„Cingtao 2 IX – 7 XI 1914” - T. Rogacki - recenzja


Wydawnictwo InfortEditions w swojej serii Pola Bitew wypuściło na rynek książkę Tomasza Rogackiego Cingtao 2 IX – 7 XI 1914. Autor znany jest wielu czytelnikom jako znawca wojen napoleońskich, ostatnio zaś zrobił zwrot w kierunku wieku dwudziestego. Efektem tego była pozycja Japońsko-rosyjska wojna morska 1904-1905, którą czytelnicy przyjęli jednak dość chłodno1. W niniejszej recenzji postaram się odpowiedzieć na pytanie, na ile udało się autorowi poprawić swoją markę.

Struktura treści

Zgodnie z normami serii Pola bitew, książka autorstwa Tomasza Rogackiego nie jest zbyt obszernym dziełem – liczy bowiem łącznie 80 stron (wraz z tekstem zasadniczym, ilustracjami, bibliografią i aneksami).

We wstępie autor opisał skrótowo genezę niemieckiego kolonializmu i wzięcie w dzierżawę Cingtao. Następnie Tomasz Rogacki dość dokładnie scharakteryzował ekonomiczny rozwój kolonii do wybuchu I wojny światowej. W rozdziale Wybuch wojny. Kto przeciw komu? znalazł się opis nie tylko rozwoju sytuacji dyplomatycznej latem 1914 r., lecz także garnizonu i umocnień Cingtao oraz sił japońskich. W czterech kolejnych rozdziałach autor ukazał działania wojenne na lądzie oraz morzu aż do upadku twierdzy. Ta zasadnicza część obejmuje około 30 stron.

Książka zawiera także bibliografię liczącą 41 pozycji, głównie niemieckojęzycznych, nie zawiera jednak – poza dwoma przypadkami – przypisów źródłowych.

Jasne strony

Pozycja jest wydana na ładnym papierze, zaopatrzona w 10 interesujących map oraz liczne ilustracje przedstawiające głównie okręty zaangażowane w działania w rejonie twierdzy. Nie brakuje także zdjęć żołnierzy niemieckich i japońskich. Również aneksy i tabele są bardzo dobrym uzupełnieniem niniejszej publikacji. Szkoda jedynie, że autor zachował dla siebie źródła ich pochodzenia.

Dla wielu czytelników jasną stroną będzie sam fakt podjęcia tego ciekawego tematu – osobiście stronię od takich opinii. Niemniej trzeba przyznać, że temat walk o Cingtao jest interesujący i w Polsce mało znany.

Uwagi krytyczne

Niestety, mimo skromnej liczby stron, w książce znalazł się szereg pomyłek sugerujących, że autor niezbyt dobrze orientuje się w opisywanej przez niego epoce. Widać to już na okładce książki. Znajdujące się na niej zdjęcie jest reprodukowane również na stronie 52, i podpisane jako: Piechota niemiecka gotowa do obrony. Tymczasem, moim skromnym zdaniem, są to... Japończycy. Świadczy o tym choćby katana w ręku oficera na pierwszym planie czy owijacze, których Niemcy wówczas nie używali. Nakrycia głowy też nie pasują do tych z pozostałych zdjęć przedstawiających obrońców twierdzy.

Także opis sylwetki komandora Meyer-Waldecka jest przepełniony błędami, np. na s. 24 znalazła się adnotacja: „kpt (kmdr) Meyer-Waldeck”. Ten dziwny zapis stopnia wziął się zapewne z tego, że w oryginale to Kapitän zur See. Stopień ten jest jednak odpowiednikiem komandora. Niestety, krótka charakterystyka kariery tego oficera (s. 21, przyp. 1.) zawiera jeszcze dwa błędy. Autor przetłumaczył stopnie Korvettenkapiän oraz Fregattenkapitän  jako „dowódca korwety„ i ”dowódca fregaty”, co może błędnie sugerować pełnioną funkcję, a nie stopień. Tymczasem to po prostu odpowiedniki komandora podporucznika i komandora porucznika.

Ciekawostką jest też pojawiający się na s. 46 tajemniczy „2. batalion angielski”. Warto byłoby napisać, do jakiego regimentu należał ten pododdział. Rzut oka na angielską Wikipedię wystarczy, by stwierdzić, że chodziło South Wales Borderers2.

Autor miał również problemy z opisem artylerii – znalazły się tu niemieckie tajemnicze „armaty polowe 96 mm„ (np. s. 26). Nie słyszałem o działach takiego kalibru. Zapewne wzięły się one z zapisu ”F.-K. 96”. Tyle, że pod nim kryją się podstawowe niemieckie działa polowe (Feldkanone) wz. 96, kalibru 7,7 cm.

T. Rogacki dokonał także mechanicznej konwersji zapisu, np. 15 cm na 150 mm, przy czym przeliczenie kalibru dział niemieckich na milimetry nie zawsze było takie proste – często brakowało jakiejś części milimetra.

Batalionem Morskim nie był „komandor von Kesslinger„, ale podpułkownik von Kessinger, nie znalazł się także podpułkownik Ramina, lecz porucznik Ramin. Być może to nie wszystkie błędy w kwestii pisowni nazwisk czy stopni wojskowych, jednak moim celem nie było prowadzenie śledztwa – sprawdzałem tylko najbardziej ”podejrzane” zapisy. Podobnych drobiazgów by się jeszcze trochę znalazło, ale ta recenzja nie aspiruje do miana erraty.

Na to nakłada się wspomniany brak przypisów źródłowych, który w zasadzie uniemożliwia szybką weryfikacje danych przytoczonych przez T. Rogackiego. Najbardziej jest to odczuwalne przy opisie upadku twierdzy, który wg autora nastąpił właściwie bez walki.

Sam opis oblężenia jest bardzo skrótowy i ogólnikowy – nie wyczerpuje możliwości, jakie autorowi daje temat tak nieznany i egzotyczny, jak Cingtao.

Podsumowanie

Niestety książka T. Rogackiego zawiera cały szereg błędów, wprawdzie dość drobnych, lecz niewątpliwie irytujących. Gdyby autor nieco pogłębił swoją znajomość wojskowości tego okresu, większości z nich dałoby się uniknąć.

Po Cingtao sięgną wszyscy zainteresowani zarówno dziejami Japonii, jak i I wojną światową, gdyż ta tematyka w polskich publikacjach jest zdecydowanie zaniedbana. Osoby zaznajomione z wojskowością epoki wychwycą najbardziej rażące błędy, lecz z pewnością zyskają też na lekturze tej publikacji. W przypadku laików może to jednak spowodować nieco zamieszania w ich głowach.

Plus minus:
Na plus:
+ dobre wydanie
+ ciekawe ilustracje
+ wartościowe aneksy
Na minus:
- sporo różnych błędów
- dość pobieżny opis walk o Cingtao
- brak przypisów

Tytuł: Cingtao 2 IX – 7 XI 1914
Autor: Tomasz Rogacki
Wydawca: InfortEditions
Rok wydania: 2012
ISBN: 978-83-89943-92-7
Liczba stron: 80
Cena: ok. 20 zł
Ocena recenzenta: 5.5/10

  1. Zob. https://historia.org.pl/2012/02/07/japonsko-rosyjska-wojna-morska-1904-1905-t-rogacki-recenzja/ []
  2.  http://en.wikipedia.org/wiki/Siege_of_Tsingtao []


Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz