„Czy wikingowie stworzyli Polskę?” - Z. Skrok - recenzja


Zdzisław Skrok, autor recenzowanej publikacji jest archeologiem, absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego, propagatorem teorii o wikińskim pochodzeniu Piastów. Czy wikingowie stworzyli Polskę? to tytuł jego najnowszej publikacji wydanej w 2013 przez ISKRY.

Czy Wikingowie stworzyli PolskęNa zadane w tytule pytanie można odpowiedzieć rozmaicie, biorąc pod uwagę fakt jakie źródła prześledzimy, na ile jeszcze pytań odpowiemy i do jakich dojdziemy wniosków, jedno co jest pewne - obszar badawczy stanowi istne pole minowe.

Autor podejmuje się wyjaśnienia kwestii związanej z tworzeniem się państwa polskiego. Temat ten pojawiał się już w innych publikacjach Skroka, m. in w Słowiańskiej mocy. Autor wiąże fakt powstania państwowości polskiej z przybyciem na teren ziem polskich Waregów. Za kierunek ich przyjścia uznaje wschód, z którego to potomkowie Askolda i Dira mieliby nadejść wraz z wiernymi sobie wojownikami. O tym, że państwowość ruska kształtowana była przy znacznym udziale Waregów wiadomo nie od dziś, a opisy Nestora zawarte w Powieści Minionych Lat, a także i innych średniowiecznych kronikarzy dokumentują odpowiednio to zdarzenie.

Zdzisław Skrok uważa, iż ród wareski, zapewne potomkowie Askolda i Dira (którzy wedle przekazów Nestora byli członkami drużyny Ruryka, a w wyniku rozmaitych zdarzeń zostali władcami Kijowa), stworzyli państwo polskie. Autor opisuje, że w owym czasie na terenie ziem polskich żyli Słowianie, Sklawenowie, Sclavens, którzy sami nie byli zdolni do stworzenia organizacji państwowej. W Słowianach upatruje jedynie niewolników, wywodząc od Sclavens dzisiejsze słowa angielskie slave czy niemieckie Sklave, oznaczające niewolnika. Chętnie, idąc za przekazem kroniki arabskiego pisarza ibn Fadlana mówi o eksporcie na masową skalę słowiańskich niewolników do Bagdadu, czym mieli się zajmować Rusowie-Waregowie. Opisom tym nie można przeczyć, jednakże czy należy odmawiać Słowianom jakichkolwiek innych cech świadczących o ich przedsiębiorczości i radzeniu sobie w tak trudnych czasach? autor sądzi, iż Słowianie nie potrafiący stworzyć samodzielnie własnej organizacji państwowej, potrzebowali impulsu z zewnątrz, który zjednoczyłby ich i narzucił silną, niepodzielną władzę, najchętniej wareską władzę.

W kolejnej części Skrok zapowiada, iż dzięki dokumentowi znanemu nam dziś jako Dagome Iudex wyjaśni czytelnikowi wareskie pochodzenie Mieszka I. Z hipotezy tej wynika, iż Mieszko to słowiańskie imię wywodzące się od miszko, miszka czyli niedźwiedź, przyjęte zapewne na potrzeby propagandy w świecie słowiańskim. Natomiast faktycznie normańskie imię władcy brzmiało Dagobert, Wareg Dagobert. Oczywiście hipoteza ta poparta została (jak zawsze u Skroka) wieloma przykładami, odwołaniami i analogiami, które zostały przedstawione w interesujący sposób, jednakże nie dość przekonywujący.

Autor, chcący za wszelką cenę udowodnić, iż to faktycznie wikingowie stworzyli Polskę posiłkuje się przy tym teoriami dotyczącymi haplotypów (jest to kombinacja genów w chromosomie Y, który w niezmienionej postaci przekazywany jest z ojca na syna). Według badań w krajach skandynawskich przeważa haplotyp R1a, nazywany haplotypem wikińskim. Występuje on także w Polsce, a co budzi większe zaskoczenie to fakt, iż jego nosicielem jest co drugi Polak. Skrok stwierdza, iż temat nie jest często poruszany ze względu na dumę narodową, co do końca jednak mnie nie przekonuje.

Być może dlatego autor w początkowych rozdziałach wspomina o szaleństwie archeologicznym w czasach Hitlera, o teoriach Gustava Kossiny i jego ucznia Józefa Kostrzewskiego. Dużo miejsca poświęca ich naukowemu sporowi na tle narastających nacjonalistycznych nastrojów. Wielokrotnie podkreśla też, że jego teorie o wareskim pochodzeniu Piastów mogą zaburzyć dotychczasowe myślenie na temat początków państwa polskiego, a co za tym idzie urazić dumę narodową jak i też odwiecznie podkreślaną polskość naszych ziem.

W tekście znajdziemy także informacje sensu stricto archeologiczne – dotyczące pochówków wareskich na ziemiach polskich. Faktycznie grobowce te nawiązują w swoim charakterze do tradycji wareskich. Szeroko opisany został m.in. pochówek z Czerska, datowany na XII wiek. Wyposażenie grobu (włócznia, normański miecz, misy brązowe, złoty pierścień) ewidentnie nawiązują do pochówków wareskich znanym nam z odkryć archeologicznych na terenie Skandynawii. Skrok powołuje się przy tym na badania T. Kiersnowskiej oraz T. Jurka, którzy łączyli pochówek ten z osobą niejakiego Magnusa, komesa, pochodzącego z rodu Awdańców który zapewne będąc Waregiem nosił już spolszczone imię. Nie da się ukryć, że faktycznie na terenie Polski odkryto znaczną ilość pochówków noszących cechy wareskie – na cmentarzysku w Lutomiersku, gdzie znaleziono ponad setkę grobów znaczną część z nich charakteryzował obrządek pogrzebowy znany nam z cmentarzysk skandynawskich, zawierający niezbędne wyposażenie wojownika na ostatnią drogę ku Walhalli. Jedakże nie możemy jednoznacznie stwierdzić, w przeciwieństwie do autora czy byli to najemnicy Mieszka I czy Bolesława Chrobrego – na to pytanie nie znajdziemy już jednoznacznej odpowiedzi. Archeologia ma to do siebie, że dane znalezisko każdy z badaczy może rozmaicie interpretować, przypisać mu cechy swojej teorii i nadać zgoła inny charakter.

Reasumując, jest to publikacja obok której nie sposób przejść obojętnie. Zapewne napisana jest językiem niezwykle ciekawym i podawana przez Skroka niezliczona liczba wydarzeń historycznych, dat czy postaci nie przytłacza, a wręcz zachęca do dalszej lektury. Skrok niewątpliwie posiada ogromną wiedzę, z którą chętnie dzieli się z czytelnikiem przedstawiając niekiedy dość zawiłe wydarzenia w sposób intrygujący i interesujący, jednakże momentami można nie nadążyć za autorem. Chwilami wydaje się, iż „na siłę” próbuje przypisać wszystkie znane nam fakty z historii początków państwa polskiego z Waregami. I tak nieudolnie przypisuje Odynowi orła, jako jego symbol i wcielenie, choć z sag, historii i sztuki wikińskiej jasno wynika, iż symbolem Odyna był kruk. Przykładów można by mnożyć, a lektura tej publikacji zmusza do sprawdzenia pewnych faktów czy wydarzeń.

Czy wikingowie stworzyli Polskę? Każdy po przeczytaniu tej publikacji może spróbować odpowiedzieć na to pytanie samodzielnie. Reakcje mogą być najróżniejsze, gdyż hipotezy stawiane przez autora są intrygujące, czasem wręcz fantastyczne, a jednakże posiadające wytłumaczenie na gruncie historycznym lub archeologicznym. Książka ta ciekawi i zastanawia, być może oburza gdyż burzy dotychczasowe pojmowanie początków polskiej państwowości. Ja zdecydowanie polecam tą publikację, ze względu na jej wręcz niesamowity charakter, śmiałe stwierdzenia i wyraźnie wyczuwalną pasję autora.

Plus minus:
Na plus:
+ intrygujący i ciekawy temat
+ ogromna wiedza historyczna autora
+ wyczuwalna pasja autora do tematyki
+ cytaty średniowiecznych kronikarzy
Na minus:
- momentami szukanie wareskich korzeni Piastów „na siłę”
- brak indeksu
- podanie jedynie wybranej literatury

Tytuł: Czy Wikingowie stworzyli Polskę?
Autor: Zdzisław Skrok
Wydanie: 2013
Wydawca: ISKRY
ISBN: 978-83-244-0333-2
Stron: 381
Oprawa: miękka
Cena: ok. 40 zł
Ocena recenzenta: 7/10

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

11 komentarzy

  1. Ars pisze:

    Piekna legenda z tymi wikingami, ale nie sadze

  2. Robert pisze:

    Kolejna bajeczka. Akurat ten haplotyp ma zaledwie kilkanaście procent Norwegów i Szwedów a aż prawie 60% Polaków. Biorąc pod uwagę bezwzględną liczbę mężczyzn, Polaków z tym haplotypem jest kilkanście razy więcej niż Norwegów ze Szwedami razem wziętych. Zresztą śmieszą mnie teorie udowadniające przynależność narodową na bazie „genów”. Chodzi o to że geny są przednarodowe. Obecnie istniejące narody zaczęły się kształtować z grubsza 1000 lat temu, a ten haplotyp istnieje przynajmniej 15000 lat. Rzecz w tym że zanim powstały plemiona czy narody to wiele tysięcy lat wcześniej ludzie o haplotypie np. R1a mogli mieszkać w różnych częściach świata bo przecież przez tysiące lat rozeszli się po wielu miejscach. To samo dotyczy też innych haplotypów. Wniosek jest taki iż zanim powstał np. naród norweski czy szwedzki to na terenie tym mieszkali już od wieków ludzie różnych haplotypów i to znaczy iż w momencie powstania każdego narodu składał się on z osobników o różnych haplotypach. Tyle że procentowy skład poszczególnych haplotypów w poszczególnych narodach będzie różny. Dowodem na to jest choćby fakt iż np. w północnych Indiach ten haplotyp ma od 47% do ponad 70% mieszkańców.
    Natomiast Dagobert nie jest imieniem wikińskim tylko frankijskim znanym co najmniej od przełomu VI/VII wieku.
    Było to imię świętego więc mogło być nadawane nowochrzczonym osobom. Istnieje teoria iż Dagome własnie oznaczało to imię. Natomiast Mieszko na chrzcie nie mógłby otrzymać nominacji pogańskiej.

  3. Piotrek pisze:

    Robert: to nawet nie tak, jest np. ciekawa teoria że Mieszko był wcześniej chrześcijaninem, lecz w wersji słowiańskiej (czyli Cyryla i Metodego, co ciekawe na pewno Kraków był biskupstwem przynajmniej kilka dziesiątek lat przed 1000 rokiem i to ważnym, a po 1000 roku biskup „słowiański” działał przynajmniej ze trzy dziesiątki lat). Przyjmują tą teorię Mieszko byłby imieniem „normalnym” w wersji „cyrylowej” chrześcijaństwa, ale po zmianie na „rzymską” i imię mogło się nawet nie tyle zmienić co dołożyć.

    • Robert pisze:

      Tylko Piotrku co miał wówczas Kraków do Gniezna czy Poznania. Nic. To że Kraków był chrześcijański przed zaistnieniem państwa piastowskiego jest bardzo możliwym, lecz Mieszko był poganinem z terenu pogańskiego gnieźnieńsko-poznańskiego, a Krakowskie znalazło się dopiero w państwie piastowskim pod koniec jego rządów lub nawet dopiero za Chrobrego.

      • Piotrek pisze:

        A ma bo chrześcijański władca Czech raczej nie zgodziłby się radośnie wydać swej córki za takiego brutala, który ma ileś żon i jest brutalny i w ogóle. Najpewniej odbyłoby się w deczko inny sposób - najpierw najazd, potem wyrżnięcie całej jego armii sporej grupy cywilów i w końcu upokorzenie władcy. To nie jest cywilizowany XIV wiek. Taki patent byłby natomiast możliwy gdyby sam Mieszko był ochrzczony, w innym rycie ale jednak. Mieszko to słowiańskie imię...

        • Robert pisze:

          a co to znaczy „radośnie”, „raczej” ’ „brutal”. Małżeństwo władcy z córką władcy było kwestią polityki,inne imponderabilia nie miały znaczenia. Uprawiano ją zawsze, w każdym czasie nie tylko w cywilizowanym XIV wieku. Czy Korona nie układała się w sprawie małżeństwa z poganinem Jagiełłą? To samo było z Mieszkiem. Przecież tłumaczę iż Mieszko było imieniem SŁOWIAŃSKIM ALE I POGAŃSKIM. Jeśli nasz Mieszko byłby rytu wschodniego musiałby dostać na chrzcie imię chrześcijańskie wschodnie np.Bazyli, Konstanty etc. Czy tak trudno to zrozumieć? Nie mógłby dostać na chrzcie imienia pogańskiego czyli Mieszka.

          • Piotrek pisze:

            I władca Czech chrześcijanin do bólu, który był z religią związany dobrą setkę lat niemal, który podbił tereny dzisiejszej Małopolski wydałby córkę za żonę dla poganina który nagle się nawrócił? Przy okazji - Litwa miała już wcześniej styczność z chrześcijaństwem i to także jako pewną formą religii państwowej. Mieszko jest imieniem słowiańskim. Zwróć uwagę na imiona władców czeskich

  4. Robert pisze:

    Ponadto imienia Mieszko nie było wśród imion chrześcijańskich wschodnich. Mieszko było imieniem pogańskim

  5. Kasia pisze:

    Widzę, że publikacja podgrzała emocje 🙂 Masz rację Robert, piękna bajeczka, a Autor cóż wydaje się być bez reszty oddany swojej wizji.

  6. Zamorano pisze:

    To przecież pseudohistoria z absurdalnym założeniem spiskowym wokół Galla. Urocza jakoś tam. Ale kryteriów naukowości nie spełnia. Poziom nieco wyższy niż Menzies i jego Chińczycy. Ale to jednak raczej pseudohistoria.

  7. historykos pisze:

    Toż to przecież pseudohistoria w najgorszym wydaniu, bo jeszcze robi nie-historykom sieczkę z mózgu. Wysoka ocena tej książki to strzał w stopę recenzentki, sorry.

Zostaw własny komentarz