Operacja Eagle Claw – klęska amerykańskich sił specjalnych


Oglądając hollywoodzkie produkcje, pokazujące brawurowe podboje jankesów, człowiek mający odrobinę oleju w głowie załamuje ręce. Wartka akcja, niemożliwe do wykonania operacje, niekończąca się amunicja i uproszczony model patriotyzmu często powodują torsje. Wydaje się, że scenariusze filmów niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. Nikt o zdrowych zmysłach nie podjąłby tak lekkomyślnej decyzji, posyłając żołnierzy niemal na pewną śmierć… a jednak.

Operacja Eagle Claw, przeprowadzona w kwietniu 1980 roku, była przykładem braku wyobraźni i huraoptymizmu dowódców wojskowych oraz prezydenta Jimmy’ego Cartera. To idealny przykład na to, jak naciski polityków mogą wpływać na dowódców. Plan odbicia ponad pięćdziesięciu zakładników z amerykańskiej ambasady w Teheranie już w wersji szkicu budził wątpliwości, jednak podjęto próbę wykonania zadania.

Sytuacja polityczna Iranu w latach siedemdziesiątych XX wieku

Eagle_Claw_wrecks_at_Desert_One_April_1980

Porzucone wraki maszyn po nieudanej operacji Eagle Claw

Do pełnego zobrazowania sytuacji należy cofnąć się do roku 1973, kiedy ceny ropy naftowej na rynkach światowych zaczęły drastycznie wzrastać1 . Szach Iranu Mohammad Reza Pahlawi2 wykorzystał sytuacje daną mu przez los – głodne ropy naftowej Stany Zjednoczone były w stanie zapłacić dużo za utrzymanie dostaw tego surowca. W roku 1975 Iran podpisał pierwszą umowę na dostawę ropy do USA opiewającą na 15 mln dolarów. Pieniądze z handlu zainwestowano dobrze, do roku 1980 Iran wzbogacił się o osiem nowych elektrowni atomowych, fabryki, szpitale i port morski. Około roku 1977 pojawiły się jednak pierwsze problemy, Iranowi brakowało wykwalifikowanych pracowników do obsługi zakupionych maszyn, a rząd amerykański coraz mocniej ingerował w sprawy wewnętrzne kraju. Pojawiające się coraz częściej braki w dostawie prądu, terror siany przez SAWAK3 , czy wreszcie opór przed zachodnim sposobem życia, powodowały coraz większe niezadowolenie z rządów Pahlawiego. Sytuację dodatkowo zaogniał przebywający na wygnaniu ajatollach Ruhollah Chomejni4 , który doprowadził do stworzenia przymierza między kręgami religijnymi, skupionymi wokół duchownych, będących ostojami tradycyjnego, koranicznego sposobu życia. Beczka prochu musiała wybuchnąć.

W roku 1978 doszło do otwartych protestów przeciw planom zakupu broni od Amerykanów. Obawiano się wyrzucenia pieniędzy po raz kolejny w błoto z powodu braku wyszkolonych kadr do obsługi sprzętu. Mimo to, szach uparcie planował zakup myśliwców
F-16 oraz samolotów AWACS5 za niebagatelną cenę 8 mld dolarów. Nasilające się niezadowolenie podsycane przez ajatollacha Chomejniego, doprowadziło do abdykacji szacha Pahlawiego, który 16 stycznia 1979 roku opuścił kraj6 , a władzę przejęli radykałowie. Już 1 lutego proklamowano Republikę Islamską na czele z Chomejnim. Naturalną konsekwencją było dążenie do pozbycia się Jankesów. Sytuację zaogniła dodatkowo zgoda prezydenta Cartera na leczenie nowotworu szacha w Stanach Zjednoczonych.

Zajęcie amerykańskiej ambasady

4 listopada 1979 roku do ambasady amerykańskiej w Teheranie wtargnęła licząca kilkaset osób grupa wrogo nastawionych studentów szkół koranicznych, biorąc jako zakładników ponad pięćdziesięciu pracowników placówki. Z miejsca wysunięto żądania skierowane w stronę rządu Stanów Zjednoczonych. Domagano się ekstradycji Pahlawiego i oddania go jurysdykcji irańskiego sądu. W praktyce równałoby się to podpisaniu wyroku śmierci na rządzącego od 1941 roku szacha. Kolejnymi żądaniami były „odmrożenie” aktywów irańskich zajętych przez rząd amerykański i obietnica nie mieszania się w sprawy wewnętrzne kraju. Jimmy Carter zareagował bardzo zachowawczo, sugerując dyplomatyczne rozwiązanie tej trudnej sytuacji. Z drugiej strony, dwa dni po zajęciu ambasady, podjęto decyzję o odbiciu zakładników, decyzję pochopną.

Przygotowania do operacji

Charles_Beckwith

Płk. Charles Beckwith dowodzący operacją.

Akcję rozpoczęto od analizy terenu, na którym planowano podjąć działania. Nieocenionej pomocy udzieliło CIA, wykorzystując swoich agentów na terenie Republiki Islamskiej. Jeden z przeciwników władzy ajatollacha rozpoczął przygotowania. Udało się w tym okresie zakupić sześć irańskich ciężarówek, które miały posłużyć do transportu żołnierzy Delta Force7 do ambasady w centrum Teheranu. W akcji zwiadowczej brał udział również legendarny dowódca Zielonych Beretów8 mjr Richard Meadows9 , który zaproponował miejsca dla dwu lądowisk śmigłowców wykorzystanych w akcji. Przystąpiono do prac sztabowych nadzorowanych przez prezydenta Cartera. Pośpiech i naciski z jego strony spowodowały, że plan był niedopracowany. Sztabowcy na czele z gen. Jamesem Vaughtem10 prześcigali się w komplementowaniu brawurowego planu, a żołnierze liniowi kiwali głowami z niedowierzaniem. Do grupy tworzącej plan dołączono płk. Charlesa Beckwitha11 , który miał odpowiadać za działania komandosów Delty. To on dowodził całością operacji, atakując z żołnierzami na pierwszej linii. Wspomagali go płk James Kyle, odpowiedzialny za transport powietrzny oraz ppłk Edward Seiffert, koordynujący akcję helikopterów CH-53 Sea Stallion12 . O karkołomności zadania świadczy rozmowa, jaką na tym etapie miał przeprowadzić gen. Vaught z płk. Beckwithem. Na pytanie, jakie jest ryzyko niepowodzenia, pułkownik miał odpowiedzieć, że wynosi ono około 99,9%13.

James_Vaught

Gen. James Vaught odpowiedzialny za sztabowe przygotowanie operacji.

Plan zakładał, że z terytorium Egiptu w kierunku Iranu wystartuje sześć samolotów C-130 Hercules14 z komandosami Delty na pokładzie. W ramach zsynchronizowanej akcji z pokładu USS Nimitz15 , operującego ze swoją flotyllą w Zatoce Perskiej, wystartuje osiem helikopterów CH-53. Wszystkie te jednostki miały spotkać się na wyznaczonym przez Meadowsa lądowisku oznaczonym kryptonimem Desert One, znajdującym się na pustyni Dasht-e-Kavir, ponad 300 km od stolicy Iranu. Zaplanowano, aby z tego miejsca helikoptery po zatankowaniu (Herculesy przewoziły prócz komandosów 18000 galonów paliwa), przeniosły żołnierzy Delta Force na teren lądowiska Desert Two, ulokowanego w górach oddalonych od Teheranu o około 120 km. Po zamaskowaniu helikopterów żołnierze z Beckwithem mieli poczekać na nadejście zmroku, po czym wspólnie z agentami CIA przedostać się na pakach, zakupionych wcześniej ciężarówek, do centrum Teheranu. Po unieszkodliwieniu pilnujących zakładników ochroniarzy i dokonaniu sabotażu przez ukrytych agentów CIA (w założeniach bez strat w ludności cywilnej), zakładano przedostać się środkiem trzymilionowego miasta (najlepiej w sposób niezauważony) do znajdującego się w centrum stadionu piłkarskiego. Z tego miejsca komandosi i zakładnicy, osłaniani przez przybyły na miejsce oddział US Rangers16 , mieli wejść na pokłady C-141 Starlifter17 , które gotowe były odlecieć w kierunku lotniska Manzarieh oddalonego o około 50 km na południowy-zachód od Teheranu. Lotnisko miało być zajęte przez drugi desant Delty liczący stu żołnierzy, w momencie, gdy C-141 zbliżałby się do lądowiska. W tym czasie wysłane z pokładu USS Nimitz AC-130 Spectre18 , miały zrównać z ziemią budynek ambasady. Po osiągnięciu lotniska komandosi, rangersi i zakładnicy mieli wsiąść na pokład czekających na nich Herculesów i odlecieć w kierunku Egiptu. Karkołomny plan pominął bardzo ważny aspekt tego typu akcji – elastyczności. Wiele elementów planowanej układanki mogło się posypać, wiele też ulec opóźnieniu. Plan nie zakładał marginesu błędu, co spowodowało spore komplikacje.

A C-130E from the 2nd Airlift Squadron, Pope AFB, N.C., flies over the Atlantic Ocean along the North Carolina coast. The C-130 Hercules primarily performs the intratheater portion of the airlift mission. The aircraft is capable of operating from rough, dirt strips and is the prime transport for paradropping troops and equipment into hostile areas. (U.S. Air Force photo by Tech. Sgt. Howard Blair)

Samolot transportowy C-130 Hercules.

Planowanie musi brać pod uwagę możliwość wykonania zadania, ale gen. Vaught raczej nie opierał go na logice. Szczere wątpliwości żołnierzy musiały zejść na drugi wobec nacisków gabinetu prezydenta. To kolejny dowód na tragiczny w skutkach mariaż polityki i armii. Po stworzeniu planu przystąpiono do jego realizacji. Żołnierze rozpoczęli szkolenie w bazach Hurlburt Field, Yuma, Twentynine Palms oraz Fort Bragg. Już w fazie przygotowań zauważono poważny problem, jakim było nieprzygotowanie pilotów śmigłowców marynarki wojennej, którzy nie byli szkoleni do długich lotów przy użyciu noktowizorów. Dodatkowym utrudnieniem był fakt, iż musieli utrzymywać maszyny na bardzo niskim pułapie 60 m, aby nie dać się wykryć radarom irańskim. Po akcji okazało się, iż forsowali maszyny bez potrzeby, gdyż irańskie urządzenia radiolokacyjne były niesprawne. Dodatkowo rozkaz utrzymywania tak niskiego pułapu wydaje się niezrozumiały, gdyż radary obrony przeciwlotniczej wyłapywały maszyny przeciwnika na poziomie 1000 m. Nie przeprowadzono również próby przed samą akcją, co musiało bez wątpienia wpłynąć na przebieg działań.

W czasie przygotowań również agenci CIA nie pozostawali bierni. Miesiąc przed akcją obleciano trasę objętą działaniami, zaś jeden z oficerów agencji wywiadowczej na motocyklu objechał teren lądowiska Desert One, umieszczając w piasku pustyni sygnalizatory niezbędne do lądowania. Miały być uruchomione zdalnie z pokładu samolotów.

Fiasko operacji

25 kwietnia 1980 roku po godzinie 19.00 z pokładu USS Nimitz wystartowały śmigłowce Sea Stallion pod wspólnym kryptonimem Bluebeard. W tym samym czasie z terenu Egiptu wyruszyły dwa zgrupowania Herculesów pod kryptonimami Dragon i Republic. Już dwie godziny po rozpoczęciu akcji pojawiły się pierwsze poważne problemy. Jeden z ośmiu CH-53 zgłosił problemy z wirnikiem, żołnierze podjęli decyzję o porzuceniu maszyny. Nad Wielką Pustynią Lota rozpoczęła się burza piaskowa, piloci zostali zmuszeni do rozproszenia szyku, co skomplikowało całą akcję, gdyż obowiązywał nakaz zachowania ciszy w eterze. Kolejny Sea Stallion musiał zawrócić w kierunku lotniskowca, z powodu awarii nawigacji – piach dostał się do systemu i uszkodził go. Przed osiągnięciem Desert One kolejna maszyna miała ogromne problemy i zawróciła w kierunku lotniskowca. Warunki były bezlitosne.

Three RH-53 Sea Stallion helicopters are lined up on the flight deck of the nuclear-powered aircraft carrier USS NIMITZ (CVN-68) in preparation for Operation Evening Light, a rescue mission to Iran.

Helikoptery RH-53 Sea Stallion na pokładzie USS Nimitz przed rozpoczęciem operacji.

W tym czasie na lądowisko dotarły Herculesy z żołnierzami Delta Force, którzy rozpoczęli zabezpieczanie terenu. Ku wielkiemu zaskoczeniu pojawił się kolejny problem – w ich kierunku zbliżał się z dużą prędkością autobus, który pomimo prób zatrzymania, nie zmniejszył prędkości. Komandosi otworzyli ogień w kierunku chłodnicy i kół. Okazało się, że pojazd był wypełniony cywilami, wśród których znajdowało się wiele kobiet i dzieci. Zostali zamknięci na pokładzie jednego z samolotów. Po osiągnięciu celu przez śmigłowce doszło do kolejnej niespodzianki. Beckwith zorientował się, iż ma tylko pięć śmigłowców, absolutne minimum do wykonania zadania. Pułkownik wahał się czy należy kontynuować operację. W tym czasie do zgrupowania zbliżył się kolejny pojazd – cysterna z benzyną. Szybko podjęto decyzję o uderzeniu pociskiem przeciwpancernym, gdyż ciężarówka nie zwalniała. Rozbłysk wybuchu i częściowa dekonspiracja przyspieszyły decyzję Beckwitha o wycofaniu się i przerwaniu akcji. Plan posypał się na pierwszym etapie. Inną komplikacją był fakt skrajnego wyczerpania pilotów CH-53, którzy przeżyli koszmar, doprowadzając maszyny do tego punktu. W razie wygaszenia silników, piasek wyrządziłby nieodwracalne straty, a maszyny nie poderwałyby się w górę.

Żołnierze i piloci rozpoczęli przygotowania do ewakuacji. Około godziny 3.00, jeden ze śmigłowców podrywający się do tankowania19 , zahaczył łopatą wirnika o kokpit Herculesa. Śmierć poniosło osiem osób, trzech żołnierzy z pokładu śmigłowca oraz pięciu z C-130. Wybuchła panika, zadecydowano o porzuceniu i wysadzeniu śmigłowców, jednak w ogólnym zamieszaniu nikt nie wykonał rozkazu. Na miejscu porzucono również plany całej akcji, ujawniające lokalizację lądowiska Desert Two, udziału pozostałych jednostek i dekonspirujące agentów CIA. Na lądowisku pozostawiono także ciała poległych żołnierzy. Tempo akcji dyktowane było koniecznością przetransportowania rannych na pokład lotniskowca. O godzinie 3.22 ostatni samolot poderwał się w powietrze.

Usburnedhelicopter

Obraz po przerwanej akcji.

Dzień po akcji siły Chomejniego przejęły teren Desert One razem ze śmigłowcami i planami. Zwłoki żołnierzy wykorzystano z kolei w działaniach propagandowych, publikując zdjęcia osmalonych kości poległych. Prezydent Carter następnego dnia poinformował opinię publiczną o niepowodzeniu akcji, biorąc całą odpowiedzialność na swoje barki. Stwierdził również w wygłoszonym orędziu, iż nie była to akcja militarna skierowana przeciwko Iranowi, nazywając ją akcją humanitarną. Orędzie prezydenta zaprezentowano w całości poniżej. Był to koniec jego kariery, szanse na reelekcję spadły niemal do zera. Zakładników z ambasady w Teheranie zwolniono dopiero po opuszczeniu gabinetu przez prezydenta i zajęciu jego miejsca przez prezydenta Ronalda Reagana.

Czego by nie mówić o sztabowcach planujących akcję, uczciwie trzeba przyznać, że mieli iście ułańską fantazję. Plan skazany był na niepowodzenie już na etapie przygotowania. Słabe przeszkolenie pilotów i warunki, w których przyszło im odbyć loty również nie zapowiadały sukcesu. Bardzo dziwi fakt, że mimo wszystkich przeciwwskazań nie podjęto decyzji o przeniesieniu akcji na inny termin. Narażając żołnierzy i swoją opinię Carter, jak się wydaje, był zaślepiony możliwością spektakularnego sukcesu, który pomógłby mu w karierze politycznej. Jego naciski na żołnierzy musiały spowodować tragedię. Wskazuje się także jeszcze jedną przyczynę klęski, jaką była konkurencja między różnymi oddziałami oraz brak jednolitego dowodzenia. Pokłosiem najbardziej nieudanej akcji w powojennej historii Stanów Zjednoczonych było powołanie w roku 1987 USSOP20 , które od tej pory miało nadzorować i koordynować działanie różnych rodzajów sił zbrojnych.

Bibliografia:

1. Regan G., Błędy Militarne, Warszawa 1992.

2. Russell T., Crisis in Iran: Operation EAGLE CLAW.

strony internetowe

http://mentalfloss.com/article/30528/operation-eagle-claw-disastrous-rescue-attempt-during-iranian-hostage-crisis, dostęp: 03.10.2015.

http://spectator.org/articles/34807/why-rescue-failed, dostęp: 03.10.2015.

http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127291,2671546.html, dostęp: 03.10.2015.

http://blogbiszopa.pl/2012/04/zlamany-szpon/, dostęp: 03.10.2015.

 

Korekta i redakcja: Grzegorz Antoszek

  1. Pułap cenowy w roku 1980 wzrósł do 30 dolarów za baryłkę. Dla porównania przed rewolucją irańską i wojną Jom Kippur, kiedy kraje arabskie wstrzymały handel z krajami wspierającymi Izrael, cena nie przekraczała 4 dolarów. Więcej o wojnie Jom Kippur: https://historia.org.pl/2015/09/30/wojna-jom-kippur-20-dni-krwawej-walki/ [dostęp: 03.10.2015]. []
  2. Pułap cenowy w roku 1980 wzrósł do 30 dolarów za baryłkę. Dla porównania przed rewolucją irańską i wojną Jom Kippur, kiedy kraje arabskie wstrzymały handel z krajami wspierającymi Izrael, cena nie przekraczała 4 dolarów. Więcej o wojnie Jom Kippur: https://historia.org.pl/2015/09/30/wojna-jom-kippur-20-dni-krwawej-walki/ [dostęp: 03.10.2015]. []
  3. Irańska służba bezpieczeństwa. Metody przez nią stosowane są podobne do tych, których używano na przykład w Iraku w czasie rządów Saddam Husajna. Rażenie prądem, przypalanie genitaliów, bicie i poniżanie były na porządku dziennym. Najważniejszym celem życia Irańczyków stawało się uniknięcie spotkania ze służbami bezpieczeństwa. Świetnie ten delikatny temat ujął Paweł Smoleński w swojej książce, więcej [w:] P. Smoleński, Irak. Piekło w raju, Wołowiec 2012. []
  4. Szyita, przywódca duchowy radykalnych muzułmanów, ajatollah oraz przywódca Iranu w latach 1979-1989. Gruntownie wykształcony w szkołach koranicznych, charyzmatyczny przywódca odnoszący się do tradycji islamu, potępiał obecność Stanów Zjednoczonych w Iranie i na całym Bliskim Wschodzie. Przeciwnik reform demokratycznych. Za jego panowania doszło do zradykalizowania stosunku do wiary. Wprowadzono też nakaz noszenia burek przez kobiety. []
  5. Specjalnie dostosowane samoloty Boeing E-3 Sentry, stanowiące element lotniczego systemu ostrzegania i kontroli (Airborne Warning and Control System). []
  6. Przez Egipt skierował się do USA. []
  7. Pełna nazwa to 1st Special Forces Operational Detachment-Delta (Airborne). Utworzona w roku 1977 jednostka specjalna, przeznaczona do przeprowadzania trudnych i szybkich akcji na terenie wroga. Przy jej tworzeniu odwoływano się do brytyjskiej jednostki SAS. Od początku swojego istnienia stacjonowała w forcie Bragg w Kalifornii. Jednostka miała być wyspecjalizowana w odbijaniu zakładników. Składa się z trzech szwadronów. Uważana jest za najlepiej wyposażoną na świecie, a przywilejem jej żołnierzy jest między innymi testowanie nowych rodzajów broni. []
  8. US Special Forces, ich potoczna nazwa pochodzi od koloru beretów wojskowych, które noszą. Jednostka została utworzona w roku 1952, a pierwszymi żołnierzami jednostek specjalnych byli weterani II wojny światowej. Były to pierwotnie jednostki desantowe przeznaczone do działania na tyłach przeciwnika. W roku 1971 zmniejszono liczebność oraz ograniczono cele działania formacji. Odebrane zadania przekazano nowoutworzonej Delta Force. []
  9. Służbę rozpoczął w roku 1946 w wieku piętnastu lat, i szybko stał się najmłodszym sierżantem w historii US Army. W latach sześćdziesiątych z powodzeniem przeszedł szkolenie w brytyjskim SAS, brał udział w wojnie w Wietnamie. Stworzył zręby Zielonych Beretów. Odszedł z armii po nieudanej akcji Eagle Claw. []
  10. Weteran II wojny światowej, wojny w Korei oraz wojny w Wietnamie. Wielokrotnie ranny podczas działań. Po wojnie w Wietnamie oddelegowany do pracy sztabowej w Pentagonie w stopniu generała-majora. Odpowiedzialny za koordynowanie planem Eagle Claw. Po fiasku operacji nie wyciągnięto konsekwencji w stosunku do jego osoby, w służbie pozostał do 1985 roku. []
  11. Weteran wojny w Wietnamie i Korei. Służył w wojsku w latach 1952-1981. Twórca jednostki Delta Force. Po klęsce akcji Eagle Claw odszedł z armii, zmarł w 1994 roku. []
  12. Ciężki śmigłowiec transportowy, zdolny do transportu dział lub lekkich pojazdów terenowych. Stosowany również do akcji desantowych. Produkowany w latach 1966-1978 w liczbie ponad pięciuset egzemplarzy. []
  13. http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127291,2671546.html [dostęp: 03.10.2015]. []
  14. Średni samolot transportowy, jedna z najbardziej udanych konstrukcji tego typu, o czym świadczy nieprzerwana produkcja od 1956 roku. []
  15. Jest to drugi po USS Enterprise amerykański lotniskowiec o napędzie atomowym, wprowadzony do służby w roku 1975. Stał się jednostką wiodącą klasy superlotniskowców atomowych, zapewniających US Navy panowanie na morzach i oceanach. Jego portem macierzystym jest San Diego. Poza akcją Eagle Claw wykorzystany między innymi w wojnie z Irakiem w 1991. []
  16. Pełna nazwa to United States Army Rangers. To elitarna formacja piechoty górskiej, obecnie składająca się z trzech batalionów wchodzących w skład 75. Pułku Rangers. Historia jednostki sięga XVII wieku, kiedy to niewielkie oddziały Brytyjczyków wyznaczane były do walki z Indianami. Rangersi brali udział między innymi w II wojnie światowej, wojnie w Korei oraz w Wietnamie. Obecnie oddziały te biorą udział w działaniach Stanów Zjednoczonych w Iraku i Afganistanie. []
  17. Samolot transportowy, który pomimo produkcji w latach 1965-1968 (jedynie 285 egzemplarzy), pozostał w służbie do roku 2006. []
  18. Jest to bojowa, bardzo silnie uzbrojona, wersja samolotu C-130 Hercules, przeznaczona do bliskiego wsparcia piechoty, początkowo wykorzystywana podczas walk w Wietnamie. []
  19. Helikoptery tankowano w powietrzu przy użyciu C-130. []
  20. United States Special Operation Command, powstałe po operacji Eagle Claw zjednoczone dowództwo operacyjne operacji specjalnych. Umożliwiło lepsze planowanie i zsynchronizowanie akcji specjalnych. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

3 komentarze

  1. Marcos pisze:

    Zastanawiam się co tutaj napisano i po co ? Czy są to fakty nieznane ? Odkrywcze? Wnoszące coś nowego do sprawy ?

  2. Andrzej pisze:

    Może nie są to faktyu nieznane. Ja jednak przeczytałem ten artykuł z zainteresowaniem. Ten temat zawsze mnie ciekawił, jak dotąd nigdzie jednak nie wpadł mi w rękę taki całościowy opis zagadnienia. Nie każdy ma ochotę ślęczeć gdzieś po bibliotekach w poszukiwaniu faktów i jeżeli ktoś się poświęci i to opisze to chwała mu za to.

  3. Rebel pisze:

    Niestety artykuł zawiera dużo błędów.
    Po pierwsze - sposób ewakuacji został „uproszczony”, być może zgubiono akapit lub zdanie.
    Samoloty C-141, które są znacznie większe od Herculesów nie zdołałyby ani wylądować, ani wystartować z „stadionu w centrum Techeranu”, zresztą żadnemu z samolotów transportowych to by się nie udało.
    Na stadionie piłkarskim miały lądować śmigłowce Sea Stalion, które miały przetransportować zakładników i żołnierzy na lotnisko Manzarieh, gdzie mieli przesiąść się do C-141. Natomiast nie było potrzeby dodatkowej przesiadki na Herculesy, zwłaszcza, że C-141 mają znacznie większy zasięg.
    Kolejna kwestia - AC-130 miały latać nad Techeranem jako wsparcie (te samoloty nie są w stanie bazować na lotniskowcu), natomiast z dwóch lotniskowców miały wystartować samoloty F-4, A-7 i A-6 jako wsparcie naziemne (CVW-8 i CVW-14).
    Kolejna sprawa - przekazywanie paliwa odbywało się na ziemi, a nie w powietrzu (owszem, śmigłowce MH-53 Pave Lov mają taką możliwość, podobnie jak specjalnie przystosowane Herculesy) ale nie zwykłe CH-53, również załogi nie miały takiego przeszkolenia. Śmigłowiec Bluebeard 3 uderzył w statecznik Herculesa podczas próby przelecenia w pobliże EC-130 - pilot był oślepiony przez pył i piasek podniesiony przez wirnik śmigłowca, poruszał się wg. wskazań kontrolera naziemnego, który tez w pewnym momencie stracił widoczność.

Zostaw własny komentarz