Remilitaryzacja Nadrenii


Traktat Wersalski podpisany 28 czerwca 1918 r. ustanawiał zasadę demilitaryzacji Nadrenii. Oznaczało to wyłączenie spod suwerenności wojskowej Niemiec całego obszaru położonego po lewej stronie Renu wraz z pasem 50 km na prawym brzegu tej rzeki.

Lokalizacja Nadrenii (na żółto)

W strefie tej Niemcy nie miały prawa utrzymywać garnizonów wojskowych oraz zakazano wznosić wszelkiego rodzaju fortyfikacji. Warto jeszcze podkreślić, że postanowienia te potwierdzał pakt reński podpisany w Locarno w 1925 r. Do 1930 r. strefę zdemilitaryzowaną okupowały wojska francuskie, belgijskie i brytyjskie, ale od roku 1926 powoli zaczęto ewakuację tych wojsk.

Dojście do władzy Adolfa Hitlera jeszcze bardziej wzmogło niemieckie tendencje do rewizjonizmu Traktatu Wersalskiego. Pierwszym poważniejszym ruchem w kierunku przekreślenia postanowień Traktatu była ustawa wojskowa z 16 marca 1935 r., która wprowadzała powszechna służbę wojskową, a Reichswehrę zastąpiono Wehrmachtem.

Hitler mając armię potrzebował teraz pretekstu, aby przystąpić do obsadzenia wojskiem Nadrenii. W maju 1935 r. Francja podpisała sojusz z ZSRR, który ratyfikowano dopiero 27 lutego 1936 r. Dla Berlina było to złamanie postanowień układów lokarneńskich.

Dla III Rzeszy istnienie strefy zdemilitaryzowanej zdecydowanie osłabiało możliwości strategiczne, bowiem armia francuska w każdej chwili mogła wejść w głąb Niemiec poprzez strefę. Bez zajęcia Nadrenii i tym samym zabezpieczenia granicy zachodniej nie mogło być mowy o ewentualnych akcjach zbrojnych na wschodzie.

Niemcy już w 1935 r. dążyły do remilitaryzacji Nadrenii, ale nie posiadały jeszcze odpowiedniej siły bojowej. Poza tym sytuacja międzynarodowa nie sprzyjała, gdyż istniało porozumienie brytyjsko-francusko-włoskie, potępiające wszelkie jednostronne naruszenie obowiązujących traktatów. Hitler obawiał się ewentualnej reakcji zbrojnej tych państw w przypadku gdyby wojska niemieckie wkroczyły na lewy brzeg Renu.

W 1936 r. sytuacja się zmieniła, bowiem Włochy zaangażowały się zbrojnie w Afryce, co budziło sprzeciw Francji i Wielkiej Brytanii. Dodatkowo Berlin oferował szeroką pomoc dla Rzymu, w związku z tym Mussolini zmienił front i planował zbliżenie z Hitlerem. Ambasador Rzeszy w Rzymie uzyskał nawet zapewnienie, że Włochy nie wezmą udziału w ewentualnej akcji zbrojnej Paryża i Londynu w razie niemieckiej akcji w Nadrenii. Ponadto brytyjska polityka „appeasementu” pozwalała przypuszczać, że i wielka Brytania nie zareaguje na poczynania Niemiec. Natomiast niewiadoma była reakcja Francji. Ambasador Francji w Rzeszy Francis-Poncet sugerował, że Paryż zbrojnie wystąpi przeciw łamaniu traktatów. Jednak groźba francuska nie była stanowcza i wszystko wskazywało na to, że reakcji nie będzie. Zresztą polityka wojskowa Francji od dawna wykazywała tendencje defensywne, czego dowodem była rozpoczęta w 1930 r. budowa Linii Maginota.

A ponadto społeczeństwo francuskie nastawione pacyfistycznie nie życzyło sobie wojny.

Tak więc Niemcy zdecydowały się działać. Natychmiast po ratyfikacji układu francusko-radzieckiego Hitler wydal rozkaz przygotowania planu zajęcia Nadrenii. W samej Rzeszy nie było co do tego kroku zgodności. Ministerstwo spraw zagranicznych odradzało agresję, podobnie koła wojskowe, które zdawały sobie sprawę, że przy ewentualnej reakcji francuskiej armia niemiecka skazana jest na klęskę.

Na dzień operacji wybrano sobotę 7 marca 1936 r., bowiem Hitler słusznie liczył, że koniec tygodnia utrudni politykom francuskim i brytyjskim wszelkie konsultacje. Rano pierwsze oddziały, na razie bardzo nieliczne, przekroczyły strefę zdemilitaryzowaną. Dla ostrożności dowódcy mieli wydane rozkazy natychmiastowego odwrotu, gdyby nastąpiła kontrakcja francuska.

Niemiecki minister spraw zagranicznych Neurath wręczył ambasadorom Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch i Belgii notę, w której uznano układy reńskie za nieważne z winy Francji. Jednocześnie Niemcy zapewniali, że zajęcie Nadrenii nie grozi wojną, a nawet proponowali powrót Rzeszy do Ligi Narodów i podpisanie paktów o nieagresji na 25 lat z Francją i Belgią, a nawet z Czechosłowacją. Nota miała efekt propagandowy, gdyż jej celem było uspokojenie francuskiej i brytyjskiej opinii publicznej.

Początkowo reakcja francuska była bardzo ostra i stanowcza. Politycy opowiadali się za interwencją. Jednak francuscy wojskowi obawiali się, że sama Francja nie powinna przystępować do wojny. Należało do tego nakłonić Wielką Brytanię, co oczywiście było nierealne. Na szczęście dla Paryża z Warszawy napływały głosy poparcia i chęci wspólnego udziału w akcji przeciwko Niemcom. Niestety we Francji zupełnie zignorowano pomoc wschodniego sojusznika. Dodatkowo z Londynu nadeszła wiadomość, że wielka Brytania udzieli pomocy Francji i Belgii na wypadek agresji niemieckiej na te państwa. To całkowicie wyeliminowało w politykach francuskich chęć interwencji. Postanowiono jedynie zwołać naradę sygnatariuszy układów reńskich, ale bez Rzeszy.

10 marca doszło do spotkania, gdzie oczywiście potępiono akcję niemiecką i postanowiono czekać na decyzję Ligi Narodów, której to Rada zebrała się w dniach 14-20 marca w Londynie. Rada Ligi postanowiła kompromisowo załatwić sprawę z Berlinem, ale Hitler odrzucił propozycję. Za namową Wielkiej Brytanii w Paryżu zdecydowano pogodzić się z faktem dokonanym, wierząc że do dalszych agresji nie dojdzie. Tym samym Francja zaprzepaściła ostatnią szansę na zapobiegnięcie wojennych aspiracji Niemiec.

Bibliografia:

  1. H. Batowski, Między dwiema wojnami 1918-1939: zarys historii dyplomacji, Kraków 1988.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

1 komentarz

Zostaw własny komentarz