„Hańba monachijska” 1938 r.


28 października 1918 r. Czesi proklamowali niepodległość swojego państwa, do których dwa dni później dołączyli z podobną deklaracją Słowacy. Czesi jako nieliczni z narodów środkowoeuropejskich zapewnili sobie pełne poparcie mocarstw Ententy dla swoich aspiracji niepodległościowych.

Czechosłowacja była traktowana przez polityków zachodnich jako najbardziej stabilne z nowo powstałych państw w Europie Środkowej . Co ciekawe Rzesza Niemiecka jako pierwsza z wrogich państw uznała niepodległość Czechosłowacji, bowiem już 2 listopada 1918 r. rząd niemiecki gotów był akredytować w Berlinie czechosłowackiego posła. Praktycznie do objęcia władzy w Niemczech przez nazistów, stosunki czechosłowacko-niemieckie układały się w miarę poprawnie. Najbardziej drażliwa była kwestia sudecka, gdyż tereny te zamieszkiwała zwarta narodowościowo grupa Niemców. Jednak w latach dwudziestych problem Niemców czeskich w ogóle nie miał miejsca w polityce zagranicznej Republiki Weimarskiej, której głównym celem była rewindykacja granicy z Polską.

W tym czasie Czechosłowacja największe zagrożenie upatrywała w Austrii, bowiem ta zgłaszała pretensję do obszarów czechosłowackich, zamieszkanych przez ludność niemiecką. Jednak Austria nie posiadała żadnej realnej możliwości, aby móc zbrojnie wyegzekwować swoje żądania. Ponadto Wiedeń uznany został przez mocarstwa Ententy winnym, podobnie jak Rzesza Niemiecka, rozpętania wojny, więc wszelkie austriackie protesty były rozpatrywane na korzyść Pragi. Natomiast w Berlinie politycy czechosłowaccy nie widzieli niebezpieczeństwa dla swojego państwa. Poprawne ułożenie stosunków z Niemcami wpływało niestety negatywnie na relacje polsko-czechosłowackie, dodatkowo zaognione sporem o przynależność Śląska Cieszyńskiego. Taka sytuacja była na rękę politykom niemieckim, gdyż ewentualna współpraca polsko-czechosłowacka utrudniłaby rewizjonistyczne plany względem Polski. Na poprawne stosunki Polski z Czechosłowacją rzutowała także sprawa Węgier, bowiem Warszawa nawiązała bliższe stosunki z Budapesztem, co nie odpowiadało politykom z Pragi. Czechosłowacja w Węgrzech widziała wroga, gdyż były tam duże tendencje rewizjonistyczne względem Słowacji, która kiedyś wchodziła w skład historycznych ziem Korony św. Stefana. Także Rumunia i Królestwo SHS, które w swoich granicach miały dawne węgierskie tereny obawiały się tego państwa. W związku z czym Czechosłowacja zaczęła dążyć w kierunku zbliżenia z Rumunią i Królestwem SHS w celu zawarcia porozumienia obronnego przeciwko Węgrom. W latach 1920-1921 państwa te zawarły dwustronne sojusze, które dały początek Małej Entencie. Trzeba jednak zauważyć, że celom polityki czechosłowackiej odnośnie Małej Ententy przyświecały także względy gospodarcze. Można nawet przypuszczać, że był to główny powód zawarcia porozumienia, gdyż politycy czescy chcieli uzyskać rynki zbytu dla produktów swojego przemysłu. Węgry na początku lat dwudziestych nie stanowiły żadnego zagrożenia, gdyż nie posiadały odpowiednio dużej siły militarnej. Rewizjonizm węgierski mógł mieć znaczenie tylko w połączeniu z niemieckim, a ten w tym okresie także nie przedstawia większej siły.

Polityka Czechosłowacji była ostrożna także wobec Francji, która dążyła do zawarcia sojuszu z Pragą analogicznego do tego, który zawarto z Polską. Jednak Czesi nie byli zainteresowani ściślejszą współpracą, ponieważ nie chcieli drażnić Niemiec, z którymi mieli poprawne stosunki. Sojusz czechosłowacko-francuski podpisany 24 stycznia 1924 r. tylko bardzo ogólnie miał sformułowane zobowiązania. Ponadto politycy czescy obawiali się ściślejszego powiązania z Francją, aby z kolei nie drażnić Wielkiej Brytanii i Włoch, które mogły związać się ściślej z Węgrami. Nie mniej Czechosłowacja uważała swoją pozycję międzynarodową za ugruntowaną i bezpieczną.

Pierwsze zapowiedzi przyszłego zagrożenia pojawiły się już w latach dwudziestych, kiedy to wprowadzano w życie plan Dawesa. Część środków miała być przeznaczona na odbudowanie gospodarki niemieckiej, za co miano potwierdzić nienaruszalność granic sąsiadów Niemiec. Niestety w skutek oporu ze strony Wielkiej Brytanii nie udało się objąć gwarancjami wschodnich granic Niemiec. Wymowa tego faktu była jednoznaczna, Londyn wskazywał Berlinowi kierunek przyszłej ekspansji. Potwierdzeniem tej polityki jest układ podpisany 16 października 1925 roku w Locarno przez Francję, Wielką Brytanię, Niemcy, Włochy i Belgię. Niemcy w Locarno gwarantowały nienaruszalność swoich granic z Belgią i Francją, podobnego warunku odmówiono odnośnie granic z Polską i Czechosłowacją.

Po dojściu w Niemczech do władzy Adolfa Hitlera sytuacja Czechosłowacji, jak i innych sąsiadów III Rzeszy drastycznie się pogorszyła. Na początku Hitler swoją uwagę skierował głównie przeciwko postanowieniom Traktatu Wersalskiego względem samych Niemiec, a wkrótce także w kierunku Austrii i Czechosłowacji. Należy pamiętać, że już pierwszy punkt programu NSDAP głosił, że Niemcy mają być państwem obejmującym wszystkich należących do narodu niemieckiego, a więc także Niemców zamieszkałych w zwartej grupie w Czechosłowacji. Już w 1933 roku została zapoczątkowana współpraca niemiecko-węgierska na gruncie rewizjonizmu, skierowana głównie przeciwko Czechosłowacji. Ponadto III Rzesza o tyle miała sprawę ułatwioną, że sojusznikiem przeciwko Pradze była także Polska. Od jesieni 1933 roku w Czechosłowacji w wyniku kryzysu gospodarczego i dojścia do władzy Hitlera zaczął działać niemiecki ruch nacjonalistyczny Sudeckoniemiecki Front Ojczyźniany pod wodzą Konrada Henleina.

Jednak w tym czasie Niemcy nie były jeszcze w stanie podjąć oficjalnych kroków przeciwko Czechosłowacji, bowiem nie przedstawiały żadnej poważniejszej siły militarnej, a sama pozycja nazistów także nie była jeszcze ugruntowana. Dlatego głównym celem Hitlera było osiągnięcie jakiegoś sukcesu politycznego, który wzmocniłby jego pozycję. Takim sukcesem okazał się pakt o nieagresji z Polską, który jednocześnie miał na celu uśpienie czujności wschodniego sąsiada. 13 stycznia 1935 roku miał miejsce plebiscyt w Zagłębiu Saary, który przyniósł zwycięstwo Niemcom. Pozyskane kopalnie przyczyniły się do rozbudowy potencjału militarnego III Rzeszy. Istotny jest fakt, że Hitler wygłosił w tym czasie przemówienie, w którym zapowiedział, że nie ma więcej roszczeń do Francji. Spowodowało to niestety pewien brak zainteresowania polityków francuskich poczynaniami Hitlera na wschodzie. Na tych sukcesach przywódca III Rzeszy nie poprzestał. Już 16 marca 1935 roku wydał dekret o powszechnej służbie wojskowej. Na wieść o tym Francja, Wielka Brytania i Włochy złożyły protest. Jednak tylko do słów się ograniczono. Znamienne są słowa wypowiedziane przy tej okazji przez premiera brytyjskiego Ramseya McDonalda, który stwierdził, że nie można stosować sankcji za łamanie traktatów pokojowych.

Tymczasem już w maju 1935 roku sztab niemiecki zaczął przygotowywać plan operacyjny „Szkolenie” przeciwko Czechosłowacji. Wzmocnieniu uległy także wpływy Henleina, którego Sudetendeutsche Partei (SdP)-Front Sudecki w wyborach parlamentarnych do czechosłowackiego parlamentu zyskał poparcie aż 80 % Niemców sudeckich. Henlein cały czas wypełniał polecenia z Berlina. Co ciekawe politycy czechosłowaccy naiwnie wierzyli, że nie ma on żadnych kontaktów z Berlinem.

W 1936 roku Hitler przystąpił do kolejnego etapu, jak się okazało udanego, łamania postanowień Traktatu Wersalskiego. W marcu Niemcy wypowiedziały układy lokarneńskie i obsadziły wojskiem zdemilitaryzowaną dotąd strefę Nadrenii. Spowodowało to jedynie bierny opór Francji i Wielkiej Brytanii, bowiem od dawna w tych państwach górę brały nastroje pacyfistyczne. Dla Czechosłowacji wydarzenie to miało ogromne znaczenie, bowiem utrudniało ewentualną pomoc francuską w razie niemieckiej agresji. W wyniku konfliktu Włoch z Francją i Wielką Brytanią udało się Hitlerowi zbliżyć do Mussoliniego. Było to niebezpieczne nie tylko dla Czechosłowacji, ale także dla Austrii, która do tej pory korzystała z opieki Włoch. Czechosłowacja coraz bardziej stawała się osamotniona. Jedynym ratunkiem był zawarty jeszcze w 1935 roku sojusz z ZSRR, który jednak obwarowany był klauzulą, że najpierw pomocy musi udzielić Francja, a dopiero potem ZSRR. Sojusz ten w zasadzie niewiele znaczył, bowiem postawa Francji nie zapowiadała żadnej realnej pomocy od tego kraju. Natomiast pomoc radziecka była jeszcze uzależniona od zgody Polski na przejście Armii Czerwonej przez jej terytorium, a raczej pewne było, że takiej zgody nie będzie.

Tymczasem w Czechosłowacji coraz bardziej zaostrzała się sytuacja wewnętrzna, szczególnie kwestia sudecka. Przedstawiciele SdP występowali z coraz to nowymi żądaniami pod adresem rządu czechosłowackiego. Henlein chciał przeprowadzić ustawę o „ochronie narodu”, która miała na celu zapewnienie Niemcom dominacji na terenie Sudetów. Jednocześnie przywódca SdP często gościł w Anglii, gdzie przedstawiał sytuację Niemców sudeckich jako uciskanych przez Czechów, co powodowało wśród Anglików nastawienia antyczeskie. Ciekawe, że politycy czescy nadal nie dostrzegali groźnego niebezpieczeństwa, minister w rządzie czeskim Krofta wyraził nawet zadowolenie ze zbliżenia niemiecko-włoskiego. Uważał on, że w niczym nie zmienia ono sytuacji Czechosłowacji. Jedynie Komunistyczna Partia Czechosłowacji dostrzegała niebezpieczeństwo, jednak uwagi tej partii były marginalizowane. Jednocześnie Hitler prowadził szeroką akcję w Europie w celu pozyskania jak największej liczby sojuszników przeciwko Czechosłowacji. Już udało im się pozyskać Węgry i Polskę, a także poprzez intrygi coraz bardziej krystalizowało się stanowisko antyczeskie w Bukareszcie i Belgradzie. Prowadzone były też rozmowy z opozycją słowacką księdza Andreja Hlinki.

Sytuacja Czechosłowacji dramatycznie pogorszyła się w marcu 1938 roku, kiedy to Hitler bez większego sprzeciwu mocarstw zachodnich dokonał „Anschlussu” Austrii. Niemcy poprzez zwiększenie granicy z Czechosłowacją miały ułatwiony atak, ponadto osiągnęli wspólną granice z Węgrami i Jugosławią, przez co mogli wywierać nacisk na polityków w Belgradzie, aby nie wywiązywali się z warunków członkostwa w Małej Entencie. Natomiast w samej Czechosłowacji Niemcy sudeccy nawiązali współpracę przeciwko rządowi w Pradze z przywódcą Słowaków księdzem Hlinką oraz mniejszością węgierską i polską z Zaolzia.

Dyplomacja czechosłowacka podejmowała wszelkie kroki, aby wybrnąć z opresji. Poseł czechosłowacki w Berlinie Mastny próbował zapewniać Ribbentropa o przyjaznym stosunku rządu czeskiego do Niemców sudeckich i III Rzeszy. Chciał też uzyskać potwierdzenie arbitrażowych układów zawartych w Locarno w 1925 roku, ale Ribbentrop odmówił. Natomiast uspokajał, że rząd niemiecki nie planuje żadnej agresji wobec Pragi. Gwarancji Czechosłowacji chciała udzielić Francja, ale Wielka Brytania zapowiedziała, że nie poprze żadnych francuskich starań w tym kierunku, a w wypadku wojny z Niemcami zachowa neutralność. Takie stanowisko Londynu zniechęciło Francję do podejmowania jakichkolwiek kroków względem Pragi. Ponadto wkrótce władzę we Francji przejął gabinet Eduarda Daladiera, w którym ministrem spraw zagranicznych został Georges Bonnet, niechętny Czechosłowacji. Natomiast przyjazne słowa napływały z Moskwy, gdzie poseł czechosłowacki Fierling uzyskał zapewnienie, że ZSRR wywiąże się z zobowiązań sojuszniczych. Generalicja czeska rozmawiała na ten temat, ale Polska nie zgadzała się na przemarsz Armii Czerwonej przez jej terytorium i na to samo naciskała Rumunię. Zresztą pomocy radzieckiej nie życzyła sobie sama Czechosłowacja.

Ważnym wydarzeniem dla losów Czechosłowacji była londyńska narada premierów i ministrów spraw zagranicznych Francji i Wielkiej Brytanii, na której postanowiono namawiać rząd w Pradze do ustępstw. Jednocześnie wprost stwierdzono, że w razie wojny państwa zachodnie nie przyjdą jej z pomocą.

Tymczasem w maju 1938 roku miały się odbyć wybory do samorządu w Sudetach. Bojówki SdP szerzyły terror, aby zmusić jak największą liczbę Niemców do oddania głosów na SdP. Ponadto krążyła pogłoska o groźbie wkroczenia armii niemieckiej, wobec czego rząd w Pradze zdecydował się na obsadzenie wojskiem fortec granicznych i powołaniem do służby dwóch roczników. Do chodziło też do różnych incydentów, w których żołnierzy czescy zastrzelili dwóch Niemców. Zdarzenie to zostało wykorzystane przez SdP i III Rzeszę w celu pokazania światu terroru władz czeskich wobec Niemców sudeckich. Przeciwko czeskiej mobilizacji notę protestacyjną wystosował także rząd polski. W dalszym ciągu niekorzystna była sytuacja międzynarodowa. Francuski minister spraw zagranicznych Bonnet próbował skłonić rząd rumuński do udzielenia zgody na przemarsz wojsk radzieckich. Rumunia jednak uzależniała swoje stanowisko od rozmów z Polską. Radziecki minister spraw zagranicznych Litwinow chciał, aby Francja wywarła nacisk na Polskę i Rumunie w celu nakłonienia tych państw do ustępstw. Jednak jak wynika z relacji polskiego ambasadora w Paryżu Łukaszewicza, Francja w gruncie rzeczy była zadowolona ze stanowiska Polski i Rumunii, bowiem nie życzyła sobie zbyt dużego zaangażowania ZSRR w sprawy europejskie.

Coraz większą inicjatywą polityczną wykazywał się też Henlein i jego partia. Jeszcze w kwietniu 1938 roku zwołał on do Karlovych Var (Karlsbad) kongres SdP. Sformułowano tam osiem żądań pod adresem rządu czeskiego. Domagano się równouprawnienia ludności niemieckiej z czeską, uznania niemieckiej grupy narodowej za osobę prawną, nienaruszalnośći niemieckiego terenu zasiedlenia, samorządu niemieckiego, ustanowienia prawnych ośrodków ochrony, wyrównania krzywd, niemieckich urzędników i pracowników, pełnej swobody światopoglądu i świadomości narodowej. Rząd w Pradze odmówił uznania grupy za osobę prawną, utworzenia autonomii i uznania doktryny hitlerowskiej. Jednak władze Czechosłowacji postanowiły wyjść naprzeciw żądaniom mniejszości narodowych i wydać specjalny „statut narodowościowy”. Niestety działacze SdP nie zamierzali czekać i w ostatnich dniach maja 1938 roku poseł Ernst Kundt przekazał rządowi w Pradze nowe żądania, które w zasadzie niewiele różniły się od tych z Karlovych Var. Premier Czechosłowacji Milan Hodża zażądał pisemnego sformułowania postulatów, jednocześnie na rząd czeski naciskała Francja i Wielka Brytania, namawiając do ustępstw na rzecz SdP. Na naciski mocarstw zachodnich Hodża odpowiedział, że spełnienie postulatów mniejszości niemieckiej jest niezgodne z konstytucją i grozi podziałem państwa. Premier zamierzał podać do publicznej wiadomości treść opracowanego „statutu mniejszościowego”, aby pozyskać opinię publiczną. Sprzeciwili się temu politycy brytyjscy, gdyż wiedzieli, że społeczeństwo opowie się po stronie rządu czeskiego. Wobec czego z Londynu wyszła propozycja mediacji między rządem w Pradze a przywódcami SdP. 20 lipca 1938 roku poseł brytyjski w Pradze Newton wręczył Benešowi propozycję pośrednika, którym miał być lord Walter Runcinman. 3 sierpnia rozpoczęła się misja Runcinmana. Henlein oskarżał Czechów o gnębienie Niemców, o chęci do wojny z III Rzeszą. Stanowisko brytyjskiego mediatora od początku było proniemieckie, namawiał on Beneša do przyjęcia postulatów niemieckich. Wobec coraz silniejszej presji ze strony Paryża i Londynu rząd praski zgodził się przyjąć żądania SdP. Dla rządu angielskiego sprawa była zakończona, wobec czego Runcinman namawiał Henleina, aby skłonił Hitlera do przyjęcia porozumienia.

Jednocześnie premier Hodża próbował pozyskać do współpracy Słowaków. Na początku lipca spotkał się z Józefem Tisą i zaproponował pewne ustępstwa wobec Słowaków. Niestety nie udało się dojść do porozumienia, gdyż Tiso żądał odrębnego sejmu dla Słowacji, na co nie chciał się zgodzić ani Beneš, ani Hodża. W dniach 21-23 sierpnia 1938 roku odbyła się ostatnia konferencja państw Małej Ententy. Czechosłowacja zabiegała o poparcie sojuszników głównie w celu szachowania Węgier. Jednocześnie rozmawiano o zwolnieniu Budapesztu z ograniczeń wojskowych, a w zamian Węgry miały powstrzymać się od polityki agresji. Do kompromisu nie doszło w skutek żądań węgierskich wobec Czechosłowacji, aby ta zawarła układy o ochronie mniejszości narodowych, na co zgodzić się nie chciała Praga.

Kruche porozumienie wypracowane przez Runcinmana nie mogło być utrzymane wobec braku zgody Hitlera. Namawiał on Henleina do nie wiązania sobie rąk żadnymi porozumieniami. Celem takiej polityki miała być wojna z Czechosłowacją. Rozczarowany taką postawą był też Runcinman. Tymczasem 3 września Hitler wydał polecenie wykonania przygotowań do „Planu Zielonego” do 28 września, który zakładał plan inwazji na Czechosłowację. Główne uderzenie miała wykonać 10 armia działająca w kierunku zachodnich Czech przy równoczesnej akcji od strony Śląska i Austrii.

Rząd w Pradze zdecydował się na dalsze ustępstwa. Minister spraw zagranicznych Krofta powiadomił poselstwa w Paryżu, Londynie i Moskwie o tzw. „IV Planie”, w którym godzono się na postulaty SdP.

Prawdziwe oburzenie w Pradze wywołał artykuł zamieszczony 7 września w „The Times”, w którym pisano, że Czechosłowacja powinna oddać Niemcom pogranicze. Spowodowało to protest rządu czeskiego, ale Anglicy uspokajali, że nie jest to oficjalne stanowisko brytyjskiego rządu. Z „IV Planu” zadowolony był też Runcinman. Wszystko to było nie na rękę Henleinowi, ponieważ zgodnie z instrukcjami z Berlina nie miał się on godzić na żadne porozumienie. Wobec tego SdP zaczęło uciekać się do akcji dywersyjnych i sabotażu, aby dać pretekst Hitlerowi do interwencji zbrojnej. 7 września doszło do incydentu w Ostrawie, gdzie doszło do starć z czeską policją, w skutek czego ucierpieli posłowie SdP. Dało to powód Henleinowi do zerwania porozumienia z rządem czeskim.

Tymczasem w dniach 5-12 września 1938 roku doszło do zjazdu NSDAP, którego hasłem przewodnim były „Wielkie Niemcy”. Zapadły tam trzy tajne decyzje odnośnie „Planu Zielonego”. Jednocześnie władze III Rzeszy próbowały nawiązać ścisłą współpracę wojskową z Polską i Węgrami. Co prawda doszło do podpisania układu polsko-węgierskiego, ale nie było w nim mowy o współpracy z Niemcami. Węgry obawiały się ataku ze strony Małej Ententy, a Polska nie chciała ściśle wiązać się wojskowo z Berlinem. W samych Sudetach dochodziło do coraz większym akcji Henleinowców przeciwko władzom czeskim, zrywano czeskie flagi, a zastępowano je swastyką, wyrywano słupy graniczne. Dla spacyfikowania sytuacji rząd czeski wysłał policję. 15 września 1938 roku Henlein wydał proklamację, w której domagał się oderwania Sudetów od Czechosłowacji.

W połowie miesiąca Chamberlain wobec zaostrzającej się sytuacji międzynarodowej złożył wizytę Hitlerowi, jednak nie wypracowano żadnego kompromisu. 18 września w Londynie gościł francuski premier i minister spraw zagranicznych. Chamberlain zaproponował przekazanie III Rzeszy terenów z ponad 50% przewagą Niemców i udzielić gwarancji okrojonej Czechosłowacji. Daladier miał pewne opory, ale minister spraw zagranicznych Bonnet od razu przyjął angielską propozycję. 19 września poinformowano o wyniku spotkania Beneša. Prezydent Czechosłowacji był wstrząśnięty ustaleniami angielsko-francuskimi. Beneš natychmiast zwołał posiedzenie rządu, zaproszono też radzieckiego posła Potiomkina, który zapewnił gotowość udzielenia Czechosłowacji pomocy. Jednocześnie odrzucono propozycję Londynu i Paryża. Francja groziła, że jeśli Czechosłowacja nie przyjmie warunków, w razie wojny Paryż nie przyjdzie jej z pomocą. 21 września po naradzie Beneša z naczelnym dowódcą armii zdecydowano się przyjąć ultimatum zachodnich sojuszników. Wciąż realna była pomoc radziecka, ale rząd w Pradze nie życzył sobie pomocy tylko od ZSRR. Tego samego dnia rząd w Warszawie zażądał takich samych praw dla Polaków jak dla Niemców. Jednak warto podkreślić, że Polska nie planowała wojny, był to tylko pokaz siły, podobne stanowisko zajęły Węgry.

Zaskoczone decyzją rządu czeskiego było społeczeństwo Czechosłowacji, które żądało odrzucenia ultimatum angielsko-francuskiego. 22 września doszło do spotkania Chamberlaina z Hitlerem. Premier angielski był w szoku, gdy dowiedział się, że Niemcy odrzucają propozycję angielską. Hitler powiedział, że takie same postulaty muszą być spełnione także wobec Polski i Węgier, ponadto żądał natychmiastowego wycofania się Czechów ze spornych terenów. Stwierdził też, że propozycje angielskie i francuskie są za małe i sporządził własną mapę. Takie postawienie sprawy zakłopotało zachodnich sojuszników Pragi, wobec czego doradzili Czechosłowacji mobilizację. Beneš uznał taki krok za chęć udzielenia pomocy i ogłosił powszechną mobilizację.

Hitler w liście do Chamberlaina zapewniał, że jeśli Czechosłowacja zgodzi się oddać sporne tereny III Rzeszy, udzieli gwarancji jej pozostałym granicom. Z nowym pomysłem rozwiązania problemu czeskiego wystąpił Mussolini, który proponował zwołanie międzynarodowej konferencji z udziałem Francji, Wielkiej Brytanii, Niemiec i Włoch. Oczywiście nikt nie zamierzał zapraszać najbardziej zainteresowaną Czechosłowację.

Umowa monachijska

Neville Chamberlain na lotnisku Heston po powrocie z Monachium machający umową

Konferencja rozpoczęła się 29 września 1938 r. w Monachium. Na konferencji tylko Daladier brał niezbyt energicznie w obronę Czechosłowację. 30 września uczestnicy konferencji przyjęli żądania Hitlera. Sporne tereny podzielono na cztery strefy, które miały być po kolei zajmowane przez wojska niemieckie między 1 a 10 października. Ostatecznym wyznaczeniem granicy czechosłowacko-niemieckiej zająć się miała specjalna komisja z udziałem państw biorących udział w konferencji, a także Czechosłowacji. Dodatkowo Chamberlain przedstawił Hitlerowi do podpisania dokument zawierający deklarację wyrzeczenia się agresji. Przywódca III Rzeszy naturalnie go podpisał jednak nie zamierzał go respektować. Czechosłowacja została poinformowana, że jeśli nie przyjmie warunków konferencji monachijskiej pozostanie sam na sam z Niemcami, gdyż mocarstwa zachodnie przestaną interesować się jej losem. Krofta przyjął delegację posłów zachodnich i oświadczył im, że Czechosłowacja przyjmuje warunki monachijskie. Nie było jednak na to zgody społeczeństwa i wojska, które chciało stawić opór, jednak nastroje rządu były kapitulanckie.

Społeczeństwa francuskie i angielskie bardzo żywiołowo przyjęły wynik konferencji w Monachium. Na lotnisku w Paryżu jak i Londynie wiwatowano na powitanie Daladiera, który czuł zażenowanie i Chamberlaina, który nie ukrywał radości.

Przy okazji konferencji monachijskiej zaspokojono też żądania Polski i Węgier. Sama konferencja miała ogromne znaczenie dla dalszych losów Europy. Nie była ona niczym innym jak zdradą i pogwałceniem prawa międzynarodowego i postanowień zawartych w pakcie Ligi Narodów. Dla Hitlera oznaczało to jedno, nic już nie jest w stanie powstrzymać go przed kolejnymi żądaniami.


Bibliografia:

  1. H. Batowski, Rok 1938- dwie agresje hitlerowskie, Poznań 1985.
  2. M. Gilbert, R. Gott, Dżentelmeni w Monachium, Warszawa 1967.
  3. J. Kozeński, Czechosłowacka jesień 1938, Poznań 1989.
  4. S. Stanisławska, Polska a Monachium, Warszawa 1967.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

3 komentarze

  1. Pawel9786754 napisał(a):

    Premier Chamberlain chciał ratować pokój i gotów był na wiele ustępstw. Układ monachijski był hańbą.Jak powiedział Churchill: mieliście do wyboru wojnę lub hańbę. Wybraliście hańbę i teraz będziecie mieli i wojnę i hańbę. Tak, tylko Churchill był wizjonerem, a Chamberlainowi nawet nie przyszło do głowy, że można być gangsterem w polityce, jak hitler, i nie przestrzegać umów międzynarodowych. Kiedy się zorientował, powiedział twardo: dość. I dał gwarancje Polsce oraz Rumunii. Zarzuca się mu,że Polsce to nic nie dało, bo Brytyjczycy nie dali realnej pomocy wojskowej. Ale po prostu dać nie mogli, bo nie mieli takich sił. Natomiast czwarty rozbiór Polski stał się sprawą międzynarodową, inaczej niż pod koniec XVIII wieku, kiedy na protest zdobyło się tylko kilku filozofów. Hitlerek chcial usankcjonowania podboju, ale Chamberlain juy y nim nie dzskutowal. I w ciągu nieco ponad pół roku zbudował w Wielkiej Brytanii lotnictwo, które roypidyio luftwaffe, a potem caly deutschland.

  2. Piotrek napisał(a):

    Uwielbiam dwulicowość - jak Kali zachachmęcić kawałek pola sąsiadowi, krów trzy, świniaków pięć, koszul siedem, do tego jedną pierzynę, dwa krzesła, stół weselny, garnków kilka i te pamiątkowe drewniane jeszcze podziadkowe widły - to sprawiedliwość dziejowa, a jak Kalemu zachachmęcić chałupę, pole, lichą stodołę, drewutnię, o żywiźnie nie wspominając - giewałt i niesprawiedliwość jak się patrzy.
    Z boku: Wielka Brytania ma interesy. Wtedy miała takie dziś ma inne. Francja może nie ma interesów ale lubi być wygodna. tylko my lubiliśmy się pchać gdzie nie trzeba, wtryniać paluchy między drzwi...
    Pakt monachijski jak każdy inny: dwa kraje decydowały o trzecim, włączyły się dwa mniejsze co sprawiedliwość dziejową chciały. To że zrobiły głupio osobna kwestia, a to że atak na Niemcy czy ultimatum miały szansę zamieszać to jeszcze inksza sprawa...

  3. elka napisał(a):

    aha

Zostaw własny komentarz