i najstabilniejszych granic Europy. W Madrycie panuje dynastia Burbonów, sprowadzona z Francji ponad trzysta lat temu. Słowo guerrilla przypomina o wojnie, która złamała Napoleona. A Pawia, Rocroi i rok 1808 wciąż funkcjonują w obu krajach jako punkty narodowej pamięci: dla Francuzów symbolem upokorzenia jest niewola własnego króla, dla Hiszpanów utrata statusu mocarstwa i najazd dawnego sojusznika.
Bibliografia:
- J. Baszkiewicz, Historia Francji, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk 1974.
- J. M. Vega Cuesta, La Guerra de Independencia Española (1808-1814), Universidad Rey Juan Carlos.
- G. Segura García, Pavia 1525. Charles V’s great triumph in Italy, „Revista Española de Defensa”, 2025.
- T. Garner, Battle of Rocroi, History of War, 2015.
- K. Mikulski, J. Wijaczka, Historia powszechna. Wiek XVI-XVIII, Warszawa 2020.
- T. Miłkowski, P. Machcewicz, Historia Hiszpanii, Wrocław 1998.
- A.H. de Oliveira Marques, Historia Portugalii, Warszawa 1987.
- E. M. Ruiz, La Guerra de la Independencia española: planteamiento nacional y repercusión internacional, „Monte Buciero” 13, Santander 2008.
Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.











