Mit cesarzowej Elżbiety znanej jako Sisi


Dla wielu ludzi historia Elżbiety Bawarskiej jest przykładem bajki, która wydarzyła się w realnym świecie. Po dziś dzień filmy Ernsta Marischka rozpalają wyobraźnie widzów spragnionych wizji idealnej miłości. Jednak jak było naprawdę – czy Elżbieta faktycznie kochała Franciszka? I co najważniejsze, czy Zofia rzeczywiście od samego początku nienawidziła Sisi?

Elżbieta Bawarska

Elżbieta Bawarska

Elżbieta Bawarska, znana większości ludzi jako Sisi, to jedna z najbardziej ekscytujących i tragicznych osób, jakie stąpały po naszym globie. Odkąd została żoną Franciszka Józefa i cesarzową Austrii, jej postać wzbudzała wiele kontrowersji i choć minęło wiele lat od jej śmierci, życie Elżbiety nadal fascynuje ludzi na całym świecie. Zapewne duży wpływ na taką popularność losów cesarzowej miały filmy z lat 50. XX w. z Romy Schneider w roli głównej. Ekranizacje te zakodowały w świadomości masowego odbiorcy obraz Sisi jako kopciuszka kochającego cesarza nad życie i cierpiącego z powodu zachowania teściowej, arcyksiężnej Zofii. W mojej pracy chciałabym pokazać, jak to się stało, że dziewczyna pochodząca z bocznej linii Wittelsbachów została jedną z najbardziej znanych i rozpoznawanych austriackich cesarzowych, a zarazem osobą, której życie otacza tak wiele mitów. Chciałabym skoncentrować się przede wszystkim na mitach otaczających relacje Elżbiety z jej najbliższą rodziną: mężem, dziećmi i teściową.

Cesarz musi się ożenić – film a rzeczywistość

Pierwszą kwestią, którą poruszę są zaręczyny w Bad Ischl. W filmie z 1955 r. od samego początku widoczna jest przemożna rola arcyksiężnej Zofii, która przychodzi do Franciszka Józefa i stwierdza, że ten musi się ożenić i to najlepiej ze swoją kuzynką ‒ Heleną. Wygląda to tak, jakby był to pierwszy plan ożenku cesarza. Rzeczywistość wyglądała jednak inaczej. Zofia, zanim wzięła pod uwagę jedną z córek swojej siostry ‒ Ludwiki, planowała połączyć swojego syna z bratanicą króla pruskiego ‒ Anną, a gdy ten plan nie odniósł sukcesu z powodu stanowiska polityków pruskich, próbowała przeforsować kandydaturę saskiej księżniczki Sidonii. Ta jednak nie spodobała się cesarzowi. Zofia poprzez małżeństwo Franciszka Józefa chciała wzmocnić wpływy Austrii w Związku Niemieckim. O tym, jak bardzo pragnęła wprowadzić na dwór cesarski niemiecką księżniczkę, świadczy trzeci plan małżeństwa ze wspomnianą powyżej księżniczką Heleną Wittelsbach. Nie była to tak świetna partia jak dwie poprzednie kandydatki, jednak związek między Austrią i Bawarią był bardzo korzystny politycznie. Do zaręczyn miało dojść w rodzinnym gronie w sierpniu 1853 r., gdy księżna Ludwika wraz z córkami udała się do Ischl. Wydarzenia z dnia 16 sierpnia przesądziły o losie Elżbiety i Heleny. Z powodu śmierci dalekiej krewnej wszystkie trzy panie ubrane były na czarno, ponadto ich bagaże przybyły z opóźnieniem, więc musiały stanąć przed cesarzem w stroju podróżnym. Sisi w czarnej sukni prezentowała się znacznie lepiej niż jej starsza siostra, która sprawiała wrażenie niezwykle surowej. Nawet arcyksiężna Zofia w liście do swej siostry Marii, królowej Saksonii, wyraziła zachwyt wyglądem siostrzenicy: „Mimo żałoby…. Sisi wyglądała czarująco w prostej, zapiętej pod szyję czarnej sukience”1 . Wszyscy członkowie cesarskiej rodziny obecni przy tym spotkaniu praktycznie od razu spostrzegli zauroczenie Franciszka Józefa młodszą z sióstr. Jakże różni się ten przekaz od sytuacji przedstawionej w filmie Ernsta Marischka, gdzie Ludwika z córkami nie noszą żałoby, a Zofia jest zrozpaczona obecnością Elżbiety. W ekranizacji tej, już od samego początku, widoczna jest niechęć Zofii do Sisi będąca zwiastunem przyszłych wydarzeń.

Franciszek Józef I

Franciszek Józef I

Miłość od pierwszego wejrzenia…

Należy również zwrócić uwagę na zachowanie młodziutkiej księżniczki. Elżbieta grana przez Romy Schneider jest nie tylko pewna siebie, ale także w zdecydowany sposób wyraża swoje poglądy i obecność obcych ludzi nie sprawia jej problemu. Jednak prawdziwa Sisi była wręcz chorobliwie nieśmiała i czuła tak przemożny lęk, że nawet nie zauważyła, iż bardziej podoba się cesarzowi. Potwierdzają to słowa listu Zofii do Marii, w którym opisuje to spotkanie2 . Natomiast ze strony Franciszka Józefa była to miłość od pierwszego wejrzenia. Arcyksiężna Zofia dokładnie opisuje poranek po pierwszym spotkaniu z księżniczkami. Zanotowała, że Franciszek Józef uznał Sisi za czarującą i nie zważał na zalety Heleny3 . Taki obrót sprawy spowodował wielkie zamieszanie i zakłopotanie obu sióstr. 17 sierpnia, dzień przed urodzinami cesarza, odbył się bal, na którym Franciszek Józef zatańczył z Elżbietą kotyliona i wręczył jej bukiet, co było tradycyjnym znakiem, że jest ona jego wybranką. Wszyscy oprócz samej Elżbiety pojęli znaczenie tego gestu, jednak ona zapytana, czy to zachowanie cesarza nie zwróciło jej szczególnej uwagi, odpowiedziała: „Nie, byłam tylko zażenowana”4 . Kiedy minęły jego urodziny, Franciszek Józef polecił matce, aby wybadała, co myślą księżna Ludwika i Sisi na temat możliwego małżeństwa. Według relacji arcyksiężnej Zofii Elżbieta na pytanie matki, czy byłaby w stanie pokochać cesarza, odparła: „Jakże można nie pokochać tego mężczyzny?„ i ”Bardzo lubię cesarza! Gdyby tylko nie był cesarzem!”5 , wyznaniom tym towarzyszył nieustanny płacz. Według mnie w szczególności drugie zdanie świadczy o lęku i niechęci Sisi nie tyle do małżeństwa z Franciszkiem Józefem, ile do objęcia przez nią roli cesarzowej. Nigdy nie dowiemy się, jak naprawdę przebiegała ta rozmowa, ale na pewno wiele do myślenia daje zdanie wypowiadane po latach przez Ludwikę, gdy pytano ją, czy przy podejmowaniu tej decyzji kierowano się uczuciami Elżbiety: „Cesarzowi Austrii nie daje się kosza”6 . Może to świadczyć o tym, że Sisi nie chciała zostać żoną Franciszka Józefa, ale ze względów dynastycznych została do tego zmuszona przez matkę. Zupełnie inaczej wydarzenia te przedstawione są w filmie, gdzie Sisi odmawia cesarzowi, a w trakcie balu dochodzi do jej bezpośredniej konfrontacji z arcyksiężną Zofią. W czasie tej rozmowy z ust Sisi padają znamienne słowa: „Wcale nie chcę być cesarzową, nie chcę żyć inaczej niż dotychczas. Chcę żyć swobodnie i bez przymusu”7 . Słowa te obrazują całe życie cesarzowej, która pragnęła pozostać osobą prywatną. Dusił ją protokół dworu wiedeńskiego i jak tylko mogła unikała wydarzeń publicznych. Film ten pokazuje Zofię jako stereotyp złej teściowej, od samego początku niezadowolonej z wyboru syna. Jednak początkowo sytuacja nie była aż tak napięta. Zofia starała się być może na swój sposób dbać o synową, urządziła jej pokoje, wysłała klejnoty, ale równocześnie nie chciała utracić wpływu, jaki miała na Franciszka Józefa. Ślub młodej pary odbył się 24 kwietnia 1854 r., jednak również podczas podróży do Wiednia Elżbieta nie witała przyszłych poddanych z uśmiechem na ustach. Wręcz przeciwnie, była blada, zmęczona i zapłakana, a cała sytuacja całkowicie ją przerastała. Ze strony dworu wiedeńskiego Elżbieta nie mogła liczyć na wsparcie, gdyż liczyły się tam przede wszystkim: nienaganne drzewo genealogiczne, pieniądze oraz majątek, a ona nie mogła poszczycić się żadnym z nich. Sisi nie była tak zwaną „dobrą partią”. Jej wyprawa nie była odpowiednia do stanu, a najcenniejsze przedmioty będące jej częścią, jak biżuteria czy najznakomitsza sztuka garderoby, były darami od zakochanego cesarza. Również miesiąc miodowy nie przyniósł poprawy nastroju Elżbiety, otoczonej damami wybranym przez Zofię. Całe dnie spędzała w samotności, gdy cesarz przebywał w Wiedniu zajmując się sprawami wagi państwowej. W tym czasie Elżbieta napisała kilka wierszy, w jednym z nich nazwała swoją obecną sytuację więzieniem i żałowała, że porzuciła ścieżkę wolności8 . Moim zdaniem takie słowa w pierwszych miesiącach małżeństwa nie wróżą nic dobrego w przyszłości. Jednak Elżbieta nie opłakiwała tylko utraconej wolności, lecz także swoją pierwszą miłość: „Raz jeden pokochała szczerze, to był ten pierwszy raz, rozkoszy mojej nie wymierzę, lecz Bóg rozłączył nas”9 . Chciałabym zwrócić szczególną uwagę na te właśnie wersy, które w znaczący sposób poddają w wątpliwość wielką miłość, która połączyła Franciszka i Elżbietę.

Despotyczna teściowa vs wspaniała matka?

Można powiedzieć, że sytuacja małżeńska pary cesarskiej z roku na rok pogarszała się i nawet kolejne ciąże Elżbiety zamiast przyczynić się do poprawy, tworzyły kolejne spory. W pierwszych latach małżeństwa na świat przyszły kolejno dwie dziewczynki: Zofia w 1855 r. i Gizela w 1856 r. Zapewne był to zawód nie tylko dla rodziny cesarskiej, ale również dla społeczeństwa. Osłabiało to także pozycję cesarzowej, od której oczekiwano urodzenia zdrowych i silnych następców tronu. Dramat Sisi pogłębił również fakt, iż opieką nad dziećmi zajęła się jej teściowa ‒ Zofia. Elżbieta w późniejszych latach skarżyła się, że nie posiada więzi ze swoimi najstarszymi dziećmi, o co oczywiście obwiniała teściową, lecz, jak pokaże czas, ona sama także nie była bez winy. Sisi była młoda i niedoświadczona, a także pozbawiona wsparcia Franciszka, który nie chciał urazić matki, której tak wiele zawdzięczał. Jednak powoli młoda cesarzowa zaczęła uświadamiać sobie wysoką pozycję, jaką zajmowała. Dopiero we wrześniu 1856 r. w czasie podróży do Styrii i Karyntii wyraziła życzenie, by mieć dzieci blisko siebie. Wywołało to oczywiście gwałtowną reakcję Zofii, jednak nawet pomimo gróźb matki Franciszek Józef tym razem nie ugiął się. Elżbieta w pełni zatryumfowała, co objawiło się między innymi tym, że dzieci udały się razem z parą cesarską do Wenecji mimo protestów arcyksiężnej Zofii. Kilka tygodni po włoskiej podróży Elżbieta i Franciszek odwiedzili kolejną niespokojną prowincję ‒ Węgry. Również w tę podróż zabrane zostały cesarskie córki, co miało tragiczne skutki w postaci śmierci starszej, księżniczki Zofii. Elżbieta załamała się po śmierci córki, płakała, odcięła się od ludzi. Nikt nie ważył się robić jej wyrzutów, ale stosunki z teściową, której mała Zofia była ulubienicą, stały się lodowate. Po tym nieszczęściu, które na nią spadło, Elżbieta poddała się w walce o Gizelę, nie troszczyła się o dziecko, zostawiła to babci. W 1857 r., rok po śmierci arcyksiężniczki Zofii, Sisi wydała na świat upragnionego następcę tronu ‒ Rudolfa, którym również zajęła się babcia. Poród był trudny, Sisi bardzo powoli dochodziła do siebie. Obawy o jej stan spowodowały przybycie na dwór jej matki i rodzeństwa. Jak zauważyła Brigitte Hamann w biografii Elżbiety, nie czuła się ona źle wtedy, gdy przebywała w towarzystwie członków swojej rodziny10 . Do dzisiaj nie wiadomo jaka choroba trapiła Elżbietę. Jej organizm po trzech porodach w tak młodym wieku był wyczerpany, męczył ją także silny kaszel, który w 1860 r. pogorszył się na tyle, iż lekarze orzekli gruźlicę. W wyniku głodówek, którym się poddawała, cierpiała także na anemię, co w późniejszym czasie doprowadziło do anoreksji i opuchlizny nóg spowodowanej głodem. Sisi zdradzała również oznaki wyczerpania nerwowego. Dla uspokojenia zaczęła nadmiernie używać ruchu: codziennością była jazda konna na znaczne odległości, wielogodzinne wędrówki i ćwiczenia gimnastyczne. Dwór wiedeński powątpiewał w płucną chorobę cesarzowej, jednak ta w ramach kuracji postanowiła udać się na Maderę. Zdecydowała się na długi czas opuścić nie tylko męża, ale przede wszystkim dzieci, na których podobno tak bardzo jej zależało. Wyjazd ten rozpoczął serię podróży Elżbiety, która starała się jak najmniej czasu spędzać w granicach cesarstwa, a zwłaszcza w Wiedniu. Gdy tylko tam wracała, od razu czuła się ponownie chora. Objawy choroby Sisi miały charakter psychosomatyczny i zapewne były spowodowanie jej niechęcią do dworu wiedeńskiego. Rudolf i Gizela byli wychowywani przez babkę. Jak przekazują pamiętniki arystokracji wiedeńskiej, nawet zajęty cesarz znajdował chwilę na wspólne spędzanie czasu, jednak matka była nieobecna. Losem Rudolfa przejęła się tylko wtedy, gdy dowiedziała się, że jest on katowany przez swojego nauczyciela, hrabiego Gondrecourta. Wymogła na cesarzu prawo do wyboru nauczycieli dla Rudolfa, jednak większą część czasu spędzała za granicą i nie miała bezpośredniego wpływu na jego wychowanie. Także swej starszej córce Gizeli nie poświęcała zbyt wiele uwagi. Wykazała jednak wiele energii przy szukaniu dla niej małżonka. Przez całe swoje życie skarżyła się, że tak wcześnie została wydana za mąż, ale dla swojej córki nie była łaskawsza. Gizela wyszła za mąż w wieku lat siedemnastu za dziesięć lat starszego księcia bawarskiego Leopolda. Nawet pojawienie się wnucząt nie obudziło w Elżbiecie cieplejszych uczuć ani do córki, ani do jej dzieci. Po narodzinach drugiej wnuczki pisała do Rudolfa: „Dziecko Gizeli jest potwornie brzydkie, ale bardzo żywe i zupełnie do niej podobne”11 . Nie są to słowa, jakie chciałoby usłyszeć którekolwiek dziecko z ust matki czy babci. Para cesarska miała jeszcze jedno dziecko, najmłodszą, ukochaną córkę Elżbiety ‒ Marię Walerię. Dziewczynka urodziła się w 1868 r., można powiedzieć, że była prezentem dla Franciszka za unię austriacko-węgierską. Sisi przelała na nią wszystkie matczyne uczucia, w Wiedniu zaś plotkowano, że nie jest ona córką cesarza. Ważniejsze jest jednak to, jak zaczęto nazywać małą Marię Walerię. Zwano ją mianowicie „Jedynaczką”, gdyż Elżbieta zachowywała się w stosunku do niej, jakby miała tylko jedno dziecko. Sisi kochała swoją córkę zaborczą miłością. Obdarzyła ją uwagą, jakiej nigdy nie doświadczyły od niej starsze dzieci. Również w kwestii małżeństwa najmłodszej pociechy miała zupełnie inne zdanie niż przy ślubie Gizeli. Oświadczyła bowiem, iż Maria Waleria może poślubić nawet kominiarza, jeśli ma ochotę12 . Taka postawa matki na pewno wywoływała głęboki smutek u Gizeli i Rudolfa. Dopóki żyła Zofia, mieli w niej oparcie. Los jednak sprawił, że w 1872 r. niedługo po zaręczynach Gizeli zmarła Zofia. Mimo sporów, jakie dzieliły obydwie kobiety, Elżbieta była obecna przy teściowej do samego końca. Po pogrzebie nawet najwierniejsza dama Elżbiety ‒ Maria Festetics, napisała: „Pogrzebaliśmy naszą cesarzową”13 . Takie stwierdzenie, i to u damy dworu Sisi, pokazuje stosunek arystokracji zarówno do Zofii, jak i do Elżbiety, która przez dwadzieścia lat nie została zaakceptowana jako cesarzowa. Bez wątpienia odeszła wtedy wielka kobieta, która dla dobra swych dzieci i cesarstwa była w stanie zrobić wszystko. Cała trylogia dotycząca losów Sisi, która powstała w latach 50. XX w., przedstawiła arcyksiężnę Zofię jako złego ducha dążącego do zniszczenia szczęścia Franciszka i Elżbiety. Moim zdaniem jest to niesprawiedliwa ocena kobiety, która z godnością starała się dbać o dobro monarchii. Elżbieta tego nie potrafiła, chciała pozostać osobą prywatną, do minimum ograniczała swoje publiczne wystąpienia i panicznie bała się obcych ludzi. Nie była ani dobrą żoną, ani dobrą matką. Nie spełniła się nawet w roli matki narodu, ukryła się za swoją olśniewającą urodą i dla współczesnych pozostała pięknym, lecz niedostępnym marzeniem.

Franciszek Józef (z lewej) z żoną, dziećmi (arcyksiężniczką Gizelą i arcyksięciem Rudolfem) oraz innymi członkami rodziny, 1861

Franciszek Józef (z lewej) z żoną, dziećmi (arcyksiężniczką Gizelą i arcyksięciem Rudolfem) oraz innymi członkami rodziny, 1861

Różnice nie do pogodzenia

Elżbieta i Franciszek tworzyli bardzo niedobrane małżeństwo. Cesarz był osobą skromną, pracowitą, ale równocześnie dość przeciętną, natomiast jego małżonka była inteligenta i bardzo oczytana. Nie potrafiła jednak tego wykorzystać w kontaktach z innymi ludźmi. Elżbieta była marzycielką, która przed otaczającym ją światem uciekała w nierzeczywistość. Od sławnej ucieczki z Wiednia na początku lat 60. coraz bardziej oddalała się od swojego męża. Zapewne specjalnie udała się wtedy na Maderę, aby Franciszek nie mógł jej odwiedzać. Nie znosiła Wiednia i spędzała tam jak najmniej czasu. Elżbieta podróżowała po całej Europie, kiedy jej mąż samotnie zmagał się z problemami wielonarodowego państwa. Całkowicie odsunęła się od Franciszka po tragedii w Mayerling, gdzie samobójstwo popełnił ich jedyny syn i następca ‒ Rudolf. Nie można jej jednak całkowicie pozbawiać uczuć wobec cesarza, gdyż czuła się winna jego samotności. Ona również zainicjowała znajomość cesarza z wiedeńską aktorką Katarzyną Schratt. Mimo tych wszystkich ekscentrycznych zachowań Franciszek Józef do końca życia na swój sposób kochał Sisi. Starał się także spełniać jej wszystkie zachcianki, aby tylko przez dłuższy czas zatrzymać ją w Wiedniu. Myślę, że relacje między małżonkami idealnie ukazują słowa pruskiej następczyni tronu, Wiktorii: „Cesarz zdaje się być w niej rozmiłowany, nie mam jednak wrażenia, żeby ona także była w nim zakochana”14 .

Podsumowując, moim zdaniem do propagowania mitu Elżbiety i historii jej romantycznej miłości w znacznym stopniu przyczyniły się ekranizacje losów cesarzowej w reżyserii Ernsta Marischka. Filmy te ukształtowały w świadomości masowego odbiorcy obraz okropnej teściowej arcyksiężnej Zofii, której celem było kontrolowanie i uprzykrzanie życia Sisi i Franciszkowi. Ekranizacje te dają również mylny obraz sielankowego życia pary cesarskiej ubóstwianej przez społeczeństwo. Elżbieta była kobietą niezwykłą, wielu nazwało by ją emancypantką, lecz ona nie walczyła o los innych kobiet. Według mnie była ona samolubna, chciała tylko żyć swobodnie jako osoba prywatna. Jednak nie była nią, była cesarzową i powinna była spełniać obowiązki, jakie to na nią nakładało, a nie tylko korzystać z przywilejów. Nie sprawdziła się także jako matka i żona, gdyż całkowicie odsunęła się od Franciszka. Nie walczyła także o Gizelę i Rudolfa pozostawiając ich pieczy babci. Zza słodkich i sielankowych filmów wyłania się tragiczna historia nie tylko jednej kobiety, ale całej jej rodziny. W mojej pracy chciałam zwrócić uwagę na to, jak przemożny wpływ na popularyzowanie wiedzy mają ekranizacje losów danej postaci. Można to również dostrzec w wielu popularnonaukowych pracach, na przykład książce Królowe Przeklęte autorstwa hiszpańskiej dziennikarki Cristiny Morato, w której powiela ona obraz Sisi jako biednej dziewczyny dręczonej przez okropną teściową.

 

Bibliografia:

  1. Andics H., Kobiety Habsburgów, tłum. J. Serczyk, Wrocław 1991, str. 169–218.
  2. Grodziski S., Franciszek Józef, wyd. IV, Wrocław 2006.
  3. Hamann B., Cesarzowa Elżbieta, tłum. J. Koźbiał, wyd. III, Warszawa 2015.
  4. Morato C., Królowe przeklęte, tłum. M. Boberska, Warszawa 2016, str. 11–90.
  5. Van der Kiste J., Franciszek Józef. Prywatne życie ostatniego wielkiego cesarza Europy, tłum. G. Waluga, Warszawa 2006.

 

Filmografia:

  1. Sissi, reż. E. Marischka, Austria 1955.
  2. Sissi – młoda cesarzowa, E. Marischka, Austria 1956.
  3. Sissi – losy cesarzowej, E. Marischka, Austria 1957.

 

Redakcja merytoryczna: Iwona Górnicka

Korekta: Aleksandra Czyż

  1. B. Hamann, Cesarzowa Elżbieta, tłum. J. Koźbiał, wyd. 3, Warszawa 2015, str. 28. []
  2. Tamże, str. 28. []
  3. Tamże, str. 29. []
  4. Tamże, str. 30. []
  5. J.van der Kiste, Franciszek Józef. Prywatne życie ostatniego wielkiego cesarza Europy, tłum. G. Waluga, Warszawa 2006, str. 36. []
  6. B. Hamann, Cesarzowa Elżbieta, tłum. J. Koźbiał, wyd. 3, Warszawa 2015, str. 31. []
  7. Sissi, Ernst Marischka, Austria 1955. []
  8. H. Andics, Kobiety Habsburgów, tłum. J. Serczyk, Wrocław 1991, str. 197. []
  9. B. Hamann, Cesarzowa Elżbieta, tłum. J. Koźbiał, wyd. 3, Warszawa 2015, str. 71. []
  10. B. Hamann, Cesarzowa Elżbieta, tłum. J. Koźbiał, wyd. 3, Warszawa 2015, str. 110. []
  11. B. Hamann, Cesarzowa Elżbieta, tłum. J. Koźbiał, wyd. 3, Warszawa 2015, str. 270. []
  12. Tamże, str. 261. []
  13. Tamże, str. 264. []
  14. B. Hamann, Cesarzowa Elżbieta, tłum. J. Koźbiał, wyd. 3, Warszawa 2015, str. 155. []

Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick i wysłać komentarz. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum. Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz