Londyn 1948: Igrzyska po 12 latach (wymuszonej) przerwy


Letnie igrzyska olimpijskie zaplanowane na lata 1940 i 1944 nie mogły się odbyć – rzecz jasna z uwagi na toczący się światowy konflikt zbrojny. Igrzyska nieoficjalne zorganizowali Polacy w oflagach niemieckich w Langwasser pod Norymbergą oraz Woldenburgu, a do wznowienia rywalizacji oficjalnej doszło dopiero w 1948 r. Blask i ton londyńskim zawodom nadały takie postacie, jak „Latająca gospodyni„, zawodnik zwany ”Czeską lokomotywą” z grymasem bólu wymalowanym na twarzy, gołowąs z USA dystansujący doświadczonych dziesięcioboistów, dziarski węgierski strzelec bez prawej – teoretycznie sprawniejszej – dłoni, maratończycy walczący do ostatnich metrów i kresu sił, czarnoskórzy biegacze z USA i Jamajki czy też bezkonkurencyjni szwedzcy piłkarze.

Oficjalny plakat igrzysk

Oficjalny plakat igrzysk

Kwestia rewitalizacji ducha olimpizmu po II wojnie światowej nie była jednak wcale taka oczywista. Po śmierci Pierre’a de Coubertin (1937) oraz jego następcy, Henriego de Baillet-Latoura (1942), obowiązki szefa MKOl trafiły w ręce sędziwego Szweda Sigfrida Edströma. Zasługą jego oraz Davida Cecila, lorda Burghley, dawniej płotkarza, złotego medalisty z IO 1924 r. i srebrnego z 1928 r., było to, że do udziału w imprezie zgłosiło się więcej komitetów narodowych niż w Berlinie w roku 1936. Przyjechało 4104 sportowców z 59 państw. Wśród nich zabrakło „wyklętych”: Niemiec znajdujących się pod aliancką okupacją, Japonii oraz – tradycyjnie już – ZSRR. Boje trwały od 29 lipca do 14 sierpnia w 136 konkurencjach. Debiutowały: Birma, Cejlon, Gujana Brytyjska, Irak, Jamajka, Korea Południowa, Liban, Pakistan, Portoryko, Singapur, Syria, Trynidad i Tobago oraz Wenezuela. 23 sportowców (bokserów, kajakarzy, lekkoatletów, szermierzy) oraz 14 artystów biorących udział w Olimpijskim Konkursie Sztuki i Literatury wysłała do Londynu Polska. W stawce tej znalazło się miejsce dla siedmiu pań i 30 mężczyzn.

Organizatorzy zrezygnowali z krzykliwej propagandy i próbowali oszczędzać na wydatkach, choć niezbędne obiekty nie zostały zniszczone podczas wojny. Zagraniczni goście doskonale rozumieli finansowe problemy i w podróż zabierali ze sobą np. 100 ton mięsa (jak Amerykanie), wagon kurzych jaj (Duńczycy), 100 ton owoców (Holendrzy) czy wodę mineralną (Czechosłowacy). Podobnie jak przed 12 laty, tak i teraz olimpijski ogień odpalono od greckiego słońca w świętym gaju w Olimpii. Brytyjska fregata przewiozła pochodnię do Bari, a stamtąd sztafeta biegaczy przebiegła z nią przez Włochy, Szwajcarię i Francję. Swą podróż zakończyła w rękach studenta Cambridge Johna Marka na wypełnionym po brzegi stadionie Wembley. Owacyjnie powitała go 84-tysięczna londyńska publiczność. Król Jerzy VI ogłosił następnie Igrzyska XIV Olimpiady za otwarte.

Największym herosem – a właściwie heroiną – zmagań była Francina „Fanny„ Blankers-Koen, 30-letnia Holenderka, matka dwojga dzieci. ”Latająca gospodyni” – takim bowiem przydomkiem szybko namaścili ją kibice i dziennikarze – górowała nad młodszymi rywalkami ze Stanów Zjednoczonych, Jamajki, Australii czy Wielkiej Brytanii w biegu na 100 m, na 80 m ppł., na 200 m oraz w sztafecie 4x100 m. Ostatnia z wymienionych konkurencji w rywalizacji mężczyzn padła łupem Amerykanów, lecz nie obyło się bez skandalu. Początkowo bowiem ich sztafeta została niesłusznie zdyskwalifikowana, a Brytyjczycy wykazywali wyjątkowo żenujący pośpiech z dekoracją zwycięzców. Owo wykluczenie dawało im pierwszy i jedyny złoty medal w lekkoatletyce. Dopiero gdy kamera fotograficzna udowodniła, iż linia zmiany przy przekazywaniu pałeczki od pechowego Barneya Ewella do Lorenzo Wrighta nie została przekroczona, sędziowie z niechęcią przyznali się do błędu. Złote krążki trzeba było oddać przybyszom zza oceanu. Tym sposobem Ewell osłodził sobie nieco porażki w biegach na 100 m, w których to musiał uznać wyższość kolegów z reprezentacji, odpowiednio: również czarnoskórego Harrisona Dillarda (czas 10,3 s) oraz jednego z nielicznych białych zawodników w stawce, Mela Pattona (21,1 s). Na dystansie 400 m najlepszy okazał się Arthur Wint, lekarz reprezentujący Jamajkę (46,2 s). Nieznacznie przegrał natomiast bieg na 800 m z Amerykaninem Malem Whitfieldem (1:49,2 s). Niedyspozycja Winta mocno bolała także kolegów ze sztafety 4x400 m. Jamajczyków, uznawanych za zdecydowanych faworytów, szans na triumf pozbawił jego uraz na trzeciej zmianie.

W biegach długodystansowych szersza publiczność miała okazję ujrzeć rodzący się talent Emila Zátopka. Ambitny zawodnik z Czechosłowacji, który w Londynie zwyciężył w wyścigu na 10 000 m, zdobył swój pierwszy z czterech złotych medali olimpijskich w karierze. Zdeklasował nie byle kogo, bo długoletniego rekordzistę świata Viljo Heino, godnego następcę wybitnych rodaków – Nurmiego, Ritoli czy Mäkiego. Dorobek w debiucie byłby jeszcze bardziej imponujący, gdyby nie brak rozwagi i swoisty błąd nowicjusza. Szansę na wygraną na dystansie 5000 m Zátopek zaprzepaścił bowiem bezsensowną walką do ostatnich metrów o zwycięstwo w... eliminacjach ze Szwedem Erikiem Ahldénem. Nieumiejętnie rozłożył siły – w finale był zbyt zmęczony, by dogonić Gastona Reiffa, a ponadto spóźnił się z przypuszczeniem szturmu na prowadzącego Belga. Niemniej przegrał o dwie dziesiąte sekundy (czas złotego medalisty: 14:17.6 s), choć przed ostatnim okrążeniem do lidera tracił 50 m. Zawodnik ten, już wtedy prezentujący ubogi technicznie, ale jakże skuteczny styl biegania z charakterystycznym grymasem bólu wypisanym na twarzy (taktyka tzw. sandbaggingu), swój medalowy apetyt zaspokoił za cztery lata w Helsinkach.

Dramatyczny był przebieg biegu maratońskiego. Jako pierwszy na Wembley pojawił się wycieńczony Belg Étienne Gailly, lecz miał do pokonania jeszcze jedno okrążenie. To nie on cieszył się ze złotego medalu. Na IO w 1908 r. za skorzystanie z pomocy w dotarciu do mety zdyskwalifikowano Dorando Pietriego1, zatem teraz bacznie pilnowano, aby nikt nie ulitował się nad zmordowanym Belgiem oraz by dotarł do celu samodzielnie. Pod koniec wyprzedził go waleczny argentyński biegacz Delfo Cabrera, a potem również Walijczyk Tom Richards.

W pozostałych, nieomawianych2 dotychczas bojach „królowej sportu” rozgrywanych na wspaniałej arenie Wembley lub jej bezpośrednim pobliżu, dominowali Amerykanie oraz Szwedzi. Ci pierwsi nie mieli sobie równych w biegach przez płotki, skoku o tyczce (zwycięstwo Guinnowi Smithowi dał niezbyt imponujący nawet jak na owe czasy wynik 4,30 m), pchnięciu kulą oraz dziesięcioboju. Sensacyjnym triumfatorem tej ostatniej konkurencji był 17-letni Bob Mathias, który brał udział w tych zawodach dopiero po raz trzeci i po zaledwie czterech miesiącach treningu. Lekkoatleci Blågult z kolei sięgnęli po laury w rywalizacji na 1500 m (Knut Henry Eriksson) i na 3000 metrów z przeszkodami (złoto dla Tore Sjöstranda), chodzie sportowym (mistrzami olimpijskimi John Mikaelsson na 10, a John Ljunggren na 50 km) czy trójskoku (Arne Åhman). Skok wzwyż wygrał John Winter z Australii (1,98 m), rzut dyskiem – Włoch Adolfo Consolini (52,78 m), rzut młotem – Węgier Imre Németh (56,07 m) a w rzucie oszczepem najlepszy okazał się aktor filmowy, Tapio Rautavaara z Finlandii (69,77 m).

Niezbyt szczęśliwie londyńską przygodę wspominają najstarsi polscy kibice. Najlepsze lokaty wśród lekkoatletów zajęli Jadwiga Wajsówna i Mieczysław Łomowski. Nasza dwukrotna przedwojenna medalistka IO skończyła rywalizację dyskobolek na 4. miejscu, plasując się m.in. za wielką Micheline Ostermeyer, po treningach... pianistką występującą z koncertami. Lokatę tuż poza podium zajął również kulomiot Łomowski. Na odległym 16. miejscu w klasyfikacji dziesięcioboju figurowało nazwisko Witolda Gerutty, z którym wiązano spore nadzieje.

Do klasyfikacji medalowej igrzysk nigdy nie wliczały się osiągnięcia z Olimpijskiego Konkursu Sztuki i Literatury, zatem polska reprezentacja nie mogła dopisać do swojego nikłego dorobku złota Zbigniewa Turskiego za kompozycję muzyczną – „Symfonię Olimpijską”. Jedynym sportowcem, który do ojczyzny wracał z medalem, był utalentowany bokser Aleksy Antkiewicz3. „Bombardier z Wybrzeża” w wadze piórkowej (do 58 kg) przegrał na punkty tylko z włoskim pięściarzem Ernesto Formentim, swoją drogą późniejszym złotym medalistą. W pojedynku o 3. miejsce nie pozostawił złudzeń Latynosowi Francisco Núñezowi. Osiągnięcie Polaka napawało dumą tym większą, że rywalizacja bokserska na Empire Pool stała na wyjątkowo wysokim poziomie, nawet mimo niekompetencji sędziów i arbitrów. W dwóch wagach tytuły zdobyły Argentyna, Węgry i RPA, po jednym – Czechosłowacja i Włochy. W Londynie rozpoczęły się olśniewające sukcesy Madziara László Pappa (złoto w wadze średniej).

W konkurencjach pływackich ustanowiono osiem nowych rekordów i wyrównano jeden. Amerykanie zdecydowanie wygrali we wszystkich męskich konkurencjach, a po laury sięgali tak świetni zawodnicy, jak Wally Ris – rekordzista olimpijski na 100 m stylem dowolnym (wynik 57,3 s), Bill Smith czy Jimmy McLane. Ich monopol przełamały w wyścigach kobiet Greta Andersen z Danii oraz Nel van Vliet z Holandii odpowiednio: na 100 m stylem dowolnym i na 200 m żabką. Pierwsza z wymienionych zawodniczek wzięła udział również w rywalizacji na 400 m i... ledwo uniknęła śmierci. Po pokonaniu niespełna połowy dystansu straciła bowiem przytomność i zaczęła tonąć. Na całe szczęście z błyskawiczną pomocą pospieszyli inni pływacy, Elemér Szathmáry i Nancy Lee.

Zadziwiającą popularnością w 1948 r. cieszyła się szermierka. Zawody w Palace of Engineering trwały zazwyczaj do późnego wieczora a wyróżnili się w nich zwłaszcza Francuzi z Jéhanem Buhanem, który nie przegrał ani jednej walki we florecie, zdobywając złoto indywidualnie i w drużynie. Wybornie spisywali się węgierscy szabliści w składzie z niezastąpionym i długowiecznym Aladárem Gerevichem. Równie późno kończyły się też wyścigi kolarskie, co przysporzyło wielu trudności samym zawodnikom, widzom oraz komentatorom. Na Herne Hill nie było wówczas reflektorów i niektóre wyścigi rozgrywane były niemal w egipskich ciemnościach. Najjaśniej błyszczały gwiazdy torowców i szosowców rodem z Francji, Włoch i Belgii. Fanów zapasów zachwycali Turcy, którzy dosyć niespodziewanie zdominowali rywalizację.

W Londynie debiut zaliczyło kilku legendarnych olimpijczyków. Wymieńmy choćby nazwiska Paula Elvstrøma z Danii, który sięgnął po swój pierwszy z czterech złotych medali w żeglarstwie (w klasie Firefly, potem już zawsze w klasie Finn) oraz Gerta Fredrikssona ze Szwecji. Ostatni z wymienionych wywalczył początkowo dwa tytuły mistrza olimpijskiego w kajakarstwie, by po latach dołożyć do nich jeszcze kolejne cztery triumfy oraz srebrny i brązowy medal. Pierwszy z dwóch złotych medali olimpijskich zdobył strzelec „wyborowy” Károly Takács, który podczas wojny stracił sprawniejszą prawą rękę! Co godne podziwu, zdeterminowany Węgier, trzymając pistolet szybkostrzelny w lewej dłoni, ustanowił nowy rekord świata (580 pkt.).

Na koniec wspomnijmy o sportach drużynowych. Najlepsza w koszykówce okazała się kadra USA (w finale zdeklasowała Francję), w piłce wodnej zwyciężyli Włosi, a w hokeju na trawie – Hindusi. Najwięcej emocji jednakże, ze zrozumiałych powodów, dostarczyła brytyjskim kibicom rywalizacja piłkarzy nożnych. Ci mocno zawiedli się na podopiecznych Matta Busby’ego, który dopiero pracował na miano trenera wybitnego. Po początkowych sukcesach, w zaciętych bojach z Holandią i Francją, w półfinale Wielka Brytania nie sprostała Jugosławii z Rajko Miticiem czy Stjepanem Bobkiem w składzie. Zdecydowanie najsilniejszy zespół delegowali tymczasem do Londynu Szwedzi. Kwartet ofensywny Henry Carlsson – Gunnar Gren – Gunnar Nordahl – Nils Liedholm nie zostawiał rywalom złudzeń. To głównie dzięki tym nieprzeciętnie utalentowanym zawodnikom udało się osiągnąć następujące rezultaty: 3:0 z Austrią, 12:0 z Korea Południową, 4:2 z Danią i w finale 2:1 z Jugosławią. W przyszłości trzech z ww. piłkarzy stanowiło o sukcesach włoskiego Milanu, tworząc słynne trio Gre-No-Li. Występy na IO ‘48 dały im przepustki do zagranicznego transferu.

Klasyfikacja medalowa IO 1948

Klasyfikacja medalowa IO 1948

Klasyfikacja medalowa letnich igrzysk olimpijskich 1948 to obraz wielkiego triumfu Stanów Zjednoczonych. Zwyciężyli w sumie po raz siódmy, a tym razem daleko w tyle zostawili Szwedów, Francuzów, Węgrów, Włochów czy Finów. Reprezentacja Polski uplasowała się na „nie najlepszym” 34. miejscu, ex aequo z Brazylią, Iranem i Portoryko. O ile brytyjscy kibice mogli czuć się rozczarowani niemocą rodzimej kadry (tylko trzy złote medale – Dickiego Burnella i Rana Lauriego w wioślarstwie oraz Davida Bonda w żeglarstwie), o tyle londyńskie zmagania stanowiły niewątpliwie organizacyjny sukces. Sportowa rywalizacja w duchu fair play pozwoliła w pewien szczególny sposób zatrzeć czas wojny, który odcisnął tak mocne piętno na świadomość i wyobraźnię bodaj wszystkich narodów świata.

===================================================================

O jedynym polskim sportowcu, który sięgnął po medal IO 1948

Aleksy Antkiewicz przyszedł na świat 12 listopada 1923 r. w Katlewie (obecnie województwo warmińsko-mazurskie). Odebrał średnie wykształcenie, był absolwentem Oficerskiej Szkoły MO (major). W czasie okupacji niemieckiej wyjechał na przymusowe roboty. Pracował m.in. w „bauzugu”, tj. warsztacie na kolejowych kołach naprawiającym tory uszkodzone w wyniku bombardowania. Do Polski wrócił przez Czechosłowację po tym, jak VIII Armia USA w maju 1945 r. wyzwoliła obóz w bawarskim Burghausen. Stoczył tam kilka walk bokserskich z czarnoskórymi Amerykanami.

Pięściarstwo trenował pod okiem m.in. Brunona Karnatha czy Feliksa „Papy„ Stamma. Był członkiem klubów: Błękitni, Flota, Grom, Kotwica, Milicyjny KS i Gwardia Gdynia. Dysponującego niezwykłą bojowością, odwagą, żelazną kondycją i silną prawą ręką Antkiewicza zwano „Bombardierem z Wybrzeża„. W swojej karierze stoczył 250 walk (bilans: 215 – 8 – 27). W latach 1947–1951 był wielokrotnym mistrzem Polski, brał udział w kilku mistrzostwach Europy (jeden brązowy medal). Zdobył dwa medale igrzysk olimpijskich – brąz w wadze piórkowej w Londynie (1948) oraz srebrno w wadze lekkiej w Helsinkach (1952). Najlepszy sportowiec Polski w plebiscycie ”Przeglądu Sportowego” za rok 1948.

Po zakończeniu kariery pięściarskiej został trenerem. Do 1973 r. pracował w Wybrzeżu Gdańsk, zaś do emerytury w roku 1989 – w Czarnych Słupsk. Tam jego podopiecznym był m.in. Kazimierz Adach, później brązowy medalista IO w Moskwie (1980). Antkiewicz zmarł 3 kwietnia 2005 r. w Gdańsku, wcześniej długo chorując. Odznaczono go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz medalem Europejskiej Federacji Boksu Amatorskiego.

Bibliografia:

  1. 100 lat igrzysk olimpijskich. Kronika 1896–1996, przekł. z niem. Dutkowski Z. [et al.], Warszawa 1996.
  2. Dobrowolski W., Polska w Igrzyskach Olimpijskich (1948), Warszawa 1948.
  3. Falewicz R., Historia igrzysk olimpijskich, Poznań 2004.
  4. Głuszek Z., Polscy olimpijczycy. 1924–1976. Leksykon, Warszawa 1980.
  5. Górski P., Bazylow K., Petruczenko M., Kulisy olimpiad. Od Aten do Barcelony, Warszawa 1992.
  6. Lipoński W., Polacy na olimpiadach, Poznań 2000.
  7. Marchewka J., Letnie igrzyska olimpijskie, t. 1, Toruń 2002.
  8. Marchewka J., Letnie igrzyska olimpijskie (od Aten do Sydney), t. 2, Warszawa 2005.
  9. Michalik M. B., Kronika sportu, Warszawa 1993.
  10. Miller D., Historia igrzysk olimpijskich i MKOl. Od Aten do Pekinu 1894–2008, Poznań 2012.
  11. Młodzikowski G., 20 olimpiad ery nowożytnej. Idea i rzeczywistość, Warszawa 1973.
  12. Osmólski P., Kalejdoskop rekordów i rekordzistów, Warszawa 1989.
  13. Osmólski P., Leksykon boksu, Warszawa 1989.
  14. Pawlak A., Olimpijczycy. Polscy sportowcy w latach 1924–1998, Kraków 2000.
  15. Polscy medaliści letnich igrzysk olimpijskich, wybór i oprac. haseł Marchewka J., Toruń 2005.
  16. Ruch olimpijski w teorii i praktyce, red. Eider J., Szczecin 2015.
  17. Sportowcy krajów socjalistycznych. Mistrzowie igrzysk olimpijskich, świata i Europy, oprac. Głuszek Z. [et al.], Warszawa 1977.
  18. The history of Polish sports and the olympic movement. A permanent exhibition at the Museum of Sports and Tourism in Warsaw, red. Grys I., Warszawa 2010.
  19. Żak P., Historia polskiego sportu, Bielsko-Biała 2010.

Czasopisma:

  1. Bukalska P., Metrem na zawody. Powojenna Olimpiada, „Tygodnik Powszechny” 2012, nr 29, s. 27.
  2. „Przegląd Sportowy” – numery archiwalne z roku 1948.

http://buwcd.buw.uw.edu.pl/e_zbiory/ckcp/p_sportowy/1948/index.html

Strony internetowe:

  1. http://www.sports-reference.com/olympics/summer/1948/ (dostęp 11.02.2016).
  2. http://www.olimpijski.pl/pl/83,olimpiady-za-drutami.html (dostęp 11.02.2016).
  3. http://www.olimpijski.pl/pl/225,londyn-1948.html (dostęp 12.02.2016).
  4. http://pl.wikipedia.org/wiki/Polska_na_Letnich_Igrzyskach_Olimpijskich_1948 (dostęp 12.02.2016).
  5. http://en.wikipedia.org/wiki/1948_Summer_Olympics (dostęp 12.02.2016).
  6. http://www.olimpijski.pl/pl/bio/33,antkiewicz-aleksy.html (dostęp 18.02.2016).
  7. http://www.olimpijski.pl/pl/80,wybor-gospodarza-igrzysk.html (dostęp 18.02.2016).
  8. http://histmag.org/Nasi-w-Londynie...-w-1948-r.-6916 (dostęp 30.03.2016).

Korekta: Zuzanna Świrzyńska

  1. Więcej w artykule M. Wyskok, O tym jak Wezuwiusz podarował Wielkiej Brytanii jej pierwsze Igrzyska. Londyn 1908, https://historia.org.pl/2016/05/02/o-tym-jak-wezuwiusz-podarowal-wielkiej-brytanii-jej-pierwsze-igrzyska-londyn-1908/ (dostęp 04.05.2016). []
  2. Listę medalistów i najlepsze wyniki w każdej z konkurencji igrzysk olimpijskich w Londynie znajdziecie Państwo m.in. w książce R. Falewicza, Historia igrzysk olimpijskich, Poznań 2004, s. 64–67. []
  3. Sylwetka zdobywcy brązowego krążka znajduje się na końcu niniejszego artykułu. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. Marcin S. pisze:

    To po co Polacy w ogóle wysyłali te fajtłapy do Londynu? Jakoś Europa się otrząsnęła po wojnie, tylko Polska jak zwykle zapóźniona. Ale blamaż. Za taki wynik nasi na lotnisku oberwali by teraz kamieniami.

Zostaw własny komentarz