„Głos pokolenia„ czy ”zdrajca ojczyzny”? Recepcja prozy Marka Hłaski w czasach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej


Marek Hłasko to dzisiaj pisarz-legenda. Niestety, coraz częściej opinia o nim kształtowana jest przez pryzmat jego biografii, często niejasnej i przez wielu wypaczanej, bez zwracania uwagi na twórczość. Nie dziwi to z uwagi na ciekawy sposób życia, specyficzne zachowanie, otaczającą go atmosferę skandalu, spotęgowaną przez tajemniczą śmierć. Warto jednak przyjrzeć się nie tylko sylwetce pisarza, ale też jego dziełom oraz ich recepcji w czasach PRL-u.

343px-pol_pzpr_logo-svgPolityka kulturalna PZPR

PRL była krajem pełnym paradoksów. Jeden z nich wynikał ze stosunku władzy i społeczeństwa do kultury, w tym zwłaszcza do literatury. Krystalizował się on w pierwszych latach po wojnie, kiedy powstała w 1948 r. Polska Zjednoczona Partia Robotnicza, która zaczęła określać swoją politykę kulturalną. Od zjazdu szczecińskiego w 1949 r. sztuka akceptowana przez władze musiała spełniać wymogi socrealistyczne – w literaturze widać to szczególnie na przykładach tzw. „produkcyjniaków„ – twórczości o tematyce przemysłowej, często powstającej na zamówienie w postaci relacji z zakładu pracy. Celem tego działania miała być sowietyzacja – unifikacja wszystkich dziedzin życia do wzoru sowieckiego. Cechowała ona politykę PZPR w okresie stalinizmu, a zaczęto od niej odchodzić po śmierci ”Słońca Narodów” i objęcia funkcji I sekretarza KC KPZR przez Nikitę Chruszczowa. Dla literatury polskiej przełomowy okazał się Poemat dla dorosłych Adama Ważyka, zamieszczony w „Nowej Kulturze„ w 1955 r. Jego autor należał wcześniej do czołówki pisarzy socrealistycznych, a wyrażona przez niego krytyka wielkiej unifikacji i ukazanie prawdziwego oblicza klasy robotniczej stały się impulsem dla innych pisarzy, którzy wcześniej obawiali się pisać o rzeczywistości PRL. Po pamiętnym referacie Chruszczowa o kulcie jednostki i objęciu władzy przez Władysława Gomułkę można zauważyć kilkumiesięczną liberalizację polityki kulturalnej, po której znowu nastał okres „dokręcania śruby„. W latach 60. dostrzegamy już wyraźny podział na literatów ”partyjnych” i popularnych w społeczeństwie – rzadko kiedy ktoś należał do obydwu tych grup. Podobnie było z Markiem Hłaską, którego zdecydowanie należy umieścić w zbiorze pisarzy niepożądanych przez komunistów i zarazem chętnie czytanych przez ówczesnych Polaków.

Marek Hłasko i Krzysztof Komeda

Marek Hłasko i Krzysztof Komeda

„Piękny dwudziestoletni”

Już w swoich czasach – od debiutu książkowego w 1956 r. do śmierci w 1969 r. ‒ Marek Hłasko był postrzegany jako żywy symbol buntu, a o jego życiu krążyły legendy. Część wytwarzał sam, prowokował też ich powstawanie swoim zachowaniem i zagmatwanym życiorysem, inne wymyślali bliżsi i dalsi znajomi, kierując się różnymi pobudkami. Książką, która spowodowała, że mamy trudności z ustaleniem pewnych faktów z jego biografii, są Piękni dwudziestoletni, w których najwyraźniej ujawniają się tendencje Marka Hłaski do autokreacji. Legenda pisarza rozwinęła się i utrwaliła też w wyniku postępowania władz PRL. Jak już wspomniałam, społeczeństwo polskie miało skłonność do sprzeciwu wobec polityki kulturalnej PZPR i zachwycania się twórcami, którzy nie byli oficjalnie akceptowani. Początkowo nic nie wskazywało na to, że Marek Hłasko będzie twórcą „niepokornym”. Jednym z jego pierwszych opowiadań była Baza Sokołowska, która powstała jako rozwinięcie wątku Sonaty marymonckiej – powieści napisanej według niego w trzy dni1 , choć z zachowanych wersji tekstu wynika, że musiał nad nią spędzić o wiele dłużej2 . Fabuła opowiadania skupia się wokół pracowników bazy transportowej w Warszawie, tworzących zgrany kolektyw. Jest zbudowane według schematu socrealistycznego, na który składają się: bohater zbiorowy w postaci grupy kierowców, kochających swoją pracę i w pełni się w niej realizujących, akcja osadzona w zakładzie, którego sercem jest sekretarz PZPR – towarzysz Szymaniak. Treść przesiąknięta jest dydaktyzmem i kończy się optymistycznie – zwycięstwem Studenta nad własnymi słabościami3. Ten tekst kilka lat później autor nazwał „hańbą mojego życia”4 , a cały socrealistyczny schemat w jego dalszej twórczości podlegał stopniowemu rozkładowi. Baza Sokołowska i inne opowiadania były publikowane w poczytnych pismach i złożyły się na debiutancki tom pt. Pierwszy krok w chmurach. Wcześniej, w 1955 r., Marek Hłasko otrzymał Specjalną Nagrodę Pracy na pamiętnym V Światowym Festiwalu Młodzieży i Studentów w Warszawie za Robotników5 . Pomimo że ta uroczystość jest postrzegana jako jedno z wydarzeń zwiastujących liberalizację, był to jednak zlot młodzieży komunistycznej, a otrzymane tam wyróżnienie można odczytywać jako wyraz aprobaty władz. Także pierwsze recenzje w pismach, które realizowały linię polityki kulturalnej PZPR, były nader entuzjastyczne. Podkreślano humanistyczne przesłanie, czystość uczuć, indywidualizm i nowatorstwo6 . Andrzej Kijowski w „Twórczości„ nazywał go „głosem pokolenia„ i ”jednym z najwybitniejszych debiutów powojennych”7 . Początkowa faza recepcji, przypadająca na rok 1956 i najbardziej entuzjastyczna, przyniosła głosy o antyschematyzmie Marka Hłaski i prawdziwości jego opowiadań. Według pierwszych krytyków ma w nich odbicie obraz społeczeństwa polskiego powojennej dekady

„Nużący pesymista”

Marek Hłasko szybko zyskał popularność w społeczeństwie, o której może świadczyć dwukrotne wznowienie Pierwszego kroku w chmurach w ciągu dwóch lat od wydania8 . Przyczyną tego mógł być nieświadomy wybór odpowiedniego momentu na publikację opowiadań. Jeszcze kilka lat wcześniej, w okresie stalinizmu, nie byłoby możliwe ich ukazanie się w legalnym obiegu. Październik 1956 r. zamykał ten rozdział, ale oznaki odwilży było widać już od śmierci Stalina w 1953 r., od kiedy następowało m.in. zwiększanie swobody twórczej. Ludzie zaczęli żądać nowej literatury, ukazującej prawdziwe życie w komunistycznym kraju i w tę niszę doskonale wpasował się Marek Hłasko, odkrywając ciemną stronę ówczesnej rzeczywistości. Zaczęła to dostrzegać także krytyka, pojawiły się artykuły, zarzucające pisarzowi pesymizm, czarnowidztwo i powtarzalność9 .  Nasiliło się to po druku w „Panoramie” kolejnej mikropowieści, Głupcy wierzą w poranek (Następny do raju), która po złożeniu w wydawnictwie została skonfiskowana przez cenzurę. To także opowieść o kierowcach, ale zgoła inna od Bazy Sokołowskiej, pokazująca najciemniejsze strony ich pracy, pogmatwane życiorysy i prawdziwe oblicze systemu pracy w komunizmie, nieliczące się z życiem ludzkim. Zaczęły przeważać opinie krytyczne zarzucające pisarzowi nie tylko powtarzalność, lecz także „nużący pesymizm”10 , wskazując na przedstawianie głównie czarnych stron życia. Ten ton dominował także w 1958 r., aby po wyjeździe autora Pierwszego kroku w chmurach osiągnąć już rangę propagandowej nagonki. Jednym z kwestionujących nowatorstwo Marka Hłaski był Artur Sandauer, który zarzucał mu „antyschematyczny schematyzm” i operowanie jedynie ciemnymi barwami11 .Wydaje się to uzasadnione, ponieważ w twórczości pisarza niemal wszystkie główne postaci są osobami nieumiejącymi sobie poradzić w życiu, przegranymi, które utraciły już wszelkie złudzenia. Jeżeli kochają – zostają zdradzeni (Najświętsze słowa naszego życia), jeżeli mają marzenia – nie spełniają się one (Dom mojej matki), jeżeli nawet ich życie wydaje się uporządkowane – w jednej chwili mogą stracić wszystko (Cmentarze). Marek Hłasko opisuje też ponure krajobrazy, głównie miejskie – obszary zamieszkiwane przez margines społeczny, ciemne zaułki, fabryki, obskurne knajpy. Wszystko to jednak jest umocowane w rzeczywistości Polski lat 50. – możemy rozpoznać miejsca, tytuły prasowe, z radia padają komunikaty o wydarzeniach historycznych. Jak sam autor przyznaje – „w prozie liczy się nie fakt, a tylko prawdziwe zmyślenie”12 .

Artur Sandauer

Artur Sandauer

„Wróg Polski Ludowej”

Fala krytyki była coraz większa, a jej apogeum miało miejsce w roku 1958, na który przypadło też ostateczne pożegnanie pisarza z ludową ojczyzną. Wyjechał wtedy do Paryża, gdzie niedługo później Instytut Literacki wydał Cmentarze i Następnego do raju, a tej pierwszej książce przyznał Nagrodę Literacką „Kultury”. Nie można było liczyć na inną reakcję władz ‒ Marek Hłasko został uznany za dezertera i wroga Polski13 , zakazano publikacji jego twórczości, co trwało aż do lat siedemdziesiątych. Rozpoczął się drugi etap działalności pisarza – emigracyjny, który trwał aż do śmierci w 1969 r. Na kilkanaście następnych lat nazwisko twórcy zostało objęte zapisem cenzury i pojawiało się niemal wyłącznie w kontekście zdrady ojczyzny i fałszowania jej obrazu.  Okres 1958-1969 Marek Hłasko spędził intensywnie – podróżował m.in. do Izraela, Niemiec czy USA, związał się z aktorką Sonią Ziemann, utrzymywał się z pisarstwa i dorywczych prac. Wychodziły kolejne dzieła, z których najwybitniejsze to: Wszyscy byli odwróceni, Brudne czyny, Drugie zabicie psa, Sowa, córka piekarza czy Piękni dwudziestoletni. Pisarzowi już nigdy nie udało się powrócić do kraju, choć podejmował takie próby. Zmarł w nocy 13/14 czerwca 1969 r., a przyczyną jego śmierci było przedawkowanie środków nasennych – do dziś toczą się spory, czy przypadkowe, czy zamierzone.

Na lata 60. przypada głównie okres milczenia w sprawie Marka Hłaski, wiążący się z zakazem cenzorskim. Wydarzenia związane ze strajkami studenckimi w marcu 1968 r. przyczyniły się do zabrania głosu przez krytyków pisarzy emigracyjnych, występujących też przeciwko autorowi Pierwszego kroku w chmurach, związanemu z paryską „Kulturą„. Prym wiodły oczywiście czasopisma podporządkowane władzy, m.in. „Żołnierz Wolności„, w którym Witold Filler zarzucał mu przedstawianie Polski w złym świetle, jako „zapijaczonego rynsztoku”. Stwierdza też, że ten pisarz to ”(…) dla samego Giedroycia – partner idealny, bo i bez skrupułów i bez przekonań”14 .

„Głos pokolenia”

W kontekście literackim, a nie tylko politycznym, Marek Hłasko zaczął się znów pojawiać w latach 70. Wiązało się to też z liberalizacją postępowania władz i wznowienia jego opowiadań, co doprowadziło do kilku prób syntezy twórczości pisarza. Jednocześnie w powszechnym odbiorze kształtowała się legenda „pisarza przeklętego„, a w latach 80. rozpoczęła się kolejna intensywna faza recepcji jego dzieł. Podjęto również próbę zbadania, jak funkcjonuje mit artysty na przykładzie m.in. Marka Hłaski. Przypisano mu trzy rodzaje mitów: „głosu pokolenia„ oraz ”zdrajcy i wroga” w obrębie krytyki literackiej, a także nieoficjalny mit buntownika i wygnańca15 . Analizowano proces ich kształtowania się i przyczyny żywotności, wskazując na niezależność i kontrowersyjność autora, jego niepokorność wyrażoną w twórczości oraz tragiczną śmierć. Pojawiło się też wiele tekstów krytycznoliterackich, które z dystansu spoglądały na twórczość pisarza. Stanisław Stabro zweryfikował niektóre elementy legendy i wyliczył wady prozy Marka Hłaski – „nadużywanie różnych kategorii sentymentalizmu, naiwność polityczna, szczególny rodzaj mizoginizmu”16 . Zdarzały się głosy, mówiące o nieautentyczności bohaterów i języka, jakim się posługują, deformacji świata i nihilizmie. Zbigniew Dziedzicki pisał natomiast o funkcji poznawczej opowiadań Marka Hłaski, które miały być „świadectwem czasu, w którym żył i tworzył”17 . Podkreślano tez rolę, jaką pisarz odegrał dla pokolenia, którego wspólnym przeżyciem były wydarzenia roku 1956. Spierano się o stopień realizmu, przyczyny popularności, stopień opozycyjności wobec władz i wartości artystyczne zawarte w prozie Marka Hłaski. Mniejszą uwagę przykładano do dzieł emigracyjnych, które uważano za mniej udane od pisanych w kraju.

„Już niepotrzebny sześćdziesięcioletni”18 ?

Lata 90. to czas pytań o to, czy twórczość i legenda Marka Hłaski wywołuje jeszcze zainteresowanie młodszych pokoleń. Wydaje się, że większą żywotność wykazuje mit „pisarza przeklętego”, związany z jego prawdziwą i wykreowaną biografią. Wiąże się to z kolejnymi publikacjami, które odnoszą się do życiorysu M. Hłaski. Wśród nich wyróżniają się pozycje skupione na życiu osobistym, m.in. Sonja i Marek. Rozmowa z Sonją Ziemann, jedyną żoną Marka Hłaski Henryka Rozpędowskiego, Byłam żoną Marka Hłaski S. Ziemann czy Miłosne gry Marka Hłaski Barbary Stanisławczyk. Spada natomiast zainteresowanie twórczością, zarówno wśród krytyków literackich, jak i wśród czytelników. Może to z jednej strony wiązać się z pewnym „wyczerpaniem tematu„ podczas fali intensywnego zainteresowania pisarzem w latach 80. XX w., a z drugiej – z utratą atrakcyjności prozy, nieodnoszącej się do dzisiejszej rzeczywistości. ”Czas zatarł jego literacką wyjątkowość, warstwa obyczajowa tej prozy (…) nikogo już nie szokuje, a kontekst polityczny połowy lat pięćdziesiątych należy już do odległego epizodu polskiej historii”19 .

Bibliografia:

  1. Czyżewski A., Piękny dwudziestoletni. Biografia Marka Hłaski, Warszawa 2012.
  2. Dziedzicki Z., Powrót Hłaski, „Kierunki” 1981, nr 39.
  3. Hłasko M., Piękni dwudziestoletni, Warszawa 2003.
  4. Hłasko M., Pierwszy krok w chmurach. Następny do raju, Wrocław 2007.
  5. Jastrzębski J., Recepcja Marka Hłaski w krytyce literackiej i publicystyce lat 1956-1958, „Odra” 1980, nr 12.
  6. Kijowski A., Głos pokolenia, „Twórczość” 1956, nr 7.
  7. Pyszny J., Nie wszyscy byli odwróceni. Wizerunek Marka Hłaski w prasie PRL, Wrocław 1992.
  8. Sandauer A., O pewnej nagrodzie, „Polityka” 1958, nr 6.
  9. Skiz (Z. Wasilewski), Primadonna jednego tygodnia, „Trybuna Ludu” 1958.
  10. Stefańczyk T., Marek Hłasko, „Culture.org” z 05.08.2016, http://culture.pl/pl/tworca/marek-hlasko (dostęp: 04.12.2016).

Korekta: Karolina Gościniak

  1. M. Hłasko, Piękni dwudziestoletni, Warszawa 2003, s. 25. []
  2. A. Czyżewski, Piękny dwudziestoletni. Biografia Marka Hłaski, Warszawa 2012, s. 124-125. []
  3. Wstęp [w:] M. Hłasko, Pierwszy krok w chmurach. Następny do raju, oprac. J. Pyszny, Wrocław-Warszawa-Kraków 2007, s. XXXVI-XXXVII. []
  4. M. Hłasko, Następny do raju [w:] Ósmy dzień tygodnia. Cmentarze. Następny do raju, Warszawa 1986, s. 439. []
  5. A. Czyżewski, dz. cyt., s. 169. []
  6. J. Jastrzębski, Recepcja Marka Hłaski w krytyce literackiej i publicystyce lat 1956‒1958, „Odra” 1980, nr 12, s. 23-25. []
  7. A. Kijowski, Głos pokolenia, „Twórczość” 1956, nr 7. []
  8. Wstęp [w:] M. Hłasko, Pierwszy krok w chmurach. Następny do raju…, s. XX. []
  9. J. Jastrzębski, dz. cyt., s. 25‒28. []
  10. J. Pyszny, Nie wszyscy byli odwróceni. Wizerunek Marka Hłaski w prasie PRL, Wrocław 1992, s. 6. []
  11. A. Sandauer, O pewnej nagrodzie, „Polityka” 1958, nr 6. []
  12. M. Hłasko, Piękni dwudziestoletni…, s. 161. []
  13. Skiz (Z. Wasilewski), Primadonna jednego tygodnia, „Trybuna Ludu” 1958, nr 95-97. []
  14. W. Filler, Paryscy „malarze„ współczesności, ”Żołnierz Wolności” 1968, nr 99. []
  15. J. Waszczuk-Nowicka, Socjologia mitu, „Nowy Wyraz” 1980, nr 3. []
  16. S. Stabro, Hłasko. Sentymentalizm i zniewolenie, „Magazyn Kulturalny” 1983, nr 1-2. []
  17. Z. Dziedzicki, Powrót Hłaski, „Kierunki” 1981, nr 39. []
  18. P. Bratkowski, Już niepotrzebny sześćdziesięcioletni, „Gazeta Wyborcza”, 14.01.1994, nr 11. []
  19. H. Dasko, Zjedli gotowane jajka, „Polityka” 1999, nr 15. []

Znajdujące się w portalu artykuły nie zawsze prezentują opinie zgodne ze stanowiskiem całej redakcji. Zachęcamy do dyskusji nad treścią przeczytanych artykułów, by to zrobić wystarczy podać swój nick. O naszych artykułach możesz także porozmawiać na naszym forum.Możesz także napisać własny artykuł i wysłać go na adres naszej redakcji.

Zostaw własny komentarz