„Nocne wiedźmy na wojnie z lotnikami Hitlera” – L. Winogradowa – recenzja


Kobiety na wojnie to nadal zjawisko rzadkie i mało rozpoznane, a powszechnie występujące przede wszystkim w Armii Czerwonej w czasie wojny w latach 1941-1945. Coraz częściej pojawiające się publikacje, które stawiają wojnę kobiet także w zupełnie innej, żeńskiej perspektywie postrzegania, są dla mnie olbrzymią niespodzianką. Dlatego z wielką ciekawością zaglądam do kolejnej propozycji – przypomnienia wojennych losów kobiecych pułków lotniczych.

nocne_wiedzmyNie można jednak prowadzić oceny Nocnych wiedźm na wojnie z lotnikami Hitlera bez wspomnienia tego, co wcześniej noblistka dokonała w dziedzinie literatury,  odbierając – jako pierwsza – tę zaszczytną nagrodę za reportaże. Mowa oczywiście o  Swietłanie Aleksijewicz. Jej Wojna nie ma w sobie nic z kobiety, opisująca żołnierki Armii Czerwonej głównie ich własnymi słowami, dzięki wyjątkowej kompozycji i poruszającej emocjonalności tekstu, stała się przełomem w opisywaniu żeńskiego widzenia konfliktu, który dotąd ulegał skrajnie męskiej dominacji, również w przestrzeni pamięci. Do tego nurtu świadomie wkracza Luba Winogradowa, choć zawężenie tematu i upływ lat powodują, że świadków zdarzeń znajduje coraz mniej. Jednak próbuje.

Autorka Nocnych wiedźm… najpierw była naukowcem-biologiem, a równolegle tłumaczką. Wojna sprzed lat nie zajmowała w jej życiu wiele miejsca, ale to się zmieniło. Luba Winogradowa nie ukrywa, że skręt ku historii spowodowała owocna współpraca z Antony’m Beevor’em, którego czytelnikom książek o historii przedstawiać chyba nie trzeba. Najpierw więc była pomoc przy jego Stalingradzie, a następnie wspólne opracowanie zapisków korespondenta wojennego - Wasilija Grossmana, czyli Pisarz na wojnie. Potem pomagała w pracy także innym historykom, aż wreszcie zapadła decyzja o swoim temacie i własnej książce. Początkowy pomysł napisania biografii pilotki bojowej, Lili Litwiak, rozrósł się do chęci pokazania całego zjawiska, jakim było sformowanie i walki trzech kobiecych pułków lotnictwa wojskowego. Umiejętność opisywania historii w brytyjskim stylu najwyraźniej sprawdziła się Winogrodowej w samodzielnej pracy, skoro Beevor, pisząc przedmowę do jej książki, skwitował  efekt dwoma krótkimi słowami – „fascynująca historia”.

Utworzenie trzech wydzielonych, kobiecych pułków lotniczych, Armia Czerwona powierzyła Marinie Raskowej, jeszcze przedwojennej bohaterce lotnictwa,  zaufanej  komunistce i agentce NKWD. Tu przypomnieć trzeba, że eksperyment był na miarę potrzeb. W pierwszych miesiącach wojny, sowieckie lotnictwo zdecydowanie ulegało niemieckim przeciwnikom – miało mniej zaawansowane technicznie samoloty, przez co traciło je masowo, zazwyczaj wraz z pilotami. Przygotowanie nowych lotników do zadań bojowych było trudne i czasochłonne, stąd sięgnięto też po grupę kobiet, wcześniejszych instruktorek lotnictwa cywilnego, przestawiając je, oraz niemałe grono niedoświadczonych jeszcze dziewcząt, na wojenne tory. Zapadła decyzja o utworzeniu trzech pułków - latających na bombowcach, myśliwcach i bombowcach nocnych. To właśnie te ostatnie, nękające Niemców w przyfrontowej strefie cichymi nalotami i dotkliwym bombardowaniem z niewielkiej wysokości, otrzymały przydomek nocnych wiedźm.

Z początku w pułkach były same kobiety – pilotki, nawigatorki, mechaniczki, także dowództwo. Czas to później zweryfikował i wymieszał je z mężczyznami, ale  propaganda w czasie wojny, jak i powojenna legenda określały te jednostki jako kobiece. To jednak oznaczało ich maskulinizację, od noszenia krótkich włosów i męskich mundurów, przez kłopoty z umalowanymi ustami czy tańcami z chłopakami. Ba, po uszyciu sobie bielizny z nowego spadochronu, kilka dziewcząt zostało zadenuncjowanych i zdegradowanych do stopnia szeregowca. Dopiero osobista interwencja dowódcy 4 Armii Lotniczej, generała Wierszynina, nieco złagodziła karę. Była przecież wojna, odrzucająca młodość i niesforność idących na froncie na rzecz karności, wypełniania rozkazów  istałego obcowania ze śmiercią. Lecz i to z czasem przemieniło się w, niechętnie opisywaną, instytucję przyjaciółek oficerów, czyli polowych żon, ale też w prawdziwe śluby między żołnierzami obu płci, na które dowódcy jednostek łaskawie wyrażali zgodę. Zwierzchnicy coraz częściej chronili pilotki, nawet poprzez ciągłe nie wyznaczanie ich do lotów bojowych, co miało się spotykać z naleganiem kobiet na zaprzestanie takich praktyk i prośbą traktowanie ich jak pełnoprawnych żołnierzy.

Jest też z tą książką pewien kłopot, który pojawia się przy polskim wydaniu. Chodzi o  niezbyt precyzyjne tłumaczenie zwrotów militarnych z rosyjskiego,  hhoćby nazw samolotów, które raz pisane są wielką, a raz małą literą, czasem przybierając też określenia daleko rozbieżne od ustalonych w polszczyźnie, np. heinkela zamiast heinkla. W innych przypadkach żołnierz paraduje w kasku zamiast w hełmie, a transportowiec jest transporterem. To jednak, choć w recenzji wypominam, uznaję za drobiazg, który nie zakłóca poważnie całości odbioru.

Warto jeszcze kilka zdań poświęcić stronie graficznej książki, bo jest dobrze przygotowana, nie odbiegając zresztą od stylu ogólnie przyjętego przez Wydawnictwo Czarne. Wyjątkowo dobrze prezentują się fotografie, które nie zostały przeniesione na papier kredowy, lecz wydrukowano je - tak jak całą książkę - na papierze eko, co przy dobrym przygotowaniu materiału zdjęciowego pozwala  na znośną jakość czarnobiałych obrazów, ale też nadaje im posmak starości, imitujący sepię. Zdjęcia są zgrupowane w kilkustronicowych przerywnikach. Ppodobnie potraktowano infografiki-mapki z oznaczonym szlakiem bojowym pułku myśliwskiego i przebiegu kontrofensywy pod Kurskiem – te z kolei umieszczono, dla łatwiejszego nawigowania, na początku książki. Wyraźnie oznaczone rozdziały też pomagają czytelnikowi. Wymagający od autorki warsztatu naukowego otrzymują standardy – bibliografię, wykaz źródeł fotografii oraz przypisy końcowe.

 

Plus/Minus

Na plus:

- oryginalne, kobiece ujęcie tematu

- świetny styl narracji

- dobry układ graficzny książki

Na minus:

- kłopoty z używaniem terminologii wojskowej

 

Tytuł: Nocne wiedźmy na wojnie z lotnikami Hitlera

Autor: Luba Winogradowa

Wydawca: Wydawnictwo Czarne

Data wydania: 2016

ISBN: 978-83-8049-261-5

Liczba stron: 424

Okładka: twarda

Cena: 49,90 zł

Ocena recenzenta: 8,5/10

 

Redakcja merytoryczna: Marcin Petrynko

Korekta: Jagoda Marek


Te artykuły również mogą Cię zainteresować:
Opinie i ocena zawarte w recenzji wyrażają wyłącznie zdanie recenzenta, nie musi być ono zgodne ze stanowiskiem redakcji. Z naszą skalę ocen i sposobem oceny możesz zapoznać się tutaj. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanej recenzji, by to zrobić wystarczy podać swój nick i e-mail. O naszych recenzjach możesz także porozmawiać na naszym forum. Na profilu "historia.org.pl" na Facebooku na bieżąco informujemy o nowych recenzjach. Możesz także napisać własną recenzję i wysłać ją na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz