Zbrodniarz z SS namierzony w USA?


Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN prowadzi śledztwo ws. ukrywającego się w USA zbrodniarza wojennego, dowódcy ukraińskiej ochotniczej jednostki dokonującej mordów na polskiej ludności cywilnej. Jeśli przypuszczenia śledczych się potwierdzą, Polska wystąpi o jego ekstradycję.

Heinrich Himmler dokonuje przeglądu zbrodniczej dywizji SS-Galizien, której członkiem był Mychajło Karkoć

Heinrich Himmler dokonuje przeglądu zbrodniczej dywizji SS-Galizien, której członkiem był Mychajło Karkoć

Według śledczych IPN, mieszkający od 65 lat w ukraińskiej dzielnicy Minneapolis Michael Karkoc to posługujący się pseudonimem Wolf zbrodniarz wojenny z SS. Z ustaleń Instytutu Pamięci Narodowej wynika, że urodzony w 1919 roku w Łucku na Wołyniu Mychajło Karkoć był wysoko postawionym oficerem w szeregach Ukraińskiego Legionu Samoobrony - ochotniczej jednostki ukraińskiej ściśle współpracującej z SS.

Ten świetnie uzbrojony Legion (wyposażony przez Niemców w nowoczesną broń, w tym także artylerię i sprzęt saperski), zwany od miejsca sformowania Wołyńskim, zwalczał początkowo komunistyczną partyzantką sowiecką na tym terenie. Dopuszczał się także pacyfikacji polskich wsi. Wyparty na zachód, został skierowany do walki z polską partyzantką na Lubelszczyźnie, dokonując także planowych mordów na ludności cywilnej, w tym kobietach i dzieciach. Według zachowanych relacji, Ukraińcy z tego oddziału specjalizowali się w wyłapywaniu i torturowaniu Polaków.

We wrześniu 1944 r. oddział Karkocia walczył na Czerniakowie przeciwko powstańcom warszawskim, a następnie w Puszczy Kampinoskiej, gdzie wziął w udział w niemieckiej operacji „Sternschnuppe” przeciwko Grupie Kampinos Armii Krajowej. Walczył również pod Bykowem i Krakowem, a później także w Słowenii zwalczając partyzantkę komunistyczną.

W 1945 roku Legion, w tym także Karkocia, wcielono do równie zbrodniczej SS-Galizien (ukraińskiej 14. Dywizji Grenadierów SS), z którą przeszedł szlak bojowy i został wzięty do niewoli przez Brytyjczyków i Amerykanów.

Zbrodnie wojenne

Mychajło Karkoć był oficerem w 31. Schutzmannschafts-Bataillon der SD (tzw. Legionie Wołyńskim), dowódcą 2. kompanii, która według zachowanych dokumentów i zeznań świadków, dopuściła się zbrodni we wsiach Chłaniów i Władysławin na Lubelszczyźnie, zabijając 44 lub 45 osób. Była to zbrodnia na ludności cywilnej w odwecie za działania polskich organizacji podziemnych. Gdy ULS przemieszczał się w kierunku Warszawy, 22 lipca 1944 roku w powiecie krasnostawskim doszło do potyczki z polskimi partyzantami, w której zginął niemiecki oficer łącznikowy Siegfried Assmuss. Jak poinformował prokurator Robert Janicki „w odwecie podjęto decyzję o pacyfikacji wsi Chłaniów oraz Kolonia Władysławina. Karkoc dowodził oddziałem pacyfikacyjnym. Przed rozpoczęciem akcji zorganizował odprawę, w czasie której stwierdził, że nikt nie może z niej wyjść”.

23 lipca 1944 roku około godziny 6 rano do wsi wkroczyli żołnierze ULS strzelając do każdego napotkanego człowieka oraz podpalając zabudowania. Polska ludność cywilna, w tym także kobiety i dzieci była - z rozkazu Karkocia - wyłapywana i mordowana. Część schwytanych mieszkańców członkowie oddziału brutalnie torturowali. Znalezione mienie było rabowane. Podczas zbrodni spalono 35 do 41 gospodarstw, zabito 44 lub 45 osób, w tym także 5 dzieci.

Zbrodnia i udział Karkocia w niej jest dość dobrze udokumentowany. „Dysponujemy zeznaniami świadków, w tym jego współpracowników, którzy po wojnie stanęli przed polskim sądem. Jakiś czas temu Karkoc napisał wspomnienia, w których przyznał się tylko do służby wojskowej. Opis zdarzeń, w których uczestniczył, pokrywa się z materiałem dowodowym zebranym w śledztwie dotyczącym pacyfikacji wsi, chociaż on sam pominął swój udział w zbrodni” - poinformował prokurator. W 1972 r. sąd skazał jego podwładnego, dowódcę jednego z plutonów, który obciążył swego dowódcę. Nie ma natomiast potwierdzonych informacji, aby uczestniczył w zabójstwach ludności cywilnej Warszawy podczas tłumienia przez jego jednostkę powstania warszawskiego.

Oskarżenie

Michael Karkoc został namierzony w 2013 przez Stephena Ankiera, emerytowanego brytyjskiego farmaceutę amatorsko zajmującego się tropieniem żyjących nazistów. Dotarł on do mieszkającego w Manchesterze jednego ze strzelców z oddziału esesmana. Dziennikarze agencji Associated Press ustalili, że zbrodniarz od 65 lat żyje spokojnie, pod niezmienionym nazwiskiem w ukraińskiej dzielnicy Minneapolis. Zdaniem dziennikarzy w 1949 r. uzyskał obywatelstwo USA, okłamując amerykańskie władze imigracyjne, że w czasie wojny nie służył w armii ani w SS. Zamieszkał na terytorium Stanów Zjednoczonych. Pracował jako stolarz, działał m.in. w organizacjach ukraińskich. W 1995 r. wydał w niewielkim nakładzie swe wspomnienia, w których przyznał się do służby w niemieckim wojsku, nie wspominając jednak o zbrodniach wojennych.

Zachowały się oryginalne listy wypłaty żołdu Ukraińskiego Legionu Samoobrony, na których widnieje podpis oskarżonego. W styczniu 1945 r. Karkoc kwitował odbiór 120 marek niemieckich. Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu wystąpiła do amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości z wnioskiem o pomoc w ustaleniu faktycznej personaliów Karkoca. Zostaną przeprowadzone badania grafologiczne, w których eksperci porównają podpis znajdujący się na dokumencie imigracyjnym z podpisem z listy wypłat żołdu. Badanie dokumentów amerykańskiego urzędu migracyjnego odbędzie się w ambasadzie USA w Warszawie, przy asyście oficera FBI.

Jeśli badania potwierdzą zgodność obu podpisów i wykluczą tym samym kradzież tożsamości, Michael Karkoc może stracić amerykańskie obywatelstwo, zaś Polska - której urodzony 97 lat temu na Wołyniu „Wolf” jest obywatelem - wystąpi o jego ekstradycję i postawienie go przed sądem jako oskarżonego o zbrodnie nazistowskie.

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz