„Dom Rothschildów. Prorocy finansów 1798-1848. Tom 1” - N. Ferguson - recenzja


Dom Rothschildów. Prorocy finansów 1798-1848 (w zasadzie książka Fergusona powinna nosić tytuł Dom von Rothschildów) to nie tylko historia znakomicie zarządzanego przedsiębiorstwa – to przede wszystkim historia ludzi, zdolnych stworzyć system oplatający państwa i ich interesy, wojny, władców. To także uniwersalna opowieść o pieniądzu, który, umiejętnie obracany przez bankierski ród Rothschildów, czynił wszystko wcześniej wymienione małym i śmiesznym.

domJak nie dojść do takiego wniosku, kiedy czyta się słowa wypowiedziane ponoć przez jednego z Rothschildów: „Pozwólcie mi drukować i kontrolować pieniądz narodowy, a nie będę liczył się z tym, kto ustanawia prawa”1. Nie chciałbym zabrzmieć jak wyznawca teorii spiskowych, ale gdzieniegdzie, szczególnie w „prasie poświęconej”, można wyczytać, że ród żydowskich bankierów (wciąż?) rządzi światem, że za nic ma sobie politykę, bo i po co się nią martwić, skoro trzyma się jej cugle w ręku. Niezależnie od tego, czy wierzę, czy nie (na pewno nie), w wizję globu kontrolowanego przez bankierską rodziną, to muszę przyznać, że książka Nialla Fergusona zrobiła na mnie ogromne wrażenie. 802 strony (licząc indeksy i spisy) dobrze udokumentowanej opowieści, masa nazwisk, postaci i dat, przy jak najmniejszym udziale skandali i skandalików z udziałem Rothschildów.

Co więcej, Ferguson rozwiewa pewne mity dotyczące rodziny. Tak, pieniądz rządzi światem, polityką, władcami i politykami, ale tylko pod warunkiem, że bieg historii jest przewidywalny, że nie istnieje coś takiego jak wojny, rewolucje, żywioł, którego nie sposób kontrolować. Więc: nie, Rothschildowie nie stoją za wojnami napoleońskimi (choć Mayer Amschel prowadził działalność na rzecz Wielkiej Brytanii). Nie, Wiosna Ludów także nie była ich dziełem; James Rothschild planował nawet ogłoszenie bankructwa, rewolucjoniści wykazali się jednak większą krótkowzrocznością. Nie przypadkowo wspominam o tych dwóch wydarzeniach, bowiem właśnie w takich historycznych ramach zamyka Ferguson swoją opowieść. Wszak to w grudniu 1798 r. zawiązała się pierwsza koalicja antynapoleońska.

Co zrobić, aby zarobić, „się nie narobić” i nie stracić według Rothschildów? Mayer Amschel – ten, który faktycznie, po Isaacu Rothschildzie (XVI w.), położył podwaliny pod finansową potęgę – założył kantor, sporadycznie handlując też tkaninami i tytoniem. W pewnym momencie, około lat 90. XVIII w., otrzymuje od elektora Hesji, księcia Williama I, wierzytelności do zdyskontowania (czyli płaci księciu, a później dostaje pełną kwotę od wierzycieli). Kilka lat później jest człowiekiem dobrze sytuowanym, później majętnym, a w końcu obrzydliwie bogatym. Spryt i wykorzystanie ówczesnego, dziurawego jak sito, systemu finansowego, pozwoliły Rothschildowi na osiągnięcie fortuny. Dlaczego fortuna nie rozeszła się, podzielona między jego synów? Ponieważ wpoił im kluczową zasadę funkcjonowania spółki: jedność.

Jest to historia przede wszystkim mężczyzn; kobiety służą raczej za narzędzia w osiąganiu celu. Stają się w rękach Rothschildów, podobnie jak pieniądz, towarem, przedmiotem obrotu, handlu. Małżeństwo rozumiane jest wyłącznie jako dobry interes; jeśli panna (Rothschildowa córka) dysponuje sporym posagiem, to można mieć pewność, że zostanie on w rodzinie. Liczyła się przede wszystkim pełna jedność domu, dlatego tak częstym zjawiskiem były małżeństwa między kuzynostwem.

Wymagająca to lektura – sam wstęp liczy 60 stron, a ilość wydarzeń, postaci, dat, faktów obezwładnia. Jest jednak warta swojej wagi, ceny i poświęconego jej czasu. Czego mi brakowało? Szerszego tła, jeszcze większej ilości danych dotyczących nie ekonomicznej, ale też społecznej strony tamtych czasów. Czy książce bardzo brakuje skandali z udziałem Rothschildów, czy pozycja coś na tym traci? Nie, w wypadku takiej historii poszukiwanie sensacji byłoby nadmiernym spłycaniem i spłaszczaniem wielowątkowości. Pokusa, zapewne, istniała, ale Ferguson się jej oparł. A co po stokroć cenniejszego jest w tej książce! Fragmenty listów, szczegóły pożyczek i kontraktów, Rothschildowie w potyczkach międzynarodowych…

System, jedność, spryt – tak najkrócej można podsumować ich dzieje zamknięte w tomie. I wybitna praca Nialla Fergusona.

 

Plus/minus:

Na plus:

+ objętość i liczba wykorzystanych przez autora materiałów

+ język

+ fragmenty listów, dzienników i innych dokumentów dają pełniejszy obraz rodu Rothschildów

Na minus:

- czasem materiału jest zwyczajnie za dużo, nie ułatwia to lektury

- nie do wszystkich fragmentów są źródła cytatów

 

Tytuł: Dom Rothschildów. Prorocy finansów 1798-1848. Tom 1

Autor: Niall Ferguson

Wydawca: Wydawnictwo Literackie

Rok wydania: 2016

ISBN: 978-83-08-06087-2

Liczba stron: 804

Okładka: twarda

Cena: 69,90 zł

Ocena recenzenta: 8/10

 

Redakcja merytoryczna: Adrianna Szczepaniak

Korekta: Karolina Gościniak

  1. Cytat pochodzi z rozbudowanego artykułu na temat teorii spiskowej z główną rolą Rothschildów: G.A. Tarasiuk, Rodzina Rothschildów – szczyt piramidy zła!, „NWONews.pl” z 30 sierpnia 2012 r., http://nwonews.pl/artykul,3773,rodzina-rothschildow--szczyt-piramidy-zla (dostęp 19 października 2016 r.). []


Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz