„Przewodnik po sztuce współczesnej” - S. Hodge


„Dlaczego pięciolatek nie mógł tego zrobić?” – zadaje pytanie Susie Hodge, autorka Przewodnika po sztuce współczesnej wydanego ostatnimi czasy przez oficynę wydawniczą Arkady. W odpowiedzi na poruszone w tytule zagadnienie, pojawia się kolejne: czy pytanie to postawione jest we właściwym miejscu, oraz czy w kontekście sztuki współczesnej warto je zadawać? Praktyka ta, choć z pozoru wydawać by się mogła niedorzeczna, tutaj ma swoje uzasadnienie.

Susie Hodge, nauczycielka i wyPrzewodnik-po-sztuce-wspolczesnej-Dlaczego-pieciolatek-nie-mogl-tego-zrobic_Susie-Hodge,images_product,17,978-83-213-4831-5kładowca plastyki i historii sztuki, pisarka i publicystka, podjęła się przedstawienia, zinterpretowania i opowiedzenia na nowo o 100 pracach, które przez krytyków sztuki określone zostały jako prace sztuki współczesnej. Skoro sztuki współczesnej, to odnoszą się one do całego XX wieku. Ostatnia zaprezentowana w publikacji praca autorstwa Louisa Bourgeois’a pochodzi z roku 1999.

Już na wstępie należy stwierdzić, że autorka Przewodnika po sztuce współczesnej nie miała łatwego zadania. Problemem tu była rzecz jasna tematyka i styl omawianych przez nią prac. Dzieła sztuki współczesnej bowiem wzbudzały i wzbudzają nadal kontrowersje i falę krytyki. Zarzuca się przede wszystkim twórcom tego nurtu brak artystycznego postrzegania świata oraz nie wykazania obserwacji i emocji z nim związanych w swych pracach.

Artyści nurtu sztuki współczesnej zrywają, jak głosili i głoszą co poniektórzy krytycy, z klasyczną szkołą artystyczną wyrosłą w II poł. XVI w. we Włoszech, gdzie powstała pierwsza akademia artystyczna, a także we Francji doby XVII w., gdzie kontynuowano tę włoską szkołę artystyczną. Wspomina zresztą o tym Autorka we wstępie recenzowanego tu przewodnika po 100 wybranych dziełach współczesnego nurtu sztuki.

Zatem grunt, po którym porusza się Susie Hodge nie jest o tyle niestabilny, co po prostu niezwykle trudny do ogarnięcia – korzystając przy tej okazji ze sformułowania wyjątkowo kolokwialnego. Niemniej jednak autorka podjęła się wyzwania i książkę napisała, a efekt jej pracy widoczny jest na 224 stronach. Praca podzielona została na pięć rozdziałów.

W rozdziale pierwszym omówione zostały obiekty i zabawki, w rozdziale drugim ekspresje i bazgroły, w następnym prowokacje i furie, w czwartym krajobrazy i place zabaw, z kolei w ostatnim ludzie i potwory. Książkę kończy indeks oraz źródła ilustracji. Ważne jest też to, że już w spisie treści zapoznać się możemy z autorami i ich pracami, z kolei wspomniany wcześniej indeks obejmuje jeszcze większą liczbę osób wymienionych w treści książki Susie Hodge.

Każdy ze wspomnianych tu rozdziałów rozpoczyna się grafikami prac tam omawianych, a ponadto krótkim wprowadzeniem do czasów i atmosfery powstałych dzieł. Mówiąc szczerze, to prezentowane grafiki nie są dobrym rozwiązaniem. Są to tylko kontury dzieł, które dodatkowo ułożone zostały obok siebie. Wprowadza to nieporządek i z punktu widzenia wizualnego nie wygląda to najlepiej. Lepszym rozwiązaniem byłaby lista prac wraz z tekstem wprowadzającym, bądź sam tylko tekst. Co się tyczy samych rozdziałów, a w zasadzie treści, to budowa jego wygląda następująco: tekst główny, czyli podstawowe informacje o autorze i jego artystycznej działalności, a poza tym kilka dodatkowych informacji na tzw. „marginesie„.  Uwarunkowane one też zostały pewnym podziałem, który wyjaśniony został w tzw. indeksie symboli. Każdy bowiem z tych symboli odpowiada konkretnie dodatkowej informacji na temat omawianego artysty, prezentowanej pracy bądź większej ilości dzieł, technik i materiałów, za których pomocą je wykonano oraz inne prace tego samego autora, z którymi warto się zapoznać. Co jednak najważniejsze - istnieje symbol oznaczony pytajnikiem, czyli wyjaśnienie dlaczego omawianego dzieła nie mogło wykonać dziecko w wieku pięciu lat. Niestety i to nie jest dobrym rozwiązaniem z punktu widzenia graficznego. Znowu wprowadza rozbicie i dysharmonię. Nie umniejsza to jednak faktu, że informacje te są ciekawe i interesujące. Jedynie przedstawiono je w nieuporządkowany sposób. Lepszym rozwiązaniem byłoby takie skonstruowanie tekstu, by wszystkie te dane tam się właśnie znalazły. Oczywiście wybór artystów i ich dzieł pozostawiamy autorce, która starała się dokonać tego w taki sposób, aby dobitnie i wyraźnie, również poprzez same prace, pokazać, jak sztuka współczesna odbiega od standardów jakie uchwytne są w sztuce klasycznej, wyrosłej ze szkoły włoskiej i francuskiej. Jest to też wybór prac, za którymi stoi główne pytanie jakie stało się ”duchem” tej publikacji, czyli czy pięcioletnie dziecko byłoby w stanie stworzyć podobne dzieła. Czytając omawianą publikację ma się jednak wrażenie, że owo pytanie budzi pewien niepokój, że zadając je, autorka w pewnym sensie stawia je na wyrost, ale przyznać też trzeba, że źródłem tego jest sytuacja, jaka wyrosła wokół sztuki współczesnej, twórców i ich prac.

Część krytyków nie pozostawiła suchej nitki na tej formie sztuki, pewnie nawet nie zadając sobie podstawowego pytania, co stoi za oglądanymi przez nich pracami, jaki ogrom pracy intelektualnej wykonał artysta oraz jakie pokłady energii i czasu poświęcono, by stworzyć z pozoru prymitywne i proste w swym wyrazie wizualnym dzieło, ale dzieło takie, które tworzy pewną narrację, które coś opowiada, które wreszcie wskazuje na pewne potrzeby ludzkie. Tego ci krytycy sztuki nie wzięli pod uwagę, ale jedna z ich koronnych wypowiedzi na temat twórczości prądu współczesnego brzmiała, iż takie prace stworzyć może pięcioletnie dziecko, a skoro tak, to żadna to sztuka i kultura wysoka. To rzecz jasna bzdura.

Na szczęście dziś świat powoli akceptuje artystów sztuki współczesnej, są oni bowiem coraz bardziej rozumiani, lub innymi słowy, chcą być rozumiani. Nawiązując jednak do publikacji Susie Hodge i stawianego co rusz pytania o pięciolatka parającego się skopiowaniem omawianego przez nią dzieła, powtórzyć należy raz jeszcze: pytanie to postawione zostało na wyrost. Na wyrost dlatego, że sztuka współczesna broni się sama, że twórcy w niej praktykujący pracując nad swymi dziełami, mimo iż z pozoru tchnąć one będą wyjątkowym prymitywizmem, w dalszym ciągu będą uprawiali sztukę. Sztuka nadto jest materialnym i duchowym wyrazem ogólnego pojęcia jakim jest „kultura”. Termin ten i składające się na niego procesy jest na tyle pojemny, że zezwala na wkładanie w jego granice również twórczości artystów sztuki współczesnej.

Sztuka współczesna jest obserwacją zdarzeń, które występują na Ziemi, w danym regionie świata, w kraju, w społeczeństwie, wokół pewnej kultury i zachowań ludzkich, które poprzez odpowiednią interpretację, przekuwane są przez artystów w dzieła. Mogą się one podobać lub też nie, ale biorąc pod uwagę takie właśnie uwarunkowania, nie można ich deprecjonować. Susie Hodge uparcie trzymając się pytania i w jego ramach udzielając odpowiedzi o tzw. głębi, jaką niosą omawiane przez nią prace, przyznaje się do tego, że sztuka współczesna w dalszym ciągu jest na cenzurowanym, że należy tłumaczyć sens dzieł stworzonych w tym nurcie poprzez uciekanie się do tematu pięcioletniego dziecka, a więc wątku, do którego dążyli krytycy wyśmiewający ten właśnie prąd. W związku z powyższym stwierdzić należy, że Autorka stoi w miejscu w argumentowaniu i bronieniu sztuki współczesnej, a jej główne pytanie jest tendencyjne.

Interesujące w tym wszystkim jest to, że odpowiedzi, które udziela Susie Hodge w nurcie opierającym się wokół „pięciolatka-kopisty” są jak najbardziej zadowalające i bardzo czytelne. Z kolei teksty informacyjne o artystach, ich stylu, pracach, a czasem i życiu, są również bardzo interesujące. Reprodukcji prac pod względem wizualnym tak samo nie można niczego zarzucić. Wydawca jednak stoi na straży tego zagadnienia i po raz kolejny otrzymujemy dobrej jakości album, choć formatem przypomina on zeszyt.

Recenzowana książka spełnia jak najbardziej zadanie przewodnika po sztuce współczesnej, chociaż pewne rozwiązania natury edytorskiej i graficznej, a także „pytanie-duch” krążący wokół publikacji, mogły być przemyślane staranniej.

Plusy minusy:

Na minus:

+ tematyka

+ dużo pożytecznych informacji

+ reprodukcje prac

+ aż 100 omówionych dzieł i tyleż samo artystów

Na minus:

- główne pytanie

- niefortunne rozwiązania edytorskie

- bałagan graficzny

Autor: Susie Hodge

Tytuł: Przewodnik po sztuce współczesnej

Wydawca: Wydawnictwo Arkady

Data wydania: 2014

ISBN: 978-83-213-4831-5

Liczba stron: 224

Okładka: miękka

Cena: 49 zł

Ocena recenzenta: 6,5/10


Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz