Zełenski obiecuje dostęp do archiwów o Wołyniu. Historycy mają go od lat |
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zapowiedział 17 lipca 2026 roku otwarcie wszystkich archiwów Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) i Służby Wywiadu Zagranicznego dotyczących zbrodni wołyńskiej. Rzecz w tym, że archiwa SBU są dostępne dla badaczy, także polskich, od 2015 roku.
Co dokładnie ogłosił Zełenski
Po naradzie poświęconej polityce Ukrainy wobec Polski prezydent Zełenski poinformował na Telegramie o pakiecie uzgodnionych działań. Zapowiedział decyzje w obszarze dyplomacji, otwarcie „wszystkich archiwów Służby Bezpieczeństwa Ukrainy oraz Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy” dotyczących tragicznych wydarzeń XX wieku na Wołyniu, wydanie znaczącej liczby dodatkowych zezwoleń na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne oraz poszerzenie dialogu między społeczeństwami obu państw. Osobnym punktem było wzmocnienie finansowe i kompetencyjne Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, kierowanego przez Ołeksandra Ałfiorowa. W naradzie uczestniczyli między innymi szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha i szef gabinetu prezydenta Kyryło Budanow.
Deklaracja padła po miesiącach najpoważniejszego od lat kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich. Wywołała go majowa decyzja Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia Bohaterów UPA, czyli Ukraińskiej Powstańczej Armii, formacji odpowiedzialnej za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943-1945. Premier Donald Tusk odpowiedział na piątkową zapowiedź deklaracją gotowości do dialogu opartego na wzajemnym szacunku i prawdzie.
Archiwa SBU są otwarte od 2015 roku
Kluczowe pytanie brzmi: czy polscy historycy zyskali dostęp do czegoś, czego wcześniej nie mieli? W odniesieniu do zasobu SBU odpowiedź jest przecząca.
Wydzielone Archiwum Państwowe SBU w Kijowie (Hałuzewyj derżawnyj archiw SBU), przechowujące dokumentację sowieckich organów bezpieczeństwa od 1918 roku do rozpadu ZSRR, zostało szeroko udostępnione na mocy ustawy z kwietnia 2015 roku o dostępie do archiwów organów represyjnych komunistycznego reżimu totalitarnego z lat 1917-1991. Był to element pakietu ustaw dekomunizacyjnych przyjętego po rewolucji godności. Już jesienią 2015 roku ówczesny szef SBU Wasyl Hrycak informował publicznie o rosnącej liczbie wniosków badawczych, w tym od cudzoziemców, podając skalę zasobu: blisko 180 tysięcy tomów akt w archiwum centralnym i ponad 730 tysięcy w oddziałach regionalnych. Częściowe odtajnienie akt dotyczących OUN i UPA nastąpiło zresztą jeszcze wcześniej, za prezydentury Wiktora Juszczenki.
Ukraiński reżim dostępu należy przy tym do najbardziej liberalnych w Europie. Badacz otrzymuje akta bez anonimizacji, wraz z danymi osobowymi ofiar, świadków i funkcjonariuszy, co odróżnia praktykę ukraińską od wielu archiwów zachodnich. Archiwum Instytutu Pileckiego, które pozyskało z Kijowa kopie materiałów o represjach wobec Polaków w sowieckiej Ukrainie, opisuje HDA SBU jako jedno z najbardziej otwartych i dostępnych archiwów byłego KGB w państwach postsowieckich. Z zasobu tego od lat korzystają polscy badacze zbrodni wołyńskiej, a Instytut Pamięci Narodowej prowadził z ukraińskimi partnerami wspólne projekty dokumentacyjne i digitalizacyjne.
Czy w archiwach czekają rewelacje?
Obraz zbrodni wołyńskiej nie zmieni się przez otwarcie kijowskich sejfów, ponieważ jego źródłowy fundament został już dawno zbudowany. Trzon zasobu SBU dotyczącego Wołynia stanowią akta sowieckie: protokoły przesłuchań członków OUN-B i UPA, akta procesowe, raporty NKWD i NKGB. Z materiałów tych od dziesięcioleci korzystają badacze zbrodni, między innymi Grzegorz Motyka, Ewa i Władysław Siemaszkowie oraz Tadeusz Piotrowski, a także zespoły śledcze IPN. Własna dokumentacja UPA w znacznej części nie zachowała się albo znajduje się w znanych i dostępnych zespołach ukraińskich archiwów centralnych oraz w kolekcjach emigracyjnych..
Do ewentualnych znalezisk trzeba będzie zresztą podchodzić z warsztatową ostrożnością. Zeznania składane przed sowieckimi śledczymi powstawały pod przymusem i wymagają krytyki źródła, a nie sensacyjnych nagłówków.
Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.


