„Świeżość umysłu i czystość serca” - 100 rocznica śmierci Bolesława Prusa


Dziennikarz, pisarz, społecznik. Autor jednej z najwybitniejszych polskich powieści. Człowiek, który ukochał Warszawę równie mocno jak ona jego. Aleksander Głowacki herbu Prus. W tę sobotę mija równe 100 lat od jego śmierci (dodatkowo w sierpniu minie 165 rocznica jego narodzin).

Serce serc

Z tej okazji Senat Rzeczypospolitej Polskiej przyjętą jednogłośnie uchwałą z dnia 10 maja 2012 r. postanowił, poprzez przypomnienie postaci Bolesława Prusa, oddać hołd „wybitnemu patriocie, wszechstronnemu pisarzowi i dociekliwemu, odważnemu publicyście” – jak napisano w tekście uchwały1. Jak czytamy dalej:

„Dziś, w warunkach narastającego braku zaufania do środków masowego przekazu, a także zaniku etosu pracy – odwoływanie się do dorobku i standardów literackich Bolesława Prusa jest ze wszech miar wskazane”.

W tym krótkim cytacie nie ma ani słowa przesady. Aleksander Głowacki, urodzony 20 sierpnia 1847 r. w Hrubieszowie, był człowiekiem, dla którego praca i służba społeczeństwu były najwyższą wartością. Jako zaledwie 16-letni młodzieniec wziął udział w Powstaniu Styczniowym. Ranny dostał się do niewoli, z której jednak z racji na wiek szybko został wypuszczony. Pod koniec lat 60. zamieszkał na stałe w Warszawie. Tutaj podjął studia, pracował jako korepetytor, ślusarz. Jak sam mawiał, chciał poznać w ten sposób „życie robotnika, poznać jego dolę”2. Swoją karierę pisarza-dziennikarza zaczął na początku lat 70. Stąd też wziął się jego pseudonim, pod którym jest dzisiaj najlepiej znany. Prawdziwego nazwiska używał jedynie do podpisywania tych poważniejszych artykułów. Z roku na rok jego dorobek stale się powiększał, żeby wymienić tylko LalkęEmancypantkiPlacówkęFaraona czy też Kroniki tygodniowe. Tworzył do samego końca. W Warszawie był uwielbiany, przede wszystkim za Kroniki..., w których opisywał wszystkie najważniejsze sprawy miasta i jego mieszkańców.

Mimo tego uwielbienia, jakim darzyło go wiele osób, był człowiekiem bardzo skromnym, działającym w myśl zasady „więcej dawać, niż brać„. Karolina Beylin w jednej ze swoich znakomitych prac poświęconych starej Warszawie przytoczyła krótki tekst autorstwa Franciszka Reinsteina, jaki ukazał się w tygodniku ”Wiek” z okazji 30-lecia pracy literackiej B. Prusa:

„Jest to osoba w żadnym razie niepodobna do biustów woskowych, jakie ustawiają za swymi szybami fryzjerzy i perukarze. Skromna powierzchowność odpowiada jego skromnej ambicji osobistej. Gdy idzie ulicą, zdaje się, że rad by wcisnąć się w ścianę domu dla niezabierania przestrzeni. Ma wygląd spłoszonej antylopy. Czeladnika szewskiego ściska za rękę z szczerym uszanowaniem, tytułując go panem dobrodziejem. Do ludzi sytuowanych o cal wyżej nie śmie po prostu przystąpić.
Natworzył swoimi pismami wiele dobrego. Spróbujcie mu słówko rzeknąć w tej sprawie, już żachnie się, wierzgnie (zawsze w powietrze) i zbiegnie”3.

I faktycznie, kiedy w Warszawie zaczęto na różne sposoby obchodzić 30-lecie jego pracy literackiej (opublikowano m.in. artykuł zatytułowany Hołd Prusowi), B. Prus był z tego powodu wyraźnie niepocieszony. Dał tego wyraz w rozmowie ze Stanisławem Libickim, redaktorem naczelnym „Kuriera Codziennego„, który wystąpił do generała- gubernatora z pomysłem stworzenia funduszu im. Bolesława Prusa, na rzecz dzieci ”niezamożnych literatów i dziennikarzy czy też sierot po ludziach pióra”4. Blady i wzburzony, jak pisała Karolina Beylin, powiedział m.in.:

„Czcijcie sobie ludzi zasłużeńszych ode mnie, a mnie zostawcie w spokoju! Bo co ja właściwie zrobiłem?”5

Kiedy 19 maja 1912 r. Aleksander Głowacki herbu Prus umarł, opłakiwała go cała Warszawa. Natychmiast zawiązał się Komitet Pogrzebowy, na którego czele stanął Henryk Sienkiewicz6. Pogrzeb odbył się w czwartek 22 maja. Kondukt pogrzebowy, prowadzony przez ks. biskupa Szlagowskiego i 46 księży, ruszył z placu Trzech Krzyży z kościoła św. Aleksandra, a dalej Nowym Światem, Krakowskim Przedmieściem, Czystą, Wierzbową, placem Teatralnym, Długą, Dziką, Powązkowską, aż w końcu na Cmentarz Powązkowski, gdzie B. Prus spoczął w grobie z wyrytym napisem „Serce serc”. Na trasie przejazdu trumny ulicami Warszawy ustawiły się wielkie tłumy, ludzie wychodzili na balkony, na cmentarz wpuszczano jedynie z zaproszeniami. Wszyscy pragnęli oddać ostatni hołd człowiekowi, który chciał mieć pogrzeb cichy i skromny, bez rozgłosu.

Wycieczki, konferencje, wystawy, książki...

Na temat życia i twórczości Bolesława Prusa napisano już nie jedno. Nie oznacza to jednak, że nie się stworzyć już nic nowego. Dowodem na to niech będzie wydany niedawno Leksykon „Lalki” pod redakcją Agnieszki Bąbel i Aliny Kowalczykowej, czy też kwietniowy numer miesięcznika „Stolica”, w sporej części poświęcony właśnie autorowi tej najbardziej warszawskiej powieści.

Rozpoczynający się rok Bolesława Prusa przyniesie nam zapewne kolejne publikacje, choć oczywiście na nich się nie skończy. Pisarz będzie patronem tegorocznej warszawskiej Nocy Muzeów (19 na 20 maja). Już wtedy odbędzie się wiele imprez związanych z postacią Aleksandra Głowackiego7. Muzeum Historyczne m.st. Warszawy organizuje wystawę, „Bolesław Prus – warszawiak z wyboru” oraz wycieczkę po mieście śladami Prusa, a Biblioteka na Koszykowej udostępni do obejrzenia zbiór rękopisów i dokumentów osobistych autora Lalki. Spotkania z historykami przygotowuje Księgarnia Naukowa im. Bolesława Prusa przy Krakowskim Przedmieściu, która w sobotę będzie dodatkowo obchodzić 50-lecie swojego istnienia. W późniejszych terminach na chętnych czekać będą m.in. konferencje naukowe organizowane przez Bibliotekę Narodową, Bibliotekę na Koszykowej oraz Instytut Badań Literackich. Dodatkowo rozpoczęto prace nad wydaniem wszystkich dzieł Bolesława Prusa. Łącznie zaplanowano 44 tomy, z czego aż 20 to będą tak uwielbiane kiedyś przez warszawiaków Kroniki...

Bolesławowi Prusowi, Adam Asnyk

„Niechaj pracownik nie żali się cichy,
Gdy ziarno myśli wciąż rzucając świeże,
W oklaskach tłumu i błyskotkach pychy
za trud swój głośnej zapłaty nie bierze.
Rozgłos i sława przemija tak marnie
Jak tuman pyłu, którym wicher kręci...
Choć nagle cały widnokrąg ogarnie,
Znikając z oczu, znika i z pamięci.
Opada fala uwielbieniem wrząca
I tych, co w górę wyniosła na sobie,
Po krótkiej chwili znowu na dół strąca,
I grzebie żywcem w zapomnienia grobie.
Powoli nawet dźwięk imienia głuchnie -
Zgłuszą go nowi tłumu ulubieńce -
I w bezimiennym rozsypią się próchnie
Oznaki hołdów i laurowe wieńce.
Zginą od prądów chwilowych zawiśli
Za widmem sławy goniący sztukmistrze,
Lecz nie zaginie siew szlachetnych myśli
I nie przepadną natchnienia najczystsze.
Choć pracownika noc otoczy głucha,
Wyrosną kwiaty na cmentarnej grzędzie
I nieśmiertelna cząstka jego ducha
W sercu pokoleń późniejszych żyć będzie.
A nowych czasów dążenia i czyny,
Co nieświadomie zeń początek wiodą,
Te nie więdnące dając mu wawrzyny,
Będą dla niego najwyższą nagrodą!”


1 Za: http://www.senat.gov.pl/prace/senat/posiedzenia/tematy,20,1.html [dostęp na: 17 maja 2012 r.; pozycja 12].

2 K. Beylin, W Warszawie w latach 1900-1914, Warszawa 1972, s. 414.

3 Tamże, s. 107.

4 Tamże, s. 106.

5 Tamże.

6 Tamże, s. 413.

7 Za: http://dzieje.pl/kultura-i-sztuka/rusza-rok-boleslawa-prusa [dostęp na: 17 maja 2012 r.]

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz