„Kampania Zbaraska 1649 roku” – D. Andrzejczak – recenzja


Lata 40. i 50. XVII w. w Rzeczypospolitej były okresem niezwykle ciekawych wydarzeń, obrosłych w legendę dzięki prozie Sienkiewiczowskiej. Jednym z najjaśniejszych epizodów tych lat była obrona Zbaraża w 1649 r., o której zapewne każdy słyszał. Myślę, że dla miłośników tego okresu już sam tytuł książki może zachęcić do zapoznania się z jej treścią. Pozostaje pytanie, czy warto?

Zagadnienie obrony Zbaraża wydaje się stosunkowo dobrze opracowane przez historiografię polską, dlatego byłem niezmiernie ciekawy treści publikacji, i przede wszystkim nowych ustaleń w omawianej kwestii. Dodatkowo zaintrygował mnie opis rekomendujący Kampanię Zbaraską…, umieszczony na tylnej okładce:

„Autor nie tylko przeprowadził pełne, nowe badania archiwalne, ale pozyskał dotąd niespotykaną w odniesieniu do tego tematu literaturę, głównie obejmującą dokonania polskiej i ukraińskiej historiografii. Przeprowadzone przez niego badania można uznać za wzorcowe, dające nowy, pełen obraz wydarzeń”.

Wypadałoby zatem zacząć od zapoznania się z tą „niespotykaną” bibliografią, która jest rzeczywiście obszerna, co jednak wynika ze szczegółowego omówienia tego okresu przez innych historyków. Brakuje w niej wielu ważnych opracowań, mogących mieć niezwykle istotne znaczenie dla treści. Jeszcze gorzej rzecz się ma z warstwą źródłową – występuje tu tylko jedna pozycja pochodząca z archiwum. Resztę materiałów wydano drukiem, a dostęp do większości z nich nie stanowi problemu. Niestety autor nie przeprowadził kwerendy archiwalnej, która rzeczywiście mogłaby rzucić nowe światło na wybrane aspekty kampanii zbaraskiej.

Na temat Dariusza Andrzejczaka nic nie wiadomo, gdyż nie zamieszczono informacji o nim w książce. Jest to dziwne, uwzględniwszy fakt, że to jego pierwsza praca wydana drukiem.

Autor stawia sobie za cel jak najdokładniejsze przedstawienie działań politycznych i w większej mierze wojskowych, które prowadziła Rzeczpospolita przeciw Kozakom w roku 1649. Słusznie stwierdził, że do tej pory nie powstała żadna wyczerpująca monografia na ten temat1. Wyprzedzając kolejne rozważania, muszę nadmienić o niewypełnieniu przez niego tej luki, ale o tym szerzej będzie mowa dalej. Tradycyjnie już prace dotyczące okresu obejmującego trylogię Sienkiewicza poruszają kwestię różnic pomiędzy fikcją literacką a prawdą historyczną, i nie inaczej jest w przypadku recenzowanej książki. Wydaje się, że temat ten wyczerpano, a poza tym samo odniesienie do tego typu porównań jest mało istotne dla wartości pracy.

Lektura wstępu Kampanii zbaraskiej… już na początku wzbudziła moje zaniepokojenie, gdyż jest wyłącznie omówieniem literatury i źródeł. Autor nie posilił się nawet o przedstawienie głównych założeń i przede wszystkim własnych tez. Dodatkowo pominął opis przyjętego układu pracy, a także nie podjął kwestii obranej przez siebie metody. Sama kompozycja książki może budzić duże kontrowersje przez zastosowany w niej podział rozdziałów. Wyodrębniono z nich dwa główne, z których pierwszy nazwano Przed Zbarażem, natomiast drugi – Oblężenie.

W pierwszym rozdziale Andrzejczak starał się przedstawić genezę konfliktu polsko-kozackiego, czego niestety nie udało mu się osiągnąć, gdyż pominął wiele kluczowych zagadnień i ograniczył się głównie do wydarzeń z roku 1648. Następny podrozdział zatytułowano Przygotowania do kampanii, lecz dotyczy on de facto działań prowadzonych przez strony: polską i kozacką, do czasu oblężenia zbaraskiego. Kończy się w momencie wkroczenia wojsk polskich do miasta, po czym następują opisy sił zbrojnych przeciwników, stanu twierdzy zbaraskiej i sytuacji militarnej na pograniczu litewskim. Dopiero po 150 stronach autor powraca do opisu wydarzeń w Zbarażu. Przyjęty układ jest nielogiczny i nie sprzyja dobremu zrozumieniu opisywanego epizodu. Samą narrację, w obrębie poszczególnych podrozdziałów, poprowadzono bardzo chaotycznie – autor nie wyjaśnia do końca wielu podjętych kwestii, przechodzi od razu do kolejnych. Wyjątkowo drażni częste w tego typu publikacjach niby-szczegółowe przedstawienie sił zbrojnych dwóch armii na niemal 100 stronach. W rzeczywistości nie wnosi to żadnych nowych ustaleń, tylko gmatwa obraz ówczesnego wojska przez uproszczenia związane z ograniczeniami ilości materiału w książce. Nie do końca przekonują obliczenia liczebności wojsk polskich i kozacko-tatarskich stacjonujących pod Zbarażem, ponieważ wciąż są to wartości umowne. Kwestii strat obydwu stron również nie wyjaśniono, bo gdyby przyjąć, że 50 tysięcy Kozaków zginęło, to doliczywszy do tego tylko rannych, armia kozacka powinna przestać istnieć!

W tekście pojawia się mnóstwo niefortunnych sformułowań wynikających niekiedy z błędnej interpretacji faktów bądź wydarzeń. Autor, kiedy pisze o przedstawicielach szlachty w opozycji do magnaterii, używa terminu „arystokracja”, co jest istotnym błędem rzeczowym. Takich pomyłek jest więcej, np. mówi się o używaniu łuków przez pancernych głównie na paradach, a liczne źródła wskazują na ich powszechne zastosowanie w boju. Opis dragonii budzi wiele zastrzeżeń, gdyż informuje się, że walczyli jak kawaleria, wyposażeni w rusznice i arkebuzy, a także krótkie piki oraz pistolety, co w żadnym z wypadków nie jest prawdą. Stwierdzenie o osiągnięciu bogactwa na Ukrainie głównie drogą łamania prawa jest całkowicie pozbawione szerszego kontekstu i wypacza obraz epoki. Niestety takich błędów w recenzowanej pozycji znajduje się dużo więcej.

Chaotyczny styl to zdecydowanie największy mankament książki, przekłada się on na kiepską jakość narracji. W tekście występuje mnóstwo błędów stylistyczno-–językowych, takich jak np. nieodmienianie wyrazów, mieszanie czasów czy błędy w interpunkcji. Często zdarzają się nielogicznie sformułowane zdania, co utrudnia lekturę. Autor w pewnych miejscach zaprzecza poprzednim stwierdzeniom, a także powtarza przedstawione wcześniej informacje, jak to ma miejsce na stronach 78 i 82 – przypadek kruszenia kopii i zastosowania koncerza przez husarię.

Wydanie nie należy do najlepszych. Od miękkiej oprawy już po pierwszym przeczytaniu odkleja się folia ochronna, a kartki od grzbietu. Ponadto niektóre strony są przybrudzone czarnym tuszem, co wynikło zapewne z niestarannego druku. W publikacji zamieszczono kilka fotografii, głównie przedstawiających dzisiejszy Zbaraż, a także tylko jedną ilustrację planu umocnień, z którego tak naprawdę nic nie wynika. Przydałoby się załączenie kilku mapek i schematów przedstawiających rozmieszczenie wojsk.

Końcowa ocena książki jest bardzo słaba zarówno przez kiepską warstwę merytoryczną tekstu, jak i stylistyczną. Praca Andrzejczaka to w zasadzie powtórzenie ustaleń historiografii, na dodatek w niezbyt przystępnej formie. Co ciekawe, w przyszłym roku planuje się wydanie kolejnej książki o kampanii zbaraskiej, tylko że innego autorstwa. Może warto odpuścić sobie tę pozycję i trochę poczekać na kolejną?

Plus minus:
Na plus:
+ niektóre starsze ustalenia zostały uzupełnione i zweryfikowane
+ autor poruszył nie tylko historię samego oblężenia, lecz także wydarzenia wcześniejsze
Na minus:
– książka nie wnosi żadnych nowych istotnych ustaleń
– styl autora
– liczne błędy stylistyczno-językowe
– błędy rzeczowe
– niezbyt trwałe wydanie
– autor nie przeprowadził szerszej kwerendy archiwalnej
– brak map

Tytuł: Kampania Zbaraska 1649 roku
Autor: Dariusz Andrzejczak
Wydawca: Wydawnictwo Adam Marszałek
Data wydania: 2012
Okładka: miękka
Liczba stron: 286
ISBN: 978-83-7780-400-1
Format: 145x205 mm
Cena: ok. 35 zł
Ocena recenzenta: 4/10

  1. K. Śledziński, Zbaraż 1649, Warszawa 2005. Autor zajął się głównie opisem samego oblężenia, pominął wcześniejsze wydarzenia. []

Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

7 komentarzy

  1. Jacek napisał(a):

    Witam.
    Nie chciałbym się przesadnie wyzłośliwiać, ale być może rozwiązaniem zagadki dlaczego tak słaba praca, jak ta recenzowana powyżej, ujrzała światło dzienne w postaci drukowanej książki jest osoba jej recenzenta?
    Zwracam uwagę na ten bardzo ważny szczegół m.in. w kontekście polemiki jaka rozgorzała swego czasu po opublikowaniu prac dotyczących wojskowości Kozaczyzny Zaporoskiej oraz idei państwa kozackiego pomiędzy ich autorem (jednocześnie recenzentem omawianej wyżej książki)a panami - Albertem Borowiakiem, Januszem Stanisławem Dąbrowskim oraz Dariuszem Kołodziejczykiem. W ich tekstach recenzyjnych i polemicznych być może kryje się odpowiedź dotycząca kwestii takiej a nie innej jakości pracy Pana Dariusza Andrzejczaka.

    Ps. Jeśli mamy już być szczegółowi to recenzent (autor niniejszego tekstu)pomylił nazwisko autora recenzowanej przez siebie książki oraz tytuł. Jest Andrzejczyk, a na prezentowanej okładce widać wyraźnie Andrzejczak oraz „Kampania zbaraska 1649 roku” a nie „Kampania Zbaraska roku 1649” 🙂

    • maciej napisał(a):

      Faktycznie nie jest Pan przesadnie złośliwy. Życzę Dobrego Naowego 2013 Roku i udanych własnych książek.

  2. Marek Rogowicz napisał(a):

    Witam
    Czy to zdanie:
    „Co ciekawe, w przyszłym roku planuje się wydanie kolejnej książki o kampanii zbaraskiej, tylko że innego autorstwa. ”
    dotyczy właśnie znajdującej się w redakcji pracy mojego autorstwa : M. Rogowicz „Bitwa pod Zbarażem 1649” (wyd. NapoleonV) czy może jeszcze jakiejść innej pozycji ?

  3. Marek Rogowicz napisał(a):

    Pytam, bo słyszałem o tym że swego czasu Nagielski coś chciał skrobnąć w temacie.
    A co do recenzji-kilka własnych uwag na temat pracy drugiego Śledzińskiego napisałem na forum:
    http://forum.historia.org.pl/topic/5427-zbaraz-1649/page__st__15
    (post nr 24)

  4. Marek Rogowicz napisał(a):

    Niedawno w księgarni liczyłem ilość pozycji bibliograficznych w książce Andrzejczaka-wyszło coś koło 30 źródeł, co jak na tę konkretną kampanię jest ilością żałosną-dla porównania ja zebrałem około 80, a i tak nie ośmieliłbym się napisać, że są to pełne badania

  5. Marek Rogowicz napisał(a):

    Moja książka jest już w ofercie wydawnictwa, spis treści i początek na stronie:
    http://napoleonv.pl/opis/3856473/bitwa-pod-zbarazem-1649.html

Zostaw własny komentarz