Imperialna Komisja Grobów Wojennych kontra „Obrońcy krzyża”


W kulturze europejskiej krzyż jest jednym z ważniejszych symboli, z całym jego ładunkiem znaczeń religijnych, historycznych i kulturowych. Bez niego trudno wyobrazić sobie historię naszego kontynentu.

W historii Polski wokół krzyża toczyło się wiele wydarzeń, ba wiele sporów. W czasach komunistycznych broniono krzyży wiszących w salach szkolnych, były one przejawem opozycji wobec władz. Później symbol chrześcijaństwa wywołał kontrowersję w miejscu zagłady, jakim był obóz Auschwitz, by ostatnio poruszyć społeczeństwo w sprawie krzyża usuniętego sprzed Pałacu Prezydenckiego przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Okazuje się jednak, że spory o krzyż nie są polską specyfiką. Także Wielka Brytania miała swych „obrońców krzyża” i konflikt, który dotyczył pochówków poległych w Wielkiej Wojnie.

Imperialna Komisja Grobów Wojennych

04

Krzyż Poświęcenia na krakowskim cmentarzu Komisji Grobów Wojennych. Fotografia: Tomasz Zając

„Umarłych pogrzebać”, to przykazanie miłosierdzia w czasie wojny nabiera nowego wymiaru. Zwłaszcza w czasie Wielkiej Wojny, która pochłonęła życie milionów. Żołnierze ginęli w okopach, na ziemi niczyjej, w szpitalach. Rozrywały ich pociski, grzebały zwały ziemi w ziemiankach i dusiły gazy bojowe. I wojna światowa sprowadziła zabijanie do nowego, przemysłowego niemal poziomu. Do nowego poziomu musiała sprowadzić także kwestię pochówku i upamiętnienia zabitych. Zwłaszcza, że na polach bitew spotykały się armie nowoczesne, z powszechnego poboru czy ochotnicze, gdzie głównym hasłem był obowiązek, patriotyzm, wierność krajowi lub dynastii. Nie mógł już wystarczać bezimienny dół i masowa mogiła. Kraje walczące w Wielkiej Wojnie musiały znaleźć nowe rozwiązania. W Wielkiej Brytanii odpowiedzialnymi za nie stała się Imperialna Komisja Grobów Wojennych (Imperial War Grave Commission, obecnie Komisja Grobów Wojennych Wspólnoty Brytyjskiej) powołana królewskim edyktem 21 maja 1917 roku. Była ona dziełem Fabiana Ware’a, dawnego urzędnika kolonialnego, dziennikarza i wydawcy, który w 1914 roku trafił do Francji jako ochotnik z Czerwonego Krzyża. Tam snując się ambulansami pomiędzy szpitalami, punktami opatrunkowymi i linią frontu, z przerażeniem obserwował rozmiar masakry oraz próby godnego pochówku poległych. Widział groby, gdzie na drewnianych krzyżach ktoś nakreślił ledwo nazwisko ofiary, powstające ad hoc cmentarze, dla których nikt nie prowadził dokumentacji. I bezimienne mogiły.

Fabian Ware wraz ze swoimi współpracownikami, poza normalną pracą w Czerwonym Krzyżu, rozpoczął spisywanie mogił, zajął się również badaniami tego, kto w nich spoczywa oraz wykonaniem nagrobków. Dla sprawiedliwości trzeba podkreślić, że nie był jedyny. Jednak to on zwrócił uwagę na swoją działalność wyższych dowódców wojskowych i wielu środowisk w Wielkiej Brytanii. Otwarło mu to drogę do stworzenia instytucji, która miała zbudować cmentarze dla brytyjskich poległych tej wojny. Dać im godne miejsce spoczynku i upamiętnić na wieki. Same kwestie pochówku pozostawały w rękach armii. Nagrobki, cmentarze i pamięć miały z kolei należeć do Komisji. Oficjalnie na jej czele stanął książę Walii (późniejszy król Edward VIII), jednak to Ware był mózgiem całego przedsięwzięcia. W szeregach komisji znaleźli się przedstawiciele dominiów i kolonii, związków zawodowych oraz sił zbrojnych. Do współpracy zaproszono Rudyarda Kiplinga w charakterze doradcy literackiego. Pisarz, który sam stracił syna pod Loos, będzie autorem wszystkich oficjalnych inskrypcji na cmentarzach. Zadanie stworzenia nekropoli, pomników oraz nagrobków, powierzono najwybitniejszym architektom – Herbertowi Bakerowi, Edwinowi Lutyensowi czy Reginaldowi Blomfieldowi. Tyle wybitnych i różnych osobowości mogło mieć odmienne wizje i pomysły. Świadom był tego Fabian Ware, który narzucił najważniejszą zasadę: równość. Polegli, niezależnie od stopnia czy pochodzenia, mieli być tak samo traktowani. Zwykły piechur czy generał, biały czy czarny, chrześcijanin czy muzułmanin. Równość w jego opinii musiała wyrażać się w jednolitości. Równość także stanie się głównym pryncypium komisji. Stworzono zatem swoisty przewodnik, którym Komisja miała kierować się w swych pracach. Misję ich stworzenia powierzono znakomitemu lingwiście, znawcy starożytności i dyrektorowi Muzeum Brytyjskiego – Fredericowi Kenyonowi. Zdano się całkowicie na jego opinię, narzucając jedynie nakaz równości. W jej imię Kenyon optować będzie za zakazem sprowadzania ciał poległych do ojczyzny (bo będzie na to stać jedynie zamożnych) i jednolitości nagrobków. Stworzone przez Kenyona zasady zawarły się w poniższych punktach:

„1. Zasada równości traktowania przyjęta przez Komisję wyrazi się w umieszczeniu na grobach wszystkich oficerów i żołnierzy na cmentarzach wojennych za granicą, płyty nagrobnej o tym samym wymiarze, z dopuszczalnymi różnicami w wzorze.

  1. Każdy pułk powinien mieć swój wzór płyty nagrobnej, zgodnie z konsultacją z pułkiem.
  2. Na płycie powinny być wyryte: stopień, nazwisko, pułk, data śmierci osoby spoczywającej w grobie. Rodziny powinny mieć prawo na własny koszt dodać krótką inskrypcję w formie własnego tekstu czy modlitwy, po zaakceptowaniu go przez Komisję.
  3. Na każdym cmentarzu powinny być dwa centralne pomniki: a) w wschodniej części wielki Kamień Pamięci na podwyższeniu noszący odpowiedni tekst lub cytat i b) w innym miejscu cmentarza, krzyż.
  4. Na każdym cmentarzu powinien znajdować się budynek, czy to mieszczący Kamień Pamięci czy stojący osobno, jako schronienie dla odwiedzających i miejsce dla prowadzenia posług religijnych.
  5. Cmentarze powinny być obsadzone kwiatami i krzewami. Powierzchnia grobów powinna zostać wyrównana, ze względów ekonomicznych i praktycznych.
  6. Każdy cmentarz powinien być ogrodzony w trwały sposób.
  7. Na każdym cmentarzu powinien znajdować się wydrukowany spis pochówków, łatwo dostępny dla każdego z odwiedzających.
  8. W porozumieniu z władzami francuskimi zasada koncentrowania na wybranych cmentarzach ciał z pojedynczych pochówków lub ich małych skupisk powinna zostać w przyszłości zrealizowana„1.
02

Jeden z wielu cmentarzy Wielkiej Wojny. Źródło: Imperial War Museums © Jeremy Gordon-Smith

Pryncypia te zostały przyjęte przez Komisję 18 lutego 1918 roku. Przyszłość oczywiście wymusiła pewne modyfikacje. Zdecydowano się na uniwersalny rozmiar płyty (2 stopy 6 cali wysoka, 1 stopa 3 cale szeroka i 3 cale gruba)2  z wyrytą odznaką pułku (by na setkach tysięcy płyt tego dokonać trzeba było stworzyć specjalna maszynę – pantograf). Na nagrobku można też było wyryć krzyż czy inny symbol religijny. W wielu miejscach na świecie zrezygnowano ze stojących nagrobków, ze względu na warunki tektoniczne, czy klimatyczne (na przykład nagrobki na Gallipoli przypominają pulpity, są niskie dzięki temu nie są narażone na przewrócenie przez wiejące tam silne wiatry). Opłata za dodatkową inskrypcję stała się całkowicie dobrowolna i wykonywano ją nawet jeśli rodzina poległego nie wpłaciła pieniędzy (Kanada wzięła na siebie pokrycie kosztów inskrypcji wybranych przez bliskich żołnierzy)3. Kamienie Pamięci (Stones of Remembrance zaprojektowany przez Edwina Lutyensa) i budynki powstały tylko na dużych cmentarzach. Członkowie Komisji mieli świadomość, że ich arbitralne decyzje mogą wywołać głosy sprzeciwu. Opracowane pryncypia miały uporządkować kwestię cmentarzy, zapewnić równość traktowania i uczczenia poległych, nie wspominając o ekonomii. Nadać wojennym nekropoliom jednolity i określony wymiar architektoniczny i artystyczny. Wszystko to jednak niekoniecznie mogło interesować przepełnione bólem i pogrążone w żałobie rodziny żołnierzy. Komisja wiedziała, że wielu osobom będzie ciężko pogodzić się z decyzją o zakazie sprowadzania ciał poległych czy ekshumacji w celu przeniesienia ich na większe cmentarze. Nikt chyba jednak w Komisji nie przypuszczał, że największy konflikt, który doprowadził nawet do parlamentarnej debaty, dotyczyć będzie krzyża.

„Obrońcy krzyża”

Wiosną 1919 roku, na ręce księcia Walii, prezydenta Komisji, wpłynęło pismo następującej treści:

„W imieniu tysięcy zrozpaczonych rodziców, żon, braci i sióstr tych którzy polegli na wojnie, my niżej podpisani, apelujemy pokornie do Waszej Wysokości, jako Prezydenta Imperialnej Komisji Grobów Wojennych. Jesteśmy głęboko zranieni decyzją Komisji, niedopuszczającej krzyży (prócz wyrytych na nagrobkach, które czas i pogoda szybko zatrą) na indywidualnych grobach tych, którzy oddali swe życie za wolność i życie innych. Wierzymy że to Krzyż dawał im siłę dla takiej ofiary. To przez nadzieję Krzyża większość z nas jest w stanie nadal żyć, mimo że życie to jest pozbawione blasku słońca. Pozbawienie nas możliwości wyrażenia tej siły i nadziei, zwiększyło ciężar cierpień które dźwigamy. Nie prosimy by wszyscy mieli krzyże. Być może niektórzy wolą płyty nagrobne, lecz naszym głębokim pragnieniem jest, a chyba nie jest to zbyt wielka prośba, by obecne drewniane krzyże z grobów wymienić na godne, kamienne, na nasz koszt. Modlimy się by Wasza Wysokość zadbał oto by odwieczne prawo pogrążonych w żałobie nie zostało nam odebrane.”4

Inicjatorką listu była Lady Florence Cecil, żona biskupa Exeter lorda Wiliama Cecila i matka, która na wojnie utraciła trzech synów. Pod odezwą podpisało się 8 tysięcy krewnych poległych, domagających się możliwości umieszczenia na grobach swych bliskich nagrobków w kształcie krzyży. Dyktatowi Komisji zostało rzucone poważne wyzwanie, zwłaszcza że inicjatorka listu miała poparcie w części hierarchii Kościoła anglikańskiego i kołach politycznych, jednym z jej sojuszników był Arthur Balfour, były premier i minister spraw zagranicznych. Prócz listu ruszyła także akcja medialna, w prasie ukazywały się artykuły zapowiadające walkę z „tyranią„ Komisji. Zarzucano Kiplingowi brak odpowiedniej gorliwości religijnej, jak na kogoś, kto miał być odpowiedzialny za wszelkie teksty i inskrypcje na cmentarzach. Komisja starała się problem rozwiązać cicho i spokojnie, choć także zagwarantowała sobie poparcie wielu środowisk, zwłaszcza związków zawodowych i stowarzyszeń weteranów. Gestem dobrej woli była propozycja, by Balfour przygotował projekt krzyża nagrobnego, który miałby zastąpić nagrobek proponowany przez Komisję. Projekt taki powstał i został przedstawiony członkom Komisji. Ci nie zostawali na nim suchej nitki. Lutyens nazwał go ”straszliwe szkaradnym”, przedstawiciel Afryki Południowej porównał do butelki, a reprezentant India Office do tarczy strzelniczej5 . Kenyon, twórca pryncypiów Komisji, napisał:

„Przyłożyłem szczególna uwagę do kwestii jednolitości, by oddać ideą jedności w służbie, równości w poświęceniu, braterstwa broni wszystkich stopni i klas społecznych. Zasadą ma być stworzenie wspólnego, jednolitego upamiętnienia, a nie zbioru indywidualnych upamiętnień”6 .

CWGC_-_Headstone_carving

03. Kamieniarz w czasie pracy nad nagrobkiem według projektu Komisji. Odznaka (w tym wypadku kanadyjski liść klonu) jest jeszcze wykuwana ręcznie. Widać także krzyż, wobec trwałości którego Lady Cecil miała takie wątpliwości.

Nie bez znaczenia była kwestia trwałości nagrobka, jak i jego ceny. Odrzucenie projektu Balfoura zaostrzyło konflikt. W prasie i na publicznych spotkaniach, zwolennicy Komisji i jej przeciwnicy prześcigali się w atakach. Było już w zasadzie pewne, że ogólnonarodowa dyskusja przeniesie się do Parlamentu. Dla przedstawicieli Izby Gmin wystawiono projekty nagrobków Imperialnej Komisji Grobów Wojennych oraz Balfoura. Obie strony mobilizowały swych zwolenników w Izbie Gmin, nowy przewodniczący komisji Winston Churchill, próbował przekonać do poparcia arcybiskupa Canterbury (za cenę zwiększenia odniesień do chrześcijaństwa w symbolice cmentarzy). Wszystko jednak miało się rozstrzygnąć w parlamentarnej debacie. Komisja potrzebowała szermierza, który bronił by jej pryncypiów. Jego wybór był dość niespodziewany, racji Komisji miał bronić poseł z Westminsteru, William Burdett-Couttus. Poseł, który mimo spędzenia w ławach parlamentu 35 lat, niczym w polityce się nie wyróżnił i bardziej znany był z ożenku z dziedziczką bankowej fortuny i przyjęcia jej nazwiska (wcześniej zwał się Ashmead-Bartlett)7. Jak się jednak miało okazać, dekady względnej ciszy parlamentarnej zaowocowały wystąpieniem życia (nawet dosłownie bo rok później Burdett-Couttus zmarł). 4 maja 1920 roku, Izba Gmin wzięła pod obrady sprawę Komisji. Jej racje przedstawił Burdett-Couttus: zapewnienie godnego pochówku i upamiętnienia wszystkim poległym, równość i jednolitość. Poseł odwołał się do listu, jaki otrzymał od Kiplinga (nie wymieniając go jednak z nazwiska):

„Nie będziemy mieli żadnego grobu by go nawiedzić. Nasz chłopiec zaginął pod Loos. Ziemia tam jest zniszczona i pełna min, tak że nie ma żadnej nadziei na odnalezienie jakiegokolwiek śladu. Chciałbym żeby ludzie którzy robią teraz te wszystkie kłopoty, pomyśleli jakie mają szczęście że mogą umieścić nazwisko na nagrobku na właściwym miejscu pochówku”8 .

Pryncypia Komisji zawarł w słowach:

„Silne i zjednoczone starania, ucieleśnione w siłach zbrojnych zaciągniętych z każdej wyspy i każdego kontynentu pod brytyjską flagę. Zjednoczone w jedno, bez podziałów ze względu na rasę, religię, walczące, gotowe zginąć za jedną wspólną, zrozumiała dla wszystkich sprawę. Tą wielką unię, zarówno w walce jak i śmierci, Komisja szlachetnie stara się uczcić i unieśmiertelnić poprzez swoja politykę i projekty”9 .

Bezpośrednio odwołał się też do pomysłów z nagrobnymi krzyżami:

„Z jednej strony cmentarz, powiedzmy 50 grobów, z półtuzinem tych specjalnych nagrobków wyróżniających się pośród innymi. Z drugiej strony obraz gdzie wszyscy upamiętnieni są jednako, wielcy i prości, szlachcic i wieśniak, bogaty i biedny, wykształcony i ten bez szkół, wszyscy zrównani w śmierci przez wspólne poświęcenie dla wspólnej sprawy”10 .

Po wystąpieniu Burdett-Couttusa ruszyła dyskusja, w której najmocniej zaatakował Komisję wicehrabia Wolmer:

„(…) Koncept cmentarzy zaprojektowanych przez Komisję zakłada stworzenie wielkiego, narodowego imperialnego pomnika, wielkiego wojennego pomnika, wielkiego pomnika brytyjskiej armii. (…) Nie macie jednak prawa budować pomnika na ciałach czyichś bliskich. To nie godne, to nie rozsądne, to nie w porządku. Pomnik to coś do podziwiania. Będą dwie grupy ludzi odwiedzających te cmentarze: na pierwszym miejscu gawiedź turystów, na drugim pogrążane w żałobie rodziny. Będziecie brali pod uwagę artystyczne gusta przypadkowych turystów czy zrozpaczonych krewnych? (…) Miejcie sobie pomniki w Anglii, Francji czy gdzie chcecie, nie macie jednak prawa odebrać poległych ich wdowom, rodzicom, sierotom i zabudować ich w pomniki(…)”11 .

Wolmer cytował także listy rodzin poległych, oburzonych planami Komisji. Jedna z matek pisała, że pamięć jego syna jest hańbiona przez „ohydne i niechrześcijańskie pomniki jakie oni proponują”12 . Co ciekawe zarzucił także Komisji, że w jej szeregach nie ma żadnej kobiety! Jak więc może ona wiedzieć jakie są odczucia matek i wdów. Inni dyskutanci wytknęli również brak przedstawicieli duchowieństwa jakiejkolwiek religii. Dyskusja musiała być bolesna dla wszystkich biorących w niej udział, na parlamentarnej sali siedzieli zarówno ojcowie poległych (jak na przykład były premier Asquith), jak i żołnierze biorący udział w walkach na froncie. Głosami wielkiej wagi okazać miały się słowa posła z Wolverhampton Georga Thorna i Winstona Churchilla. Pierwszy zwrócił uwagę jak bardzo sprawa nagrobków dzieli społeczeństwo, i jak jest to nieuczciwe wobec poległych:

„Nasi ludzie, oficerowie i żołnierze, na każdym bitewnym polu ginęli razem. W swej śmierci byli niepodzieleni. Sprawmy żeby nas, ich ojców, ta sprawa nie podzieliła”13 .

Churchill z kolei odwołał się do imperialnej dumy:

„Cmentarze jakie powstaną dla brytyjskich poległych na każdym polu bitewnym, na każdym teatrze działań, będą całkowicie inne od zwykłych cmentarzy, które wyznaczają miejsca pochówku tych których co roku zabiera ludzkie przeznaczenie. Będą wzniesione i wspierane przez bogactwo tego narodu i Imperium, tak długo aż narodem i imperium pozostaniemy. I jestem pewny że w przyszłości tak odległej, jak dla nas odległe są czasy Tudorów, cmentarze Wielkiej Wojny we Francji i Flandrii pozostaną najwyższym pomnikiem wysiłków i chwały brytyjskiej armii i poświecenia większej sprawie”14 .

Wobec zarzutów o brak poszanowania Komisji dla chrześcijańskich wartości odpowiedział:

Cross of Sacrifice (Krzyż Poświecenia) będzie wznosił się na każdym cmentarzu, a religijne odczucia każdego wyznania, jak tylko w ludzkiej możliwości będzie to możliwe, będą uszanowane”15 .

Ostatecznie Parlament poparł stanowisko Komisji i mogła ona kontynuować swe dzieło, według przyjętych przez siebie pryncypiów. Jej przeciwnicy jednak jeszcze długo walczyli o swe racje. Bezskutecznie.

Krzyż Poświęcenia

Jak słusznie zauważył Churchill (i co wynika z jej pryncypiów), Komisja nie chciała wyrugować z cmentarzy chrześcijańskiej symboliki. W kwestii nagrobków przyjęto zasadę jednolitości, która podkreślać miała równość wszystkich poległych. Jakiekolwiek jej naruszenie, wyróżnienie poszczególnych nagrobków, spowodowałoby, iż ten zamysł ległby w gruzach. Można rzeczywiście zastanawiać się, czy można bliskim poległych narzucać swoją wolę, z drugiej strony nie da się odmówić słuszności wizji Komisji. Zwłaszcza, że najważniejszy symbol dla każdego chrześcijanina, znak Zbawienia, obecny jest na każdym cmentarzu (na którym większość spoczywających stanowią chrześcijanie). Tak jak określił to Kenyon:

„(…) A w widocznym miejscu wznosić będzie się Krzyż, zarówno jako symbol wiary chrystusowej i poświecenia ludzi spoczywających w jego cieniu”16 . Jest to Krzyż Poświęcenia (Cross of Sacrifice) zaprojektowany przez Reginalda Blomfielda, kamienny krzyż z mieczem z brązu, którego wielkość zależy od wielkości cmentarza (proporcjonalnie do liczby poległych spoczywających na nekropolii, krzyż ma inną wielkość). To właśnie te krzyże są pierwszymi obiektami, jakie widzimy, gdy zbliżamy się do cmentarzy Komisji. Znakami wiodącymi do nekropolii, zarówno turystów, jak i bliskich poległych. W jego cieniu spotykają się wszyscy.

Wykaz cytowanej literatury:

Crane D., Empires of Dead. How One Mans Vison Led to the Creation of WWIs War Graves, Londyn 2013.

Longworth P., The Uneding Vigil. The History of the Commonwelth War Graves Commission, Barnsley 2010.

Summers J., British and Commonwealth War Cemeteries, Botley 2010.

Strony internetowe:

http://hansard.millbanksystems.com/commons/1920/may/04/imperial-war-graves-commission#S5CV0128P0_19200504_HOC_311, data dostępu 10.09.2015

  1. D. Crane, Empires of Dead, London 2013, s. 128-129. []
  2. J. Summers, British and Commonwealth War Cemeteries, Botley 2010, s. 28. []
  3. P. Longworth, The Uneding Vigil, Barnsley 2010, s. 44. []
  4. D. Crane, dz. cyt., s. 149-150. Fragment w tłumaczeniu Autora. []
  5. P. Longworth, dz. cyt., s. 48. []
  6. Tamże, s. 48-49. []
  7. D. Crane, dz. cyt., Londyn 2013, s. 152. []
  8. Tamże, s. 157. Fragment w tłumaczeniu Autora. []
  9. Tamże, s. 157-158. Fragment w tłumaczeniu Autora. []
  10. P. Longworth, dz. cyt., s. 53. Fragment w tłumaczeniu Autora. []
  11. D. Crane, dz. cyt., s. 158-159. Fragment w tłumaczeniu Autora. []
  12. P. Longworth, dz. cyt., s. 53. []
  13. http://hansard.millbanksystems.com/commons/1920/may/04/imperial-war-graves-commission#S5CV0128P0_19200504_HOC_311 data dostępu 10.09.2015. []
  14. Tamże. []
  15. Tamże. []
  16. J. Summers, dz. cyt., s. 25. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz