„Pamiętnik z powstania warszawskiego” - M. Białoszewski – recenzja |
Czy ktoś z nas zastanawiał się kiedykolwiek nad funkcjonowaniem terminu „powstanie”? Wykorzystujemy go, mówiąc o wydarzeniach minionych, odnosząc się do przeszłości. Większość warszawiaków tak samo rozumiała to słowo w 1944 r. Dokładnie do pierwszego dnia sierpnia.
Zwrócił na to uwagę Miron Białoszewski. W 1970 r. (polscy) czytelnicy mogli przenieść się do Warszawy z 1944 r.. Poeta i aktor zasłynął jako prozaik, publikując swoje wspomnienia z tamtych dni. Było to jednak coś niezwykłego. Relacja nie powstała w ciągu 63 dni trwania powstania. Walki powstańcze zostały opisane w 1967 r., po 23 latach. Dopiero po takim czasie Białoszewski zdecydował się wrócić do tych wspomnień. Sam podkreślał, że były one bardzo żywe, rozmawiał o nich ze swoimi znajomymi, dzielił się nimi. Jednak czytelnicy musieli na nie poczekać prawie ćwierć wieku.
Jak to możliwe, że po tylu latach autor mógł pozwolić sobie na tak dokładne opisy? Z pewnością takich wydarzeń, atmosfery strachu i walki o przeżycie się nie zapomina. Jednak Białoszewski jest świadomy luk w swojej pamięci. Jeżeli nie jest czegoś pewien, od razu informuje o tym czytelnika. Świadczy to o intencji pisarza, któremu zależało na rzetelnym przekazie.
W książce na próżno szukać opisu zaciętych walk z bronią w ręku, ucieczek i pościgów. Jest to relacja z ówczesnej rzeczywistości widzianej oczyma zwykłych mieszkańców stolicy, cywilów, którym przyszło walczyć w tamtych dniach o jedzenie i dach nad głową. Czytelnik dotyka świata, w którym piwnice stają się najbezpieczniejszymi mieszkaniami, a potrzeby fizjologiczne nie stanowią tematu tabu. Każdy dzień jest walką o przetrwanie. Ludzie gotowi są poświęcić życie dla kilograma mąki, zaś deski stanowią najwygodniejsze łóżko.
Narrator opowiada o powstaniu bez patosu. Jest głosem zwykłych warszawiaków. Zdaje relacje ze swoich działań i z sytuacji w mieście. To opis wydarzeń widzianych oczyma młodego chłopaka, którego cechuje ciekawość i młodzieńcza odwaga. Doskonałym odzwierciedleniem jest fragment, w którym autor porusza kwestię przejścia kanałami. Razem ze swoim przyjacielem starają się przeżyć.
Pamiętnik z powstania warszawskiego to zdecydowanie lektura obowiązkowa, która z biegiem czasu nie traci na wartości. Ma status lektury szkolnej, jednak zdecydowanie warto po nią sięgnąć nie tylko z tego powodu. Książka była wielokrotnie wznawiana. Jej najnowsze wydanie jest oparte na trzech źródłach. Pierwszym z nich jest trzecie wydanie Pamiętnika... z 1976 r., to ten tekst autor poprawiał po raz ostatni. Przy najnowszej edycji kierowano się także brulionami i maszynopisem lektury, które zdecydował się udostępnić spadkobierca praw autorskich Białoszewskiego. Zwrócono szczególną uwagę na skreślenia i poprawki pisarza. Całość dopełniono dzięki nagraniom Pamiętnika..., czytanego przez samego autora dla Polskiego Radia. Po raz pierwszy wykorzystano je przy wydaniu książkowym. Zawierają liczne fragmenty, których autor nie umieścił nawet w swoim maszynopisie. Ponadto odcenzurowana i poprawiona lektura zawiera dwie mapy. Zaraz po otwarciu książki możemy zobaczyć trasę przemieszczania się Mirona Białoszewskiego podczas powstania. Natomiast na samym jej końcu poznajemy dni kapitulacji poszczególnych dzielnic Warszawy. Od 25 lipca 2016 r. pozycja dostępna jest także w formie e – booka, stając się pierwszą książką wydaną w tej formie przez Państwowy Instytut Wydawniczy.
Plus/minus:
Na plus:
+ zamieszczone mapy
+ trzy źródła edycji
+ nota od wydawcy
+ pozycja dostępna w formie e –booka
Na minus:
- brak
Tytuł: Pamiętnik z powstania warszawskiego
Autor: Miron Białoszewski
Wydawca: Państwowy Instytut Wydawniczy
Rok wydania: 2015
ISBN: 978-83-64822-05-6
Liczba stron: 240
Okładka: miękka
Cena: 35, 00 zł
Ocena recenzenta: 10/10
Korekta: Jagoda Marek
Lubisz czytać nasze historie?
Na historia.org.pl codziennie opowiadamy dzieje Polski i świata tak, jak na to zasługują - rzetelnie, pasjonująco, z szacunkiem do faktów. Ale żadna opowieść nie przetrwa bez tych, którzy chcą jej słuchać i ją wspierać.
Postaw nam wirtualną kawę - to darowizna, która realnie pomaga nam działać dalej. To dzięki takim gestom możemy nadal pisać o zwycięstwach, bohaterach i wydarzeniach, które zbudowały naszą tożsamość.

