O akcjach, które się nie odbyły, oraz nastrojach w przedpowstańczej Warszawie


Przez ostatnie trzy miesiące publikowaliśmy teksty opisujące te wydarzenia z historii KeDywu Okręgu Warszawa Armii Krajowej, które rzeczywiście miały miejsce. Dzisiaj coś o dwóch planowanych, ale – ze względu na przygotowania do Powstania – nie wcielonych w życie akcjach. Będzie również o nastrojach w przedpowstańczej Warszawie...

Aleja Szucha przegrodzona szlabanem i drutem kolczastym. To przy tej ulicy znajdowało się budzące grozę więzienie śledcze gestapo. Zdjęcie wykonano w czerwcu-lipcu roku 1944 / Fot. Stefan Bałuk

Wysadzamy gmach gestapo!

Omawianie czy też streszczanie obu planów nie ma większego sensu; ograniczę się zatem do zaprezentowania ich w całości oraz podania krótkich informacji wstępnych na dany temat.

Gdyby ta operacja doszła do skutku, a co więcej, zakończyła się powodzeniem, bez wątpienia można byłoby ją uznać za jedno z najlepszych wystąpień warszawskiej konspiracji – a już na pewno – za najbardziej brawurowe. Pomysłodawcą zniszczenia gmachu gestapo był Waldemar Baczak „Arnie”1.

 „ZADANIE

Zniszczyć eksplozją i pożarem gmach G-po.

PLAN OGÓLNY
Więźniarka naładowana materiałem wybuchowym wraz z wozem obstawy wjeżdża normalnie w teren zagrodzony od strony Al. Ujazdowskich. Skręca w otwartą bramę gmachu. Wóz obstawy staje /na gazie/ tuż za bramą. Obsługa [samochodu-]więźniarki odpala zapalniki, wychodzi z wozu, wsiada do wozu obstawy i ruszają razem w kierunku pl. Unii.

WYKONANIE
a/ Wóz-bomba.
Na podstawie fotografii, na podwoziu wozu ciężarowego ok. 3 t[onowy] /Oppel/Blitz lub tp./ na blacie montuje się [w] przeddzień wyznaczonego terminu boki [samochodu-]więźniarki. Winny one być wykonane uprzednio z odpowiednio pomalowanej sklejki imitującej ścianę z desek na ramach z płaskowników /kątowników/ żelaznych. Ściany łączone na śruby. Boki te okrywa się odpowiednim dachem wykonanym podobnie /montowanym do ścian na śruby z zewnątrz/. Z tyłu przykręca się zapasowe koło. Wczesnym rankiem ładuje się 500 kg materiału zapalającego w skrzyniach z blachy żelaznej po 50 kg każda. Materiał ten zostaje przywieziony na miejsce w dniu akcji. Na to ładuje się materiał wybuchowy - plastik - w ilości 2000 kg, najlepiej w paczkach /workach/ po 50 kg każda. Równocześnie łączy się sieć detonującą zabudowaną uprzednio. W szoferce znajdzie się 6 zapalników pociągowych rozmieszczonych w następujący sposób: 2 /dwa/ zapalniki zamontowane przy obu drzwiach szoferki, połączone z drzwiami linką, odbezpieczane w chwili zajęcia miejsca przez obsługę wewnątrz szoferki. /Odpalają przy otwarciu drzwi szoferki/. Dwa dalsze /3 i 4/, umieszczone na tylnej ścianie szoferki nad głowami obsługi, odbezpieczane [są] w chwili zajęcia miejsc przez obsługę. Od każdego kółka zawleczki prowadzi cienka linka do ramienia obsługujących o długości tak dobranej, aby w razie zwalenia się człowieka przy jego zastrzeleniu nastąpiło odpalenie /zawleczka b. ciasno wpasowana/. Dwa ostatnie /5 i 6/, umieszczone przed obsługującymi, [są] odpalane ręcznie. Zwłoka przy każdym zapalniku - 2 minuty /120 s/. Pozwoli ona obsłudze wyjść z szoferki, przejść spokojnym krokiem przez podwórze, wsiąść do samochodu obstawy i odjechać na odległość bezpieczną, tzn. poza pl. Unii w ul. Polną. Lont prochowy + lont wybuchowy każdego zapalnika są przeprowadzone w cienkich rurach gazowych zamontowanych przed załadowaniem materiałów zapal. i wyb. Spłonki i detonatory - w puszkach z blachy żelaznej - zamontowane na śruby na końcu rurek. Ma to na celu uchronić przewody zapalające od uszkodzeń w czasie ładowania. Załoga wozu - dowódca i szofer, i manekin - w mundurach SD /czapki okrągłe/ z 1 pistoletem w kaburze i 1 MP 40 z ładownicami, perełkami oraz z syrenką o typowym sygnale. Wóz nie musi [być] wykonany z bardzo wielką wiernością, gdyż ogólnie dobry wygląd i syrena przy dużej szybkości jazdy zmylą z całą pewnością wartowników.

b/ Wóz obstawy.
Mercedes lub podobny, 6-osobowy, otwarty. Załoga: d-ca + 4 ludzi + szofer - wszyscy mundury SD /czapki okrągłe lub hełmy/. [Broń:] 5 MP 40 lub policyjne „41” z ładownicami, granaty obronne, 4 filipinki.

c/ Ciężarowy wóz z budą.
Załoga: lekarz z pomocą [medyczną] czekający na pobliskiej ulicy, np. Koszykowa między Lwowską a E. Plater.

ROZKŁAD PRACY

a/ Grupa samochodowa:
1/ przygotowuje punkt montażowo-załadowczy,
2/ przygotowuje podwozie z podłogą,
3/ wykonuje ściany i dach /zamocowany od zewnątrz, aby umożliwić ewentualne doładowanie mat. wyb. od góry/. Przygotowuje koło zapasowe,
4/ przygotowuje odpowiednie numery rejestracyjne,
5/ w razie użycia trotylu /4 t[ony]/ wzmacnia resory,
6/ podstawia wóz osobowy grupie obstawy,
7/ montuje wespół z grupą minerską przewody zapalające,
8/ załadowuje wespół z gr. min. materiał zapalający i wybuchowy,
9/ zaciera ślady pracy na miejscu, jak najszybciej się ewakuując. Posiada na punkcie broń ubezpieczającą.

b/ Grupa minerska:
1/ przygotowuje skrzynki z materiałem zapalającym,
2/ przygotowuje materiał wybuchowy w workach /w paczkach po 50 kg/ - łatwość ładowania,
3/ przygotowuje sieć zapalającą /prowadzić ją po podłodze wozu, potem na silnie usztywnionym trzonie do środka bryły/,
4/ wespół z grupą samochodową ładuje wóz.

c/ Grupa obserwacyjno-alarmowa:
1/ w dniu akcji obstawia trzy drogi dojazdowe Pawiak - Szucha /Żelazna, marszałkowska, Nowy Świat/ i melduje telefonicznie na punkt przejściowy przejazd wozu oryginalnego w celu uchwycenia odpowiednio wiarygodnego momentu wyjazdu,
2/ z punktu zawiadamia o tym na telefon wyjazdowy,
3/ ma rozpoznać aktualnie wjazd do gmachu,

d/ Grupa zaopatrzeniowa:
1/ dostarcza na punkt załadowczy: dwa pełne mundury SD. Manekin, kurtka /płaszcz/ i czapka dla niego, 1 pistolet w kaburze, 1 MP 40 z ładownicami, syrenę, 4 perełki, dwa opatrunki osobiste,
2/ dostarcza na punkt wyjazdowy wozu obstawy: 6 kompletnych mundurów SD /czapki okrągłe lub hełmy/ + 5 MP 40 z ładownicami + granaty obr. + syrenę + 6 opatrunków osobistych + 4 filipinki.

e/ Obsługa:
1/ Obsługa więźniarki: d-ca i szofer, obecni przy sprawdzaniu wozu przebierają się, na sygnał wyjeżdżają. Mają wjechać w bramę gmachu, na podwórzy przy narożu - odpalić, wsiąść do wozu obstawy.
2/ Obsługa wozu obstawy: sześciu /6/ [,którzy] przebierają się, sprawdzają wóz i broń, wyjeżdżają na sygnał, zajeżdżają przed gmach, zatrzymują się tuż za wjazdem do gmachu, podbierają dwóch [z] załogi wozu-bomby, odjeżdżają w kierunku pl. Unii; w razie b. wątpliwego nieotwarcia szlabanu - przebijają się.

f/ Grupa sanitarna:
1/ przygotowuje punkt zdawczy ewen. ciężko rannych,
2/ oczekuje na wóz obstawy w umówionym miejscu,
3/ zabiera ewen. rannych do opatrunku.

ROZKŁAD CZASU
Według dwumiesięcznej obserwacji kursy na Szucha odbywają się: pierwszy - około 7.30 - 8.10 /prawie codzienny/, drugi - godz. 9.50 - 10.15 /b. częsty/, trzeci - około godz. 12. Najdogodniejszy jest drugi kurs, gdyż umożliwia zgranie w czasie [czynności] załadowania „towaru” i [równocześnie] jest godziną przebywania w gmachu pełnego składu personalnego, urzędującego wraz z najwyższymi kierownikami G-po.
W nocy przed akcją następuje montaż ostateczny wozu i sieci zapalającej. Godz. 8 - przywóz mat. zap. i jego załadowanie, 8.20 - przywóz mat. wybuch. i jego załadowanie, 9.30 - gotowość do wyjazdu. Na sygnał telefoniczny, że wóz oryginalny wyjechał na Pawiak, po 20 minutach wóz[-bomba] wyjeżdża.

Zgłaszam swoją kandydaturę na d-cę wozu-bomby.
Ba”2

Akcja kolejowa – zadanie jakich wiele

Drugim, interesującym nas, choć niezrealizowanym działaniem warszawskiego KeDywu była akcja opanowania stacji kolejowej w Jeziorkach (lipiec 1944 r.) w celu zdobycia broni przewożonej przez pociągu, który miał się tam zatrzymać. Sam temat akcji kolejowych zasługuje na osobne omówienie. Dzisiaj jednak skupimy się na tej jednej historii.

„ Plan akcji w m. Jeziorki

I. Zadanie: Zatrzymać pociąg towarowy i rozładować wagon z bronią.

II. Siły własne: 1+22+1 lek[arz]; uzbr.: 11 pm, gr[anaty], br[oń] kr[ótka], auto ciężarowe.

III. Wyjazd: Alarmowo po otrzymaniu wiadomości, że upatrzony wagon został włączony do składu.

IV. Akcja: Przewidywany czas akcji około godz. 23.

Opanowanie stacji

Godz. 21.45.- auto podjeżdża do st. Jeziorki i staje na drodze bocznej w odl. 500 m, ubezpiecza je pod odejściu oddziału 1 pm.
Goniec z W[arsza]wy przynosi meldunek o składzie pociągu, liczebności i rozmieszczeniu załogi.
Goniec ze st. Jeziorki przynosi wiadomość, czy na stacji nie ma ludzi uzbrojonych.
Około godz. 22 przejeżdża przez m. Jeziorki pociąg osobowy do W-wy. W 8 min po jego odjeździe- opanowanie stacji.

1. Patrol nr 1 w skł[adzie]: 2 of[icerów w mundurach] SS+2 [w mundurach] bahnschutzów opanowuje budynek stacyjny i nakazuje dalszą służbę oraz zatrzymanie poc. towarowego.
2. Patrol nr 2 w skł. 1+1 opanowuje budynek mieszkalny.
3. Patrol nr 3 w skł. 1+2 opanowuje blokownię i ubezpiecza akcję od strony Piaseczna.
4. Reszta oddz[iału] zajmuje podstawy wyjściowe za stacją.

Opanowanie pociągu
1. Patrol nr 1 każe zawołać kierownika pociągu i objaśnia go, że musi przeprowadzić kontrolę dokumentów żołnierzy, ponieważ wśród nich zapewne ukrywa się dezerter, przebrany za szeregowca, kpt. SS. /Patrol powiększa się o 1. żołn. i ma skład 5 ludzi/.
2. Patrol nr 4 w skł. 1+3, w tym 1 of. [w mundurze] SS zajmuje załogę środkowych wagonów.
3. Patrol nr 5 w skł. 1+4 podchodzi do upatrzonego wagonu.
4. Patrol nr 6 w skł. 1+2 ubezpiecza akcję od strony W-wy.

Przypadek I. Obsługi jest mało.
Zostaje rozbrojona, związana, parowóz odczepiony i puszczony bez maszynisty na szlak.

Przypadek II. Załoga jest dość liczna, wzgl. tak niewygodnie rozłożona, że bez walki opanować jej nie można.
W czasie legitymowania załogi pociągu patrol nr 5 opanowuje załogę upatrzonego wagonu, który będzie na końcu pociągu. Wagon zostaje odczepiony i czerwona latarnia tylna przewieszona. Legitymowanie ukończone, pociąg odjeżdża. Zajeżdża samochód, na który przeładowuje się broń, ubezpieczywszy silnie stację.

V. Odwrót:
1. Samochód załadowany pod eskortą.
2. Oddział w skł. 1+14 pieszo.

2 Załączniki.1. Plan st. Jeziorki.
2. Sytuacja ogólna - oleata

Stach II
19 VII 44”3

Niemców nie drażnić...

W dniu 22 lipca 1944 r. dr Józef R. Rybicki wysłał do płka Antoniego Chruściela następujące pismo:

„U
22 VII 44 Przesyłam projekty akcji z prośbą o ewent. pozwolenie na niektóre z nich.
U1”4

Odpowiedź była następująca:

„U1
Nie drażnimy Niemców. Teraz nie pora na te akcje.
24 VII X”5

Druga połowa lipca, czas kiedy wiedziano, że niedługo dojdzie w Warszawie do czegoś poważniejszego. Reakcja „Montera„ była w tej sytuacji jak najbardziej zrozumiała. Unikanie wpadek, dekonspiracji, wykrycia magazynów przez nieprzyjaciela stanowiło wówczas dla Armii Krajowej priorytet. Warto tutaj przytoczyć jeszcze jedną historię związaną – najprawdopodobniej – z akcją na stację kolejową w Jeziorkach. Otóż wedle relacji Stanisława Likiernika „Staszka„ miał on pod koniec lipca spacerować razem z Tadeuszem Wiwatowskim „Olszyną”, dowódcą Oddziału Dyspozycyjnego ”A”, po Zalesiu. Oczywiście nie był to spacer bez celu:

Ale pamięta pan atmosferę ostatnich dni lipcowych, czy uważa pan, że Powstanie mogło nie wybuchnąć?
Naturalnie, ludzie są tacy, którzy twierdzą, że Powstanie, wybuchło spontanicznie. Dla mnie jest to absolutny absurd, byliśmy zdyscyplinowani, nasz grupa. Rozmawiałem z Sosabowskim, z Wiwatowskim, bo z nim spędziłem cały dzień, bo przygotowywaliśmy dzień przed Powstaniem robotę, nie doszło do niej. Mieliśmy mieć naznaczony wagon, gdzie były pistolety maszynowe, żeby zatrzymać pociąg i spróbować wyładować maszyny. To było bardzo ryzykowne i mało prawdopodobne, próbowaliśmy to zorganizować. Cały dzień łaziliśmy koło Zalesia, oglądaliśmy dworzec, pociągi. Rozmawiałem z nim cały dzień. Wiwatowski był docentem polonistyki na uniwersytecie, zastępcą Rybickiego. On, ja i „Stasinek„ Sosabowski wiedzieliśmy, że my nie mamy szans”6.

Nie wydaje mi się, aby określenie „dzień przez Powstaniem„ należałoby rozumieć tutaj dosłownie. W tym momencie nie było już czasu na organizowanie takiej akcji. Można więc założyć, że chodziło właśnie o tę w Jeziorkach, szczególnie że na planie z 17 lipca swój podpis złożył nie kto inny, jak Stanisław Likiernik. Wracając jednak do rzeczy... Dość zastanawiającą sprawą jest to, ilu żołnierzy Oddziału Dyspozycyjnego ”A” już przed Powstaniem uważało, że to wszystko nie ma sensu. Bardzo sceptyczny, czy też niechętny stosunek do podjętej walki, jest dobrze widoczny w opisach dotyczących por. Wiwatowskiego w tych ostatnich dniach jego życia7. Powód do snucia rozmyślań daje także rola, jaką w kształtowaniu takiej postawy, odegrał „Andrzej”. Tę jednak trudno będzie stwierdzić w sposób niepodlegający dyskusji. Tak czy inaczej, zagadnienie na pewno będzie jeszcze powracać w innych naszych publikacjach poświęconych historii KeDywu OW AK.

Korekta: Agnieszka Iwaszek


Bibliografia:

1. Archiwum Historii Mówionej
- wywiad ze Stanisławem Likiernikiem „Staszkiem”;
2. Bartoszewski W., Pod prąd. Moje środowisko niepokorne 1945-1955. Wspomnienia dziennikarza i więźnia, oprac. Komar M., Warszawa 2011;
3. KeDyw Okręgu Warszawa Armii Krajowej. Dokumenty - rok 1944, oprac. Rybicka H., Warszawa 2009;
4. Kunert A. K., Słownik biograficzny konspiracji warszawskiej 1939-1944, t. I, Warszawa 1987;
5. Oddział Dyspozycyjny „A” Warszawskiego KeDywu. Dokumenty z lat 1943-1944, oprac. Rybicka H., Warszawa 2007.

  1. Waldemar Baczak ps. „Ba„, „Arnie„, „Henryk„, „Pantera”, ”Młody”, ”F-25”, urodzony 15 listopada 1922 r. w Warszawie, syn Kazimierza (z zawodu adwokat) oraz Ireny Krzyżanowskiej. Uczeń gimnazjum Towarzystwa im. Jana Zamoyskiego; maturę zdał na tajnych kompletach w 1940 r. Brał udział w walkach września 1939 r. Dostał się do niewoli sowieckiej. Przez 10 dni przebywał w obozie w Jarmolińcach, skąd uciekł do Warszawy, dokąd przybył już pod koniec października.
    Od maja 1940 r. do marca 1941 r. pracował jako delegat aprowizacyjny PCK na kilka komisariatów m. Warszawy. Wówczas rzadko bywał w samym mieście. Od 23 października 1942 r. do 3 marca 1943 r. był w podchorążówce Legii Akademickiej w NSZ. Od 3 marca 1943 r. w „Baszcie”. Te informacje sam podawał w materiałach do ewidencji jego oddziału w KeDywie OW AK. W 1942 r. zaczął naukę na Wydziale Prawa tajnego UW. Od jesieni tego samego roku w konspiracji; kierował referatem więziennym kontrwywiadu Wydziału II Okręgu Warszawa AK. Od 1 czerwca 1943 r. pracował w referacie Sicherheitspolizei i SD przy szefie KW Cenzury. Od 19 lipca 1943 r. do 30 listopada 1943 r. najpierw był zastępcą, a później p.o. oficera informacyjnego dzielnicy 3 (?), jednocześnie pracował jako szef brygady informacyjnej R (?). Na własne życzenie został zwolniony z tej funkcji w dniu 30 listopada. Z dniem 19 grudnia 1943 r. rozpoczął pracę w KeDywie OW AK, jako szef grupy rozpoznawczej. Jego zadaniem było m.in. przygotowywanie dla oddziałów dyspozycyjnych materiałów z rozpracowania kolejnych celów.
    W Powstaniu Warszawskim walczył w kompanii B-3 „Baszty” (d-ca drużyny w 2. plutonie). W dniu 5 sierpnia oddział przez niego dowodzony zdobył niemiecki samochód. On sam został ciężko ranny 13 sierpnia (ogółem w trakcie walk sierpień-wrzesień miał być ranny aż pięć razy, z czego dwa razy poważnie). 20 września trafił do sztabu (O.II) 10. DP AK. Kanałami przeszedł do Śródmieścia.
    Po kapitulacji trafił do Krakowa, gdzie ukończył studia i uzyskał dyplom magistra prawa (wrzesień 1945 r.). Wrócił do Warszawy i od marca 1946 r. pracował jako doktorant na UW. Był także przewodniczącym sądu koleżeńskiego Bratniej Pomocy. Pracował jako urzędnik w MSZ. Jednocześnie od jesieni 1945 r. był kierownikiem referatu w Wydziale Informacji Zarządu Obszaru Centralnego WiN. Został aresztowany 17 listopada 1946 r. w trakcie II Krajowej Konferencji Akademickiej, na której był delegatem „Bratniaka„. W dniu 14 stycznia 1947 r. przed WSR w Warszawie został skazany na karę śmierci (wraz z nim Ksawery Grochowski i Witold Kalicki). Przewodniczącym składu sędziowskiego był ppłk Marian Baker, pozostali sędziowie to: mjr Mieczysław Dyczkowski i ppłk Kazimierz Tomasik. Oskarżycielem był Henryk Podlaski, a protokolantem Michał Sosnowski. NSW wyrokiem z dnia 17 lutego 1947 r. utrzymał w mocy orzeczenie sądu niższej instancji. O zwolnienie całej trójki apelował – oprócz rodzin czy też kpt. Michała Juchnickiego „Wichra„ (w Powstaniu d-cy kompanii B-3 pułku AK „Baszta”) – znany duński dziennikarz – Emil Dehn. Ojciec W. Baczaka miał nawet szukać pomocy u swojego starego znajomego – Michała Roli-Żymierskiego. Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Wyrok wykonano przez rozstrzelanie w dniu 24 lutego 1947 r. w więzieniu mokotowskim. Miejsce pochówku nie jest znane. Symboliczny grób znajduje się w kwaterze ”na Łączce”. Izba Wojskowa SN wyrokiem z dnia 8 marca 1991 r. zmieniła orzeczenia b. WSR i b. WSN uznając całą trójkę (Grochowski, Kalicki, Baczak) za niewinnych. []
  2. KeDyw Okręgu Warszawa Armii Krajowej. Dokumenty - rok 1944, oprac. H. Rybicka, Warszawa 2009, s. 150-153; AAN, sygn. 203/X-62, k. 74-76; Archiwum Józefa Rybickiego. []
  3. Oddział Dyspozycyjny „A” warszawskiego KeDywu. Dokumenty z lat 1943-1944, oprac. H. Rybicka, Warszawa 2007, s. 116-117. []
  4. KeDyw..., oprac. H. Rybicka, s. 153; AJR. []
  5. KeDyw..., oprac. H. Rybicka, s. 154; AJR. []
  6. Za: http://ahm.1944.pl/Stanislaw_Likiernik/14/slowa-kluczowe [dostęp na: 31.03.2011 r.] []
  7. Po wojnie pisali i mówili o tym dr Józef Roman Rybicki, dr Jerzy Kaczyński i Stanisław Likiernik. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz