Dobra polska Niedziela Palmowa


Śnieg za oknem – przynajmniej na moment pisania tego artykułu – lecz czasami spod śniegu przebijają przebiśniegi. Niestety możemy mieć trudności w zrobieniu własnoręcznej palmy. By móc zrobić palemkę, dobrym polskim zwyczajem powinniśmy wziąć rózgi wierzbowe lub leszczynowe o rozwiniętych pąkach. Do tego należałoby dołożyć gałązki cisu i jałowca oraz kolorowe wstążki.

Wierzba i leszczyna, ale nie topola

Jednak pytanie powinno paść, dlaczego akurat mamy okaleczać wierzby lub leszczyny, a nie inne drzewa? Jak to w Polsce bywa – ma to związek z legendami. Jedna z nich – mająca korzenie w średniowieczu – mówiła o tym, iż wierzba babilońska na wieść o śmierci Chrystusa bardzo posmutniała. Z kolei według Słowian rózga wierzbowa, przypominając pręt boga Pioruna, ma za zadanie strzec domów i zabudowań gospodarskich przed nawałnicami i piorunami. Również gałącki te służyły w magicznych rytuałach związanych z zapewnieniem zdrowia, bogactwa i płodności.

Przy robieniu palmy należało korzystać z gałęzi wierzby, leszczyny, cisu, sosny, jałowca i winorośli oraz rośliny lecznicze, jak borówkę, bukszpan, tuję i barwinek. Jednak jedno drzewo było zakazane – mianowicie topola. Dlaczego? Otóż jedna z legend głosiła, że to było jedyne drzewo, które nie pogrążyło się w żalu z powodu ukrzyżowania Chrystusa, a ponadto stwierdziło: „Cóż mnie to obchodzi? On zmarł z powodu grzeszników, a ja jestem niewinna, zostanę taką, jaką byłam”. Niestety za tę nieczułość liście topoli do tej pory drżą. Natomiast inna legenda tłumaczy to inaczej – otóż topola jako jedyna zgodziła się, by Judasz przerzucił sznur przez jej gałęzie i popełnił samobójstwo.

Pyszne bagniątka

Zatem wiemy, z czego robiono palmy, lecz warto zastanowić się nad ich przeznaczeniem. Dawniej przypisywano im właściwości lecznicze. Dlatego zaraz po przyjściu z kościoła poświęconą palmą chłostano się dla zdrowia. Inni natomiast połykali pączki gałązek wierzbowych (zwane bagniątkami), by zapobiec chorobom gardła i płuc, a informacje o tym pojawiały się już w kazaniach kościelnych z XIV i XV w. oraz u Mikołaja Reja: „W Kwietną Niedzielę, kto bagniątka nie połknął, a dębowego Kristusa do miasta doprowadził, to już dusznego zbawienia nie otrzymał”. Również poświęconą palmą kropiono dom i zabudowania gospodarcze, a zwierzętom dawano do zjedzenia bagniątko. Na Pomorzu i Kaszubach do gniazd gęsi i kaczek wkładano jakiś kawałek palemki – to miało chronić je przed złem. Również taką cząstkę palmy wkładano pod lemiesz pługa, gdy zaczynano prace na roli. Natomiast po dziś dzień na ziemi sądeckiej i w tarnowskiem robi się krzyżyki i kropidła z rozebranych części palmy. Potem krzyżyki wbija się w ziemię, a kropidłem święci się pola, a to wszystko po to, by był urodzaj.

Dębowy Jezus

Innym zwyczajem związanym z Niedzielą Palmową było naśladowanie wjazdu Chrystuda do Jerozolimy. Były dwa sposoby na odegranie tej sceny – mianowicie albo przebierano jednego z gospodarzy w szaty Zbawiciela, albo rzeźbiono w drewnie figurę Chrystusa. Z czasem ta druga opcja stała się najpopularniejsza, gdyż mężczyźni wzbraniali się przed odgrywaniem tak ważnej roli. Wożenie Drewnianego Chrystuda było szczególnie kultywowane w Krakowie, gdzie wózek z figurą Jezusa na osiołku ciągnęli rajcy i co znamienitsi mieszczanie. Dziecie biegły zaś przed nimi i rzucały kwiaty i gałązki wierzbowe. Jednak z czasem charakter religijny został zdominowany przez chęć zabawy, i został zakazany w 1780 r.

Oracje i palmy przed tronem królewskim

Również w Polsce funkcjonował jeszcze jeden zwyczaj związany z palmami. Otóż dzieci rodzin senatorskich i książęcych przynosiły w ten dzień swoje palmy przed tron króla polskiego. Każdy ród dbał o to, by to właśnie jego dziecko dostąpiło tego przywileju. Palmami obdarowywano także dostojników prowincjonalnych. Dzieci podczas tej uroczystości ubrane w biel wygłaszały oracje, a nawet 1 1591 r. wydano podręcznik autorstwa Stanisława Skoreckiego „Deklamacje na dzien Wielkiejnocy dla ćwiczeń pacholąt szkolnych”. Jednak za czasów Jana Kazimierza zaprzestano organizowania tego, gdyż niestety wojny tak absorbowały króla, iż nie miał czasu na kultywowanie zwyczajów polskich.

Widowiska pasyjne

Misterium pasyjne / fot. W.Ulman OFMConv, CC-BY-SA-3.0

W Niedzielę Palmową wystawiano widowiska pasyjne, które oczywiście musiały mieć odpowiedniej przesłanie. I tak było w przypadku misterium napisanego przez Mikołaja z Wilkowiecka. Jednak z czasem pojawiała się i lekka frywolność:

„Jedzie sobie Pan Jezus do miasteczka małego

Osiołek pod nim lichy, Pan Jezus na nim cichy.

Dajcie osiołkowi sianka, i o mnie też nie zapominajcie.

Na siedem śledzi mi dajcie.

Inni na bochenek chleba, bo jeść dać mi potrzeba.

A wam za to zapłaci sam Pan Jezus z nieba”.

Podczas rządów Stanisława Augusta Poniatowskiego zaczęto walczyć z ludowymi zwyczajami. Zakazano oracji podczas kościelnych procesji. Zatem misteria organizowane przez świeckich przeniosły się na teren... świecki, czyli do pałaców, karczm, zajazdów. I tu pojawiła się zdecydowanie parodia gdyż aktorzy musieli zbierać datki:

„Ja mały żaczek skoczyłem za krzaczek

A z krzaka na wodę, stłukłem sobie brodę,

Ja z brody do baby, lecz babo bom słaby

Baba do mnie z kijem, ja z babom się bijem

Uderzam babę o piec

Jaz wyskoczył z baby malowany chłopiec

Z tego chłopca baran i owca

A z tego barana mlika i śmietana

A z tej śmietany kościół murowany”.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz