„Dziedzic Sobieskich. Bohater ostatniej wojny o niepodległość Szkocji” - P. Piniński - recenzja


Chwalebna Rewolucja nie sprawiła, że Stuartowie zapomnieli o swoim dziedzictwie. Jakub II cały czas miał nadzieję, że uda mu się powrócić na angielski tron. Marzenie to odziedziczył po nim syn Jakub III. Zaś realne szanse na przywrócenie szkockiej dynastii na tron miał syn Jakuba III – bohater książki Piotra Pinińskiego – Karol Edward Stuart.

dziedzicNa początek należy wytłumaczyć tytuł Dziedzic Sobieskich. Otóż matką Karola Stuarta była Klementyna Sobieska, wnuczka króla Jana Sobieskiego. Dlatego też polski wydawca postanowił zapewne nadać książce swojsko brzmiący tytuł. W angielskim oryginale książka ukazała się jako Bonnie Prince Charlie: A Life. Biorąc pod uwagę fakt, że bohater książki całe życie poświęcił staraniom o odzyskanie tronu Stuartów, jest to tytuł znacznie bardziej trafny. Po polskim trudno domyślić się, czego właściwie dotyczy publikacja. Zwłaszcza że także podtytuł nie wydaje się adekwatny. Ale o tym za chwilę.

Karol Edward Stuart urodził się na wygnaniu. Tu spędził dzieciństwo otoczony przez ludzi, którzy dochowali wierności rodowi Stuartów. Dorastał w przekonaniu, że jego dziadek niesłusznie utracił koronę, a zadaniem kolejnych pokoleń szkockiej dynastii jest odebranie uzurpatorom należnego im tronu. Trudno powiedzieć, by dzieciństwo księcia upływało w rodzinnej atmosferze. Konflikt rodziców oraz wieloletnia nieobecność matki nie pozwalały na to. Jednak jak na przedstawiciela wygnanej dynastii młodość Karola Edwarda upłynęła w spokojnej atmosferze. Wszystko zmieniła dopiero wojna o austriacką sukcesję oraz jej angielski epizod.

Dzięki francuskiemu wsparciu w 1745 r. Karol Edward Stuart przedostał się do Szkocji, by tam podjąć ostatnią już zorganizowaną próbę obalenia dynastii hanowerskiej. Jest to bez wątpienia najważniejsze kilka miesięcy w życiu księcia. Dotychczas opis tych wydarzeń polski czytelnik mógł odnaleźć w doskonale napisanej książce Stanisława Grzybowskiego Pretendenci i Górale. Można by więc oczekiwać, że w biografii Pinińskiego wydarzenia te zostaną opisane bardziej szczegółowo. I tu tutaj można się rozczarować. Owszem przebieg kampanii jest opisany dość detalicznie, lecz pozostawia pewien niedosyt. Dobrze natomiast przedstawiono stan emocjonalny Karola oraz w jaki sposób przebieg wydarzeń z 1745 roku wpłynął na jego późniejsze życie. W tym miejscu należy wspomnieć także o podtytule książki: Bohater ostatniej wojny o niepodległość Szkocji. Wątpię, by marsz na Londyn miał na celu uzyskanie niepodległości przez Szkocję. Głównym celem Stuartów było odzyskanie tronu Anglii i Szkocji, nie zaś walka o niezależność tej drugiej.

Następne lata życia Karola Edwarda wypełniały starania o uzyskanie po raz kolejny pomocy dla sprawy Stuartów. Jego działania nie odnosiły jednak żadnego skutku, co powodowało, że książę popadał w coraz większe problemy osobiste. Z czasem przestawał być traktowany poważnie nawet przez najbardziej zagorzałych jakobitów. Nic dziwnego, że szczęścia szukał w nieoficjalnym związku, z którego urodziła się jego jedyna córka – Karolina.

Karol Edward był ostatnią nadzieją Stuartów na przedłużenie rodu. Jego brat Henryk został kardynałem. Umierający książę nie miał jednak dziecka z prawego łoża, dlatego też na swoją następczynię wybrał nieślubną córkę Karolinę. To jej oraz jej następcom (także z nieprawego łoża) poświęcona jest książka autorstwa Pinińskiego. Zajmuje to ponad 100 stron. Warto zadać pytanie, czy rzeczywiście należało aż tyle miejsce w biografii Karola Edwarda poświęcić jego potomkom, którzy zresztą nie byli przez nikogo uznawani za następców Stuartów. Być może wynika to z tego, że sam autor wywodzi się z tego rodu. Poprzednia jego publikacja była zresztą poświęcona postaci córki księcia Karola – Karolinie.

Książka Pinińskiego napisana jest barwnym językiem, miejscami czyta się ją jak dobrą powieść sensacyjną. Niestety, autor popełnia kilka niezrozumiałych błędów, których nie wychwyciła redakcja. Notorycznie pojawia się sformułowanie Watykan wymiennie z papieżem. Maria Teresa nazywana jest cesarzową Austrii (s.153), Czechy nazywane są własnością Austro-Węgierską (s. 230), na początku XIX wieku wspomniane jest cesarstwo Austro-Węgierskie (s. 227).

Dużą zaletą książki są liczne ilustracje przedstawiające postaci istotne dla narracji oraz reprodukcje map. Twarda oprawa sprawia, że publikacja jest trwała i dobrze prezentuje się na półce.

Dziedzic Sobieskich opisuje postać w Polsce niezbyt znaną. Bez wątpienia publikacja ta ma dużą wartość popularyzatorską, lecz, niestety, nie jest pozbawiona wad.

 

Tytuł: Dziedzic Sobieskich. Bohater ostatniej wojny o niepodległość Szkocji

Autor: Piotr Piniński

Rok wydania: 2013

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Liczba stron: 295

ISBN: 978-83-7785-188-3

Cena: ok. 35 zł

Ocena: 7/10

 

Korekta: Karolina Gościniak

Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

1 komentarz

  1. teresa napisał(a):

    Czytałam obie książki Pinińskiego i przyznam się, że wolałam tę pierwszą, ponieważ autor pisząc szerzej, o większej ilości postaci, przedstawił w niej bardzo szczegółowe i bardzo rzetelne jak sie wydaje poszukiwania archiwalne i „śledztwo” które doprowadziło go do odkrycia kim był jego przodek. Jest chyba jednak bardzo trudno pisać o własnej rodzinie, w dodatku tak „obciążonej” zarówno złotą legendą wielbicieli jak i czarną propagandą przeciwników jak opisywana tu postać. W dodatku dostęp do papierów i listów - wyjątkowo trudny. Na wszystkie problemy nakłada się jeszcze współczesna, bardzo angażująca emocje, sprawa przyszłości politycznej Szkocji. Osobiście marzę, żeby autor wrócił do tematu za jakieś kilka lat, po wykonaniu dodatkowych badań archiwalnych...

Zostaw własny komentarz