Gospodarka Stanów Zjednoczonych w latach 70. XX w.


Ronald Reagan, obejmując w 1981 r. urząd prezydenta, zastał gospodarkę Stanów Zjednoczonych w opłakanym stanie. Realia lat 70. XX w. budziły duże niezadowolenie zarówno społeczeństwa, jak i wykształconych ekonomistów. Warto prześledzić, jakie czynniki i decyzje polityczne wpłynęły na zachwianie pozycji tego światowego mocarstwa i ekonomicznego giganta.

800px-Official_Portrait_of_President_Reagan_1981

Ronald Reagan

Stany Zjednoczone w XX w.

Obecnie Stany Zjednoczone są jedną z największych potęg ekonomicznych świata. Najintensywniejszy rozwój nastąpił na przełomie XIX i XX w.. Ekspansja terytorialna wykazała konieczność modernizacji transportu, przede wszystkim kolejowego, oraz motoryzacji. Tym samym zaczęły pojawiać się pierwsze korporacje, przyczyniające się do wzrostu gospodarczego i technologicznego kraju. Znacznie przybrał na sile interwencjonizm państwowy, którego cechą podstawową jest aktywna polityka rządu w zakresie oddziaływania na przebieg procesów gospodarczych1. Jako główną przyczynę tego stanu rzeczy uznać można wielki kryzys ekonomiczny w latach 1929-1933. Jego następstwem było wprowadzenie przez prezydenta Franklina Delano Roosevelta (1882-1945) programu reform ekonomiczno-społecznych, znanego pod nazwą New Deal (Nowy Ład)2.

Paweł Toboła-Pertkiewicz w swoim wykładzie wskazuje na kilka aspektów, które miały wpływ na proces gospodarowania w USA w wieku XX. Są to:

  • dwie wojny światowe, w których udział przez Stany Zjednoczone zmienił strukturę wydatków oraz specjalizację produkcji;
  • wzrost liczby ludności;
  • migracje wewnętrzne i zewnętrzne;
  • zmiany obyczajowe.

Interwencjonizm amerykańskiego rządu przejawiał się przede wszystkim w ilości państwowych programów federalnych, których liczba sięgała niemalże 500 w przededniu objęcia przez Ronalda Reagana (1911-2004) urzędu prezydenckiego w 1981 r. Ich era rozpoczęła się od wspomnianego już wcześniej New Deal, później natomiast nastał czas kolejnych wielkich projektów, takich jak Plan Marshalla, New Frontier czy Great Society.3 Ich wdrażanie stanowiło ogromną część wydatków budżetowych państwa.

Należy także podkreślić, że amerykańska gospodarka zmieniła się pod względem strukturalnym. Przemysł górniczy odgrywał coraz mniejszą rolę, upadały stare zakłady produkcji masowej, zaś w ich miejsce pojawiały się nowe gałęzie przemysłu, przede wszystkim chemiczny, elektroniczny i związany z przetwórstwem ropy naftowej. Coraz większą rolę zaczęły odgrywać dotychczas marginalne obszary gospodarki, czyli związane z przedsiębiorstwami usługowymi4.

Stan gospodarki w latach 70.

W porównaniu do lat poprzednich stan gospodarki Stanów Zjednoczonych oraz jej zdolność konkurencyjna w latach 70. uległy znacznemu pogorszeniu. Znakomicie ilustrują to cztery wskaźniki rozwoju gospodarczego Stanów Zjednoczonych.

Po pierwsze, nastąpił znaczny spadek tempa wzrostu dochodu narodowego – GNP (Gross National Product), w szczególności zaś realnego wzrostu GNP per capita5. Stany Zjednoczone nie należały tutaj do wyjątku. Wskaźnik ten wykazał znaczną tendencję spadkową również w Japonii i RFN, czyli ówczesnych głównych konkurentach USA. Jednak w latach 1973-1980 państwa te osiągały wciąż ponad 3% rocznie, natomiast w Stanach Zjednoczonych tempo realnego wzrostu GNP spadło praktycznie do zera. Należy wziąć również pod uwagę niższe średnie roczne tempo wzrostu realnego produktu krajowego brutto – GDP (Gross Domestic Product). Można z tego wyciągnąć następujące wnioski: wzrost dochodu narodowego w USA był mniejszy niż w innych krajach wysoko rozwiniętych oraz nie był on efektem wzrostu wydajności pracy, a wzrostu zatrudnienia. Tym samym nie nastąpił również wzrost płac realnych6.

Po drugie, tempo inflacji rosło w zatrważającym tempie, co było szokiem dla amerykańskiego społeczeństwa. Najwyższy jej wzrost zanotowano w 1980 r. Wtedy też wskaźnik cen artykułów konsumpcyjnych – CPI (Consumer Price Index) – sięgnął 13%. Taki stan rzeczy bardzo dziwił ówczesnych ekonomistów, którzy nie potrafili odnaleźć jego źródła. Jako potencjalne przyczyny tak wysokiej inflacji podawano wzrost płac nominalnych niektórych grup zawodowych oraz podwyżki cen paliw7. Wprowadzono ścisłą kontrolę cen produktów na rynku energetyczno-paliwowym8. Wzrost ceny ropy naftowej był oczywistym efektem kryzysu naftowego, jednak chyba nikt w amerykańskim społeczeństwie nie spodziewał się, że za baryłkę ropy, kosztującą niegdyś 3 dolary, płacić trzeba będzie 36 dolarów, czyli o ponad 1000% więcej. Spadek nastrojów społecznych i negatywny efekt gospodarczy zaistniałej sytuacji nie dziwi nikogo, biorąc pod uwagę powierzchnię i styl życia mieszkańców omawianego państwa9. Okazało się jednak, że zmiany te miały mniejszy wpływ na inflację, niż się spodziewano. Próbowano bezskutecznie poszukiwać innych jej źródeł.

Recesję w cyklu koniunkturalnym uważa się za skutek inflacji, tę natomiast utożsamia z nieudolną polityką rządu. Można stwierdzić, że prowadzono tak zwaną ekonomię opartą na inflacji, która w założeniu powinna kreować wzrost gospodarczy, jednak uzyskane efekty były zgoła odmienne10.

Richard_M._Nixon,_ca._1935_-_1982_-_NARA_-_530679

Richard Nixon

Milton Friedman11 (1912-2006) uważał, że najwięcej szkody amerykańskiemu państwu wyrządziła decyzja prezydenta Richarda Nixona (1913-1994) z 15 sierpnia 1971 r. o zamrożeniu płac i cen na okres 90 dni. Decyzja ta zbiegła się z ostateczną likwidacją wymienialności dolara amerykańskiego na złoto, czyli upadku systemu z Bretton Woods, i upłynnieniu jego kursu. Działalność ta miała doprowadzić Stany Zjednoczone do osiągnięcia dobrobytu, jednak „nie tylko nie ograniczyła inflacji, ale była głównym powodem tego, że mieliśmy zarówno inflację, jak i stagnację przez resztę lat siedemdziesiątych”12.

Po trzecie, w ciągu dziesięciu lat, mimo krótkoterminowych spadków, sukcesywnie wzrastała stopa bezrobocia mierzona procentowym udziałem bezrobotnych w całości siły roboczej Stanów Zjednoczonych. W 1977 r. wyniosła o 2,5% więcej niż w latach 60., kiedy to osiągała średnio około 4,5%13. Również ten wskaźnik, tak samo jak GNP, był zdecydowanie wyższy niż w innych krajach wysoko rozwiniętych grupy G-7, do której należały: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Włochy, Kanada i Japonia.

Najbardziej niepokojącym zjawiskiem związanym z wzrastającą stopą bezrobocia była nieudolność kolejnych rządów w aspekcie jej zwalczania. Próbowano dokonać tego na dwa sposoby – oba równie nieefektywne i pogrążające gospodarkę USA w coraz większej recesji i panującej już od 10 lat stagflacji (zjawiska, kiedy w gospodarce państwa występuje równocześnie wysoka inflacja, jak i stagnacja gospodarcza; dochodzi wtedy do wzrostu cen przy jednoczesnym ograniczeniu produkcji)14. Pierwsza podjęta próba polegała na zwiększaniu podaży pieniądza. Niestety, działanie to nie przyniosło pożądanych rezultatów, a wręcz przeciwnie – doprowadziło do znacznego wzrostu inflacji. Następujące po sobie rządy nie uczyły się na błędach swoich poprzedników, w efekcie czego każda próba wyjścia z recesji kosztowała budżet państwa coraz więcej oraz kończyła się całkowitą lub częściową klęską. Podobnie rzecz się miała w przypadku drugiego sposobu ograniczania bezrobocia, jakim było tworzenie nowych miejsc pracy w sektorze publicznym oraz wdrażanie dużej liczby programów, mających pomóc bezrobotnym w przekwalifikowaniu lub znalezieniu pracy. W tym celu uchwalono nawet specjalne prawo, tzw. CETA – Comprehensive Employment & Training Act. Również ta działalność okazała się bardzo kosztowna i była jeszcze jedną przyczyną wzrostu inflacji15. Rząd, zamiast szukać oszczędności, zwiększał wydatki oraz zaciągał coraz to nowe pożyczki. Dodruk pieniędzy został zwiększony aż o 12%16. Takie działania zatrzymywały wzrost bezrobocia tylko na chwilę. Błędne koło zamykało się. „Inflacja jest jak wirus w ekonomicznym krwiobiegu – czasem aktywny, a czasem nie, ale pozostawiający pacjenta w coraz słabszej formie po każdym ataku”17.

wyk.1

Wykres 1. Stopa inflacji w latach 1954-1979 (w %) Opracowanie własne na podstawie: Tablica 1. Średnia stopa inflacji w latach 1954-1979 (w %) w: W. Bieńkowski, Reaganomika i jej wpływ na konkurencyjność gospodarki amerykańskiej, 1995, s. 104.

Po czwarte w bilansie płatniczym pojawił się szybko rosnący deficyt obrotów towarowych. Było to zjawisko nowe, którego początek miał miejsce na przełomie lat 60. i 70. Do tej pory USA szczyciło się pozycją największego eksportera na świecie, dzięki czemu notowało bardzo dużą nadwyżkę w obrotach handlowych. W rezultacie wzrostu deficytu bilansu handlowego pojawił się deficyt na rachunku bieżącym, wynoszący w latach 1977-1978 ponad 14 mld USD18.

Warto także wspomnieć o spadku krajowych oszczędności netto Stanów Zjednoczonych, co równocześnie doprowadziło do spadku wydatków na inwestycje. Nie wróżyło to dobrze przyszłości gospodarczej kraju. Wojciech Bieńkowski wskazuje trzy sposoby na odwrócenie tego negatywnego trendu:

  • wykorzystanie „oszczędności zagranicznych”, co wiązało się z dalszym wzrostem deficytu bilansu handlowego;
  • zwiększenie efektywności własnej akumulacji;
  • wzrost oszczędzania19.

Poszkodowane społeczeństwo

Wszystkie wymienione wyżej wskaźniki były przyczyną bardzo niskiego wzrostu gospodarczego w latach 1974-1980. Wynosił on trochę ponad 2% PKB, co stanowiło mniej niż średni wzrost państw G-720. Jak wskazuje David Harvey (profesor antropologii z City University of New York, autor książki Neoliberalizm. Historia katastrofy), załamanie się wzrostu gospodarczego i spadek realnych stóp procentowych poniżej zera przeraził przede wszystkim klasy wyższe, gdyż oznaczało to bardzo niskie zyski i dywidendy. Majątek w Stanach Zjednoczonych zmniejszał się z powodu załamania kapitału akcyjnego oraz spadku wartości nieruchomości i oszczędności. Był to efekt złego systemu podatkowego, który skutecznie zniechęcał ludzi do oszczędzania, inwestowania i pracy. Obciążenia podatkowe przekraczały 30% GNP. Na dodatek rosnąca inflacja przesuwała dochody osobiste do przedziałów o wyższym opodatkowaniu krańcowym, które w 1980 r. wynosiło już 37%. Przeprowadzone badania udowodniły, że udział osób objętych najwyższym podatkiem krańcowym wzrósł czterokrotnie w ciągu zaledwie 15 lat. W efekcie zaistniałej sytuacji opodatkowanie dochodów przekroczyło opłacalny poziom, co działało demotywacyjnie na obywateli amerykańskich, gdyż było czynnikiem decydującym o podejmowaniu drugiej, dodatkowej pracy. Wzrost nastąpił również w przypadku oprocentowania dochodów kapitałowych od inwestycji i dochodów z działalności produkcyjnej. System podatkowy stawał się więc coraz bardziej represyjny21. Oprocentowanie kredytów także nie było korzystne dla obywateli. W przypadku krótkoterminowych kredytów bankowych wynosiło minimum 20%, a hipotecznych – 13%22. Społeczeństwo, którego 1% najbogatszych przedstawicieli kontrolował ten majątek, musiało uchronić się przed gospodarczym i politycznym upadkiem23.

wyk.2

Wykres 2. Saldo obrotów handlowych w latach 1975-1980 (w USD) Opracowanie własne na podstawie: Tablica 2. Saldo obrotów handlowych Stanów Zjednoczonych w latach 1967-1980 (w USD, eksport-import c.i.f.) w: W. Bieńkowski, Reaganomika i jej wpływ na konkurencyjność gospodarki amerykańskiej, 1995, s. 107.

Mimo ogromnego obciążenia podatkowego zabierane obywatelom pieniądze i tak nie wystarczyły na pokrycie wszystkich wydatków budżetu państwa, które w ciągu ostatnich 10 lat wzrosły o 300%. Najwięcej niepokoju budziły zmiany w strukturze tych wydatków. Rządowe zakupy dóbr i usług wzrosły jedynie dwukrotnie, natomiast większa część była traktowana jako tzw. wydatki niekontrolowane, czyli transfery dla osób fizycznych w ramach różnych programów socjalnych i pomocy, w skład których wchodziły na przykład wydatki na program darmowych bonów żywnościowych czy opieki medycznej. Tutaj zanotowano ponad czterokrotny wzrost24. Do osłabienia systemów motywacyjnych w społeczeństwie przyczyniły się więc przede wszystkim programy socjalne. Co więcej, dług państwowy bliski był osiągnięcia sumy 1 biliona (sic!) dolarów. Obsługa zadłużenia kosztowała Stany Zjednoczone 100 mld dolarów25.

Nie da się ukryć, że zaistniała sytuacja dla niektórych ekonomistów wydawała się bardzo dziwna. Stany Zjednoczone zawsze jawiły się jako kraj gospodarczo niezależny, samowystarczalny. Na rynku, gdzie dobra konsumpcyjne stanowią 2/3 produkowanych dóbr, siła nabywcza, dochód ludności oraz rozwój produkcji powinny wciąż rosnąć. Rodzi to pytanie, dlaczego siła nabywcza pracownika spadała sukcesywnie od roku 1973, a poziom rozwoju produkcji wahał się wraz z cyklicznością koniunktury26?

Życie gospodarki

Cykl koniunkturalny składa się z dwóch głównych etapów: recesji i ożywienia gospodarczego. W okresie recesji następuje stopniowy wzrost popytu. Zakupy przez konsumentów samochodów i mieszkań dynamizują zatrudnienie w tych branżach. Wzrost zatrudnienia jest przyczyną zwiększenia popytu dóbr konsumpcyjnych codziennego użytku. W tych gałęziach również dochodzi do wzrostu zatrudnienia. Ożywienie gospodarcze trwa do momentu, w którym popyt zaczyna gwałtownie maleć, następuje spadek produkcji i wzrost cen. Przez jakiś czas całkowity spadek konsumpcji jest nadrabiany przez wydatki inwestycyjne przedsiębiorstw aż do momentu kolejnej recesji. Jak widać, struktura cyklu jest na tyle prosta, że rząd powinien bez problemu wpływać na jego przebieg, odpowiednio wcześniej wprowadzając właściwe środki wspierające ożywienie lub też je ograniczające27.

W Stanach Zjednoczonych zadanie to należy do Federal Reserve System, czyli zbioru instytucji, które spełniają rolę banku centralnego USA28. Jego Open Market Committee decyduje o wdrażaniu odpowiednich środków wpływających na cykl. Niestety, kierownictwo FED nie było kontrolowane przez społeczeństwo. Sprawowało swą funkcję samodzielnie, bez jakiejkolwiek ingerencji zewnętrznej. Jedynym wyjątkiem jest tutaj mianowanie prezesa Federal Reserve przez prezydenta. Po tym zdarzeniu prezes pozostaje na swoim stanowisku nietykalny aż do złożenia urzędu.

Po nagłym wzroście produkcji i zatrudnienia w roku 1978 gwałtowne załamanie nastąpiło już rok później. Po „drugim szoku naftowym” prezes FED, William Miller, podaje się do dymisji, a jego miejsce zajmuje Paul Volcker, który początkowo prowadzi umiarkowaną politykę, natomiast na 8 miesięcy przed wyborami nagle słyszy się hasła o recesji gospodarczej. Dlaczego więc w sierpniu Federal Reserve gwałtownie zmienia politykę i przedsiębiorstwa znowu zatrudniają pracowników? Powód jest prosty – w listopadzie głosować się będzie w atmosferze ożywienia gospodarczego29.

Bibliografia:

  1. Bieńkowski Wojciech, Reaganomika i jej wpływ na konkurencyjność gospodarki amerykańskiej, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1995.
  2. Chamsol Paul, USA: Jaka jest prawda o Reaganomice, [w:] Ameryka od Reagana do Reagana, Polska Agencja Prasowa, Warszawa 1985.
  3. Kęciek Krzysztof, Bomba zegarowa Reagana, http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/bomba-zegarowa-reagana, 26.10.2012.
  4. Lösche Peter, Ronald W. Reagan (1981-1989): Prezydent konserwatywnej rewolucji?, [w:] Jürgen Heideking (red.), Amerykańscy prezydenci. 41 historycznych portretów od Jerzego Waszyngtona do Billa Clintona, Wydawnictwo ASTRUM, Wrocław 1991.
  5. Ptak Piotr, Ile państwa w gospodarce? Milton Friedman o ekonomicznej roli państwa, Wydawnictwo C.H. Beck, Warszawa 2008.
  6. Reagan Ronald, Moja wizja Ameryki, Wydawnictwo ARWIL, Warszawa 2004.
  7. Skinner Kirton K., Anderson Annelise, Anderson Martin, Reaganomika – cele i liczby, http://www.reagan.org.pl/artykul/reaganomika-cele-i-liczby, 26.10.2012.
  8. Toboła-Pertkiewicz Paweł, Reaganomika, czyli ekonomiczne prosperity, http://www.reagan.org.pl/artykul/reaganomika-czyli-ekonomiczne-prosperity, 26.10.2012.
  9. Woodard J. David, The America That Reagan Built, Praeger Publishers, Westport 2006.

  1. J. D. Woodard, The America That Reagan Built, Westport 2006, s. 40. []
  2. P. Toboła-Pertkiewicz, Reaganomika, czyli ekonomiczne prosperity, http://www.reagan.org.pl/artykul/reaganomika-czyli-ekonomiczne-prosperity, 26.10.2012. []
  3. Ibid. []
  4. P. Lösche, Ronald W. Reagan (1981-1989): Prezydent konserwatywnej rewolucji?, s. 479. []
  5. W. Bieńkowski, Reaganomika i jej wpływ na konkurencyjność gospodarki amerykańskiej, Warszawa 1995, s. 102-103. []
  6. Ibid., s. 103. []
  7. Ibid., s. 104. []
  8. K. K. Skinner, A. i M. Anderson, Reaganomika – cele i liczby, http://www.reagan.org.pl/artykul/reaganomika-cele-i-liczby, 26.10.2012. []
  9. P. Toboła-Pertkiewicz, op. cit. []
  10. R. Reagan, Moja wizja Ameryki, Warszawa 2004, s. 153. []
  11. Milton Friedman jest zdecydowanym zwolennikiem wolnego rynku, twórcą monetaryzmu i laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii. []
  12. P. Ptak, Ile państwa w gospodarce? Milton Friedman o ekonomicznej roli państwa, Warszawa 2008, s. 128-129. []
  13. W. Bieńkowski, op. cit., s. 104-105. []
  14. K. Kęciek, Bomba zegarowa Reagana, http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/bomba-zegarowa-reagana, 26.10.2012. []
  15. W. Bieńkowski, op. cit., s. 105-107. []
  16. R. Reagan, op. cit., s. 129-130. []
  17. Ibid., s. 152. []
  18. W. Bieńkowski, op. cit., s. 107-108. []
  19. Ibid., s. 108-109. []
  20. P. Toboła-Pertkiewicz, op. cit. []
  21. W. Bieńkowski, op. cit., s. 113-114. []
  22. K. K. Skinner, A. i M. Anderson, op. cit. []
  23. K. Kęciek, op. cit. []
  24. W. Bieńkowski, op. cit., s. 116. []
  25. R. Reagan, op. cit., s. 129-130. []
  26. P. Chamsol, USA: Jaka jest prawda o Reaganomice, [w:] Ameryka od Reagana do Reagana, Warszawa 1985, s. 11. []
  27. Ibid., s. 11-12. []
  28. R. Reagan, op. cit., s. 157. []
  29. P. Chamsol, op. cit., s. 13. []

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum.Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

3 komentarze

  1. Piotrek napisał(a):

    To nie do końca tak. Problem leży w kilku innych miejscach. Po pierwsze: Druga światowa i plan Marschalla oznaczał że USA stały się potęgą w świecie. Gospodarczą. Polityczną. Lata 50 te i 60 te to tak naprawdę gigantyczny i szybki rozwój dwóch krajów, albo terenów: Europy (Zachodniej) i Japonii. Oba te kraje z wielu powodów wybrały zupełnie inny sposób rozwoju i model niż amerykański, poza tym zupełnie inny typ gospodarki prezentowała Japonia i E.Zach. niż USA. Gros partii prawicowych europejskich w Stanach byłaby najgorszą możliwą lewicą. Z jednej strony oznaczało to wyższe wydatki, z drugiej wymuszało szybszy i intensywniejszy rozwój produkcji przemysłowej bardziej opartej na maszynie a nie montażu człowieka. Oczywiście inne parametry techniczne (spalanie zużycie energii elektrycznej jakość etc) oznaczało, że w czasie kryzysu naftowego automatycznie zyskiwały one przewagę nad produktami zza Wielkiej Wody. Pomijam tutaj rozwój tzw. Krzemowej Doliny. Żeby było śmieszniej odejście od Bretton Wood połączone z dodrukiem pieniądza oznaczało najzwyczajniej w świecie inflację. Jeśli dodać fakt, że w l. 70 tych okazało się, że na rozwoju gospodarki amerykańskiej skorzystała nie mityczna klasa średnia a ci co kontrolowali kapitał... to mamy pełny obraz sytuacji. Tak naprawdę nie do końca wiadomo czy Keynes miał rację, a fakt rewolucji technologicznej jaka nastąpiła w latach 60 tych i 70 tych, oznaczało, że jeśli istniała możliwość pozyskania kapitału i dodatkowo „zastąpić” protestujących robotników to tak się działo. Jeśli dodać do tego fakt, że nie było małej wojenki która pozwalała ładować pieniądze w małe wojenki które poza samą wojenką były bazą dla możliwości wydatkowania ogromnych kwot, oczywiście także „drukowanych” ale nie wywołujących inflacji, gdyż produkty jakie zeń wychodziły nie pojawiały się bezpośrednio na rynku.
    Waro na koniec zauważyć, że lata 80 te to wyścig zbrojeń czyli znowu kupa kasy która idzie w technologię, co oznacza, że pieniądz nie pojawia się na zwykłym rynku jako pusty, ale jako produkt mający swoją okreśolną wartość.

    • Krzysztof Wojciechowicz napisał(a):

      Jeśli ktoś zamierza komentować artykuły, powinien mieć przynajmniej opanowany język w którym się wypowiada, oraz znajomość tematu.
      Co Piotr miała na mysli, pisząc:
      1. ‚Gros partii prawicowych europejskich w Stanach byłaby najgorszą możliwą lewicą’?
      2. ‚Oczywiście inne parametry techniczne (spalanie zużycie energii elektrycznej jakość etc) oznaczało, że w czasie kryzysu naftowego automatycznie zyskiwały one przewagę nad produktami zza Wielkiej Wody’
      Do czego odnosi się tu słowo ‚oznaczało’? Do czego odnosi się zwrot ‚zyskiwały one’?
      3. Dlaczego ma być śmieszniej, że odejście od Bretton wood i dodruk pieniądza zwiekszały inflacje?
      4. ‚...a fakt rewolucji technologicznej jaka nastąpiła w latach 60 tych i 70 tych, oznaczało, że jeśli istniała możliwość pozyskania kapitału i dodatkowo „zastąpić” protestujących robotników to tak się działo.‚
      Chyba mechaniczne komputerowe tłumaczenie tekstu na j. polski nie byłoby w stanie stworzyć podobnego nonsensu!
      5.’ Jeśli dodać do tego fakt, że nie było małej wojenki która pozwalała ładować pieniądze w małe wojenki które poza samą wojenką były bazą dla możliwości wydatkowania ogromnych kwot, oczywiście także „drukowanych” ale nie wywołujących inflacji, gdyż produkty jakie zeń wychodziły nie pojawiały się bezpośrednio na rynku.‚
      Czy Piotr sam rozumie, co ma oznaczać zwrot: ‚...że nie było małej wojenki która pozwalała ładować pieniądze w małe wojenki które poza samą wojenką były bazą...’ ?
      I do czego odnosi się słowo ‚zeń’ - ‚produkty jakie zeń wychodziły..?
      No, i na koniec osobliwe prawo ekonomiczne: ‚.. możliwości wydatkowania ogromnych kwot, oczywiście także „drukowanych” ale nie wywołujących inflacji, gdyż produkty jakie zeń wychodziły nie pojawiały się bezpośrednio na rynku.‚
      Tzn, według Piotra, ogromne kwoty wydatkowane nie wywoływały inflacji, gdyż produkty nie pojawiały się na rynku..!!! Większa podaż pieniądza, mniejsza ilość produktow na rynku, jest zdaniem Piotra, czynnikiem nie wywołującym inflacji!

  2. Piotrek napisał(a):

    Powolutku i dokładniej:
    1. W USA słowo lewica czy prawica (w sensie gospodarczym znaczy zupełnie coś innego niż w Europie). Wystarczy poczytać to co myślą w Stanach o powszechnym ubezpieczeniu medycznym, świadczeniach dla osób samotnie wychowujących dzieci, pomocy państwa etc.
    2. Ameryka to wielkie auta, potężne krążowniki szos, etc. Kiedy cena ropy idzie do góry - to nagle zaczyna zyskiwać na popularności autko które nie pali dwadzieścia kilka litrów na setkę (w przeliczeniu galony na mile), a to które pali około dziesięciu. Tańsza eksploatacja. Podobnie rzecz się ma ze wszystkimi innymi urządzeniami.
    3. System Bretton Wood, czyli wymienialność dolara na złoto, co oznaczało, że w pewnym sensie dolar ma jakieś (częściowe) zabezpieczenie w złocie, czyli druk lub dodruk pieniądza nie mógł być metodą „helikopterową”, bo w pewnym momencie ktoś się zgłasza i mówi sprawdzam. Brak zabezpieczenia, oznacza możliwość dodruku i zgodnie z Keynesem możliwość inflacji kosztem próby utrzymania lub nawet nieco zwiększenia popytu wewnętrznego by gospodarka jakoś działała. Ale czy Keynes się sprawdził w l. 30 tych to zupełnie osobna sprawa.
    4. Rewolucja technologiczna z lat 60 tych i 70 tych pozwalała zastąpić ludzi maszynami, czyli kredyty zamiast poprzez prosty według Keynesa mechanizm wymusić wzrost produkcji poprzez wzrost zatrudnienia a to wymusza wzrost konsumpcji działały deczko inaczej: firma kupowała maszynę, zatrudniała kilku speców, a nie tabun robotników, speców którym płacono nieco więcej i na nieco innych warunkach, maszyna która robiła to dokładniej i nie krzyczała o podwyżce płac i niechęci pracy w niedziele... Skutek był prosty: następował wzrost produkcji, efekty skali, tylko ludzi jakby mniej pracowało w przemyśle...
    5. Wojenka, mała za morzem jest dobra. Pozwala drukować pieniądze, zatrudniać specjalistów przy czym ów pieniądz ma pokrycie w usłudze, produkcie - jednostkowym, nie dostępnym na zwykłym rynku ale ma. A że rakieta nie kosztuje 1 mld zielonych z wujkiem joe, a 3 miliardy - to detal. Ale jest realna latająca robiąca cuda. Lata 70 te to koniec Wietnamu, czyli w tym: ludzi wysyłanych do walki (zdejmuje się ich z rynku pracy), zamówień na broń, w tym nowe technologie (patrz rakiety i in.), rozwoju nowych broni... lata 70-te to ruchy w przeciwnym kierunku: rozbrojenie, mniejsze wydatki na wojsko i im podobne. Gwiezdne Wojny to taka mała wojenka - wysyłamy naszych chłopaków - fakt że speców ale jednak, ładujemy w kosmiczną technologię kupę kasy, wymyślamy nowe samoloty, rakiety, czołgi i inne takie. Część oczywiście z tego skapnie do cywila, bo w kuchni cudo które jest śliskie i nic doń nie przywiera a wytrzyma do 500C, się sprawdza, choć wojskowi chcieli od - 80C do + 800...

Zostaw własny komentarz