Zanim wylądowała 1. Samodzielna Brygada Spadochronowa. Polscy spadochroniarze przed wojną


Polska 1 Samodzielna Brygada Spadochronowa oraz historia jej walk w operacji Market-Garden znana jest niemal każdemu miłośnikowi II wojny światowej. Mało kto jednak wie że w Wojsku Polskim, w okresie międzywojennym, czyniono projekty stworzenia jednostek powietrzno-desantowych, wypracowano teorie dotyczące organizacji i sposobu działań tych jednostek, a także, co istotne, przetestowano w praktyce możliwości bojowe wojsk spadochronowych.

Grupowy skok spadochroniarzy z wysokości 400 m na lotnisku Mokotowskim, 1933 r. / fot. Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji, nac.gov.pl

Wszystko to zaczęło się już w roku 1929. Wtedy to major dypl. pil. Marian Romeyko w „Przeglądzie Lotniczym„ opublikował artykuł pod tytułem ”Wyprawy specjalne” w którym stwierdzał:

„Przetransportowanie dwoma – trzema samolotami plutonu piechoty wraz z karabinami maszynowymi nie wydaje się już dziś dziełem nie do osiągnięcia. W niedalekiej przyszłości ( a na Zachodzie już dziś ) – może stać się zjawiskiem normalnym. Natomiast wysadzenie pojedynczych szpiegów będzie się odbywało prawdopodobnie za pomocą spadochronów (wobec udoskonalenia tychże). Pewna ilość zdyscyplinowanych, uzbrojonych żołnierzy z bronią maszynową, stać się może na tyłach dość groźną jednostką, szczególnie wobec obiektów komunikacyjnych.”1

Dało to początek kolejnym licznym pracom w których autorzy: m.in. kapitan obs. Mieczysław Lisiewicz, komandor ppor. Władysław Lorenz-Kosianowski, major dypl. Janusz Sopoćko czy pułkownik dypl. pil. Sergiusz Abżółtowski, omawiali koncepcje operacji powietrzno-desantowych zarówno pod kątem desantów masowych jak i przerzutu niewielkich grup specjalnych. Próbowali w nich określić strukturę takiego oddziału, jego możliwości bojowe i poziom zaopatrzenia. Wnioski jakie formułowali były następujące:

  • spadochroniarz powinien cechować się doskonałym zdrowiem fizycznym jak i psychicznym
  • powinien być wszechstronnie przeszkolony z taktyki działań piechoty, wykonywania zadań saperskich i łączności
  • umieć rozpoznać obiekty infrastruktury cywilnej i wojskowej, zniszczenie których będzie bardzo dotkliwe dla przeciwnika
  • działania bojowe będą przypominać działania partyzanckie
  • broń osobista powinna być względnie małego kalibru (aby móc zabrać jak najwięcej amunicji) jak i cechować się dużą szybkostrzelnością
  • oddział desantowy powinien posiadać broń wsparcia do zwalczania celów pancernych i lotnictwa
  • desant powinien mieć również zapewnione odpowiednie środki transportu (rowery, motocykle, lekkie wozy terenowe), aby móc szybko przemieszczać się we wrogim terenie po wylądowaniu

Sergiusz Abżółtowski w swojej książce Lotnictwo komunikacyjne, przewozy i desanty powietrzne z 1935 r. proponuje wykorzystanie do desantu spadochronowego autożyro, czyli swego rodzaju protoplastę współczesnego śmigłowca, lub wynalezienie innego statku powietrznego o możliwości pionowego startu i lądowania, przy czym maszyny te miały spełniać nie tylko role transportowe. Jak bardzo dalekowzroczne były te rozważania świadczy fakt, że śmigłowce są obecnie nieodłącznym elementem wojsk aeromobilnych i desantowo-szturmowych. Komandor ppor. Władysław Lorenz-Kosianowski na początku lat 30-tych na łamach „Przeglądu Lotniczego„ i ”Bellony” pisał o możliwości działań desantów spadochronowych na korzyść lądujących wojsk w czasie morskiej operacji desantowej.

Spadochroniarze mieli stanowić forpocztę lądujących z morza sił, działać na zapleczu wojsk nieprzyjaciela, niszczyć jego zaopatrzenie i komunikację oraz samym swoim istnieniem oddziaływać destrukcyjnie na morale przeciwnika. Jak powszechnie wiadomo, w czerwcu 1944 r., w czasie operacji „Owerlord” lądowanie desantu morskiego Aliantów poprzedziły desanty spadochronowe jednostek brytyjskich i amerykańskich.

Duży wpływ na decyzję o stworzeniu w szeregach Wojska Polskiego jednostek spadochronowych miały informacje o utworzeniu tego typu jednostek w państwach ościennych, Niemczech i ZSRR. Szczególnie w tym ostatnim rozwinęły się na dużą skalę. Na jesieni 1934 r., podczas ćwiczeń Białoruskiego Okręgu Wojskowego przeprowadzono desant z udziałem 900 skoczków. We wrześniu następnego roku, w ramach ćwiczeń Kijowskiego Okręgu Wojskowego zrzucono 2500 spadochroniarzy, a dalsze 5700 żołnierzy w raz z bronią ciężką, lekkimi czołgami i artylerią wylądowało samolotami na zdobytych przez desant lotniskach. Wszystko to obserwowali zachodni attache wojskowi, wśród nich m.in. generał Archibald Wavell. Pokaz ten musiał wywołać niemałe wrażenie wśród obserwatorów, żadna z armii państw Zachodu nie dysponowała w tym czasie podobnymi jednostkami.

Wieża spadochronowa w Bielsku-Białej

Bardzo pomocne w formowaniu i kształtowaniu wojskowych jednostek spadochronowych okazały się doświadczenia Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej (LOPP). Organizacja ta od końca 1935 r. propagowała ideę masowego sportu spadochronowego w naszym kraju. We wrześniu następnego roku przy Wytwórni Balonów i Spadochronów w Legionowie2 LOOP zorganizował pierwszy kurs instruktorów sportu spadochronowego, do końca tego roku przeprowadzono jeszcze dwa takie kursy. Latem 1936 r. na Polu Mokotowskim w Warszawie wybudowano pierwszą w Polsce wieżę spadochronową aby do wybuchu wojny oddać do użytku łącznie 18 tego typu obiektów3.

Rok 1936 był przełomowy dla spadochroniarstwa wojskowego. Wtedy to Sztab Główny Wojska Polskiego podjął decyzję o wprowadzeniu szkolenia spadochronowego do naszej armii. Celem szkolenia miało być tworzenie przyszłych kadr dowódczych dla planowanych wojskowych formacji spadochronowych.

„Fokker” - model F-VII/3m / fot. Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji, nac.gov.pl

Pierwszy wojskowy kurs spadochronowy został zorganizowany w dniach 5 wrzesień- 17 październik 1937 roku w Centralnym Ośrodku Szkolenia Spadochronowego w Legionowie. Kurs zainaugurowała propagandowa impreza w pobliskim Wieliszewie, 5 września przed 10-tysięczną widownią z samolotów Fokker F-VIIB/3m4 desantowano zespół 58 skoczków, członków stołecznego okręgu LOPP. Dowódcą kursu był kapitan pil. Władysław Pionko. Kurs obejmował naukę składania spadochronu, minimum 15 skoków z wieży spadochronowej, skok z balonu na uwięzi, skok z samolotu. Miał on charakter typowo sportowy, uczestniczyło w nim kilkudziesięciu podchorążych zawodowych szkół podchorążych wszystkich rodzajów broni. W czasie tego kursu doszło do wypadku śmiertelnego, kiedy to jeden z podchorążych podczas skoku z balonu na uwięzi stracił przytomność, nie wyrwał uchwytu wyzwalającego spadochron i spadł z wysokości 550 metrów5

W sierpniu 1938 r. duża część uczestników kursu z 1937 r. przeprowadziła pokazowy desant na warszawskie lotnisko Okęcie. Spadochroniarze skakali z bronią wyposażeniem osobistym.

Na wrzesień 1938 r. zaplanowano duże ćwiczenia międzydywizyjne na Wołyniu. Zakres ćwiczeń obejmował także zrzut na spadochronach grup dywersyjnych. Wobec tego w dniach 5-12 września w Legionowie i Rembertowie zorganizowano kurs dywersyjno-spadochronowy. Wytypowano grupę 25 oficerów i podoficerów piechoty, saperów i łączności, którzy przeszli następnie szkolenie w zakresie sapersko-minerskim, taktyki działań desantu oraz topografii. Kursanci oddali także po kilka skoków spadochronowych z samolotów RWD-8 i Fokker F-VII. Kurs zakończył się skokiem grupowym z dwóch Fokkerów z pełnym uzbrojeniem i oporządzeniem a materiały wybuchowe i środki łączności zrzucono w zasobnikach.

Główny desant, tzw. bojowy, przeprowadzono 15 września. Skład oddziału był następujący:

  • dowódca por. sap. Antoni Mokrzecki.
  • drużyna saperów pod dowództwem por. sap. Jerzego Sigenfelda (9 podoficerów z 2 Batalionu Saperów)
  • drużyna piechoty pod dowództwem ppor. Jerzego Góreckiego6 (8 podoficerów)
  • sekcja łączności, dowódca ppor. Wacław Malinowski (1 oficer i 1 podoficer)
  • lekarz

Uzbrojenie żołnierzy desantu stanowiły pistolety Vis, karabinki Mauser (w drużynie piechoty), rkm Browning, granaty ręczne. Saperzy wyposażeni byli w petardy które miały imitować materiały wybuchowe. Łącznościowcy wyposażeni byli w radiostację krótkofalową , aparat do podsłuchu rozmów telefonicznych oraz słupołazy i komplet narzędzi do niszczenia linii telefonicznych. Ciekawostką był fakt posiadania zapasowych środków łączności w postaci dwóch gołębi pocztowych, które na czas skoku mocowano w skórzanych futerałach pod pachami. Broń długą tzn. karabinki i rkm mocowano paskami do uda i wypinano ją po otwarciu spadochronu.

Start desantu przeprowadzono z lotniska Skniłowo k. Lwowa. Spadochroniarzy załadowano do dwóch Fokkerów F-VII użyczonych przez „Lot„. Scenariusz ćwiczeń przewidywał że dolot nad cel nastąpi w warunkach panowania przeciwnika w powietrzu, stąd skok miał nastąpić po zmroku. Założono że rejon desantowania będzie się znajdować 10 kilometrów na południe od Łucka i rejon ten został osiągnięty o godz. 19.30. Jednak porucznik Mokrzecki, aby uzyskać efekt zaskoczenia potencjalnego przeciwnika, w czasie lotu podjął decyzje o zmianie rejonu desantowania na zapasowy. Znajdował się on na niewielkiej polanie koło miejscowości Puchanów. Główny rejon desantowania znany był kierownictwu ćwiczeń i można się było spodziewać potencjalnie ”odpowiedniego przyjęcia” lądujących spadochroniarzy. Skok odbył się z wysokości 200 metrów zamiast planowanych 400 i po upływie 5 minut dywersanci, po zamaskowaniu spadochronów, byli gotowi do akcji.

Zrzut desantu został zaobserwowany przez dywizjon artylerii przeciwlotniczej z Łucka, natomiast całkiem zaskoczony został „przeciwnik” - 30 Dywizja Piechoty, która nieoficjalnie została powiadomiona o możliwych działaniach dywersyjnych. Jednak jej dowództwo nie wykorzystało tej informacji i nie podjęło żadnych działań przeciwdesantowych. Pod osłoną nocy spadochroniarze zniszczyli dwa mosty i wiadukt kolejowy w rejonie miejscowości Połonka i Góra Połonka (saperzy podłożyli co prawda ładunki wybuchowe, lecz zniszczenia były umowne). Mimo iż w ciągu nocy kilkakrotnie napotykali oddziały wojska to desant nie został nie został wykryty, dopiero obrzucenie na lotnisku polowym samolotów petardami spowodował pościg. O godzinie 5.00 oddział dotarł do Łucka, gdzie znajdowało się kierownictwo ćwiczeń. Desant powtórzono 17 września.

W podsumowaniu ćwiczeń stwierdzono iż zrzucenie desantu jest zagadnieniem realnym, trzeba go wykonywać w warunkach lokalnej przewagi powietrznej, a jego wykrycie i walka z nim wcale nie jest łatwa. Oddział desantowy powinien posiadać dużą siłę ognia więc proponowano wyposażyć go w pistolety maszynowe oraz granaty ręczne, spadochrony powinny mieć większa nośność i być pokryte kamuflażem maskującym.

Agresywne posunięcia III Rzeszy wobec Austrii i Czechosłowacji oraz coraz bardziej napięte relacje w stosunkach z Polską sprawiły że groźba wojny stawała się coraz bardziej realna. W związku z tym wiosną 1939 r. w Sztabie Głównym Wojska Polskiego zaczęto tworzyć plany działań przeciwko hitlerowskiej armii. Postanowiono że jednym z elementów tych działań będzie zrzut bojowych grup desantowych na teren Prus Wschodnich. Celem działań tych jednostek miała być dywersja, rozpoznanie, a także eliminacja przedstawicieli administracji państwowej, funkcjonariuszy NSDAP oraz wysokich rangą oficerów. Przy Sztabie Głównym powstała nawet specjalna komórka która miała koordynować działania owych grup dywersyjnych, a jej szefem został major Eugeniusz Kempski. Wszystkie te decyzje skutkowały powstaniem w maju 1939 r. w Bydgoszczy Wojskowego Ośrodka Spadochronowego (WOS). W ośrodku miano szkolić członków przyszłych grup dywersyjnych a także miały powstać zręby przyszłych polskich wojsk spadochronowych których pierwszy oddział, 1. Batalion Spadochronowy miał zostać sformowany w Rembertowie w lutym 1940 r.

Koło Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej w Dęblinie. Odprawa spadochroniarzy przed skokiem. Widoczny plut. pilot. Dutkiewicz (3 z lewej), 1928 r. / Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji, nac.gov.pl

WOS został zlokalizowany na terenie 4 Pułku Lotniczego, jego dowódcą mianowano majora pil. Władysława Tuchułkę. Szefem transportu lotniczego w ośrodku został kapitan pil. Feliks Kulesza (ośrodek posiadał na stanie trzy Fokkery F-VII), za sprzęt spadochronowy-desantowy odpowiedzialny był porucznik Janusz Kędzierski. Porucznik Jerzy Górecki był instruktorem z zakresu dywersji i działań piechoty, podporucznik Jerzy Siegenfeld prowadził szkolenie z zakresu działań saperskich, zaś podporucznik Wacław Malinowski odpowiedzialny był za szkolenie z zakresu łączności. Szkolenie spadochronowe prowadzili instruktorzy LOPP: Antoni Grabowski, Feliks Zacharski i Julian Gębołyś7.

Pierwszy miesiąc działalności WOS upłynął na opracowaniu programów szkoleń oraz kompletowaniu odpowiedniego sprzętu i wyposażenia spadochronowego i bojowego. Szkolenie spadochronowe obejmowało skoki w różnych warunkach atmosferycznych i terenowych. Szkolenia specjalistyczne obejmowały naukę zasad działań dywersyjno-rozpoznawczych, prowadzenie wojny partyzanckiej oraz naukę metod skutecznego niszczenia obiektów infrastruktury cywilnej i wojskowej przy posiadaniu ograniczonej ilości materiałów wybuchowych.

Wystawa przemysłu metalowego i elektrotechnicznego w Warszawie. Wieża do skoków spadochronowych, 1936 r. / Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji, nac.gov.pl

W ośrodku przystosowywano także istniejącą broń i sprzęt do zadań desantu spadochronowego. Opracowywano wytyczne, w ramach których miały powstać nowe rodzaje wyposażenia. Według założeń technicznych podporucznika Malinowskiego warszawska fabryka „AVA” zbudowała prototyp radiostacji o małych wymiarach i wadze zaledwie dwóch kilogramów. Dla potrzeb sekcji saperskich wyprodukowano specjalne materiały wybuchowe o zwiększonej sile rażenia, natomiast pułkownik Stelmachowski zbudował prototyp specjalnej miny kolejowej, która była szerokości szyny i odbezpieczona wybuchała w momencie nacisku lub przy próbie podniesienia. Do zrzutu broni ciężkiej i zaopatrzenia skonstruowano zasobniki z amortyzatorami o nośności 120 kilogramów, dla broni osobistej i lekkiego wyposażenia przygotowano z kolei specjalne zasobniki. Przeprowadzono także próby zrzutu na trzech spadochronach rozmontowanej armatki przeciwpancernej 37 mm wz. 36 Bofors.

Pierwszy kurs odbył się w czerwcu i lipcu 1939 r. Wytypowano 80 oficerów i podoficerów z których każdy posiadał już przeszkolenie spadochronowe w ośrodkach LOPP. Pożądane było aby każdy z kursantów znał język niemiecki bądź rosyjski, co jednoznacznie określało kierunki przyszłych działań naszych spadochroniarzy. Kursantów podzielono na grupy dywersyjne po 8-10 osób. W każdej z nich znajdowali się żołnierze o różnych specjalnościach, przeważnie 5 z piechoty, 3 saperów i 2 łącznościowców. Taki podział umożliwiał wykonanie przez grupę niemal każdego zadania i pozwalał wydzielić w jej obrębie sekcje saperską, osłony i łączności.

Skoki wykonywano na spadochronach Polski Irvin, pojedynczo i grupowo, metodą samoczynnego otwarcia spadochronu, czyli osłona czaszy była ściągana przy wyskoku spadochroniarza przez linkę przypiętą do spadochronu. Pozwalało to na skoki z mniejszej wysokości i mniejszy rozrzut skoczków. Duży nacisk kładziono na wytrzymałość fizyczną, stąd wykonywano długodystansowe marsze z pełnym obciążeniem bojowym. Drużyny ćwiczyły też wynajdowanie, przygotowanie i oznaczanie zrzutowisk, oraz umiejętność maskowania spadochronów po skokach. Dowódcy musieli nauczyć się pracy w konspiracji i tworzenia zbrojnego podziemia.

Pokazowy desant spadochronowy, 1939 r. / Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji, nac.gov.pl

Podsumowaniem kursu był pokazowy desant zorganizowany 2 sierpnia 1939 r. przez 1. Grupę Saperów Ministerstwa Spraw Wojskowych dla oficerów z Głównego Inspektoratu Szkolenia i Ministerstwa Spraw Wojskowych. Oddział desantowy składał się z dwóch grup dywersyjnych, łącznie 20 żołnierzy: 8 piechurów, 9 saperów i 3 łącznościowców pod dowództwem porucznika Jerzego Góreckiego. Celem było dokonanie rzeczywistych zniszczeń obiektów trakcji kolejowej na linii Mińsk Mazowiecki-Tłuszcz, pomiędzy stacjami Cygów i Pustelnik. Uzbrojenie grupy składało się z ckm zrzuconego w zasobniku, rkm Browning, 2 pistoletów maszynowych Mors oraz karabinków Mauser, pistoletów Vis i granatów ręcznych. Saperzy dysponowali materiałami wybuchowymi, spłonkami detonującymi i lontami. Sekcja łączności wyposażona była w radiostację, telefoniczny aparat podsłuchowy i narzędzia do niszczenia linii łączności. Rejon desantowania wybrano z mapy, w nieznanym terenie, jedynie porucznik Górecki przeprowadził pobieżne rozpoznanie zrzutowiska z samolotu PWS-26. Desantu dokonano o godzinie 10.00, z trzech Fokkerów, z wysokości 400 metrów. Aby zwiększyć zaskoczenie przeciwnika spadochrony otwierano z pięciosekundowym opóźnieniem. Po wylądowaniu oddział ukrył spadochrony na skraju pobliskiego lasu, pod osłoną piechurów saperzy zniszczyli mały wiadukt kolejowy, a następnie, biegnąc szybko, odcinkami 300 metrów toru kolejowego, łącznościowcy zniszczyli napowietrzną linię telegraficzną. Mimo iż na wykonanie zadania zaplanowano godzinę, wszystkich zniszczeń dokonano w ciągu 20 minut. W chwili gdy meldowano o wykonaniu zadania, spadochroniarze zostali ostrzelani z broni maszynowej i ręcznej przez nierozpoznany oddział piechoty. Mimo chwilowego zaskoczenia żołnierze odpowiedzieli ogniem i wkrótce odtrąbiono koniec ćwiczeń. Przybyła na miejsce grupa wysokich stopniem oficerów była pod wielkim wrażeniem zniszczeń dokonanych przez niewielki w sumie oddział dywersyjny.

Kolejny kurs spadochronowo-dywersyjny w WOS ruszył 7 sierpnia 1939 r. i uczestniczyło w nim już tylko 40 oficerów i podoficerów. Trzeci kurs zaplanowano na 9 października do 18 listopada.

Szkolenie specjalistyczne zostało przerwane 28 sierpnia i kursantów zaangażowano w przygotowania do przebazowania ośrodka na lotnisko Małaszewicze koło Brześcia nad Bugiem. Ze względu na to że ośrodek dysponował tylko trzema Fokkerami, instruktorzy oraz dwie drużyny z pełnym uzbrojeniem miały zostać przetransportowane samolotami, natomiast reszta w raz ze sprzętem ciężkim (amunicja, materiały wybuchowe, urządzenia treningowe) transportem kolejowym.

Rzut powietrzny na nowym lotnisku wylądował pod wieczór 30 sierpnia 1939 r. Następnego dnia Fokkery miały polecieć po pozostałą część rzutu powietrznego, jednak, mimo silnych starań dowódcy WOS majora Tuchułki tak się nie stało.

31 sierpnia jednostce przydzielono kolejne trzy Fokkery z rezerwy mobilizacyjnej „Lotu”. W ten sposób utworzono grupę lotniczą będącą do dyspozycji Naczelnego Wodza i przeznaczoną do ewentualnej ewakuacji z Warszawy władz państwowych drogą powietrzną. Tego samego dnia po południu major Tuchułka otrzymał rozkaz utworzenia z posiadanych sil trzech grup dywersyjnych, które byłyby zdolne do natychmiastowego działania.

Rankiem 1 września lotnisko w Małaszewiczach zostało zbombardowane przez Luftwaffe. Praktycznie większość zgromadzonych tam samolotów została zniszczona, w tym wszystkie Fokkery WOS. W ten sposób grupy dywersyjne zostały pozbawione środków transportu powietrznego i ich użycie zgodnie z przeznaczeniem stało się niemożliwe. W związku z tym część żołnierzy została włączona 4 września w skład wojsk organizujących obronę Twierdzy Brześć. Rzut kolejowy WOS nigdy nie dotarł na miejsce przeznaczenia. Skład wyruszył z Bydgoszczy dopiero 4 września (w Bydgoszczy żołnierze brali udział w walkach z niemieckimi dywersantami) i następnego dnia został zbombardowany przez niemieckie lotnictwo w okolicach Łowicza. Wiadomość o tym dotarła do Małaszewicz 13 września i major Stanisław Tuchułka podjął decyzję o rozwiązaniu WOS i zniszczeniu dokumentów i akt jednostki.
Wybuch wojny uniemożliwił rozwój polskich jednostek spadochronowych na większą skalę. Jednakże latem 1939 roku byliśmy w elicie krajów które posiadały takie wojska. Mieliśmy wypracowane wzorce szkolenia, ośrodek szkoleniowy z prawdziwego zdarzenia, testowaliśmy sprzęt i wyposażenie dla tego typu jednostek.

Proszę też zauważyć jak ewoluuje koncepcja wykorzystania tych sił. To nie są czysto uderzeniowe jednostki, przeznaczone do pełnoskalowego desantu. Są to małe, uniwersalne oddziałki przeznaczone do skrytego działania na tyłach wroga. Z pełną stanowczością można więc stwierdzić że są to pierwsi komandosi Drugiej Wojny Światowej, niestety, całkiem zapomniani przez historie, gdyż na skutek błędów naczelnego dowództwa nie dane im było się okryć wojenną chwałą. Tak więc idea wykorzystania jednostek specjalnych, gdyż za takie trzeba uznać naszych dywersantów-spadochroniarzy, wcale nie powstała jako pierwsza w umysłach brytyjskich sztabowców w maju 1940 r., to my, Polacy, byliśmy przed nimi.

Bibliografia:

  1. Królikowski Hubert, Historia działań specjalnych, Warszawa 2004.
  2. Parfieniuk Włodzimierz, Radzieccy spadochroniarze (cz. 1), MMS Komandos nr 5(104) 2001.
  3. Parfieniuk Włodzimierz, Z lotu ptaka. Historia polskiego spadochroniarstwa 1927-39 (cz. 1,2,3,4), MMS Komandos nr: 4(103), 5(104), 6(105), 7-8(106) 2001.
  4. Tucholski Jędrzej, Powracali nocą, Warszawa 1988.
  5. Wysocki Adam, Spadochrony nad Arnhem, Warszawa 1969.
  1. „Przegląd Lotniczy” nr 9 z 1929. []
  2. Wytwórnia Balonów i Spadochronów powstała w kwietniu 1929 r. jako Wojskowa Wytwórnia Balonów. Produkowano w niej na potrzeby lotnictwa wojskowego spadochrony „Polski Irvin”. W latach 1929-34 wytwarzano około 300 spadochronów rocznie, od 1935 roku zwiększono produkcję do 600 sztuk rocznie, by w 1938 r. uzyskać poziom 1000 sztuk. []
  3. Wieże spadochronowe znajdowały się w Ostrowi Mazowieckiej, Grudziądzu, Białymstoku, Bydgoszczy, Kielcach, Kowlu, Lublinie, Lwowie, Radomiu, Równem, Toruniu, Warszawie (dwie), Zamościu, Katowicach (najwyższa- 50 m. i najnowocześniejsza, z elektrycznym dźwigiem), Łodzi, Bielsko-Białej i Poznaniu. Do naszych czasów przetrwała tylko wieża w Katowicach, rozebrana przez Niemców w latach 40-tych, odbudowana po wojnie w mniejszej skali ma wysokość 35 metrów. []
  4. Oblatany w Holandii w wersji F-VIIA w marcu 1925 roku, następnie z trzema silnikami gwiazdowymi Whirlwind o mocy 179 kW w wersji F-VII3m. W wersji F-VIIB/3m zastosowano skrzydło o większej rozpiętości oraz mocniejszy napęd. Produkowany w Polsce na licencji od 1929 roku w Zakładach Mechanicznych Plage & Laśkiewicz w Lublinie. Używany jako samolot pasażerski w PLL Lot, oraz w lotnictwie wojskowym jako transportowy i nocny bombowiec. []
  5. Na ok. 60 tys. skoków spadochronowych z balonów i samolotów wykonanych w latach 1936-39 doszło łącznie do trzech wypadków śmiertelnych, co świadczy o bardzo wysokim stopniu wyszkolenia spadochronowego w przedwojennej Polsce. []
  6. Ppor. Jerzy Górecki był w tym czasie oficerem 21. Pułku Piechoty, którego dowódcą od początku 1939 roku do końca walk we wrześniu 1939 roku był płk. Stanisław Sosabowski, późniejszy dowódca 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Por. Górecki po Kampanii Wrześniowej przedostał się do Wielkiej Brytanii gdzie był komendantem polskiej sekcji autonomicznej w brytyjskim ośrodku spadochronowym w Ringway ( poległ śmiercia lotnika []
  7. Julian Gębołyś po klęsce wrześniowej przedostał się do Anglii i został instruktorem spadochronowym w Ringway. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

2 komentarze

  1. historyk napisał(a):

    Jak na tamte czasy, takie jednostki to jedynie garstka ludzi. Nie każdy posiadał wymagane umiejętności, a wiedza na temat skoków nie była tak obszerna jak obecnie.

Zostaw własny komentarz